brunosch
02.10.04, 12:46
Próbujemy aż do skutku...
• Re: Nasza interaktywna powieść kulinarna w odcink IP: 213.17.230.*
Gość: zrelaksowana 01.10.2004 07:38 odpowiedz na list odpowiedz cytując
Ratunku! Giezik - nie strasz! Czyżby w powietrzu była zmiana na powieść
kryminalną?
• Re: Nasza interaktywna powieść kulinarna w odcink
giezik 01.10.2004 07:52 odpowiedz na list odpowiedz cytując
no nie, ale kolacja z kurkami smażonymi na oleju truflowym byc musi. A
poniewaz z hanią ustalilismy, ze jest to "mroczna
potrawa" ani chybi konieczny będzie jakiś zaskakujący zwrot akcji, no dobra
nawet jesli nie będzie morderstwa, to w czasie
kolacji musi jakaś rysa na ścianie sie pojawic, albo jeszcze bardziej
kulinarnie:
"Do stołu podano. Biel talerzy została właśnie uzupełniona soczyście pachnącą
żółcią. Myślałby kto, że kolor słońca powinien
tchnąć optymizmem, było jednak inaczej. Wokół unosił się aromat, który
zgromadzeni kucharzowi zawdzięczali. Aromat
inspirował i intrygował. Z drugiej jednak strony wyczuwało się coś
niepokojącego.
Mimo, że kolacja jeszcze się formalnie nie rozpoczęła, atmosfera stawała się
coraz bardziej cięzka. Pan domu czując
wewnętrzny niepokój sięgnął po kieliszek wina. W chwili, gdy pomyślał o tym,
kieliszek pękł.........."
• sen Rolsrojsa
brunosch 01.10.2004 09:37 odpowiedz na list odpowiedz cytując
[...]Słysząc dźwięk pękającego kryształu, wystraszona z nagła Pani upuściła
trzymany w ręce srebrny nóż, który spadając wbił się w pionowo w dębową
posadzkę.
Leżący pod stołem chart Rolsrojs zaskomlał cichutko przez sen i poruszył
łapami
jakby kogoś gonił, lub przed kimś uciekał.
• Re: sen Rolsrojsa
giezik 01.10.2004 09:49 odpowiedz na list odpowiedz cytując
W zupełnie zwykły wieczór Pan domu, mniej lub bardziej cierpliwie oczekiwałby
na pojawienie się kogoś ze służby, by przywrócić niezmącony niczym stan
rzeczywistości. W tym jednak momencie sytuacja wyglądała o wiele bardziej
poważnie.
Można było nawet odnieść wrażenie, że wszystko zamarło.
Przenieśmy się jednak na chwilę dzień wcześniej, kiedy to zbierano kurki w
pobliskim lesie na dzisiejszą kolację, jak zawsze wyśmienicie przyrządzoną
przez ....
• Re: sen Rolsrojsa
brunosch 01.10.2004 10:01 odpowiedz na list odpowiedz cytując
[...]Stefana, który rządził kuchnią, kredensem, spiżarnią i piwniczką już od
59
lat, czyli od chwili gdy jako niemowlę został znaleziony na progu dworu z
przypiętą do pieluszki karteczką "TO TWOJE".
• Re: sen Rolsrojsa
giezik 01.10.2004 10:10 odpowiedz na list odpowiedz cytując
Zbieranie grzybów od lat wiązało się z pewnym rytuałem. Jeszcze jako chłopak
Stefan sam wynajdywał co piękniejsze okazy. Był dzieckiem niezwykłym i
wiadomo to było od pierwszych godzin jego pojawienia się w Domu.
Gdy miał lat siedem, czyli w czasie gdy większość chłopaków w jego wieku
nudzi chodzenie po lesie z oczami
wpatrzonymi w poszycie i wyszukiwanie tego czegoś, co to nawet nie zawsze
jest smaczne, on podświadomie wiedział
gdzie zbierać. Stefan nie szukał grzybów - wiedział gdzie one się znajdują.
Tak jednak było dawniej. Teraz od wielu lat, gdy był już szanowanym starszym
Panem, chodził wraz z służba Państwa i
tylko pokazywał, gdzie mają szukać...
• Stefan
brunosch 01.10.2004 10:29 odpowiedz na list odpowiedz cytując
Słynął z nadludzkiego wprost węchu. Wyczuwał nie tylko piżmo nosem, ale nawet
pismo. Zdarzało się, że jeszcze pocztyliona nawet na horyzoncie nie było
widać,
on go już czuł i polerował srebrną tacę, na której podawał Panu koperty.
dzięki takim umiejętnościom był przez Pana wykorzystywany do odnajdywania w
lesie trufli. Stefan w gąszczu boru nagle stawał, podnosił głowę, opuszczał
ją
i szedł niezawodnie w wybranym przez węch kierunku. Palisandrową laską
zataczał
krąg w ściółce a najęci we wsi chłopi w skórzanych kagańczykach na
żarłocznych
pyskach, delikatnie grabkami rozchylali ściółkę w poszukiwaniu drogocennych
grzybków.