Dodaj do ulubionych

Problem organizacyjny

18.01.05, 15:54
Od jakiegoś czasu jesteśmy z niemężem na diecie. Muszę powiedzieć, że jest to
dla mnie męczące, ponieważ wiecznie stoję przy garach. A to dlatego, że każde
z nas pracuje w innych godzinach: ja od 8 do 14 (przeważnie), on między 10 a
18, a co trzeci tydzień od 13 do 20. Chcę, żeby on nie czekał z obiadem do
powrotu i jadł w pracy, więc popołudnia spędzam szykując obiad dla dziecka,
które się nie odchudza, dla siebie (o ile nie dało się zrobić poprzedniego
dnia), kolację dla wszystkich i obiad dla niego na następny dzień. I prawie
już wyrosły mi błony pławne między palcami, bo nie mam zmywarki i w tzw
międzyczasie zmywam i zmywam, myję warzywa i znowu zmywam.
Może macie jakieś pomysły jak to wszystko sobie zorganizować? Chodzi mi
głównie o mojego faceta, chciałabym, żeby jadł regularnie. W moim przypadku
to nie problem.
Obserwuj wątek
    • marghot Re: Problem organizacyjny 18.01.05, 16:03
      może Ty zjadaj jakich lekki lancz - kanapka, salatka, owoce, swieze warzywa, a
      obiadokolacje lub ciepla kolacje zjadajcie razem po powrocie niemęża z pracy.

      Ha, teraz doczytałam Twojego posta. Może niemąż ma dostęp w pracy do mikrofali?
      jeśli tak, to produkuj coś dla niego i niech sobie podgrzewa. A gdy ma na 13,
      to może niech On przygotowuje coś dla Ciebie?
      • iwu Re: Problem organizacyjny 18.01.05, 16:09
        Ma dostęp do mikrofali, dlatego gotuję mu na następny dzień. I to jest właśnie
        męczące, bo cały dzień w kuchni. Ale wygląda na to, że chyba inaczej się nie
        da.
        • marghot Re: Problem organizacyjny 18.01.05, 16:15
          a może wyjściem jest, aby Niemąż jadał w pracowej stołówce/barku?
          przecież nie możesz 12h spędzać w kuchni, jak w kieracie. Może wyjściem ejst
          gotowanie o wiele większych porcji i mrożenie jedzonka i później jedynie
          podgrzewanie go w tygodniu?
          A jak idzie na 13, jeśli nie chce Tobie ugotować, to może chociaż coś dla
          siebie upitrasi?
          • iwu Re: Problem organizacyjny 18.01.05, 16:24
            Stołówki tam niestety nie ma.
            On na pewno by mi coś ugotował, ale repertuar ma dość ograniczony. Często robi
            sobie coś do pracy - ale czy jest to dietetyczne, to głowy nie daję.
            Chyba rzeczywiście pomysł z gotowaniem hurtowym jest najlepszym rozwiązaniem.
            Na bieżąco tylko surówki.
            Dzięki za rady. :-)
            • Gość: RED talerze i sztućce jednorazowe do końca diety :) IP: 193.0.117.* 18.01.05, 17:42
    • dispell Re: Mieszkając w Gdyni a pracując w Helu 18.01.05, 17:53
      ...wykonywałem konkretne rzeczy w weekend i pakowałem do zamrażarki. Nie było
      problemu,jakaś suróweczka coś na dodatek i obiad gotowy. Do dzisiaj mam w
      zamrażarce kilka zestawów obiadowych na wszelki wypadek - to znaczy najścia
      leniwca lub nieoczekiwanych gości, bo zawsze mi jakoś nieswojo jest gdy się z
      żońcią pożywiamy a tutaj nagle ktoś wpadnie z wizytą...)))
    • giezik Re: Problem organizacyjny 18.01.05, 18:45
      iwu - Ty z dzieckiem (ile ma lat?) - lekka przekąska ok. 14-15
      wspolny duzy posilek jak mąż przyjdzie z pracy 18.30 /20.30

      kwestia 1-2 tygodni, zeby sie przestawic i przyzwyczaic, i z 1-2 mies. zeby organizm do nowego tybu przywykl - i akceptowac lekki głod (wtedy wszystkio jest smaczniejsze :)
      • iwu Re: Problem organizacyjny 18.01.05, 18:52
        Może i tak zrobię. Dziecko jest w wieku Twojego dziecka.
        Z czasem dojdę do wprawy w tym wszystkim.
        Dzięki.
        • giezik Re: Problem organizacyjny 18.01.05, 18:59
          no to psoko wytrzyma . A te godziny wbrew pozorom nie są barbarzynskie.
          no i trzeba szukac posilkow, ktore sie szybko przygotowuje (takich powinno byc 70 proc) a od czasu do czasu jakis kurczak w winie, ktory musi troche postac, lazania itp. :)
    • Gość: Nobulshit Re: Problem organizacyjny IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 18.01.05, 19:03
      Tak jak napisał Giezik, i może dałoby się w ten sposób, że Wy i dziecko
      jecie mniej więcej to samo, tylko dziecko dostaje na ten wieczorny wspólny
      posiłek ryż / makaron / ziemniaki, a Wy nie, skoro dieta, tylko mięso
      i surówka. Dziecko coś w sosie lub panierce, Wy saute.

      A mężowi do pracy nie kanapki, tylko bułka + surówka / jarzyna,
      albo spory kawał wędliny / zimnego mięsa ("z wczoraj") + surówka / jarzyna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka