iwu
18.01.05, 15:54
Od jakiegoś czasu jesteśmy z niemężem na diecie. Muszę powiedzieć, że jest to
dla mnie męczące, ponieważ wiecznie stoję przy garach. A to dlatego, że każde
z nas pracuje w innych godzinach: ja od 8 do 14 (przeważnie), on między 10 a
18, a co trzeci tydzień od 13 do 20. Chcę, żeby on nie czekał z obiadem do
powrotu i jadł w pracy, więc popołudnia spędzam szykując obiad dla dziecka,
które się nie odchudza, dla siebie (o ile nie dało się zrobić poprzedniego
dnia), kolację dla wszystkich i obiad dla niego na następny dzień. I prawie
już wyrosły mi błony pławne między palcami, bo nie mam zmywarki i w tzw
międzyczasie zmywam i zmywam, myję warzywa i znowu zmywam.
Może macie jakieś pomysły jak to wszystko sobie zorganizować? Chodzi mi
głównie o mojego faceta, chciałabym, żeby jadł regularnie. W moim przypadku
to nie problem.