Dodaj do ulubionych

Masterchef - o zacofaniu telewizji

04.12.16, 23:52
Obejrzałam dziś finał masterchef i nasunęła mi sie myśl pewnie mało nowatorska, ze prezentowany tam styl gotowania powoli odchodzi do lamusa, jeśli chodzi o kompozycje, silenie sie na dekomponowanie smaków itd. Ale jedna rzecz mnie naprawdę wkurzyła, choć zaznaczam od razu, ze i ja w tej kwestii nie jestem bez winy, ale tez nie zostałam ogłoszona najlepszym kucharzem Polski. Otóż wygrała osoba, ktora z wianka na głowie uczyniła swój znak rozpoznawczy, a w jej finałowym menu znalazły sie: wrzucane żywcem do wrzątku homary, foie grois oraz jagnięcina. Przy tym sama wyznała, ze dwóch pierwszych nigdy nie gotowała, także nie była przygotowana na względnie humanitarne i nastawione na maksymalne wykorzystanie przyrządzenie tych produktów. Pomijając moje prywatne przekonania, ze powinna byc jakaś granica w pogoni za smakiem, to było to dla mnie główna oznaka kompletnego zacofania w uprawianiu sztuki kulinarnej, gdzie stawia sie na świeżość, lokalnosc, ekologię, zdrowie i szacunek do produktu. Szkoda w moim odczuciu, ze nie wygrał drugi uczestnik, który postawił na rodzime smaki, chociaż jego dania były dla mnie z kolei mało apetyczne z powodu śladowej ilości warzyw. No i nigdy nie zrozumiem, o co chodzi z tym brakiem węglowodanów 😋
Obserwuj wątek
    • Gość: Krysia 2000 Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji IP: *.b-ras2.cld.dublin.eircom.net 05.12.16, 11:48
      Z tymi homarami to bulwersująca była metoda ich przygotowania czy nielokalność?

      No nie da się ukryć, że czasy się zmieniły, rok 2006 był 10 lat temu i złoty okres gotowania na ekranie przemija. Standardowe programy kulinarne w TV trącą myszką niczym składzik płyt kompaktowych na stryszku. Co prawda realizatorzy tacy jak David Gelb próbują nowych formatów, które wznieść miałyby kulinaria na nowe wizualne wyżyny, ale to coraz bardziej przypomina demonstratory nowych technologii TV, niż gastronomiczną edukację. Równie dobrze zamiast gotujących się w zwolnionym tempie jarzyn w przezroczystym garnku wyświetlanych na 60-calowym OLEDzie w rozdzielczości 4K i częstotliwości 1000Hz z dynamicznym podbiciem kontrastu możnaby nasze oczy gwałcić trójwymiarowymi scenami z życia foczych kierowców rajdowych rozbijających się po bezdrożach australijskiego Outbacku. Jedzenie w TV pełni obecnie tę samą rolę, co programy przyrodnicze - pokazać coś i w taki sposób, czego własnymi oczyma przeciętny śmiertelnik nie ma szans zobaczyć. Paczta i podziwiajta - za to przepisu se szukajcie w necie, porad praktycznych na odpłatnych kursach, a posiłku w hipsterskiej pączkarni albo nutribullecie.
      • bobralus Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji 05.12.16, 13:31
        Mnie to wkurzyło na obu poziomach - brak szacunku dla zwierzęcia i produktu oraz sztampowe, nowobogackie wyobrażenie o dobrej kuchni, ktora jest zrównana z użyciem drogich i importowanych produktów. Zero kasz, ciekawych odmian warzyw, wykorzystania mniej oczywistych części zwierzęcia, zbilansowania posiłku. Co mi z tego, ze zobaczę, jak trójka ludzi usmaży steka z polędwicy wołowej z owocami morza? Na zadany temat surf'n'turf można by wymyślić masę ciekawych odpowiedzi, ale trzeba byłoby mieć jakakolwiek wiedzę i wyczucie kuchni oraz fantazje. Dla mnie foie gras, zapewne nowozelandzka jagnięcina i homar są dla mnie obecnie symbolem zabijania wyobraźni i pogwałcenia idei odpowiedzialnego gotowania.

        Mysle, ze jest nadal pare ciekawych programów, gdzie można zobaczyć wiele ciekawych rzeczy z punktu widzenia technologii, historii czy antropologii. Polskie programy niestety nie nadążają.
        • Gość: Krysia 2000 Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji IP: *.b-ras2.cld.dublin.eircom.net 05.12.16, 14:17
          "[...] sztampowe, nowobogackie wyobrażenie o dobrej kuchni, ktora jest zrównana z użyciem drogich i importowanych produktów."

          Co racja to racja. Aktualnie nowobogactwo kulinarne prezentuje się w inny sposób, emanując szlachetną prostotą, lokalnością i ekologicznością. I mamy w stanie NY renomowaną restaurację w zaadoptowanej stodole, gdzie podają rustykalne 'momenty' w postaci deski naszpikowanej gwoździami a na gwoździe nadziane upieczone marcheweczki z eksperymentalnej organicznej uprawy zaprzyjaźnionego sąsiada. Nad zachwyconymi klientami wisi zgięty w pół maitre d'étable, nawija im makaron na uszy opowieściami o historii marchwi ze szczególnym uwzględnieniem wątku Wilhelma Cichego i spuszcza się nad arcydziełem niczym barista w 'Inteligentsii' nad filiżanką kawy przelewanej zjonizowanym wrzątkiem. Za przyjemność skosztowania prawdziwie wiejskiego menu o wdzięcznej nazwie 'Skubanie, Dziobanie i Wyrywanie z Korzeniami' należy się $238 od osoby nie wliczając napitku, podatku i napiwku.

          Do obejrzenia na Netflixie: Chef's Table, sezon 1 odcinek 2.
          • a74-7 Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji 05.12.16, 16:23
            Merry Christmas krysia, darling ,zanim znowu znikniesz ;-D
            • Gość: Krysia 2000 Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji IP: *.b-ras2.cld.dublin.eircom.net 06.12.16, 12:24
              Ty też wesoło spędzaj Święta Lizzy, a indyka w solance nie przemocz i Xmas crackersami nikogo nie postrzel! Czy może w tym roku szynka gotowana w coca-coli? ;o)
    • bene_gesserit Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji 05.12.16, 21:01
      Nie oglądam tej chały - uczestnicy nie budzą zaufania, jedna osoba w jury do niczego, druga o bardzo specyficznym guście, który niekoniecznie powinien być miłościwie panującym, tylko Oddaj Fartucha jest ok. Ogólnie - gdzie tam polskiej wersji do australijskiej, która jest skończenie genialna, o wiele bardziej sympatyczna i inspirująca oraz ideowo słuszniejsza.

      A już mini-odmiana MC to dramat do sześcianu. Te nadęte i jakby nakręcone amfą dzieciaki w haha-zabawnym sztafarzu starych malutkich! Jak z koszmarnego snu z laleczką Chucki w roli głównej.
      Jak ktoś te zbuki ogląda, to sam se winien. Bobr, głosuj nogami i przełączaj :D
      • bobralus Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji 05.12.16, 23:51
        Haha No wersja junior jest kompletnie niestrawna. Wczoraj miałam gorszy dzień i dałam sie wciągnąć pokusie śledzenia rywalizacji. Czytałam dziś komentarze na profilu fb i nikogo absolutnie to nie raziło, ludzie są zachwyceni, ze homar, ze tak oryginalnie, bo inni to krewetki itd. Nie bardzo to rozumiem, ale widać taka magia tv. A MC Australia jest bardzo - fajne przepisy na proste, genialne i domowo wykonalne dania, rzetelne przekazywanie wiedzy. U nas sztampa zahaczająca o lata 90...
        • autumna Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji 06.12.16, 12:38
          > Czytałam dziś komentarze na profilu fb i nikogo absolutnie to nie raziło, ludzie są zachwyceni, ze
          > homar, ze tak oryginalnie, bo inni to krewetki itd. Nie bardzo to rozumiem, ale widać taka magia tv.

          To nie magia tv, to snobizm zwykły. Kasza jest dla ludzi "z suteren i z poddaszy" (www.poezje.hdwao.pl/wiersz_2541-bajka_o_krolu_jan_brzechwa.html)

          Jak się kiedyś zastanawiałam na forum ślubnym, czy ma sens podanie jako przystawki foie gras na obiedzie "siedzianym", gdzie potrawy podaje się po kolei i goście będą przez co najmniej kilkanaście minut skazani na siedzenie nad daniem, które niekoniecznie im podpasuje (nikt z obecnych dotychczas nie jadł), to od razu mnie w glebę wdeptali, że mam plebejski gust, niewychodzący poza schabowego z kapustą.

          Nawiasem mówiąc, ten sam restaurator, który koniecznie chciał mi wcisnąć "gęsi przysmak a la foie gras" (najdroższe danie w karcie, no ale przecież taaaka okazja, raz w życiu, trzeba gości wznieść na wyżyny rozkoszy podniebienia itp.), na uroczystości wręczenia jakichś nagród przez prezydenta miasta podał zupę-krem selerową i pierogi z kaszą gryczaną - pewnie dostał ryczałtowo "za imprezę" i wybrał najtańsze składniki.
      • posenerka Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji 10.12.16, 10:07
        MC Junior oglądałam w wersji australijskiej, kilka odcinków. To tam już te 8 letnie kucharki opowiadały jak to od lat pieką samodzielnie muffinki. A potem z trzech składników wymyślały dania na miarę Amaro.
        Z ciekawości obejrzałam polski odcinek i okazało się, że u nas też homary, ostrygi czy przegrzebki nie mają dla polskich dzieci tajemnic. Ot, zwykłe dania, które zabierają do szkoły jako drugie śniadanie. :)
      • hilda1007 Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji 18.12.16, 20:31
        Z " oddaj fartucha" się śmieją, a potem mówią " usmaż steka".
    • Gość: miki202 Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji IP: *.dynamic.chello.pl 06.12.16, 11:26
      A prawda jest taka, że połowa (jak nie więcej) młodych Polaków nie potrafi ugotować żadnej kaszy. Podoba mi się opowieść o nabijanych na gwoździki marchewkach. Marcheweczki musiały być pewnie jednakowe, bo inaczej przyjdzie pan Michelin i przepędzi.
      Ostatnio czytałam, że wygrał ktoś jakiś konkurs, bo podał wędzoną śmietanę.
      • bobralus Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji 06.12.16, 11:45
        No wiec tym bardziej warto im pokazywać, jak te kaszę ugotować, ze niedrogie warzywa czy kawałki mięsa można przyrządzić pysznie i niebanalnie. Bo ktoś mógłby z tego skorzystać, a serwuje sie nam reklamę hurtowni gastro i pokazuje dania, których większość osób nie ugotuje, bo są bez sensu i za drogie.

        Te marcheweczki mnie intrygują, wiadomo, ze to pokłosie kompletnego wynaturzenia ostatnich lat, ale mnie np warzywa inaczej smakują w Polsce, inaczej we Włoszech, a jeszcze inaczej w Czechach. I lubię opowieści o jedzeniu, nawet marchewkach 🙂
        • aqua48 HALO! Masterchef - to nie program o gotowaniu. 10.12.16, 11:01
          bobralus napisała:

          > No wiec tym bardziej warto im pokazywać, jak te kaszę ugotować, ze niedrogie wa
          > rzywa czy kawałki mięsa można przyrządzić pysznie i niebanalnie. Bo ktoś mógłby
          > z tego skorzystać, a serwuje sie nam reklamę hurtowni gastro i pokazuje dania,
          > których większość osób nie ugotuje, bo są bez sensu i za drogie.

          Ale przecież Masterchef to nie jest program ani o zdrowym i racjonalnym żywieniu, ani o promowaniu naszych polskich, lokalnych produktów. Ani nawet o gotowaniu. To jest widowisko w stylu: jak ściśle wyselekcjonowani amatorzy jeżdżąc na łyżwach, skaczą do wody i wyławiają doskonale przyrządzone przegrzebki, ktore w 3 minuty podają przepięknie udekorowane na trzech talerzach, żeby trójka sędziów (piękna i bestia oraz kot w butach) mogła poobracać pod policzkiem, przełknąć, i surowo osądzić w czasie kiedy na twarzach uczestników żywo odbijają się emocje. Pot i łzy, rzucanie fartuchami, powroty odrzuconych, komentarze poza planem, Kopciuszek zwycięża. A publika żre czipsy na kanapie, mówi ooo...i kupuje następną książkę kucharską.
          Ale to ich koszmarne "tak szef" mnie wkurza. W języku polskim mówi się szefie! Tak jest szefie! Mamy ODMIANĘ rzeczowników nie tylko czasowników.
          • bene_gesserit Re: HALO! Masterchef - to nie program o gotowaniu 10.12.16, 11:08
            Problem w tym, że według realizatorów jest to show o gotowaniu. I w takim opakowaniu kupują to tysiące Polaków. I potem im się wydaje, że bez sążaków to nie ma eleganckiego obiadu, a kaszę je plebs. Bo nie promuje się lokalności, ale to, co sponsor rozkaże.
            • aqua48 Re: HALO! Masterchef - to nie program o gotowaniu 10.12.16, 16:58
              bene_gesserit napisała:

              > w takim opakowaniu kupują to tysiące Polaków. I potem im się wydaje...

              Och Bene, Polacy (i inne nacje też, nie oszukujmy się) kupują masę chłamu ze względu wyłącznie na opakowanie, albo na to co MÓWI jakiś pan czy pani w telewizji. Począwszy od polityki i tzw. kiełbasy wyborczej do przeróżnych mądrości już nie koniecznie kulinarnych ale wygłaszanych z wyższością "znawcy", który jest jedynie w najlepszym przypadku besserwisserem.
              A show must go on...

              • bene_gesserit Re: HALO! Masterchef - to nie program o gotowaniu 10.12.16, 17:40
                Ale właśnie dlatego należy szerzyć to, co słuszne, a nie to, co nowobogackie, do licha.
          • bobralus Re: HALO! Masterchef - to nie program o gotowaniu 10.12.16, 20:18
            Mnie nawet nie chodzi o sam fakt promowania zdrowia, ale o to choćby, ze w teraz to jest zwyczajnie modne - warzywa nieraz są jądrem talerza, tak samo zapomniane zboża czy tańsze kawałki mięsa lub ryby, ktore nie są śnieżnobiałym filetem. Stawia sie na etyczność, ekologię, oryginalne dodatki. Wystarczy przejrzeć menu topowych polskich restauracji, a w tv jakieś pozycje rodem z lat 90.
            • bene_gesserit Re: HALO! Masterchef - to nie program o gotowaniu 10.12.16, 22:14
              To jest jak Urobors: telewizja pokazuje rzeczy, które łyka masowy widz i robi rzeczy, które pokazuje telewizja, żeby robił te rzeczy. Masówka jest na etapie 'eleganckie, bo drogie', najlepsze polskie knajpy są na tym etapie, co zachodnie.

              Ale spokojnie, to się zmieni, jak zmieniły się kulinarne horyzonty Polaków. Nadrabiamy i wierzę, że idziemy w dobrym kierunku, głupi MC w tym nie przeszkodzi.
              • aqua48 Re: HALO! Masterchef - to nie program o gotowaniu 11.12.16, 09:29
                bene_gesserit napisała:

                > To jest jak Urobors: telewizja pokazuje rzeczy, które łyka masowy widz i robi r
                > zeczy, które pokazuje telewizja, żeby robił te rzeczy.

                Sądzisz na prawdę, że ktoś w domu przygotowuje te potrawy z masterchefa? Kleks sosiku, warzywko glazurowane i stek z łosia, albo ogon z krewetki? Żaden Polak nie podaje takich obiadów.
                Takie programy są wyłącznie do oglądania.
                • bene_gesserit Re: HALO! Masterchef - to nie program o gotowaniu 11.12.16, 12:17
                  Sądzę naprawdę, że nie. Ale chodzi o trend i sposób myślenia. Wpływ nurtu 'przegrzebki na fłagra, chociaż tego nigdy nie robiłam' widać potem choćby u niektórych 'Ugotowanych'. Drogie, eksportowane produkty zamordowane na amen, ale jest ą-ę, bo kosztowały majątek.
                  • aqua48 Re: HALO! Masterchef - to nie program o gotowaniu 11.12.16, 12:33
                    bene_gesserit napisała:

                    > Sądzę naprawdę, że nie. Ale chodzi o trend i sposób myślenia. Wpływ nurtu 'prze
                    > grzebki na fłagra, chociaż tego nigdy nie robiłam' widać potem choćby u niektór
                    > ych 'Ugotowanych'. Drogie, eksportowane produkty zamordowane na amen, ale jest
                    > ą-ę, bo kosztowały majątek.

                    Ależ "Ugotowani" to następny program komercyjny. Dobrze jeszcze kiedy to celebryci gotują, a wygrana idzie na dobry cel. Ale znowu nie pamiętam kiedy to brali w nim udział prawdziwi znawcy kuchni. Dobrzy kucharze, używający lokalnych produktów, ze swojego sklepu czy ogrodu, a nie z Almy z którą telewizja miała podpisany kontrakt. Zazwyczaj to ludzie którzy gotują po raz pierwszy jakieś dania chyba podsunięte przez telewizyjnego scenarzystę, który na dodatek wymyśla te koszmarne nazwy... Bo normalnie w kuchni bywają tylko po to aby włączyć ekspres do kawy.
                    A pozostała trójka krytykuje, że tego nie jedzą, tamtego nie lubią, a śmego nie tykają, porcje za małe, żeby się najeść, a na dodatek deser jest za słodki.. Dobrze, że chociaż przestali zaglądać ludziom do szaf.

                    • bene_gesserit Re: HALO! Masterchef - to nie program o gotowaniu 11.12.16, 13:07
                      Nie sądzę, żeby ktokolwiek wymyślał te potrawy - widać, że każdy ma swój styl, nawet najzdolniejszy scenarzysta nie dał by rady. 'Ugotowani' to program o towarzysko-kulinarnych ambicjach Polaków, i z tego powodu jet tak ciekawy.

                      Inna sprawa, że najczęściej wyłania się z tego obraz w najlepszym wypadku nieciekawy, a często - właśnie koszmarkowaty. Uczestnicy nie mają bladego pojęcia o składnikach (np próbują zrobić guacamole z twardego jak kamień awokado), bywają też sezony, w których naprzemiennie występują polędwiczki wieprzowe i filety z kurczaka itd. Często nie są też w stanie sklecić całego menu, żeby miało ręce i nogi (czyli po sutym obiedzie podają na deser racuchy) itd itd.

                      Właśnie dlatego edukacja jest taka ważna. I właśnie to MC knoci, aż się słabo robi.
                      • aqua48 Re: HALO! Masterchef - to nie program o gotowaniu 11.12.16, 15:11
                        bene_gesserit napisała:

                        > Nie sądzę, żeby ktokolwiek wymyślał te potrawy - widać, że każdy ma swój styl,
                        > nawet najzdolniejszy scenarzysta nie dał by rady.

                        Ekipa da radę :) A sporo osób biorących udział w tym programie nie ma zielonego pojęcia o gotowaniu. Nie wiem po jakie licho ich do tego biorą. Żeby miał kto przegrać?

                        >Uczestnicy nie mają bladego pojęcia o
                        > składnikach. Często nie są też w stanie sklecić całego menu, żeby miało ręce
                        > i nogi (czyli po sutym obiedzie podają na deser racuchy)

                        To jest właśnie problem osób, które na co dzień wcale NIE GOTUJĄ do czego z resztą kilku uczestników się otwarcie przyznało. Nie mają doświadczenia i nie są w stanie przygotować żadnego domowego deseru. Nawet z otrzymanego przepisu :(

                        • bene_gesserit Re: HALO! Masterchef - to nie program o gotowaniu 11.12.16, 18:48
                          Ja bym powiedziała, że uczestnicy Ugotowanych reprezentują polską średnią, obojętnie od tego, co im się wydaje (zazwyczaj im się wydaje, że gotują świetnie). A do programu - a właściwie programów, bo wielu z Ugotowanych otarło się o inne formaty tv - ma po prostu klasyczne parcie na szkło.
                  • aqua48 HALO! Programy o gotowaniu.. 11.12.16, 12:40
                    Te dla publiki, emitowane na popularnych stacjach mają SCENARIUSZ. I według niego są realizowane. Nie chodzi tu wcale o misję edukacyjną jak można by się spodziewać, tylko o jak największą oglądalność. Zatem musi być napięcie, emocje, krytyka i dobry koniec.
                    Szczerze mówiąc to uważam, że najlepszą robotę wykonała znienawidzona Magda Gessler, uświadamiając ludności, że w lokalach zbiorowego żywienia musi być zachowana podstawowa CZYSTOŚĆ oraz, że dania ugotowane ze świeżych produktów są zwyczajnie lepsze i zdrowsze. A także, że im prostsze menu tym lepiej.
                    • bobralus Re: HALO! Programy o gotowaniu.. 11.12.16, 18:03
                      Ale czemu tego napięcia, krytyki i emocji nie można budować wokół zle przyrządzonych buraków, czy banalnie podanej kaszy? To dopiero byłoby ciekawe wyzwanie, a nie krewetki z selerowym puree (brrr). MG mimo wszystko, choć bardzo powierzchownie, w KR taki rodzaj myślenia często promuje - szukania regionalnych przepisów, poznawania historii, bazowania na lokalnych, świeżych i niedrogich produktach. A w MC nieapetyczne tworki pseudokulinarne, owi "kucharze" obnażają swoją nieudolność przy nieco bardziej technicznych zadaniach (finałowy deser był płaskim ptysiem z bita śmietana, a inna uczestniczka wrzuciła stek na zimna patelnie). A moze z tego co znają od dzieciństwa udało by sie stworzyć cos b na luzie i apetycznego oraz faktycznie inspirującego?
                      • aqua48 Re: HALO! Programy o gotowaniu.. 12.12.16, 09:14
                        bobralus napisała:

                        > Ale czemu tego napięcia, krytyki i emocji nie można budować wokół zle przyrządz
                        > onych buraków, czy banalnie podanej kaszy?

                        Bo buraki są "niemedialne"? Bo modne teraz jest puree z homara z karmelizowanym mango? Aaaaaa nikt z publisi tego nie jadł i jakie to musi być pyszne...aplauz!
                        Bo żeby przygotować w sposób ciekawy kaszę trzeba mieć odrobinę wyobraźni i smaku?

                        MG mimo wszystko, choć bardzo powierzc
                        > hownie, w KR taki rodzaj myślenia często promuje - szukania regionalnych przepi
                        > sów, poznawania historii, bazowania na lokalnych, świeżych i niedrogich produkt
                        > ach.

                        Tak i za to ma mój szacunek.
                        A Masterchef to po prostu format. Ma być podobnie w Polsce i na Hawajach.
                        • mhr2 Re: HALO! Programy o gotowaniu.. 12.12.16, 11:06
                          aqua48 napisała:

                          > Bo żeby przygotować w sposób ciekawy kaszę trzeba mieć odrobinę wyobraźni i sma
                          > ku?

                          Tak!
                        • Gość: Krysia 2000 Re: HALO! Programy o gotowaniu.. IP: *.b-ras2.cld.dublin.eircom.net 12.12.16, 13:27
                          Buraki niemedialne? Na mojej wsi 'beetroot is the shit now'. Za buteleczkę soku z buraków nastoletnie dziewczęte skłonne są zaprosić się do kina przez dwu- trzykrotnie starszych panów na nocny maraton filmów Bergmana, a najpotężniejsze gangi północnego Dublina negocjują z rosyjską mafią ceny i najdogodniejszy przebieg szlaków przemytniczych z żyznych buraczanych pól Polesia.

                          Za to pjure z homara z mango zalega po Lidlach i Aldikach na półkach z przecenami 'Weź dwa słoiczki a dorzucimy gramofon do instalacji w samochodzie'.
                        • bobralus Re: HALO! Programy o gotowaniu.. 13.12.16, 07:41
                          Mimo wszystko mysle, ze to tv nie nadąża za rzeczywistością. Nawet w dyskontach można juz kupić sery dojrzewające polskiej produkcji, kozi nabiał, konfitury z pigwy, kasze orkiszowe, nieraz niezle oliwki i inne produkty, z których ludzie korzystają i na ktore jest popyt. Lisner wprowadził humusy. Nawet mój teść te nowości kupuje i eksperymentuje, chociaż jest absolutnym kotleciarzem. Nie rozumiem wiec, czemu wciska sie ludziom ma sile te kacze wątróbki i homary oraz dlaczego sobie dają to wciskać, chociaż na co dzień gotujemy coraz zdrowiej i ciekawiej. Moze chodzi o poczucie, ze albo dyskont, albo przepych. No nic, trzeba mieć wiarę w ludzi jak Bene 🙂

                          Co do nieudolnych adaptacji to pełna zgoda. Jednak Ugotowanych dobrze sie ogląda, bo pokazują Polskę w pełnej okazałości, nawet jeśli uczestnicy to aspirujący celebryci. Tez mi sie wydaje, ze to ich własne przepisy, a jeśli nie to reżyser i castingowiec powinni robić karierę w Hollywood 😁
                    • Gość: Krysia 2000 Re: HALO! Programy o gotowaniu.. IP: *.b-ras2.cld.dublin.eircom.net 12.12.16, 13:15
                      Myślę, że główny problem programów w polskiej TV polega na bezmyślnej niekiedy adaptacji zagranicznego formatu. Najzgrabniej chyba ze wszystkich licencjowanych serialów, teleturniejów itp. (pomijając starożyne pozycje takie jak Wielka Gra np., czy Wywiady Ireny Dziedzic) udała się 'Kasia i Tomek' i to pewnie głównie dzięki chemii, która pomiędzy Pawłem Wilczakiem a Joanną Brodzik zaiskrzyła i to nie tylko na ekranie.

                      Pierwowzór 'Ugotowanych' to 'Come Dine with Me', który z założenia niespecjalnie był programem kulinarnym, co komedią obyczajowo-klasową z udziałem strategicznie dobranych naturszczyków. Specialite de la maison brytyjskiej satyry - zebrać grupę ludzi z odmiennych, często mocno skontrastowanych ze sobą 'bajek' i parskać śmiechem, jak ledwo udaje im się być wobec siebie gościnnymi i uprzejmymi: walijski górnik-transwestyta, bankier z londyńskiego city, nawiedzona wróżka z Manchesteru, taksówkarz czy taksidermista z Belfastu i amerykańska studentka z programu wymiany. Nieważne co na talerzu, i tak narrator Dave Lamb wydworuje. U nas wychodzi to nieco drętwo, niczym standup Paczesia na Netflixie, co się poci, dwoi, troi i kląc jak szewc zajeżdża przy tym na śmierć trop perypetii warsiaskiego słoika z Łodzi, a i tak nie jest edgy enough, więc jego heheszki z połykania mają się nijak do Frankiego Boyle'a drwin z pedofilskich skandali.

                      Gesslerowa to też rodzime, siermiężne wydanie Gordona Ramsay'a. Nawet Makłowicz, w czasach kiedy królował na ekranie w paśmie programów kulinarnych i robił rzeczy, które można było przyrządzić w domu jednocześnie przy tym porywając się na egzotykę i odrobinę wytworności oryginalny nie był. Taki sam pomysł z jeżdzeniem po słonecznych miejscach bliskiej zagranicy (Francja, Hiszpania, Włochy), pichceniem na świeżym powietrzu z lokalsami i raczeniem widza ciekawymi historiami mieli na przełomie lat 80 i 90tych nieżyjący już Keith Flloyd czy Rick Stein. No ale format się zestarzał, telewizja generalnie z edukacyjnego nastawienia poszła w stronę rozemocjonowanej rozrywki i na polu kulinarnym starsza pani przy stole tłumacząca niespiesznie i cierpliwie, co zrobić z niewykorzystanych ozorów, obierzyn pomarańczy, skórek chleba i niedopitego ginu ustąpić musiała miejsca zgrai podnieconych kucharzy-sportowców na śmierć i życie bijących się o złotą patelnię. I tak jak z transmisją futbolu czy jakiejkolwiek innej sportowej imprezy, nieważne że przeciętny widz piłki prosto nie kopnie czy zadyszki dostanie po pierwszych 100m truchtu. Ma być ucieczka w światy zmyślone, im bardziej oddalone od szarych realiów kanapy i stolika na kawę ze stertą talerzy ubrudzonych resztkami pizzy na telefon wylizywanych przez wyliniałego kota z bielmem na oku, tym lepiej.
                      • aqua48 Re: HALO! Programy o gotowaniu.. 12.12.16, 15:00
                        Gość portalu: Krysia 2000 napisał(a):

                        > Myślę, że główny problem programów w polskiej TV polega na bezmyślnej niekiedy
                        > adaptacji zagranicznego formatu.
                        > Ma być ucieczka w światy zmyślone, im bardziej o
                        > ddalone od szarych realiów kanapy i stolika na kawę ze stertą talerzy ubrudzony
                        > ch resztkami pizzy na telefon wylizywanych przez wyliniałego kota z bielmem na
                        > oku, tym lepiej.

                        Trafiłaś Krysiu w samo sedno.
      • Gość: Krysia 2000 Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji IP: *.b-ras2.cld.dublin.eircom.net 06.12.16, 11:57
        "Marcheweczki musiały być pewnie jednakowe, bo inaczej przyjdzie pan Michelin i przepędzi."

        Nie, zmiana paradygmatu. Marcheweczki mają być różne i jak najbardziej naturalne, aby jak najwierniej oddać ich niepowtarzalne smaki i osobowości. Precyzja od linijki i geometryczna symetria to okropieństwo kojarzące się z masowym przemysłem spożywczym. Dzisiejszy szef to nieskrępowany niczym artysta-kolorysta tworzący formy wolne jak ptak malowany i swobodne jak dym uwolniony z cukrowego balonika podawanego na deser.

        Tak wyglądały markiewki:

        s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/e9/06/de/e906de6b296957def9a4638b31c001a8.jpg
        • bobralus Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji 06.12.16, 12:12
          No przeurocze 😊
          • Gość: Krysia 2000 Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji IP: *.b-ras2.cld.dublin.eircom.net 06.12.16, 13:04
            Śliczne, to fakt. Chociaż za tę cenę chyba się wstrzymam z rezerwacją stolika i popróbuję odtworzyć to arcydzieło w domu.

            Anyway, jeśli szukasz nowych programów kulinarnych to filmy Gelba jak najbardziej do obejrzenia. Obok dwóch sezonów 'Chef's Table' (trzeci w drodze, będzie m.in. z Nancy Silverton, z której książek nauczyłam się piec chleb, yay!) + 'Chef's Table: France' zrealizował jeszcze słynnego już 'Jiro śni o sushi'. Trudno tam doszukać się praktycznych wskazówek czy przepisów, ale jednocześnie nie ma tam tego niszczycielskiego ducha rywalizacji, który z gotowania na małym ekranie uczynił na wpoły komiczne zawody na śmierć i życie. Inspirujące zdjęcia na najwyższym poziomie plus ciekawe, choć cokolwiek powtarzalne, życiorysy przedstawicieli kucharskiej creme de la creme. W podobnej stylistyce wizualnej utrzymana jest czteroodcinkowa seria 'Cooked' na podstawie książki autorstwa Michaela Pollana pod tym samym tytułem. Tylko tam w odróżnieniu od 'Chef's Table' nie ma tego górnolotnego podejścia do żarełka i celebrowania szefów kuchni okopanych gdzieś w trudno dostępnych restauracjach, niczym książęta na zamkach, za to jest wyłożona bliska memu sercu filozofia żywienia, garść historycznych informacji uporządkowanych we w miarę spójną teorię, trochę podróżowania po świecie i przeglądu kulinarnego dorobku różnych kultur oraz ludzkie podejście, które zainspirować może przeciętnego zjadacza (tostowanego) chleba (z masłem orzeszkowym i żelowym dżemem) do spróbowania chleba z innego pieca. Węszenia spisku diabolicznych korporacji żywnościowych też nie ma.
    • a74-7 Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji 07.12.16, 19:23
      :-D ;-D ogladam zacofana powtorke (z kilku lat )brytyjskich programow kulinarnych ktore serwuja swiatecznie opakowane od listopada , wiec turki juz mi sie ciutke przejadly
      za to bedzie Gressingham Duck Crown :-),troche winka i koledy ;-)
      Trzymaj sie cieplutko,nie zapomnij to top up your tan,17 stopni u Was prognozuja ;-)Pozdrawiam.
      • Gość: Krysia 2000 Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji IP: *.b-ras2.cld.dublin.eircom.net 08.12.16, 14:34
        Rozchmurzyło się wreszcie i słońce tak przygrzało, że aż bym leżak na patio wystawiła, gdyby nie fakt, że nie mam leżaka. No i słońce już zajdzie zanim zdążę do dom wrócić z roboty. :D

        W tym roku z kaczych nóziąt na Xmas zrobię hybrydę kasuleta i bigosu, podaną w wydrążonym chlebie.
    • miska_miska Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji 14.12.16, 12:48
      Mnie najbardziej zdenerwował fakt, że finał wygrała osoba, która już wcześniej odpadła z programu. Wydaje mi się, że takie zasady są naprawdę krzywdzące dla osób, które nie miały żadnego potknięcia i powinni to zmienić ;/
      • bobralus Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji 15.12.16, 05:38
        W to juz mi cieżko wnikać, bo nie śledziłam programu dokładnie, jednak był to częsty zarzut komentujących.
      • Gość: Ona Re: Masterchef - o zacofaniu telewizji IP: *.85-237-176.tkchopin.pl 19.12.16, 02:56
        Jej konkurent też wcześniej odpadł.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka