goossia 14.04.05, 21:06 mozecie mowic, ze jestem podatna na sugestie - ale ja juz nigdy nie kupie zadnego ich wyrobu..... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ancymonka Re: Constar - widzieliscie????? IP: 195.116.95.* 15.04.05, 07:47 Chyba dużo osób ogląda TVN. Mam nadzieję, że każda w logicznie myślących osób przestanie nabywać te produkty. I myślę, że to będzie najlepsza kara dla Constara, o wiele bardziej doktliwsza niż jakaś chocby kara administracyjna. Jak zatrzyma się zbyt. Odpowiedz Link Zgłoś
abm22 Re: Constar - widzieliscie????? 15.04.05, 07:52 Jezu, nie widziałam ale czytałam, to wystarczyło dl;a mojej bujnej wyobraźni. Ja napewno nie kupię ich wyrobów niestety przypuszczam, że nie tylko ta firma praktykuje takie odświeżanie wędlin. Co tu robić przestać wogóle kupować wędliny czy jak? Chwilowo brak mi pomysłu, a jestem typowym mięsożercą więc wegetarianizm nie wchodzi w grę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zadumana Re: Constar - widzieliscie????? IP: 213.17.230.* 15.04.05, 08:50 Dlaczego nie kupować akurat Constara? Tak robią wszystkie większe firmy i wszystkie hipermarkety udają, że nie wiedzą po co producenci odbierają z powrotem swoje przeterminowane wyroby. Zamiast trafiać na śmietnik (razem z kierownictwem wszystkich tych firm) wszystko wraca do konsumenta. Zagranicą pilnują tego silne organizacje konsumenckie, a u nas od przypadku do przypadku dziennikarze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ancymonka Re: Constar - widzieliscie????? IP: 195.116.95.* 15.04.05, 09:05 Masz rację, to z pewnością nie jedyny zakład. I dlatego szerokim łukiem omijam stoiska i wyroby mięsne/wędliniarskie (serowe zresztą też) w marketach. Fuj! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: annika Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.ae.wroc.pl 15.04.05, 09:26 Zgadzam się. Nie tylko constar tak postępuje. Odrzuca mnie ostatnio na stoiskach z wędlinami. Iw ogóle wedliny się ostatnio (3-4 miesiace) zrobiły galaretowate i jednakowo wszystkie wyglądają. Podejrzewam że to efekt podwyżek cen mięsa. Teraz trzeba jeszcze więcej wody pompować, żeby wyjść na swoje. Ostatnio widziałam poledwicę sopocką wielkości sporej szynki. Nikt mi nie powie, że świnka taką poledwicę miała. A ja bym chciała zjeść taką dość suchą pachnącą dymem szynkę w kolorze ciemnoróżowym a nie te wielkie mokre blade plastry, rozpływajace się w ustach (to akurat nie jest zaleta). Właściwie to weszłam na FK by poszukać przepisów na własne wędliny ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: konsument Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 15.04.05, 09:54 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050415/kraj/kraj_a_1.html tak to nie dotyczynie tylko Constara a widzieliscie kiedys date przydatnosci do spozycia na dziale z wedlinami w hipermarkecie ? sprobujcie zapytac sie ekspedienki.... W Geant-cie juz wiecej nie kupie zoltego sera Odpowiedz Link Zgłoś
abm22 do consumenta 15.04.05, 10:48 a dlaczego nie kupisz w geancie żółtego sera? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babajaga Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.twarda.pan.pl / *.twarda.pan.pl 15.04.05, 10:54 Annika - polecam: f.kuchnia.o2.pl/temat.php?id_p=15620 oraz: wedlinydomowe.pl Odpowiedz Link Zgłoś
cykada_nocna Re: Constar - widzieliscie????? 15.04.05, 09:55 wprawdzie nie widziałam, ale o wędlinach ostatnio nic dobrego powiedzieć nie mogę jakiej firmy bym szynki nie kupiła, po dwóch dniach nadaje się tylko do wyrzucenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ancymonka Re: Constar - widzieliscie????? IP: 195.116.95.* 15.04.05, 10:08 W "moim" osiedlowym mięsnym mają wędlinki z zakładu z okolic Zakopanego - są bez konserwantów, szyneczki i im podobne dzielą się na włókna, smakują tym, z czego są wykonane (tj. coś z fileta drobiowego smakuje dokładnie drobiem), zaś kiełbaski mają o tak prawdziwym, swojskim smaku, że póki go nie spróbowałam, nigdy dotąd nie dane mi było czegoś takiego zjeść. I nawet poplasterkowane wędliny po kilku dniach leżenia w mojej lodówce nie stają się suche czy śliskie. A kiedys kupiłam kilka plasterków czegoś wędlinowatego w markecie i kilka plasterków sera. I nigdy więcej już tego nie zrobiłam :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vectra Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.05, 10:16 ancymonka? a możesz zdradzic gdzie jest ten sklepik?:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ancymonka Re: Constar - widzieliscie????? IP: 195.116.95.* 15.04.05, 10:21 Nie podejrzewam, żeby komuś z was chciało się jeździć na moje osiedle w Legnicy :) Odpowiedz Link Zgłoś
vanella Re: Constar - widzieliscie????? 15.04.05, 10:35 ancymonka, piekary czy kopernik? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ancymonka Re: Constar - widzieliscie????? IP: 195.116.95.* 15.04.05, 10:38 wow! piekary :) Odpowiedz Link Zgłoś
vanella Re: Constar - widzieliscie????? 15.04.05, 10:41 a to duże osiedle - gdzie konkretnie ten sklepik z cudną wędliną? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ancymonka Re: Constar - widzieliscie????? IP: 195.116.95.* 15.04.05, 10:45 Takie sklepiki naprzeciw Leader Price - Schabik się nazywa. I tak trzeba zainteresować się produktami z dopiskiem "od górali". Polecam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ancymonka Re: Constar - widzieliscie????? IP: 195.116.95.* 15.04.05, 10:46 skąd jesteś? Odpowiedz Link Zgłoś
vanella Re: Constar - widzieliscie????? 15.04.05, 10:50 od siedmiu lat mieszkam w Warszawie. ale w legnicy mieszkają rodzice. mama na pewno będzie wiedziała gdzie jest leader price - złożę zamówienie, jak będę sie wybierać w odwiedziny. ale fajnie, że jest tu ktoś od nas :))) Odpowiedz Link Zgłoś
lzk19551 Re: Constar - widzieliscie????? 16.04.05, 18:11 Jestem ze Starachowic. Ludzie od dawna o tym mówili, lecz większość traktuje to jako mało wiarygodne plotki. Dobrze się stało, że mogli to zobaczyć i uwierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
goossia Re: Constar - widzieliscie????? 15.04.05, 10:45 Sama sie zastanawiam, co robic. Tak naprawde nawet pieczenie wlasnorecznie schabu nie daje gwarancji swiezosci, bo nie znany nam jest "rodowod" miesa. Do tej pory kupowalam krakowska sucha z morlin i ich kabanosy - wierzylam, ze sucha postac zabezpiecza przed pompowaniem wody, a cena - przed mieleniem byle czego. Chyba bylam naiwna! Teraz skupie sie na prosciutto i jamon serrano, a wszelkiego rodzaju kielbasy i parowki bede omijac szerokim lukiem! Odpowiedz Link Zgłoś
vanella Re: Constar - widzieliscie????? 15.04.05, 10:59 kiedyś wydawało mi się niemożliwe - jak to nie jeść wędliny. ale od jakiegoś czasu po prostu jej nie jem. chyba, że trafi się jakiś naprawdę swojski frykasik. można upiec kawałek schabu do chleba - kiedy się ma normalne mięso ze sprawdzonego sklepu. można też robić pasztety. a skoro pasztety - to dlaczego nie takie wege? z soczewicy, z soi, nawet z fasoli. a już reasumując - po co kanapki z wędliną - jest tyle pysznych rzeczy, którymi można zaspokoić apetyt! Odpowiedz Link Zgłoś
sagita_74 Mieszane uczucia mam 15.04.05, 11:43 w związku z tym programem. No bo przyznajcie - był w tym jakiś posmak sensacji, taniej trochę. Niby pozowane na reportaż interwencyjny, no ale jakoś tak pod publikę robiony. Jak inne zresztą w paśmie prezentowane dzieła. No i co miał na celu? Skompromitowanie tej jednej firmy czy ogólnie przemysłu mięsnego? No bo to żadna sensacja, wiemy wszyscy jak to się dzieje. Naprawdę to takie odkrywcze było? Czy raczej idzie o to, ze ktoś unaocznił to, co podejrzewają wszyscy... Moim zdaniem miałoby to sens, gdyby to była jakaś zakrojona szerzej akcja - wzięliby na ten przykład pod lupkę kilka największych producentów, tych znanych z reklam, i porównali. Solidnie i rzeczowo, mając na celu DOBRO KONSUMENTA a nie słupki oglądalności.A tak? Wygląda troszkę, jakby firmie sąsiadującej na stoisku w superze spadły obroty... Nie idzie mi o samą odrażającą produkcję kiełbasek, ale o takie dziwaczne potraktowanie tematu. Jestem przekonana, że podobny program można nakręcić o 90 procentach producentów żywności. Słyszę, ze ma być ciąg dalszy. Czyli za kilka tyg. nie będzie co jeść. S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lu Re: Mieszane uczucia mam IP: *.acn.waw.pl 15.04.05, 16:06 MMial na celu USWADOMIENIE ludziom jakie sa praktyki. Bo niby wszyscy wiedza, ale inaczej jest jak to zobacza na wlasne oczy. Bylam dzis w sklepie z wedlinami. Wszyscy o tym mowili (caly kilkuosobowy ogonek i obsluga). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ancymonka Re: Constar - widzieliscie????? IP: 195.116.95.* 15.04.05, 11:58 Ja myślę, że wiele osób od dawna zdawało sobie sprawę, co je. Ale że człowiek jest istotą leniwą w myśleniu ;), to po prostu teraz zrobił się "dym", bo ludzie to ZOBACZYLI, OBEJRZELI w reportażu, a nie usłyszeli, że gdzieś ktoś komuś mówił... Inna sprawa, że już niejednokrotnie sprawa np. mięsa i serów w marketach była poruszana w tv i prasie, a kolejki nadal stoją... Jakiś rok temu mój kuzyn po składkowej imprezie, na której jak się okazało większość wędlin, serów i różnych wyrobów była z marketów, tak się zatruł, że nawet krzyczał przez sen - kiedy poszedł do lekarza, ten go przepytał, co jadł i skwitował, że jeszcze kilka lat i będzie prawdziwa epidemia chorób przewodu pokarmowego, głownie żołądka i jelit - dzięki sposobowi przechowywania i odmładzania tego typu produktów w sklepach. Teraz bardzo trudnym/prawie niewykonalnym jest odżywiać się zdrowo. Ale jeszcze można nawet samego siebie oszukiwać, że może to nie rosło przy drodze, może to E nie jest szkodliwe itd. - coś przecież jeść trzeba. Ale świadome kupowanie i wchłanianie żywności, o której wiadomo, że jest złej jakości, że jest po prostu szkodliwa, że to wszystko, co w niej jest nieprawidłowe kumuluje się w organizmie i prędzej czy później wpłynie na zdrowie - no to już czysta głupota... Jak widzę w markecie przy kasie te kupowane kilogramy mięsa, te paczki wędlin i serów, te kurczaki, w tym te już przechodzące 3 życie (grill), to jedyne, co nasuwa mi się do głowy, to określenie - ryzykanci, ewentualnie czysty hardcore :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cookie jak nie supermarket to co? IP: *.aster.pl 15.04.05, 12:37 Ja od dawna nie kupuję wędlin w ogóle. czasem zdarza się, że kupię boczek. ale w sklepiku pod domem, tam przynajmniej jest świeże. w supermarketach nie kupuję mięsa, bo mnie brzydzi. Ale ciekawe, gdzie mam kupować warzywa i owoce, które jem w ilościach półhurtowych? marchewki na sok, żeby bez konserwantów i cukru były? jabłka? mnie nie jest wszystko jedno, po prostu staram się wybrać jak najlepsze, najzdrowsze jedzenie na moją kieszeń i możliwości i to nie jest łatwe. mieszkam w centrum dużego miasta, na najbliższy targ nie będący halą mirowską (ceny!) mam co najmniej godzinę drogi, z przesiadkami... ech... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: jak nie supermarket to co? IP: *.chello.pl 15.04.05, 13:25 Constar ma aprobatę UE, dostał medal na jakichś Targach zywności za parówki "Krakuski", na swięta "obdarował" najuboższych mieszkańców Starachowic toną więdlin i mięsa! Takie wiadomości mozna znaleźć na różnych stronach, a tu jest wypowiedź Pana Prezesa - zatroskanego o jakość swoich produktów: www.senat.gov.pl/k5/kom/krol/2004/128rrw.htm Prezes Zarządu Zakładów Mięsnych Constar SA w Starachowicach Marek Czapracki: Wysoka Komisjo, ja mam pytanie, które dręczy, jak myślę, nie tylko nas, czyli zakłady w Starachowicach, bo w tym regionie jesteśmy największym producentem branży mięsnej, lecz chyba wszystkich większych producentów w Polsce. Mianowicie my wydaliśmy sporo środków, takich nieproduktywnych środków, na poprawę stanu sanitarnego i higienicznego zakładu po to, żeby uzyskać aprobatę zarówno Unii Europejskiej, jak i Stanów Zjednoczonych oraz innych wymagających rynków. Mówię o tym nie dlatego, że się chwalę, że mamy taką aprobatę, lecz dlatego, że boimy się, czy to będzie nam procentować. Ja jestem za pełną swobodą działania i za stworzeniem warunków do działania dla wszystkich, ale również za stworzeniem warunków uczciwej konkurencji. Mówiło się, że zakłady, które nie spełniają warunków, zostaną zamknięte. A one rzeczywiście nie spełniają tych warunków. Może szanowna komisja wie, może nie wie, że tylko 52% trzody jest ubijane w warunkach przemysłowych, a reszta nie wiadomo, gdzie. My płacimy za utylizację odpadów duże pieniądze, pozostali nie płacą. A co się dzieje z padliną? My się boimy jeszcze czegoś innego, my się boimy, że przyjedzie tutaj inspekcja unijna i stwierdzi, że Polska nie spełnia stawianych warunków i wtedy zostanie uznana za rynek lokalny. I wszystkie nasze wysiłki pójdą na marne, natomiast ci, którzy będą działali na rynku lokalnym i nie wydadzą pieniędzy, dobrze na tym wyjdą. I następna sprawa. Już kończę. Chodzi o działalność hipermarketów, których produkcja na zapleczu urąga wszelkim wymaganiom sanitarnym, a jest kontynuowana. Chciałbym wiedzieć, czy oni będą włączeni do sprzedaży tak zwanej bezpośredniej, czy nie? Dziękuję. I co teraz? Zamkną? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zadumana Re: jak nie supermarket to co? IP: 213.17.230.* 15.04.05, 13:27 Jak nie supermarket to co? To uczciwy supermarket! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olo Re: jak nie supermarket to co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.05, 13:30 Po zakupie wędliny daję kawałek do spróbowania mojemu psu. Przewaznie polowa próbek nie jest akceptowana.W zwiazku z tym ograniczyłem sie do dwu podstawowych asortmentów akceptowanych przez gada i jakoś jeszcze funkcjonuję. A w sprawie Constaru głowę daje że rozejdzie się po kościach. Dziennikarka nie miała zgody na skryte filmowanie, kontrola sanitarna robiła wszystko zgodnie z przepisami itd itd Najwyżej kierownik dostanie po łapach. Miejscowy prokurator nie kupuje tych produktów więc nie ma przestepstwa, no najwyżej drobne wykroczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
gretawm Re: jak nie supermarket to co? 15.04.05, 13:37 za jakiś czas Constar zmieni nazwę i dalej będzie robić swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
marcelina1968 Re: jak nie supermarket to co? 16.04.05, 18:17 moj pies z wędlin jest w stanie zjeść domową wiejską kielbasę ze sklepu nie tknie nic,aha jeszcze boczek lubi, pasztet i salceson ale tez domowy Odpowiedz Link Zgłoś
malaszaramysz Re: jak nie supermarket to co? 16.04.05, 18:25 Ja mam psa i kota:-) Testuję na kocie : jest bardziej wybredny:-) Są takie "wędlinki" od których oba odwracają nosy ze wstrętem:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robal Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.05, 13:52 Przez tysiace lat ewolucji organizm czlowieka przyzwyczail sie do jedzenia nieswiezych rzeczy, wiec nic nikomu sie nie stanie po zjedzeniu constarowego mieska. Udowodniono przeciez, ze nadmierna sterylnosc szkodzi zdrowiu. Odpowiedz Link Zgłoś
karelgott Re: Constar - widzieliscie????? 15.04.05, 14:07 Właśnie Inspekcja Weterynaryjna zadecydowała o wstrzymaniu produkcji w Constrar. www.biznes.onet.pl/0,1082440,wiadomosci.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nesca Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.block.alestra.net.mx 15.04.05, 15:56 To sie nazywa kreatywna produkcja ;-) Ale na filmie w pewnym momencie pokazywana jest zzieleniala krakowska z etykieta Krakusa. To ten Constar kreatywnie przerabia tez wedliny konkurencji? Odpowiedz Link Zgłoś
ciagle.glodny Re: Constar - widzieliscie????? 15.04.05, 16:13 Gość portalu: nesca napisał(a): > To sie nazywa kreatywna produkcja ;-) > > Ale na filmie w pewnym momencie pokazywana jest zzieleniala krakowska z etykiet > a Krakusa. To ten > Constar kreatywnie przerabia tez wedliny konkurencji? Ale na filmie w pewnym momencie pokazywana jest zzieleniala krakowska z etykiet a Krakusa. To ten Constar kreatywnie przerabia tez wedliny konkurencji? --------------------------------------------------------------------------- Constar należy do firmy Animex www2.animex.pl/produkty.php?mid=15 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nesca Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.dsl.pipex.com 15.04.05, 18:03 > Constar należy do firmy Animex www2.animex.pl/produkty.php?mid=15 sami swoi, znaczy sie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hanna Re: Constar - widzieliscie????? IP: 66.231.167.* 15.04.05, 17:51 A my ciagle wspominamy " w kraju to byly wedliny". Nigdy wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
zosiulka Polecam w Krakowie 15.04.05, 18:14 Dla tych, co z Krakowa polecam rewelacyjnie pyszne wędliny na ulicy Królowej Jadwigi, sklepik jest charakterystyczny bo z drewna a nazywa się "Bacówka", czy jakoś tak. Wędliny pyszne, ładnie wyglądają, różnorodne i mogą leżeć wieki w lodówce. Ja nie mieszkam w tamtych okolicach, ale gdy jeżdżę do brata to zawsze wstępuję i kupuję. Przed różnymi uroczystościami domowymi to wybieram się tam specjalnie tylko po wędlinki. Aaa... i poza wędlinami są tam też inne wyroby np. w słoikach warzywa i piwo niepasteryzowane. Minusem jest tylko cena, bo nie są tanie, ale tak pyszne, że czasami lepiej wydać więcej pieniędzy, ale mieć pewność co,do jakości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Speni Re: Polecam w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 12:45 popieram, już kilkakrotnie robiłam na forum reklame "Bacówce" i do dziś sie nie nacięłam, choc czasami ich zdradzam bo na dłuższa metę wszystko ma taki sam smak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lu Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.acn.waw.pl 15.04.05, 18:42 A ja cos zrozumialam... Otoz robilam zawsze duze zakupy we Francji i Belgii: raz na tydzien, zawsze w supermarketach (Auchain, Cora, Carrefour,itp. ) i zawsze to jedzenie bylo SWIEZE przez caly tydzien. Podkreslam, ze kupowalam ryby (nie mrozone, tylko swieze), szynke, owoce morza, mieso. Nie musialam tracic czasu na zakupy trzy razy w tygodniu. Po powrocie do Polski zauwazylam, ze tu nie moge tak robic, bo polowe jedzenia wyrzucam - psuje sie w kosmicznym tempie. Teraz rozmumiem dlaczego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: strucla Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.05, 19:12 do lu a co ci sie tak kosmicznie psuje ? W belgi moze ci sie po tygodniu nie psulo bo ladowali duzo chemii. Takie podrabianie wedlin jest wszdzie na swiecie nawet w najlepszych knajpach w miescie "nic sie nie marnuje" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lu Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.acn.waw.pl 15.04.05, 19:26 Jedzenie sie psuje. Tez myślałam, ze to konserwanty w jedzeniu na Zachodzie konserwuja zywnosc, ale teraz uswiadamiam sobie, ze jak się przeterminowane zmiesza z nowym i jesli się nie przestrzega unijnych norm czystości (bardzo wyśrubowanych), to nie może być inaczej... I jeszcze jedno: jak ide do najlepszej restauracji we Francji (trzygwiazdkowy Michelin) to mam 200% pewnosci, ze jedzenie nie tylko bedzie pyszne, ale tez swiezutkie i najwyzszej jakosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nesca Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.dsl.pipex.com 15.04.05, 20:53 jak pojdziesz do dobrej restauracji w POlsce (i to niekoniecznie podpartej gwiazdkami), to tez zjesz pysznie i bez ryzyka zatrucia. Wkurzaja mnie takie generalizujace opinie, w Polsce wszystko jest ok, a w za granica super. Mieszkam w Angli (tez w UE) i nie podchodze tak bezkrytycznie do wszystkiego co jest tutaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nesca Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.dsl.pipex.com 15.04.05, 20:55 >> w Polsce wszystko jest ok rzecz jasna "nic nie jest ok" mialo byc. sorki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: strucla Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.05, 21:00 kolega paracowal w Barcelonie moze nie w najdrozszej ale klasa srednio wyzsza i tez sie "nic sie nie marnowalo" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lu Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.acn.waw.pl 15.04.05, 21:44 Nie wkurzaj sie, Nesca - odnosilam sie wylacznie do zdania: "wszdzie na swiecie nawet w najlepszych knajpach w miescie "nic sie nie marnuje"". Reakcja na generalizujaca opinie wlasnie. Odpowiedz Link Zgłoś
iwonesik Re: Constar - widzieliscie????? 15.04.05, 21:49 Constar-to jedna z czołowych firm zaopatrujacych sklepy w wędliny! Nigdy nic nie kupię tej firmy. Czy inne fabryki nie postępują w ten sam sposób? Nie wierze, ze gdzie indziej wyrzucają przeterminowany towar! Może nie robiatego w tak drastyczny sposób, az strach pomyśleć co jemy!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nesca Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.block.alestra.net.mx 15.04.05, 22:05 > Nie wkurzaj sie, Nesca - odnosilam sie wylacznie do zdania: "wszdzie na swiecie > > nawet w najlepszych knajpach w miescie "nic sie nie marnuje"". Reakcja na > generalizujaca opinie wlasnie. oki, juz sie nie wkurzam :-) pozdrawiam nesca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lu Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.acn.waw.pl 15.04.05, 21:46 Koniecznie wybierz sie do trzygwiazdkowej restauracji wg. Michelina - z pewnoscia jest kilka w Londynie ;))) Warto! Odpowiedz Link Zgłoś
marcelina1968 Re: Constar - widzieliscie????? 16.04.05, 18:28 ja mieszkalam w Stanach i czasami musialam kupować w supermarketach , pamiętam jak raz otworzylam hermetycznie zamknieta szynke wyjęlam pare plasterkow i resztę wlożyłam do lodowki w jakims pojemniku. Zupelnie o niej zapomniałam i znalazlam dopiero przy okazji sprzątania lodowki po jakichś 2 tygodniach no i co? szyneczka byla świeżutka jakbym ja dopiero otwaorzyla, wiecej w niej było chemii niz szynki bo po dwoch tyg w lodówce powinna śmierdzieć na kilometr nie ma cudow Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: Constar - widzieliscie????? 15.04.05, 21:45 www.moguntia.com.pl/produkty/produkty.htm#SUROW też w tym temacie. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.chello.pl 15.04.05, 22:40 Ciekawa lektura! - okazuje się że można nawet uwędzić szynkę bez dymu! - wystarczy "preparat dymu wędzarniczego". Jest tam też "preparat o smaku wieprzowiny" i rozmaite barwniki! To przecież już nawet mięso nie potrzebne żeby wyprodukować wędlinę! Odpowiedz Link Zgłoś
paczka111 Re: Constar - widzieliscie????? 15.04.05, 22:56 Czytam to wszystko i ręce mi opadają. Czy wy naprawdę nie znacie najprostszego rachunku ekonomicznego? Najtańsza, prawdziwa szynka, z jakim takim zyskiem nie ma prawa kosztować mniej jak 40 zł za kg, i to jest b. tanio.Kiełbasa co najmniej 30.Itd, itp.Tymczasem sklepy prześcigają się w szynkach po 20 zł i myślicie, że co jecie? Tuszka z zająca kosztuje stówę. Widziałam w ekskluzywnym sklepie pasztet z zająca po 7 zł za kg.Powiedziałam właścicielowi, że sobie jaja robi z klientów, ale inni kupowali i potem pewnie opowiadali, że pasztetu z zająca to oni nie lubią.Wyspiarze mawiają, że nie da się kupić za pół funta tego, co kosztuje jeden funt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lu Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.acn.waw.pl 16.04.05, 12:27 Dawno o tym myslalam... Jak to mozliwe w naszym pieknym kraju, ze kg kielbasy/szynki jest tanszy od kg miesa? (a gdzie koszty produkcji...) Odpowiedz Link Zgłoś
pinos Re: Constar - widzieliscie????? 18.04.05, 16:39 Kilogram żywca 4,58 w skupie... Odpowiedz Link Zgłoś
apolka Re: Constar - widzieliscie????? 20.04.05, 12:04 ale żywiec to się liczy jak leci: czyli włączając niejadalne (głowa, racice, wnętrzności...), dlatego cena brzmi tak zachęcająco..., w sumie "odpadów" jest ok 20% (wagowo), chociaż... dla przemysłu "wądliniarskiego" to chyba nawet te odpady się przydają (jak sobie o parówkach pomyślę...) Odpowiedz Link Zgłoś
marcelina1968 Re: Constar - widzieliscie????? 20.04.05, 18:15 my kupujemy regularnie swinie raz na 4 miesiące. Koszty są mniej więcej takie: swinia ok.120 kg (ostatnio płacilam w lutym 5zł/kg) - 600 zl, przyprawy, dodatki do wyrobow typu kasza,bulki itp - 40 zł, jelita na wyroby - 50 zl, masarz - 70 zl, butelka wodki(bo masarz alkoholik bez wodki nie robi)- 25 zl, razem - 785 zł W sumie wydaje ok. 800 zl, taka ilość wystarcza nam na owe 4 m-ce, dokupuję tylko drob(od czasow Bse wolowiny unikam), mam chudą kielbase, polędwicę wędzoną, pasztety a nawet salceson(ktorego ja nie jadam ale znajomi i mąż się zachwycają)w ktorym wiem co się znajduje, kaszankę(tez wiem co jest w środku). z wędlin dokupuje tylko suchą kielbase i szynkę od czasu do czasu. Jesteśmy rodzina 3-osobowa i wszyscy lubimy mięso. Odpowiedz Link Zgłoś
giezik niemal dokladnie te same rzeczy 16.04.05, 07:27 opisuje Schlosser w Krainie FastFoodów forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=22432856&a=22432856 w USA poszło to o tyle dalej, ze zatrudbnia sie imigrantów, i analfabetów, zeby nie dociekali co im sie każe robić Odpowiedz Link Zgłoś
marcelina1968 Re: niemal dokladnie te same rzeczy 16.04.05, 18:34 mój znajomy przcował w takiej amerykańskiej firmie robiącej parowki, gdzie do wilka mielącego mięso wrzucano cale indyki tylko pozbawione pierza i wnętrzności. Kości mielono razem z miesem Odpowiedz Link Zgłoś
kiranna Re: niemal dokladnie te same rzeczy 16.04.05, 22:22 W Turcji do najtanszych wedlin, ktore i tak sa duzo drozsze niz w Polsce, dodaje sie...wieprzowine. Oczywiscie, nikt sie do tego oficjalnie nie przyzna bo straciliby 90% klientow. Moj tesc mial kiedys masarnie i potwierdzil, ze to prawda. Z kolei kilka lat temu wybuchl skandal w Turcji, kiedy kilkanascie osob wyladowalo w szpitalu z silnym zatruciem pokarmowym, poniewaz najedli sie cig kofte, ktore powinny byc robione z najlepszego gatunku wolowiny i je sie na surowo (podobnie jak nasz tatar), a zachlanny kucharz zrobil je z wieprzowiny. Mieso w Turcji jest pieronsko drogie, np. poledwica z pewnego zrodla przebadana weterynaryjnie kosztuje ok. 60zl/kg, a najtansza wolowina ok. 30zl. Smiac mi sie chce jak niektorzy nasi rodacy zachwalaja na wakacjach kebaby, jedzone na ulicy po 3zl/porcja ;) nawet nie chce dociekac co tam moze byc, oprocz pikantnych przypraw. Nikt z moich znajomych Turkow nie jada na ulicy miesa. W tureckiej tv pokazywano rowniez z ukrytej kamery nalot policji na nielegalna ubojnie w piwnicy jakiegos budynku, szczury autentycznie biegaly po podlodze i podobno smrod byl nie do wytrzymania. Takie wlasnie mieso trafia do taniutkich restauracyjek, barkow za 3 zl i tanich hotelikow. Jeden z naszych znajomych mial restauracje na Laleli i kiedys wyrwalo mu sie, ze mieso szmugluje autobusem z bylej Jugoslawii (stamtad pochodzi) w zwyklej torbie podrozniczej. Podroz trwa ponad 12 godzin, ale turysci podobno chwala jego kuchnie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lu Re: niemal dokladnie te same rzeczy IP: *.acn.waw.pl 20.04.05, 12:22 Znajomy pracuje w Turcji (dal jednego z wielkich miedzynarodowych koncernow). Mowi, ze Turcy sa bardzo podobni do Polakow. Niczego nie mozna zalatwic na slowo, ciagle oszustwa, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
no-surprises Teraz tylko constar! 16.04.05, 10:44 W powieści "Świat wg Garpa" jest scena, gdy bohaterowie szukają domu. Agentka podchodzi z nimi do jednego, w który właśnie uderza samolot. Garp mówi, że to dobry znak, bo prawdopodobieństwo tego, że w ten sam dom uderzy następny, jest znikome. I to firma będzie teraz dmuchać na zimne. Warto kupować. Za czas jakiś ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mma Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.chello.pl 16.04.05, 17:49 kochani, była Legnica, był Kraków, a w stolicy? kto wie, gdzie opłaca się kupować wędliny, żeby były świeże i w miarę zjadliwe? ja mam jeden taki punkt, kupuję tam od jakiegoś czasu i generalnie jestem zadowolona (bo lepsze to niż z hipermarketu), ale niestety nie są to domowe wyroby. powiedzcie, gdzie kupujecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.chello.pl 16.04.05, 19:18 W nowootwartej, dzisiaj, części Promenady na Gocławiu jest m.in. "Spiżarnia" - sklepik spożywczy z tradycyjnymi wędlinami, pieczywem, przetworami owocowymi itp., kupiłam po troszku różnych wędlin "na spróbowanie" - naprawdę są smaczne, jest tu też supermarket Alma i w nim też są stoiska z tradycyjnymi wędlinami, ceny niestety wysokie, narazie próbowałam szynki i baleronu ze stoiska "Chłopskie Jadło" - też smaczne. Ja rzadko kupuję wędlinę ale popróbuję tu innych specjałów bo wiele wędlin kusiło zapachem i wyglądem. Ta Alma zrobiła na mnie dobre wrażenie, ale to pierwszy dzień, ciekawe jak będzie później? Odpowiedz Link Zgłoś
goossia Re: Constar - widzieliscie????? 17.04.05, 13:08 w Starej Papierni jest sklep ekologiczny Winniczek, wszystko eko, swiezo i drogo. Zaczelam tam kupowac ponad rok temu, bo faktycznie wszystko smakowalo jak za starych lat u babci :-) No i teraz, na swieta, zrobilam zakupy hurtowe, dla calej rodzinki. I co sie okazalo? W kielbasie co chwila trafiasz na jakiesc chrzastki, skorki i kostki. Jak rozkroilam suszona! poledwice wolowa, wylalo sie ze srodka sporo wody, potwornie slonej w dodatku. Wkurzylam sie! Jezdze tam z centrum Wawy specjalnie po to, zeby kupic cos extra, i chce za to zaplacic wiecej. Gdybym miala ochote na zwyczajna za 8 zl, kupilabym ja w MarcPolu pod palacem, a nie 40 km dalej, prawda? Oby Spizarnia trzymala fason :-) Odpowiedz Link Zgłoś
paprotka-gd Re: Constar - widzieliscie????? 16.04.05, 20:23 To co robił constar to jest bandytyzm !!! Prokurator powinnien zabezpieczyć wszystkie protokoły pokontrolne starachowickiego Sanepidu a podpisujący się na nich urzędnicy powinni stracić pracę za niedopełnienie podstawowych obowiązkow . Stanowisko stracił lekarz powiatowy a co innymi ? całą tą rzeszą kontrolerów z innych instytucji , którzy także zostawili protokoły pokontrolne ze swoimi podpisami ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: samowystarczalny Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 21:14 Moi rodzice postawili sobie pół roku temu wędzarkę na działce. Rodzina się śmiała, że jedno wędzi, a drugie pędzi, ale jak widzę mamusia z tatusiem mieli rację. A jeszcze jedna "Uwaga" i okaże się, że co do pędzenia też byli prorokami:-) Pozdro z samowystarczalnej Lubelszczyzny Odpowiedz Link Zgłoś
paprotka-gd Re: Constar - widzieliscie????? 16.04.05, 21:38 no i bardzo dobrze , popieram rodziców , może wkrótce okaże się , że sklepom zabrakanie chętnych na ich " oszukane smrody w zgrzewkach " i splajtują , czego szczerze oszustom życzę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bo551 Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.05, 21:27 a ja bym chciala zobaczyc wszystkie zaklady produkujace wedliny obrabianie jednego i robienie z tego afery wyglada na pozbycie sie konkurencji prosze po kolei teraz pokazywac inne ukryta kamera to bedzie uczciwe w 95% reszty zakladow bedzie to samo a moze o wiele gorzej Odpowiedz Link Zgłoś
batey Re: Constar - widzieliscie????? 17.04.05, 07:34 Ale nad czym tu dyskutować.Przecież to nie pierwszy raz media nagłaśniają sprawę świeżości produktów kupowanych np. w marketach. Już kilka lat temu TVN poruszał sprawę katowickiego AUCHANa i co? Pokazywano wówczas jak odświeżają mięsa, wędliny, kurczaki – wtedy to pojawiło się chyba po raz pierwszy określenie „drugie życie kurczaka”. Przyznaję, że korzystam z tego sklepu z uwagi na to, że mam do niego blisko, ale nigdy nie kupuję tam rzeczy, które „mogą mieć coś wspólnego z nieświeżością”. Ale widzę jak ludzie kupują tam mięso, pomijam tych którzy robią to z przyczyn ekonomicznych, bo akurat tam może jest taniej niż w innych sklepach. Z pakowanym mięsem i jego świeżością w hipermarketach jest tak jak z „systemem argentyńskim”. Szeroko mówi się, że to złodziejstwo, ale przybywa tych, którzy wciąż dają się oszukać. Przypomnijmy sobie, co niedawno również chyba w TVN mówiono o CHAMPIONIE i o świeżości bigosów, sałatek itp. Kto wyciągnął z tego wnioski? Pozdrawiam MarekB Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: Constar - widzieliscie????? 18.04.05, 23:18 pisałem już na tym forum kilka razy na ten temat. ostatnio przy okazji masła. problem constaru to jest tylko czubek góry lodowej. tak jak z mięsem i wędlinami podobnie jest z masłem serami, kiedyś rzeczpospolita pisała o tym,że supermarkety dodają krezolu do ciasta na pieczywo, żeby bułki miały ładną chrupiącą skórkę, nie wspomnę o innych "dodatkach aromatyczno smakowych". markety poprzez wymuszanie zaniżonych cen na producentach, zmuszają ich do produkowania badziewia. szczególnie widoczne jest to w przypadku zagranicznych dużych koncernów, oni traktują nas jak dzikusów którzy dopiero zeszli z drzewa, tak jak współczesnych niewolników, którzy są tylko po to,żeby przyjść i zostawić resztki swoich ciężko zarobionych pieniędzy. w zamian dając badziewie. co do cen to wystarzczy uważnie popatrzeć. niskie ceny są tylko na produkty produkowane przez zagraniczne koncerny w dawnych polskich fabrykach wykupionych za grosze w ramach tzw "prywatyzacji". co do cen mięsa to są takie same jak na polskich targach,a często nawet zdecydowanie wyższe. cena polędwiczki wieprzowej sprawdzona tego samego dnia w carefurze 26 zł na targu na szembeka 21 zł. nie wspomnę o warzywach zawsze świeżych i dużym wyborze na targu w przeciwieństwie do tych zaparzonych i wyschniętych w marketach. dlatego ja osobiście ignoruję wszystkie markety. skorzystałem jakiś czas temu z zaproszenia Maxela (kilka postów wyżej) czego i Wam serdecznie życzę. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miu Re: Constar - widzieliscie????? IP: *.acn.waw.pl 20.04.05, 12:25 Nigdy nie kupilabym miesa na bazarze - nieobrze mi sie robi jak patrze na te "sklepiki", czyli po prostu budy. Wole zaplacic wiecej i kupowac w sklepie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Mam pytanie - dlaczego mowa o supermarketach? IP: 193.111.166.* 19.04.05, 15:34 Jak w tytule. Nie oglądałem TVN i nie wiem dlaczego akurat w kontekście sprawy Constaru, duża część osób mówi o słabej jakości wędlin w marketach. Czy Costar dostarcza TYLKO tam? Czy TYLKO markety robiły zwroty nieświeżego towaru? Wydaje mi się, że nie. Jeśli firma na to pozwalała, to ci drobni pewnie też sobie poprawiali rentowność w ten sposób. Dla mnie fatalne jest to, że taką samą wędlinkę Constaru można chyba kupić w bardzo przez Was chwalonych sklepach osiedlowych. Innymi słowy - czy mamy do czynienia z loterią? Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: Mam pytanie - dlaczego mowa o supermarketach? 19.04.05, 23:21 głównymi odbiorcami constaru były markety a tesco zlecało constarowi wyrób swoich firmowych wędlin z logo tesco. wydaje mi się, że żaden osiedlowy sklep nie zakupiłby w constarze towaru za 150mln zł. takiej skali zakupy wykazało tesco więc jaka to skala porównawcza. poza tym ja o constarze dowiedziałem się z telewizji(o tym, że taka firma istnieje) zakupów w marketach nie robię, a tam gdzie się zaopatruję to mają wyroby z małych polskich masarni a nie zagranicznych molochów, już kilka miesięcy temu prasa zwracała uwagę na jakość wędlin: ZAGROŻENIA ZDROWIA ZE STRONY WĘDLIN "Gazeta Wyborcza", 26. października 2002r. Wolnoamerykanka mięsna Tomasz Lipko Kupując szynkę w sklepie, nikt z nas nie wie, czy woda z wielofosforanami i pochodnymi azotu zajmuje w niej 30, 50 czy 70 procent Na środku peklowni stoi głośno pracująca trzęsąca się maszyna wielkości dużej pralki. To główna bohaterka tej historii - nastrzykiwarka. Obok niej w plastikowym kuble pływa bladoszara maź pokryta gęstym kożuchem, który dopiero po kilkakrotnym zamieszaniu palcem ukazuje powierzchnię płynu. Nastrzykiwarka za pomocą specjalnych igieł wlewa, ile się tylko da, tej szarej cieczy do wysokogatunkowych wędlin. "Szyneczka prezesa", "baleron babuni", polędwice i wędzonki, które każdego tygodnia kupujemy w sklepie, po opuszczeniu nastrzykiwarki zwiększają swoją wagę od kilkudziesięciu do stu procent. Masarze walczą o przetrwanie - Mam ten zakład od 18 lat. Kiedy jeszcze była to prowincjonalna masarnia, włożyłem w nią wszystkie oszczędności. Swoje, żony i właściwie całej rodziny - mówi mi ostatniego dnia Zygmunt, właściciel tego zakładu, kiedy przy wódce próbujemy wszystkiego, co nastrzykiwarka wypluła w ciągu tygodnia. Ma 50 lat, chodzi po zakładzie w garniturze, wypachniony perfumami i, jak twierdzi, zjadł własne zęby na produkcji wędlin. Zgodził się, żebym przez tydzień na własne oczy oglądał, jak dziś w Polsce produkuje się przetwory mięsne. Warunek - nikt z branży nie rozpozna go w tym tekście. Jego masarnia, zatrudniająca 20 pracowników, od pół roku jest na krawędzi bankructwa, podobnie jak wiele innych firm w branży. - Do niedawna zaopatrywałem ponad setkę punktów w województwie, otworzyłem sieć własnych sklepów, eksperymentowałem z nowymi produktami. Katastrofa przyszła w lecie zeszłego roku. W ciągu kilku miesięcy sprzedaż spadła o kilkadziesiąt procent. W okolicy gwałtownie zaczęło rosnąć bezrobocie, ludzie przestali kupować mięso albo robili to znacznie rzadziej. Nawet w stanie wojennym, gdy mięso było na kartki, jedli go więcej niż teraz. Nie wiadomo, ile zakładów zbankrutowało w ciągu ostatnich 12 miesięcy. W porównaniu z połową lat 90. liczba przetwórni jest dziś mniejsza o połowę. Reszta rozpoczęła walkę o przetrwanie. Walkę na ceny. Począwszy od małych, chałupniczych zakładów po giełdowych potentatów wszyscy redukują koszty. Firmy się łączą, zwalniają ludzi, ograniczają zużycie energii. 80 proc. kosztów produkcji stanowił do niedawna surowiec. Wrzucanie coraz większych ilości ścięgien, skór i tłuszczów do kutrów (młynów) mielących mięso na parówki i kiełbasy nie było już rozwiązaniem na miarę tych czasów. Producenci zdecydowali się na krok bardziej radykalny - uzupełniać na masową skalę najdroższe gatunki wędlin najtańszym surowcem - wodą. Napompować zwierzaka zaraz po uboju Bladoszara ciecz, która donoszona jest w plastikowych kubłach do nastrzykiwarni, to rozrzedzone dużą ilością wody roztwory stosowanych m.in. do produkcji coca-coli wielofosforanów, azotynów i azotanów, które wykorzystuje się także przy wytwarzaniu materiałów wybuchowych i nawozów rolniczych. Fachowa nazwa tej cieczy to solanka. Litr solanki kosztuje złotówkę. Dziesiątki igieł pracujących wewnątrz maszyny pompują tą solanką płaty mięsa na szynki, polędwice, balerony. Ich waga musi wzrosnąć o kilkadziesiąt procent. To jest już żelazny zwyczaj, do którego - chcąc nie chcąc - musieli dostosować się niemal wszyscy producenci w kraju. Żeby wstrzyknięte preparaty za szybko nie wylały się z mięsa, jego płaty wrzucane są następnie do masownicy. Maszyna przypominająca w konstrukcji betoniarkę rozgniata połcie mięsa, tak by ciecz w środku została równomiernie rozprowadzona. Pan Bogdan obsługujący nastrzykiwarkę, zasuszony posępny flegmatyk po pięćdziesiątce, jest jednym z najważniejszych pracowników w firmie. Od jego umiejętności zależy wydajność całej masarni. - Wydajność to dziś kluczowe słowo w przetwórstwie mięsnym - mówi mi Bogdan, nie odrywając wzroku od pracującej maszyny - dziś 90 proc. wysokogatunkowych wędlin, które kupujemy w sklepach, to produkty wysoko wydajne. W skrócie oznacza to tyle, że kiedy szynka czy polędwica poleży parę dni w lodówce, zacznie się z niej wylewać woda. A dokładniej ten szary płyn, który pod kożuchem syntetycznej piany pływa w kuble. - Do większości zakładów mięsnych w kraju te maszyny weszły w latach 90. - opowiada Zygmunt. - Używane nastrzykiwarki i masownice z Niemiec wędrowały do Polski stadami. To był taki najnowszy krzyk techniki, którym ze zrozumiałych względów nikt nie chciał się chwalić. Ja sam w 1993 roku pojechałem z trzema tysiącami marek w kieszeni po agregat prądotwórczy, ale kiedy zobaczyłem, jakie cuda taka maszyna potrafi zrobić z kawałem mięsa, za wszystkie pieniądze kupiłem na pniu wysłużony egzemplarz. Tydzień zajęła mi nauka właściwego kłucia - wędlinki od razu zyskały na wadze 20 proc., nie mówiąc już o apetycznej soczystości... Nawet nie wiedziałem, jak szybko i po cichu konkurencja zaopatrzyła się w jeszcze wydajniejsze maszyny. Sztuczne zwiększanie soczystości wędlin jeszcze niedawno było tylko wstydliwym procederem przyjętym po cichu przez większość producentów. Dostępne urządzenia oraz przyjęte w branży zwyczaje pozwalały na zwiększanie w ten sposób wagi najlepszych gatunków wędlin do 20 proc. Prawdziwy wyścig zaczął się pod koniec lat 90., kiedy znacznie złagodzono polskie normy regulujące skład produktów spożywczych, a jednocześnie na rynku pojawiły się nowoczesne niemieckie maszyny nastrzykujące kolejnej generacji. Pompowanie mięsa w polskich zakładach przyjęło formę wyścigu między producentami. Dziś na rynku obowiązuje wolnoamerykanka - ilość wody w wędlinie ogranicza jedynie jakość sprzętu oraz wytrzymałość mięsa. Ostatnio krzykiem mody są maszyny, które dzięki elastycznym igłom omijającym kości potrafią "napompować" zwierzaka po uboju jeszcze przed rozebraniem go na kawałki. Więcej przypraw! - Do czego lejecie najwięcej wody? - pytam Zygmunta, kiedy przerwa w dostawie solanki wstrzymała niemal całą produkcję w zakładzie. - Przede wszystkim do wędzonki. Balerony, szynki, polędwica, a więc produkty o największej wartości handlowej. Kiedyś z dziesięciu kilogramów surowej szynki robiło się około 8 kg wędliny. Dziś z tych samych dziesięciu kilo najbardziej pazerni potrafią zrobić do 20 kg. Decyduje wyłącznie technologia. Ja jestem ograniczony kilkuletnią niemiecką maszyną, dzięki której mogę rozpędzić się do 50 proc. - w 100 kg surowca mogę wstrzyknąć maksimum 50 kg solanki. - Ludziom nie przestały smakować coraz bardziej rozrzedzane wędliny? - Przede wszystkim robili to wszyscy i stopniowo, więc udało się ludzi przyzwyczaić do nowej jakości. Poza tym, żeby za bardzo nie było czuć, że mięsa w mięsie jest coraz mniej, nauczyliśmy się dodawać więcej przypraw. - Nikt nie wpadł na pomysł zdobycia rynku wędlinami robionymi według tradycyjnych receptur - tylko mięso i zioła? - Znałem gościa, który chciał taką szansę wykorzystać. Oryginalne receptury, przemyślana dystrybucja, reklama w dużych miastach, przy czym udało mu się robić naprawdę smaczne rzeczy. Zbankrutował po sześciu miesiącach. Wykończyły go napompowane szyneczki i polędwice; nie był w stanie choćby zbliżyć się do nich ceną. Wiem, że było takich odważnych więcej, ale w większości skończyli podobnie. Producenci zdążyli nauczyć ludzi, jakie Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re:ciąg dalszy 19.04.05, 23:25 . Producenci zdążyli nauczyć ludzi, jakie wędliny mają jeść. Kupując szynkę w sklepie, nikt z nas nie jest w stanie stwierdzić, czy woda z wielofosforanami i pochodnymi azotu zajmuje w niej 30, 50 czy 70 proc. Straszna śmierć niszczy mięso Solanka wreszcie przyjechała, jak zwykle w postaci sproszkowanej. Żeby było szybciej, Bogdan wsypuje proszek do kilku wiader naraz, a ja idę do garażu po gumowy wąż, który za chwilę połączy peklownię z toaletą. - Czasem jak ktoś przesadzi z pompowaniem, widać takie szare nacieki przypominające naturalne żyłki czy ścięgna - tłumaczy mi pan Bogdan, wrzucając na taśmę płaty mięsa (czekają już na nie opakowania z napisem "Staropolska" - plastikowe, żeby lepiej przytrzymały wodę, która zawsze zaczyna wyciekać dopiero po pewnym czasie). Jak potrzymasz trochę szyneczkę w plastikowym opakowaniu, po kilku dniach zacznie się w nim zbierać to samo, co wlewam z tego kubła - syntetyczny koktajl, który większość ludzi bierze za naturalne soki. Bywa jednak, że mięso zachowuje się nietypowo. Wygląda normalnie, ale nie chce przyjmować wody, wylewa się jak z gąbki. - Często zdarza się, że mięso nieoczekiwanie "leje się" już w zakładzie, choćbym nie wiem, jak starannie przygotował je do nastrzyknięcia - mówi Bogdan. - Oznacza to, że przed śmiercią i w jej czasie zwierzę tak bardzo się nacierpiało, że zdegenerowane stresem mięso, jakby mszcząc się na człowieku, nie chce także przyjmować zwyczajowej porcji wody. Okazuje się, że humanitaryzm uboju ma także wartość ekonomiczną - jeżeli zwierzę przed śmiercią poddane jest stresowi albo co gorsza cierpieniu, mięso na skutek gwałtownych zaburzeń metabolizmu traci sporo walorów, także smakowych. A biedne wiejskie ubojnie często nie mają specjalnych urządzeń regulujących np. ruch świń w drodze do uboju, tak by każda była ogłuszana pojedynczo i w spokoju. W rezultacie świnie są głuszone po kilka naraz wśród dzikich kwików. Oprócz samego stresu zwierzęta często muszą przejść drakońskie męki, zanim pozwoli im się zdechnąć. Sęk w tym, że oszałamianie i wykrwawianie należy wykonać zaraz po sobie w jak najkrótszym czasie, tak by zwierzę wykrwawiło się szybko we śnie. Częstym błędem, zwłaszcza w niewielkich ubojniach, jest za niskie napięcie chałupniczych urządzeń do ogłuszania zwierząt - w rezultacie porażone zbyt małą dawką prądu świnie budzą się, wisząc już na łańcuchach rzeźniczych. Umierają wtedy w męczarniach, a w mięsie pozostaje niebezpiecznie duża ilość krwi, w której błyskawicznie rozmnażają się bakterie, co dodatkowo pogarsza jego jakość i - ku utrapieniu przedsiębiorców - zdolność chłonięcia wody. Klej, żeby się szynka trzymała (przynajmniej w sklepie) Trzeci dzień mojej pracy w masarni. Jadę z Zygmuntem rozwieźć kilkudniową produkcję do kilkudziesięciu sklepów w okolicy. - Dziś kierownik sklepu to stanowisko o większym prestiżu niż w czasie stanu wojennego - Zygmunt w samochodzie przypomina mi, żebym powiedział "dzień dobry", "do widzenia" i najlepiej nic ponadto - w ciężkiej sytuacji całej branży to kierownicy decydują, jakie mięso będą jedli ludzie, kto i czym będzie je szprycował. A kierownicy sklepów mają przede wszystkim dwa życzenia - żeby wędlina była tania i żeby się dobrze kroiła na cienkie plasterki, bo tylko tak teraz ludzie chcą brać. Mówiąc w skrócie, przynajmniej w sklepie wędlina musi się trzymać w kupie. A same wielofosforany z solanki do tego nie wystarczą. Trzeba dolać sporo "kleju", żeby wytrzymała w zdrowiu parę dni i puściła soki dopiero w domowej lodówce. Jak doda się mocnego "kleju", to nawet nieźle napompowana szyneczka potrafi trzymać się jak guma. Klej to oczywiście nazwa umowna. Chodzi o związki chemiczne, które są w stanie związać nadwyżkę wody wewnątrz wędliny, dzięki czemu zapewniają jej jędrność. Jeszcze do niedawna producenci lali do środka zwyczajny krochmal, ewentualnie wsypywali worki mąki. Jednak nawet mąka, zwłaszcza że sypana w coraz większych ilościach, stała się kolejną pozycją na liście oszczędności. Rodzimi przedsiębiorcy z branży zaskakująco szybko przyswoili sobie najnowsze osiągnięcia światowej nauki. Preparaty białek soi, skrobi, wyciągi z alg morskich i preparaty roślin tropikalnych - okazy światowej flory na tyle mocno wiążą wodę wstrzykniętą do mięsa, że w rezultacie są tańsze od surowców stosowanych od dziesięcioleci w polskich masarniach. Zdolności wiązania mięsa tropikalnych preparatów i tradycyjnej mąki Zygmunt porównał do różnicy między klejem do papieru i Super Glue. W ostatnich latach wiele firm zaczęło sprowadzać do kraju coraz tańsze sproszkowane substancje, które skutecznie zapobiegają przedwczesnemu wyciekowi z trudem wpompowanej wody. Najtańsze (i co za tym idzie najpopularniejsze wśród producentów) są, niestety, preparaty nietrwałe, podatne na przedwczesną fermentację, która przyśpiesza procesy gnilne w mięsie. Importerzy zaopatrują wszystkich - nielegalne masarnie w oborach i wielkie fabryki. Konkurencja lakierowana Wracamy do zakładu, trzeba wyładować to, czego nie udało się sprzedać w żadnym z 40 sklepów. - Niestety, dziś pijemy z Zygmuntem przy pasztetowej i wątrobianej, wyniki sprzedaży nie upoważniają do lepszych gatunków. - Konkurencją, oprócz dużych zakładów, są nielegalne przetwórnie w oborach i chlewniach. Tam chłopi po cichu biją inwentarz i w warunkach urągających jakiejkolwiek higienie preparują "tradycyjne" wędliny. Wiem o co najmniej kilkunastu takich "przetwórniach" w samej tylko najbliższej okolicy. Sprzedają na lewo, także sklepom w miastach. Widziałem, jak oni to mięso zagniatają dosłownie czarnymi rękami. Taki rolnik, jak ubije świnię, łaskę zrobi, jak w ogóle zbada mięso. Przeważnie jednak nie bada. Zwłaszcza że higieniczne zdjęcie skóry w takim małym zakładzie jest praktycznie niemożliwe. Najgorszą rzeczą jest podciąganie skóry do góry - powoduje, że kawałki błota i kału spadają, przyczepiając się do płatów mięsa, które idą prosto do peklowania. W takich wypadkach nawet wymycie pod strumieniem wody niewiele pomoże - grudki brudu błyskawicznie przywierają między sztywniejącymi mięśniami. Następnego dnia dowiaduję się, że w ramach oszczędności prawdopodobnie w ciągu miesiąca zlikwidowana zostanie wędzarnia należąca do Zygmunta. - Jeżeli chodzi o wędzenie, pozostałem wierny tradycji tylko dlatego, że na kupno "lakierni" po prostu mnie nie stać - mówi Zygmunt, kiedy wchodzimy do pomieszczenia, w którym od aromatu mięsa uwędzonego w specjalnie dobranej mieszaninie liściastego drewna aż zakręciło mi się w głowie. Zygmunt wyjmuje z beczki garść grubo zmielonych, pachnących żywicą trocin - to buk i olcha. Zamocowane na wędzarniczych hakach połcie mięsa przez kilka godzin muszą się nawdychać dymu, żeby nabrały odpowiedniego smaku, zapachu i wyglądu. Ten aromat naukowcy zdążyli skomponować za pomocą kilkudziesięciu chemikaliów. Nowoczesna "lakiernia", czyli sztuczna wędzarnia, spryskuje mieszanką chemikaliów wiszące płaty mięsa. Najpierw jednak mięso musi być spreparowane i przygotowane na kąpiel w tablicy Mendelejewa, tak żeby warstwa "lakieru" ładnie przylegała i nadawała mu apetyczny, lśniący wygląd. Oficjalna nazwa takiej substancji to preparat dymu wędzarniczego. - Policzyć opłacalność takiego wynalazku jest stosunkowo łatwo - mówi Zygmunt. - Jednowózkowa "lakiernia" kosztuje około miliona. Na wózek wejdzie 100 kg wędlin, czyli o 10 proc. więcej niż w tradycyjnej wędzarni. To daje na 100 kg wędzonki 10 kg dodatkowo. Średnia cena surowej wędliny to 8 zł, więc z jednego wózka wychodzi już 80 zł ekstra minus koszty surowca - sto wózków daje już prawie osiem tysięcy. A sto wózków mięsa można "nasmarować" nawet w tydzień, bo opryskiwanie zajmuje mniej czasu od tradycyjnego wędzenia. Kiedy odjeżdżam do domu z wielką torbą tradycyjnych wędzonek, Zygmunt przyznaje się na pożegnanie, że zamierza zwinąć interes najdalej za trzy miesiące. - Jeżeli sytuacja na rynku się nie Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re:ciąg dalszy 19.04.05, 23:28 Jeżeli sytuacja na rynku się nie poprawi - zastrzega - ale coraz mniej w to wierzę. PIH: wielofosforany, związki azotu i fragmenty osłonek Po powrocie do Warszawy rozmawiałem ze specjalistami. Na nikim moje opowieści nie zrobiły większego wrażenia. - Nie ma normy, która by regulowała ilość solanki w wędlinach - mówi prof. Jan Mroczek, kierownik zakładu technologii mięsa z warszawskiej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. - Jedyne ograniczenie to tzw. dobra praktyka produkcyjna, która w polskich realiach jest wolnoamerykanką. Zresztą to i tak bez znaczenia, bo nie ma systemu kontroli przestrzegania tych norm. Nawet jak inspekcja handlowa raz na jakiś czas pobierze z jakichś zakładów próbki produktów do analizy, to są to kontrole wyrywkowe, zaś wysokość kar, jeżeli są w ogóle wymierzane, nie stanowi dla producenta żadnego zagrożenia. W Polsce nie ma systemu, który by eliminował producentów oszustów. Prof. Mroczek przyznaje, że jedynym oznaczeniem wskazującym, że kupowane przez nas mięso zostało napompowane wodą, jest napis "produkt wysoko wydajny", który też nie wszyscy producenci umieszczają na opakowaniach. Cała zaś gama dodatkowych preparatów białkowych, zmodyfikowanych soi, środków żelujących ukrywa się pod symbolami "E" z trzycyfrową liczbą. Okazuje się jednak, że inspektorzy Państwowej Inspekcji Handlowej po wielekroć alarmowali o niebezpiecznie wysokim stężeniu w mięsie wiążących wodę wielofosforanów (nadmiar wielofosforanów powoduje u dzieci niedorozwój kości, u starszych ludzi osteoporozę). Jeszcze bardziej niebezpieczne jest nadmierne szprycowanie wędlin związkami azotu, które powyżej pewnego poziomu stają się trucizną. Już ponad rok temu PIH (podlega Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumenta) pisała: "Niepokojącym zjawiskiem w branży przetwórstwa mięsa stał się powszechny udział różnych substancji dodatkowych stosowanych w celu zwiększenia wydajności produktu" (cytat z raportu po kontrolach w największych supermarketach w Polsce). Oprócz faszerowania mięsa chemią inspektorzy wykrywali w szynce rozwarstwianie się mięśni na skutek zbyt dużego pompowania wodą, w wędlinach znaleźli "fragmenty osłonek pochodzących z przerobu innych wędlin oraz kwaśny i piekący smak świadczący o zapoczątkowanym procesie zepsucia". W zależności od gatunku wędlin inspekcje zakwestionowały jakość od kilku do kilkudziesięciu procent badanego towaru. Wśród konserw mięsnych ponad połowa skontrolowanych produktów została uznana za wadliwe, a wśród paczkowanych wędlin drobiowych prawie dwie trzecie. Kontrola ujawniła jednocześnie masowe oszukiwanie klientów - na opakowaniach większości przetworów mięsnych brak informacji o zastosowanych środkach uzupełniających. Poza tym potwierdzono istnienie szarej strefy - nielegalnych zakładów przetwarzających mięso bez żadnej kontroli weterynaryjnej czy higienicznej. Doktor Adam Jarecki z Głównego Inspektoratu Weterynarii mówi, że nielegalne przetwórnie to problem w całym kraju. - Niestety, jesteśmy bezbronni. W momencie kiedy składamy w prokuraturze doniesienie o nielegalnym wytwarzaniu wędlin na sprzedaż gdzieś na wsi, zawalona sprawami prokuratura z reguły umarza śledztwo z powodu niskiej społecznej szkodliwości czynu. - Co gorsza, inspektorzy i kontrolerzy kontrolują przede wszystkim duże zakłady, gdzie mogą liczyć na dużą karę, ewentualnie łapówkę - dodaje jeden z moich rozmówców - zakłady mniejsze, bardziej prymitywne, skutecznie unikają kontroli. W 1999 r. Inspekcja Weterynaryjna dokonała przeglądu wszystkich zakładów - tylko 1 proc. ubojni i 4 proc. przetwórni spełniało wymagania UE. Parówki cielęce bez cieląt Roz mowa z Bogusławą Pawlaczyk, głównym kontrolerem jakości w Zakładach Mięsnych "Krotoszyn" Krystyna Naszkowska: W 1997 r. zmieniła się norma do produkcji wędlin - z branżowej na polską. Na czym polega różnica? Bogusława Pawlaczyk: Norma branżowa stawiała precyzyjne wymagania każdemu produktowi co do surowca, przypraw, ilości wody i tłuszczu, rodzaju użytych osłonek oraz wydajności. Nowa norma jest bardzo ogólna i stawia wymagania nie poszczególnym gatunkom wędlin, tylko grupom, a w grupie "wędzonki" jest i podgardle, i szynka. Wielu producentów, wykorzystując zaufanie do nazw, np. kiełbasa krakowska czy wędzonka krotoszyńska, z dużą dowolnością odstępuje od zapisanego w dawnej normie branżowej wzorca. Instytucje kontrolujące są bezradne. Mamy więc uśrednienie jakości między podgardlem a szynką. - Przede wszystkim mamy do czynienia z nadużywaniem zaufania konsumentów, żeby nie powiedzieć oszustwem. Bo dzisiaj normalne jest, że pod nazwą krakowska czy śląska jest coś trudnego do określenia. Musiało tak się stać? - Pewnie nie. Wolny rynek to nie jest wolnoamerykanka, gdzie każdy chwyt jest dozwolony. Idąc do Unii, możemy zachować swoją tradycję wędliniarską poprzez przywrócenie wymagań naszym powszechnie znanym markom wyrobów. Wtedy producent, który zdecyduje się na nazwanie swojego wyrobu np. krakowska, będzie musiał przestrzegać ściśle określonej receptury. Na nasze skargi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął w sierpniu br. postępowanie i uznał, iż nasze argumenty przemawiają za koniecznością zmiany w/w normy polskiej? Co to znaczy wysoko wydajna szynka? - Szynka ze składnikiem zwiększającym wodochłonność, dzięki czemu z 1 kg mięsa można zrobić nawet 1,5 kg szynki. To dopuszczają przepisy, jednak moim zdaniem nieuczciwością jest, jeżeli ten wyrób sprzedawany jest jako szynka i nie jest oznakowany jako szynka wysoko wydajna. Dodajemy więc tłuszcz, bo tańszy, wodę, środki chemiczne, by to wszystko nam się nie rozpadło i długo mogło poleżeć na półce w sklepie. A co z naszym zdrowiem? - O zdrowie musimy zadbać sami. Uznane przez ministra zdrowia dodatki są bezpieczne. Problemem są te dodatki, które funkcjonują na rynku bez stosownych zezwoleń, a także niemożność kontroli blisko 4500 zakładów przetwarzających mięso, z których wiele nigdy nie prowadziło gospodarki materiałowej - dokumentowania zużywanych w procesie produkcji surowców, przypraw i dodatków. To czym powinniśmy się kierować, kupując wędliny, jeśli jednak nie w smak nam wynalazki technologiczne? Tu jest pole do popisu dla organizacji konsumenckich. Po pierwsze, musimy starannie czytać etykietę i nie wstydzić się pytać sprzedawcę, gdy jakiś zapis na niej jest niezrozumiały. Po drugie, uświadomić sobie, iż dobry, bezpieczny wyrób wyprodukowany zgodnie z zasadami bezpieczeństwa, tak jak i dobry samochód czy telewizor, kosztuje. Po trzecie, pamiętajmy, iż zły producent nie napisze na etykiecie, że zastosował niedozwolony środek albo barwił wędlinę, co jest zabronione. Po czwarte, trzeba przy zakupach wykazać pewną dozę nieufności. Zastanowić się, z czego np. produkowane są parówki cielęce, kiedy w Polsce od kilku lat prawie nie ubija się cieląt, albo z czego można wyprodukować szynkę lub śląską za 4 zł. Rozporządzenie o oznakowaniu mówi np., iż nazwa nie powinna wprowadzać w błąd, ale tak się często dzieje. Tomasz Lipko Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re:ciąg dalszy 19.04.05, 23:30 fajne przepisy na dobre, zdrowe wędliny. i co Wy na to. pozdrawiam i życzę smacznego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miu Re: Mam pytanie - dlaczego mowa o supermarketach? IP: *.acn.waw.pl 20.04.05, 12:27 Tylko Ci sie wydaje, Jarku. Odbiorcami wedlin z Constaru byli tez mali sklepikarze w calej Polsce. Bylo na ten temat w materiale. Co ciekawe, byli SWADOMI co odbieraja z hurtowni. Odpowiedz Link Zgłoś
joamey Re: Constar - negatywna rola hipermarketów 29.04.05, 22:55 A czy kogoś zastanowiło czy to logiczne żeby producent wędlin wysyłał od razu źle wyglądające wędliny do odbiorcy tak wymagającego jak hipermarket? Otóż hipermarkety biorą towar w komis i tak umawiają się z producentem, że jak go nie sprzedadzą, to oddadzą. Przetrzymują ten towar w różnych warunkach, często ten towar zaczyna się psuć, przekracza termin przydatności a potem producent musi go zabrać. Oczywiście, że nie powinien tego potem dodawać do produkcji, ale niestety hipermarkety chcą mięsa i wędlin coraz taniej i taniej i wymuszają okropne praktyki na producentach. Bo producenci muszą zbijać ceny i koszty. A kolejny aspekt to iluzoryczna kontrola ze strony Sanepidu, Inspekcji Sanitarnych i tego typu służb. A zatem cała sprawa nie jest tak prosta jak w tym reportażu - że oto jeden zły i nieuczciwy zakład wysyła kiepskie wyroby, które dbający o klientów market oddaje, ale ten zły zakład dalej je wciska. Sprawa ma wiele przyczyn i dobrze byłoby bardziej kompleksowo zająć się, żebyśmy świństwa nie jedli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andy Re: Constar - negatywna rola hipermarketów IP: 80.50.49.* 22.05.05, 10:03 > A kolejny aspekt to iluzoryczna kontrola ze strony Sanepidu, Inspekcji Sanitarn > ych i tego typu służb. widocznie czerpią dodatkowy dochod;-( Odpowiedz Link Zgłoś