mwookash
02.02.05, 12:46
"Najlepsze pomysły często przychodzą w najmniej spodziewanych momentach, nie
bójmy się więc niczym Archimedes wyskakiwać z kąpieli, krzycząc "Eureka!". Na
przykład historia firmy Mokate, największego w Polsce producenta kawy
cappuccino, rozpoczęła się od lotu samolotem do Londynu. Zwykła konwersacja
ze współpasażerką o wszystkim i o niczym przekształciła się w rozmowę o
biznesie, gdy siedząca obok kobieta będąca przedstawicielem holenderskiego
dostawcy śmietanki w proszku zaproponowała dzisiejszej właścicielce
współpracę. A od śmietanki było już bardzo blisko do cappuccino.
Oczywiście, rozwój firmy nie przebiegał bez żadnych trudności - właściciele
nie znali technologii, nie mieli maszyn, a produkt był całkowicie nieznany na
rynku. I właśnie ten ostatni element zadecydował, że inwestycja wydawała się
chybiona. Choć dziś wyda nam się to zabawne - Polacy po prostu nie znali
cappuccino i nie wiedzieli, jak się je przyrządza.
Powstało pytanie - czy zrezygnować? W takich chwilach ujawnia się prawdziwa
natura przedsiębiorcy. Właściciele Mokate postanowili zaryzykować i
zainwestowali cały swój majątek w reklamy telewizyjne, dzięki którym mogliśmy
poznać ten włoski przysmak, a Mokate zdobyło wkrótce 60 proc. rynku."
I chyba nadal nie znają i nie wiedzą ;-)
gospodarka.gazeta.pl/firma/1,33240,2522842.html