Dodaj do ulubionych

opis polskiej kuchni na YAHOO!

31.03.04, 13:12
travel.yahoo.com/p-travelguide-502145-poland_dining-i
Obserwuj wątek
    • marghot Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! 31.03.04, 13:16
      co to takiego "kalaches".
      przykro mi że autor nie miał okazji zjeść w polsce dobrej pizzy ;))
      • lunatica Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! 31.03.04, 13:20
        też się zastanawiałm co to może być :-)
      • brunosch kalaches 31.03.04, 13:38
        Jak to, co to jest?
        To typowo polskie kałasze podawane w serii po 42. (w wersji prometejskiej
        40 i 4) Jadalna jest kolba, opiekana na ogniu ciągłym.
        • marghot Re: kalaches 31.03.04, 13:52
          ale się obśmiałam :)))))
        • lunatica Re: kalaches 31.03.04, 13:56
          nadal nie wiem ;-(
          • maniaczytania Re: kalaches - kolacze? n/txt 31.03.04, 13:58
            • lunatica Re: kalaches - kolacze? n/txt 31.03.04, 14:25
              bez kalchaes nie ma praczes :-)
      • Gość: Rena Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! IP: *.ucdavis.edu 02.04.04, 04:47
        Zaraz po tym jak sie przeprowadzilam do Stanow kolezanka mojej amerykanskiej
        tesciowej, ktora przez wiele lat mieszkala w polskiej dzielnicy Chicago (tzn.
        kolezanka mieszkala) przyniosla mi z duma w prezencie tace "polskich" ciastek
        wlasnego wyrobu. Cistka nazywaly sie "lachkies" czy cos w tym rodzaju, nie
        smakowaly, jak nic co wczesniej jadlam i do tej pory nie mam pojecia co to
        mialo byc. Chyba to ta sama historia z tymi kalaches.
    • marghot Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! 31.03.04, 13:28
      poszłam dalej tym tropem i dowiedziałam się co to takiego KOMIS
      "Komis shops are consignment shops; most sell clothing, but occasionally you'll
      see one with a selection of other interesting used items."
      chyba autor ma wiadomości z lat osiemdziesiątych
    • Gość: zirytowana Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! IP: 213.17.230.* 31.03.04, 14:34
      Przeczytałam i zirytowałam się, po czym w pierwszym odruchu chciałam im wysłać
      na wskazany adres maila. Ale mi przeszło. Chyba jednak świata nie zmienię.
      Oni moim zdaniem swoje zdanie na nasz temat zmieniają jeszcze wolniej niż nasi
      rodacy naszą kuchnię.
      • maniaczytania Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! 31.03.04, 14:40
        A czym sie tak zirytowalas?
        • Gość: Marghe_72 Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! IP: *.aster.pl / *.acn.pl 31.03.04, 17:40
          eeeeee, o marchwece z groszkiem zapomnieli :)
          M.

          ps. w zyciu nie jadłam kołacza. Moze ja nie Polka?
          • hania55 Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! 31.03.04, 19:43
            Ja jadłam na Śląsku "kołocz", ale o ile się nie mylę, to po prostu nazwa ciasta
            jako takiego :-)
    • hania55 Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! 31.03.04, 19:41
      Te tajemnicze kalache kojarzą mi się z kałaszami, ale nie wiem, czy o to
      chodziło :-(
    • Gość: Liska gingerbread? IP: 81.210.125.* 31.03.04, 20:17
      Co oni mają na myśli pisząc "gingerbread"?
      A nasz pyszny chlebek, ciasta, pączki i makowiec, który ponoć jest naszym
      narodowym wynalazkiem?... dlaczego tylko mięso, kapusta i kaczka? :-(
      • Gość: Marghe_72 Re: gingerbread? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.03.04, 20:19
        Gingerbread to chyba piernik:), nie?

        a to skopiowalam ze stronki majkowskich (czy jakoś tak)

        Kołacz drożdżowy
        Składniki: 3 szklanki mąki, 25 dag białego sera, 3-4 jajka, 2 dag drożdży,
        szklanka masła lub pół na pół masło z oliwą, sól.
        Pokruszyć świeży ser i wymieszać z dobrze rozmąconymi jajkami, odstawić. Wsypać
        do głębokiej misy mąkę, w środku zrobić dołek, do którego włożyć rozdrobnione
        drożdże i stopniowo wlewać szklankę chłodnej wody, aby otrzymać miękkie ciasto.
        Trzeba je dobrze wymieszać, a następnie postawić w cieple, żeby wyrosło.
        Wyrośnięte wyłożyć na stolnicę i podzielić na 10-12 kulek. Stopić tłuszcz i
        zanurzyć w nim każdą kulkę ciasta, potem rozciągnąć lub rozwałkować na placek i
        w wysmarowanej tłuszczem formie do pieczenia ułożyć po 3 placki - jeden na
        drugim, skrapiając tłuszczem i przekładając masą z sera. Ostatni placek
        wierzchni posmarować tłuszczem
      • hania55 Re: gingerbread? 31.03.04, 21:02
        Piernik, ani chybi!
        • e_noteca Re: halo hania55 01.04.04, 10:03
          hania55 napisała:

          > Piernik, ani chybi!


          mam pytanko: u ciebie lepiej zjesc czy napic sie wina ?
          • hania55 Re: halo hania55 01.04.04, 10:18
            e_noteca napisała:

            > hania55 napisała:
            >
            > > Piernik, ani chybi!
            >
            >
            > mam pytanko: u ciebie lepiej zjesc czy napic sie wina ?
            >

            Miszel, Ty lepiej łyknij proszki.
    • Gość: Ethlinn Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 31.03.04, 21:35
      Kaczka?? Jadłam kaczkę może 3 razy w zyciu;-P
      • kwieta4 Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! 01.04.04, 07:53
        robie co moge, zeby 'ciemniakow oswiecic', ale jest ich tu tak duzo..., ze
        musialabym po prostu zalozyc garkuchnie razem z sala wykladowa;).
        kiedys (moze ze dwa lata temu!!) z ciekawosci otworzylismy w ksiegarni jakis
        przewodnik i doczytalismy sie.....ze u nas w WC papier sralny sprzedaje sie 'na
        lokcie'. rece czasem opadaja z bezradnosci.
        a jesli o ciastach mowa, to rzeczywiscie chodzilo o drozdzowe placki i
        pierniki. wiedza, ale pojecia nawet nie maja jakie to dobre, bo tu malo kto
        piecze w domu pracochlonne ciasta (czesto nawet nasze rodaczki sie wylamuja).
        znajomi nasi (i naszych dzieci) znaja polska kuchnie od najlepszej strony i
        tylko tyle moge zrobic.
    • Gość: zirytowana Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! IP: 213.17.230.* 01.04.04, 08:45
      Maniaczytania zapytała co mnie tak zirytowało. Otóż irytujące jest to, że
      informacje podane na pierwszej stronie tego adresu pasują do lat z przełomu
      70/80, a nie do dnia dzisiejszego. Wtedy mieliśmy mało warzyw, a nasze pizzerie
      serwowały pizzę wg własnych wyobrażeń i moi "zachodni" znajomi sami spokojnie
      stwierdzali, że to nie to no i mieli rację. Dziś wygląda ta sprawa inaczej.
      W ciągu ostatnich dwóch lat byłam w Paryżu i Londynie. Przed wyjazdem ściągałam
      masę życiowych aktualnych informacji z internetu i stwierdzam, że jak chodzi o
      tamte miasta i kraje wszystko było prawie perfekcyjnie aktualne. A o nas
      piszą....jak widać - byle co, byle zapełnić stronę.
      Oczywiście, że wyglądamy tutaj jak wyglądamy. Kwieta4 pisze, że opowiadano jej
      bzdury o toaletach. Ale cóż......przejeżdżałam ostatnio przez Polskę i na
      niektórych dworcach "wielkich miast" nadal w toalecie siedzi dyrektor wydający
      osobiście "porcję" papieru. Ręce opadają.......A my chcielibyśmy, żeby wszystko
      było na 100% fanie. Tymczasem jest na powiedzmy 80% i zależy co się jakiemu
      turyście na trasie trafi.
      Szerokiej drogi życzę wszystkim, ale nadal chcę aktualnych realnych uwag o nas
      w serwisach turystycznych, bo brudny margines po moich długich pobytach na
      zachodzie potrafię znaleźć nawet w Niemczech, chociaż mam ich za wzór poytywny
      w tej dziedzinie. Chciałabym, żeby nas przedstawiono we właściwych dla obecnych
      czasów proporcjach, bo naprawdę nie jest już tak dennie jak kiedyś.
      • brunosch tak, ale... 01.04.04, 10:36
        sami się o to prosimy. Przypomnijcie sobie, jak wyglądają polskie pawilony na
        Expo, czy innych międzynarodowych imprezach. Cudowne tchnienie prymitywu.
        Drewniane chatynki z gniazdem bociana na dachu, słoma, sianko, tatarak etc. W
        chwili, gdy inne kraje pokazują wyniki swoich ośrodków naukowych, hi-tech, my
        puszczamy z taśmy śpiew ptasząt, pokazujemy światu kolorowe jaja, wzruszające
        obrazeczki z krówką, sianokosami, drabiniastym wozem ciągniętym przez konia i
        jak się piecze chleb... Oczywiście jest to inność, która może zainteresować
        zagraniczych, ale wrażenie prymitywu pozostaje. A jeszcze jak odwiedzą nasz
        kraj i zobaczą to, co tu mamy: betonowe kostki architektoniczne, wyboiste drogi
        i nie-daj-boże publiczną toaletę...
        Możemy sobie konstruować błękitne lasery i inne cudeńka do woli - i tak
        będziemy widziani jako dzikusy w łapciach i zmierzwionym futrem okryci.
    • Gość: zirytowana Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! IP: 213.17.230.* 01.04.04, 10:55
      Tak, szanowny brunosch ma 100% racji. Nasza promocja jest całkowicie błędnie
      ustawiona i sensowne kontakty (podbudowane znajomością j.obcych) ciagle na to
      wskazują. Ale te promocje robi chyba banda znajomych-znajomych szwagrów, a nie
      drużyna, obiektywnie dobranych osadzonych w rzeczywistości zachodniej i naszej,
      fachowców. Stąd niestety również oficjalnymi drogami utrwalamy obraz ogólnego
      prymitywu i kropka.
      Wracając jednak do informacji z yahoo,to widać niestety na niej, że po tamtej
      stronie ktoś nas zlekceważył i o ile pieczołowicie sprawdził detale z miast
      zachodnich o tyle do nas nie raczył nawet na chwilę zajrzeć - ot zadzwonic do
      ambasady w Warszawie.
      • brunosch opis polskiej kultury 01.04.04, 11:18
        Gość portalu: zirytowana napisał(a):
        > po tamtej
        > stronie ktoś nas zlekceważył i o ile pieczołowicie sprawdził detale z miast
        > zachodnich o tyle do nas nie raczył nawet na chwilę zajrzeć - ot zadzwonic do
        > ambasady w Warszawie.
        Pewnie pokutuje przekonanie, że do nas telefony jeszcze nie dotarły :(((
        Nie wiem, czy oglądfasz czasem Discovery, tam zdarzają się cykle programów
        poświęcone różnym krajom, ich kulturze, obyczajom. No i był taki odcinek, w
        którym młoda dziewczyna przejechała Niemcy Wschodnie, Czechy i Polskę. Niemcy:
        dyskoteki, nocne zabawy, grupki roześmianych rówieśników; Czechy: wędrówka
        łodzią po Wełtawie, zamki, średniowieczna i secesyjna architektura, praskie
        piwiarnie; Polska: Kraków - bar mleczny (obskurny, z olejną lamperią, stoły
        barowe do jedzenia na stojąco) i "pirogi" na kilka sposobów, Tatry - mleko z
        drewnianego kubka, pite na schodach chałupy, Częstochowa - rozmodlony tłum.
        Koniec, kropka.
        Tak nas widzą - nie ma kultury, sztuki (KRAKÓW!!!) historii (Częstochowa!) jest
        popsuty autobus PKS i "pirogi" w nędznej jadłodajni...
        Samonapędzający się schemat.
        • hania55 Re: opis polskiej kultury 01.04.04, 11:39
          Nie wiem, czy widzieliście kiedyś rozdział poświęcony Polsce w jakiejś
          amerykańskiej encyklopedii internetowej - na zdjęciach: chłop na wozie, w
          kufajce i w walonkach, pogania batem brudną chabetę; babina w chuście ścina
          kosą trawę, w tle chałupa kryta strzechą; z Warszawy - zdjęcie Ściany
          Wschodniej z lat 80-tych, i tak dalej. Nóż się w kieszeni otwiera.
          Nic to - oficjalna promocja kuleje, więc trzeba promować kraj i rodzimą kuchnię
          samemu.
        • lunatica widziałam ten program 01.04.04, 11:43
          pamietam tę pania na hali w bacówce jadła oscypki popijała mlekiem, potem
          wyladowała na gólralskim weselu - gdzie wódeczki nie brakowało - przez kraków
          przegnała zatrzymaujac się chyba w dworzaninie na floriańskiej, jasan góra...
          więcej nie pamiętam.. folklor, folklor i jeszcze raz folklor. przyjazny -
          owszem, ale nie jedyny obecny w naszym kraju. wiecznie pokutujacy na zachodzie.
    • Gość: zirytowana Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! IP: 213.17.230.* 01.04.04, 13:14
      Oglądam Discovery "nałogowo" oraz wszelkie programy kulinarne - gdzie sie da, w
      miarę posiadania czasu na relaks. Widziałam program o Krakowie kilka tygodni
      temu. Przez pół godziny po ekranie chodzili księża i zakonnice. Posadziliśmy
      przed tv dziecko (11 lat) - popatrz będzie fajny film o Krakowie (w którym, o
      ironio, nie był). W miarę upływu czasu miny nam kwaśniały, bo nie zachęciliśmy
      syna do całej tej sprawy. A filmy o Londynie oglądał i widział, że się zgadzały
      z oryginałem. Byliśmy z mężem wściekli.
    • jagienka.harrison troszkę nie na temat ale... 01.04.04, 14:30
      tutaj w Anglii już dwa razy się mnie pytano o niedźwiedzie polarne w Polsce!
      Poważnie!
      • Gość: Marghe_72 Re: troszkę nie na temat ale... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.04.04, 14:42
        JAgienko, ale to raczej źle świadczy o tubylcach.. a raczej "tambylcach":))
        M
    • Gość: zirytowana Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! IP: 213.17.230.* 01.04.04, 14:47
      Ależ to na temat, na temat......
      Ja lata temu zetknęłam się w Anglii z Anglikami, którzy już przedtem innych
      Polaków widzieli na oczy. Po dłuższych rozmowach nagle sobie przypomnieli: ale
      my wiemy, że u was niedźwiedzi na ulicach nie ma - to się już wyjaśniło jak
      spotkaliśmy tamtych Polaków. Zachowałam bytyjski spokój.......
    • lunatica tu na końcu jest przepis na KOLACZKI 01.04.04, 15:05
      www.polstore.com/html/polishrecipes.html
    • lunatica kilka ciekawostek na temat Polski i Polaków 01.04.04, 15:21
      www.jobmonkey.com/teaching/europe/html/shops_in_poland.html
      www.settlement.org/cp/english/poland/family.html
      www.settlement.org/cp/english/poland/
      www.outernetweb.com/recipes/grandma/poultry/rp.html
      www.personal.psu.edu/faculty/m/x/mxm14/wigilia.htm
      www.folksonline.com/folks/hh/tours/1999/polishcook.htm
      to tyle, idę do domu :-)
    • Gość: zirytowana Re: opis polskiej kuchni na YAHOO! IP: 213.17.230.* 01.04.04, 15:31
      Może powinnam zmienić mój nick tym razem na: rozbawiona - zmieniamsię tu ciągle
      w zależności od tematu jak kameleon, ale to inna kwestia.
      Podane przepisy mają swoje "szorstkości". Dlaczego w bigosie tyle wody....?
      Lat temu dwadzieścia wybierałam sobie w Wiedniu książkę kucharską z przepisami
      z różnych krajów. Poczytałam tam najpierw trochę i wybrałam taką, która
      podawała najprawidłowszy przepis na polski bigos. Wyszłam z założenia, że może
      taki autor również przepisy innych nacji podał z sensem. Jedyny błąd w bigosie
      polegał na tym, że zalecane było pokrojenie kapusty słodkiej na kwadraty -
      kwaśnej nie używał. To z tej książki zrobiłam pierwszą w życiu pizzę i po
      latach było mi dane we włoskiej restauracji skonfrontować ją z rzeczywistością.
      Okazało się, że dawałam za dużo na wierzch, ale też było ok.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka