Dodaj do ulubionych

Wstydliwy problem

IP: proxy / 213.33.69.* 27.10.02, 20:09
No wlasnie: uwielbiam gotowac, napychac lodowke pysznosciami, przystrajac
stol i celebrowac. Paranoja polega na tym, ze moje hobby staram sie trzymac w
tajemnicy. Powod jest prosty: mlodej, wyemancypowanej kobiecie poczatku
trzeciego tysiaclecia nie wypada odprezac sie przy siekaniu pietruszki.
Podziw wzbudzaja kilometry pokonane w dresie, godziny aerobiku albo nauka
staroegipskiego. Ale zeby tak tluc garami dla przyjemnosci?!!! Pfe! Spotkalam
sie juz wielokrotnie z taki niezyczliwymi komentarzami, ze teraz na pytanie
co robie w wolnym czasie odpowiadam niedbale: no wiesz hipika i stenopisanie.
A wy co wy o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: Wstydliwy problem 27.10.02, 20:18
      Gość portalu: Chrumchrum napisał(a):

      > No wlasnie: uwielbiam gotowac, napychac lodowke pysznosciami, przystrajac
      > stol i celebrowac. Paranoja polega na tym, ze moje hobby staram sie trzymac w
      > tajemnicy. Powod jest prosty: mlodej, wyemancypowanej kobiecie poczatku
      > trzeciego tysiaclecia nie wypada odprezac sie przy siekaniu pietruszki.
      > Podziw wzbudzaja kilometry pokonane w dresie, godziny aerobiku albo nauka
      > staroegipskiego. Ale zeby tak tluc garami dla przyjemnosci?!!! Pfe! Spotkalam
      > sie juz wielokrotnie z taki niezyczliwymi komentarzami, ze teraz na pytanie
      > co robie w wolnym czasie odpowiadam niedbale: no wiesz hipika i stenopisanie.
      > A wy co wy o tym myslicie?


      z duma, uporem i determinacja zawsze mowie ,ze jestem Kura Profesjonalna

      pozdrawiam, pomachiwajac drewniana lycha

      znow bigos :)
      • Gość: hedonist Re: Wstydliwy problem IP: *.chello.pl 27.10.02, 20:30
        Droga Chrum

        CO ZA PROBLEM????????????????????????
        Należałoby Cię pod niebiosa boś curiosum w dzisiejszych czasach!!!!!!!!!!!!!!!!
        Ja mam podobnie ale nie wstydzę sie tego co więcej zauważam, że wśród facetów
        staje się to modne. Poza tym zadawać szyku wśród pań przepisem na zupę gulaszową
        czy też inne specjały mówię Ci to działa. Czy uważasz że babiejemy? Nie to
        hobby jak każde inne.

        Pozdrawiam smacznie
    • Gość: Gal Re: Wstydliwy problem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.02, 20:26
      Gość portalu: Chrumchrum napisał(a):

      > No wlasnie: uwielbiam gotowac, napychac lodowke pysznosciami, przystrajac
      > stol i celebrowac. Paranoja polega na tym, ze moje hobby staram sie trzymac
      w
      > tajemnicy. Powod jest prosty: mlodej, wyemancypowanej kobiecie poczatku
      > trzeciego tysiaclecia nie wypada odprezac sie przy siekaniu pietruszki.
      > Podziw wzbudzaja kilometry pokonane w dresie, godziny aerobiku albo nauka
      > staroegipskiego. Ale zeby tak tluc garami dla przyjemnosci?!!! Pfe!
      Spotkalam
      > sie juz wielokrotnie z taki niezyczliwymi komentarzami, ze teraz na pytanie
      > co robie w wolnym czasie odpowiadam niedbale: no wiesz hipika i
      stenopisanie.
      > A wy co wy o tym myslicie?


      Gratuluję!
      A wobec pacanów - dalej tak trzymać - niestety nie ma wyjścia. Polityczna
      poprawność obowiązuje - niestety.
      Choć, być może za jakiś czas, możesz zebrać punkty za "niekonwencjonalność".
      Tylko nie przyznaj się, że smażysz wątróbkę - wyłącznie sery francuskie,
      ostrygi i pasty (koniecznie pasty, słowo makaron Cię zniszczy).
      Powodzenia.
      Gal

      • m-p Re: Wstydliwy problem 27.10.02, 20:35
        Gal,
        czy Ty aby za dużo wątróbki, zapewne bez usuwania woreczka żółciowego, nie
        jadasz?
        Coś mi na podtrutego(ą) wyglądasz...
        A ostrzegałem! :))
    • m-p Re: Wstydliwy problem 27.10.02, 20:29
      No wiesz co???
      Gotuj dobrze, bądź sympatyczna, a będziesz gwiazdą swojego towarzystwa. Kuchnia
      to b. istotna część kultury.
      Polecam Ci książki Neli Rubinstein. Myślę, że Cię podbudują. A może je znasz?

      :)) pozdrawiam
      • Gość: Chrumchrum Re: Wstydliwy problem IP: proxy / 213.33.69.* 27.10.02, 20:43
        No tak- pora postawic pytanie :zyje po to aby jesc, czy odwrotnie? Przyznam sie
        wam, ze ja juz dzien wczesniej obmyslam sobie co by tu z czym zmieszac zeby
        bylo smacznie. W tym czasie moje inteligentne znajome chrupia suchy chleb ale
        czytajac ksiazke (nie kulinarna oczywiscie). Doba ma 24 godziny, jak odlicze te
        na sen i codzienna prace- zostaje bardzo malo. Czy te resztke warto spedzic
        przy patelni?
      • Gość: Gal Re: Wstydliwy problem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.02, 20:57
        m-p napisał:

        > No wiesz co???
        > Gotuj dobrze, bądź sympatyczna, a będziesz gwiazdą swojego towarzystwa.
        Kuchnia
        >
        > to b. istotna część kultury.
        > Polecam Ci książki Neli Rubinstein. Myślę, że Cię podbudują. A może je
        znasz?
        >
        > :)) pozdrawiam

        No, wreszcie coś z czym zgadzam się w pełni. Jest to jedna z najlepszych
        książek kucharskich jakie znam. Ta kobieta naprawdę gotowała w domu! A to
        wśród autorek/ów książek kucharskich nie jest wcale takie częste. W różnych
        warunkach, z różnymi dostepnymi produktami - umiała sobie poradzić. Jej
        książka to zaprzeczenia hunwejbinizmu i "trendowości" w kuchni. A poza tym,
        nigdy nie zapomniała skąd pochodzi i co jadła w domu. Przy całej otwartości na
        to, co spotykała jeżdżąc po świecie. To naprawdę dobry wzór.

        Uczyć się z dobrych wzorców - to ideał.

        Pzdr.

        Gal
        • Gość: chrumchrum Re: Wstydliwy problem IP: proxy / 213.33.69.* 27.10.02, 21:08
          Gość portalu: Gal napisał(a):

          > m-p napisał:
          >
          > > No wiesz co???
          > > Gotuj dobrze, bądź sympatyczna, a będziesz gwiazdą swojego towarzystwa.
          > Kuchnia
          > >
          > > to b. istotna część kultury.
          > > Polecam Ci książki Neli Rubinstein. Myślę, że Cię podbudują. A może je
          > znasz?
          > >
          > > :)) pozdrawiam
          >
          > No, wreszcie coś z czym zgadzam się w pełni. Jest to jedna z najlepszych
          > książek kucharskich jakie znam. Ta kobieta naprawdę gotowała w domu! A to
          > wśród autorek/ów książek kucharskich nie jest wcale takie częste. W różnych
          > warunkach, z różnymi dostepnymi produktami - umiała sobie poradzić. Jej
          > książka to zaprzeczenia hunwejbinizmu i "trendowości" w kuchni. A poza tym,
          > nigdy nie zapomniała skąd pochodzi i co jadła w domu. Przy całej otwartości
          na
          > to, co spotykała jeżdżąc po świecie. To naprawdę dobry wzór.
          >
          > Uczyć się z dobrych wzorców - to ideał.
          >
          > Pzdr.
          >
          > Gal



          co to jest ten "hunwejbinizm"?


          No i widzicie gotowac umiem, co nie zmienia faktu ze jestem intelektualnym
          mulam!
          • Gość: Gal Re: Wstydliwy problem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.02, 21:17
            Gość portalu: chrumchrum napisał(a):

            >
            >
            > co to jest ten "hunwejbinizm"?
            >
            >
            > No i widzicie gotowac umiem, co nie zmienia faktu ze jestem intelektualnym
            > mulam!

            To nie to, to ja jestem stary i mam stare skojarzenia - to takie Hitlerjugend
            z Chin Mao. Wszystko co nie "postępowe" - zniszczyć, klapki na oczach itp.
            Ideologia nie ma znaczenia, chodzi o fanatyzm. Brrr...
            Pzdr.
            Gal
      • Gość: Gal Re: Wstydliwy problem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.02, 21:09
        PS. Co prawda, niektórzy czytają a nic do nich nie dociera. Zawsze jednak jest
        nadzieja.

        Pozdrowienia dla tych którzy gotują z przyjemnością i dla przyjemności.

        Gal
    • aremo Re: Wstydliwy problem 27.10.02, 20:54
      Ja też lubię gotować , rozmawiać o jedzeniu. Tak jak napisał ktoś wyżej-to
      składnik kultury. Chyba niektótrzy nie doceniają ,że to smak życia. Poleć
      znajomym książki Petera Mayle'a o Prowansji(dużo tam o jedzeniu),a jako,że są
      to "modne" książki może zajrzą;-)
      • Gość: chrumchrum Re: Wstydliwy problem IP: proxy / 213.33.69.* 27.10.02, 21:09
        mialo byc:
        intelektualnym mulem- oczywiscie
    • Gość: jarek Re: Wstydliwy problem IP: *.fastres.net 28.10.02, 18:25
      chcialbym tych durni poznac co panii umiejetnosci sie podsmievuja, abych ich ma chlebie i wodzie tydzien przetrzymac..
    • Gość: AST Re: Wstydliwy problem IP: *.dialo.tiscali.de 29.10.02, 07:36
      Droga Chrum, witaj w klubie!
      Ja tez kocham gotowac, wymyslac potrawy, stroic stol, przyjmowac gosci.
      Nie bardzo rozumiem, dlaczego mialabys twoje hobby utrzymywac w tajemnicy.
      Naprawde WYEMANCYPOWANA kobieta to kobieta wyzwolona z konwenansow.
      Jezeli obecnym konwenansem jest aerobika , hippika, stenopisanie, to Ty z Twoja
      niemodna dzisiaj pasja do kuchni mozesz wlasnie stanowic awangarde NOWEGO trendu
      Pozdrawiam.
      • Gość: bef Re: Wstydliwy problem IP: *.chello.pl 29.10.02, 08:02
        Gość portalu: AST napisał(a):

        > Droga Chrum, witaj w klubie!
        > Ja tez kocham gotowac, wymyslac potrawy, stroic stol, przyjmowac gosci.
        > Nie bardzo rozumiem, dlaczego mialabys twoje hobby utrzymywac w tajemnicy.
        > Naprawde WYEMANCYPOWANA kobieta to kobieta wyzwolona z konwenansow.
        > Jezeli obecnym konwenansem jest aerobika , hippika, stenopisanie, to Ty z
        Twoja
        >
        > niemodna dzisiaj pasja do kuchni mozesz wlasnie stanowic awangarde NOWEGO
        trend
        > u
        > Pozdrawiam.

        A na dokładkę - jak to, mężczyzna MOŻE lubić gotować, a kobieta NIE MOŻE lubić?
        • Gość: chrumchrum Re: Wstydliwy problem IP: proxy / 213.33.69.* 29.10.02, 09:11
          Chwileczke- jezeli pracuje minimum piec dni w tygodniu, a czesciej szesc. Do
          tego kazdego dnia spedzam 10-12 godzin w pracy (dwie godziny na
          obowiazkowy "lunch"), to po odjeciu czasu na sen, kapiele i zakupy, okazuje
          sie , ze wolnego ma zastraszajaco malo. I tu powstaje dylemat: siekac ten
          koperek czy czytac Schillera.....Obu czynnosci polaczyc sie nie da. Bo fajnie
          ugotowac, przystroic i podac ale jeszcze fajniej pogadac przy posilku. No
          wlasnie a trzeba by miec o czym. I dlatego moje kolezanki patrza na mnie z
          pogarda, no i moze maja racje.
          • Gość: AST Do Chrumchrum IP: *.dialo.tiscali.de 29.10.02, 11:56
            Gość portalu: chrumchrum napisał(a):

            > Chwileczke- jezeli pracuje minimum piec dni w tygodniu, a czesciej szesc. Do
            > tego kazdego dnia spedzam 10-12 godzin w pracy (dwie godziny na
            > obowiazkowy "lunch"), to po odjeciu czasu na sen, kapiele i zakupy, okazuje
            > sie , ze wolnego ma zastraszajaco malo. I tu powstaje dylemat: siekac ten
            > koperek czy czytac Schillera.....Obu czynnosci polaczyc sie nie da. Bo fajnie
            > ugotowac, przystroic i podac ale jeszcze fajniej pogadac przy posilku. No
            > wlasnie a trzeba by miec o czym. I dlatego moje kolezanki patrza na mnie z
            > pogarda, no i moze maja racje.

            Droga Chrumchrum, nie wygladasz mi na taka, ktora by nie miala o czym pogadac
            przy kolacji. A jezeli kolezanki na Ciebie patrza z pogarda to sa glupie i
            nalezy je zmienic. Ja w kazdym razie nie zapraszalabym na moje wypieszczone
            kolacyjki nikogo, kto by na mnie z pogarda patrzyl.
            Jezeli Twoim hobby jest kuchnia, to rozwijaj to hobby, staraj sie zdobyc troche
            wiedzy o kuchniach swiata, o produktach, o winach, i wtedy, jezeli temat przy
            kolacji zejdzie na Schillera (mowisz o Friedrich von, mysle), zapytaj kolezanek
            czy moga sobie wyobrazic jak wygladaly posilki biednej Marii Stuart, przejdz z
            tego na kuchnie angielska, porownaj ja z kuchnia np. normandzka a kolezanki z
            pewnoscia beda pod wrazeniem.
            • Gość: Senin Re: Do Chrumchrum IP: *.prem.tmns.net.au 29.10.02, 13:06
              Gość portalu: AST napisał(a):

              > > czy moga sobie wyobrazic jak wygladaly posilki biednej Marii Stuart,
              przejdz z
              > tego na kuchnie angielska, porownaj ja z kuchnia np. normandzka a kolezanki
              z
              > pewnoscia beda pod wrazeniem.

              A co to jest kuchnia angielska????
              Czy w ogole istnieje cos takiego????

              no coz temat towarzysko bardzo chyba drazliwy, moze lepiej tzrymac sie porownan
              francusko wloskich???

              pozdrawiam

              S
          • hania_76 Do chrumchrum 29.10.02, 12:19
            Gość portalu: chrumchrum napisał(a):

            > Chwileczke- jezeli pracuje minimum piec dni w tygodniu, a czesciej szesc. Do
            > tego kazdego dnia spedzam 10-12 godzin w pracy (dwie godziny na
            > obowiazkowy "lunch"), to po odjeciu czasu na sen, kapiele i zakupy, okazuje
            > sie , ze wolnego ma zastraszajaco malo. I tu powstaje dylemat: siekac ten
            > koperek czy czytac Schillera.....Obu czynnosci polaczyc sie nie da. Bo fajnie
            > ugotowac, przystroic i podac ale jeszcze fajniej pogadac przy posilku. No
            > wlasnie a trzeba by miec o czym. I dlatego moje kolezanki patrza na mnie z
            > pogarda, no i moze maja racje.

            Może nie patrzą z pogardą, tylko Tobie się tak wydaje.
            Ja też pracuję długo, czasami też w weekendy. Gotuję, kiedy mam czas. Czytam,
            kiedy mam czas. Chodzę do kina / teatru / opery kiedy mam czas. Sport - kiedy
            mam czas. Jakoś udaje mi się to podzielić, chociaż na takim dawkowaniu czasu
            zawsze coś ucierpi.
            Jeśli większą przyjemność sprawia Ci gotowanie niż czytanie, to spędzaj wolne
            chwile na gotowaniu. Ale jeżeli z tego powodu czujesz się "gorsza" - nie wiem,
            co Ci doradzić. Może popracowanie nad oceną samej siebie?
            Pozdrawiam.
          • Gość: eLBe Re: Wstydliwy problem IP: *.*.*.* 29.10.02, 12:25
            Zacznij im wtedy opowiadać o upodobaniach kulinarnych wielkich ludzi i
            najlepiej nawiąż do potraw na stole. To ulubione Bethowena, tamto Shillera
            jeszcze inne Chopina lub Einsteina.... Na pewno o tym akurat guzik wiedzą bo
            jak ktoś szpanuje oczytaniem to tak naprawdę niewiele przeczytał, a prawdziwi
            znawcy tematu (oczytani) mają dość szeroką wyobraźnię i taki
            poziom "elastyczności", że na pewno nie skrytykują żadnego hobby a raczej się
            zainteresują.

            A na marginesie - przeczytałem gdzieś powieszone hasło: Pamiętaj, że doba
            Papieża lub Einsteina też ma tylko 24 godziny.

            P.S. Wybadaj, czy przypadkiem koleżanki intelektualistki nie są wielbicielkami
            MD, KFC, Pizza Hut bo jeżeli tak to niestety tylko zmienić!
    • hania_76 Chyba raczej wyimaginowany 29.10.02, 12:06
      Ja myślę, że chyba sobie wymyśliłaś ten problem. Sama też bardzo lubię gotować
      ale nigdy nie spotkałam się z krytycznymi czy złośliwymi uwagami na ten temat.
      A jeśli nawet takie były, to ich w tej chwili nie pamiętam.
      Pozdrawiam.
      • Gość: Gal Chyba raczej nie... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.10.02, 13:49
        Trochę inaczej jak sądzę, rozumiem problem Chrumchrum, niż Panie powyżej, przy
        całym szacunku dla Ich opinii.

        Chrumchrum pisze o dość powszechnym zjawisku lekceważenia rzeczy, które nie
        są "trendy".
        Gotowanie nie jest. Znajomość zwyczajów kulinarnych Eskimosów i mieszkańców
        wschodniej części Bretanii w XVII w. - o tak, to może być! Tylko, że to już
        zupełnie inne zainteresowanie. Gotując z pasją, chcąc niechcąc nabywa się
        takiej wiedzy, ale niejako "przy okazji". Celem gotowania jest stworzenie
        smaku, nastroju i radości przy stole, a nie analiza historyczna zwyczajów
        żywieniowych na przekroju wieków.

        Rzeczywiście, w ostatnich czasach wiedza kulinarna i umiejętność zrobienia
        kilku (dosłownie kilku), zazwyczaj b. wyszukanych i egzotycznych potraw jest
        (zwłaszcza wśród facetów) na czasie i trendy. Problem w tym, że to nie ma
        wiele wspólnego z gotowaniem i taki "amator dorej kuchni" nie ma pojęcia jak
        zrobić pierogi leniwe, czy ugotować żurek - "bo to przecież takie banalne"
        (lub prostackie - jak kto woli). Uczy się ugotować te kilka dań nie ze względu
        na to, że lubi stać przy garach, a po to by zabłysnąć w towarzystwie.
        To samo tyczy się np. wina - ludzie jeżdżą po winnicach i kolekcjonują butelki
        z różnych stoków jednej winnicy w Toscanii, a później taki "smakosz" bez
        dokładnego obejrzenia nalepki i sięgnięcia po Parkera nie potrafi wyrazić swej
        opinii o pitym winie, bo a nuż będzie blamaż?

        I to jest chyba istota tego co pisze Chrumchrum - ona lubi gotować - w domu,
        dla rodziny i przyjaciół, raczyć ich smakiem a nie opowieściami o smakach,
        serwować potrawy proste i wyrafinowane, odpowiednio do miejca, sytuacji i
        nastroju. A jeżeli przy okazji opowiada o jedzeniu to tylko w kontekście tego
        co na stole, a nie dla efektu.
        Chyba, że musi się dostosować do trendowych koleżanek.

        Dlatego jeszcze raz życzę przyjemności z gotowania i nie stresowania się
        pacanami.

        Gal (też niemodny).
        • hania_76 Re: Chyba raczej nie... 29.10.02, 14:28
          Bardzo autorytatywne opinie - jak sądzę poparte wieloletnimi obserwacjami,
          własnymi doświadczeniami, przykładami z kręgu najbliższych, którymi można sypać
          jak z rękawa...
          Widocznie żyjemy w odmiennych rzeczywistościach. W mojej nikt z czyichś
          upodobań do gotowania się nie wyśmiewa.
          • Gość: Gal Re: Chyba raczej nie... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.10.02, 15:21
            hania_76 napisała:

            > Bardzo autorytatywne opinie - jak sądzę poparte wieloletnimi obserwacjami,
            > własnymi doświadczeniami, przykładami z kręgu najbliższych, którymi można
            sypać
            >
            > jak z rękawa...
            > Widocznie żyjemy w odmiennych rzeczywistościach. W mojej nikt z czyichś
            > upodobań do gotowania się nie wyśmiewa.

            Obserwacje z ostanich dziesięciu lat głównie, niestety zjawisko narasta. Nie
            wśród najbliższych, Bogu dzięki, ale w pracy (pracach) przede wszystkim, no i
            wśród niektórych znajomych.
            Jeżeli nie masz styczności z takimi ludźmi - mogę tylko zazdrościć. Ja mam.

            Pzdr.
            Gal
        • Gość: AST Re: Chyba raczej nie... IP: *.dialo.tiscali.de 29.10.02, 17:20
          Gość portalu: Gal napisał(a):

          > Trochę inaczej jak sądzę, rozumiem problem Chrumchrum, niż Panie powyżej,
          przy całym szacunku dla Ich opinii.
          > Chrumchrum pisze o dość powszechnym zjawisku lekceważenia rzeczy, które nie
          > są "trendy".
          > Gotowanie nie jest. Znajomość zwyczajów kulinarnych Eskimosów i mieszkańców
          > wschodniej części Bretanii w XVII w. - o tak, to może być! Tylko, że to już
          > zupełnie inne zainteresowanie. Gotując z pasją, chcąc niechcąc nabywa się
          > takiej wiedzy, ale niejako "przy okazji". Celem gotowania jest stworzenie
          > smaku, nastroju i radości przy stole, a nie analiza historyczna zwyczajów
          > żywieniowych na przekroju wieków.

          Rzeczywiscie inaczej rozumiesz problem Chrumchrum. Moim zdaniem jej "wstydliwy
          problem" wynika z jej niepewnosci siebie, prawdopodobnie uwarunkowanej mlodym
          wiekiem. Jej problem to- robic to, co jej sprawia przyjemnosc, choc to
          niemodne, czy zmuszac sie do robienia czegos co jej nie sprawia przyjemnosci,
          ale co jest trendy. Chce w jakis sposob tez moc zaimponowac kolezankom, ale boi
          sie, ze gotowanie to za malo.
          Oczywsicie, ze "celem gotowania jest stworzenie smaku, nastroju i radosci przy
          stole, a nie analiza historyczna zwyczajow zywieniowych na przekroju wiekow",
          ale jezeli zaproszone na kolacje kolezanki intelektualistki bardziej
          koncentruja sie na poezji Schillera niz na poezji misternie skomponowanych dan,
          to nie zaszkodzi te kolezanki zaskoczyc wiedza o czyms, o czym nie maja
          pojecia. I juz sie humor i samopoczucie Chrumchrum poprawiaja.

          > Rzeczywiście, w ostatnich czasach wiedza kulinarna i umiejętność zrobienia
          > kilku (dosłownie kilku), zazwyczaj b. wyszukanych i egzotycznych potraw jest
          > (zwłaszcza wśród facetów) na czasie i trendy. Problem w tym, że to nie ma
          > wiele wspólnego z gotowaniem i taki "amator dorej kuchni" nie ma pojęcia jak
          > zrobić pierogi leniwe, czy ugotować żurek - "bo to przecież takie banalne"
          > (lub prostackie - jak kto woli). Uczy się ugotować te kilka dań nie ze
          >względu na to, że lubi stać przy garach, a po to by zabłysnąć w towarzystwie.

          Wydaje mi sie, ze uogolniasz. Ktos, kto absolutnie nie lubi gotowac, nie bedzie
          sie zmuszal do nauczenia sie przyrzadzania tylku paru dan, zeby zaimponowac.
          Natomiast ktos, kto lubi gotowac, potrafi gotowac prawie wszystko.

          > To samo tyczy się np. wina - ludzie jeżdżą po winnicach i kolekcjonują
          butelki
          > z różnych stoków jednej winnicy w Toscanii, a później taki "smakosz" bez
          > dokładnego obejrzenia nalepki i sięgnięcia po Parkera nie potrafi wyrazić
          swej
          > opinii o pitym winie, bo a nuż będzie blamaż?

          To juz moze byc blizsze prawdy ze wzgledu na to, ze wino w Polsce nie ma
          jeszcze dlugiej tradycji, jest drogie, wiec malo osob moze je pic wystarczajaco
          czesto, aby odroznic dobre wino od zlego nie sugerujac sie opiniami innych,
          cena czy etykieta.

          > I to jest chyba istota tego co pisze Chrumchrum - ona lubi gotować - w domu,
          > dla rodziny i przyjaciół, raczyć ich smakiem a nie opowieściami o smakach,
          > serwować potrawy proste i wyrafinowane, odpowiednio do miejca, sytuacji i
          > nastroju. A jeżeli przy okazji opowiada o jedzeniu to tylko w kontekście tego
          > co na stole, a nie dla efektu.

          Gdzie ona o tym pisze?
          I skad ta pewnosc, ze ona nie chcialaby zaimponowac czyms, czym inni nie
          potrafia zaimponowac?

          > Chyba, że musi się dostosować do trendowych koleżanek.

          Problem w tym JAK ma sie do nich dostosowac- przez nasladowanie czy przez
          wylansowanie nowego trendu.

          > Dlatego jeszcze raz życzę przyjemności z gotowania i nie stresowania się
          > pacanami.

          Do tych zyczen i ja sie przylaczam.
    • Gość: Asias Re: Wstydliwy problem IP: *.spray.net.pl 29.10.02, 13:57
      Umiejętność gotowania z przyjemnością to raczej zaleta, a nie problem. Wczoraj
      miałam 7 rocznicę ślubu i od siedmiu lat gotuję obiady prawie codziennie.
      Ciągle jest to dla mnie przyjemność, pasja, czasem sposób na odprężenie. I
      właśnie wczoraj mój mąż powiedział mi, że to najcudowniejsze i najcenniejsze
      hobby dla domowego ogniska. Jest dumny, że w tym dzisiejszym, zabieganym
      świecie ma obok siebie osobę, która lubi gotować. Gdzie tu powód do wstydu?
    • Gość: Kasia Re: Wstydliwy problem IP: *.aareal / 172.20.6.* 29.10.02, 14:38
      A ja Chrum rozumiem - tez mam podobny dylemacik. Bardzo lubie gotowac (choc z
      braku czasu udaje mi sie to ze dwa razy w tygodniu), sprawia mi to frajde,
      ksiazki kucharskie tez darze sympatia... I w efekcie ostatnio moj maz
      stwierdzil (po pysznym obiadku :-), ze jestem tradycjonalistka. O Boze. A ja
      mam siebie za wspolczesna kobiete... Ech. Niestety, tak to juz jest: "stanie
      przy garach" jakos powszechnie strasznie prozaicznie sie kojarzy (oczywiscie,
      tylko w wydaniu kobiecym. Kobieta przy garnkach to przeciez kucharka (tu przed
      oczami mam nylonowy fartuch i plastikowa opaske w kwiatki), a gotujacy facet to
      szef kuchni...).
      Mimo wszytsko nie zamierzam rezygnowac, a wrecz przeciwnie - zintensyfikowac
      dzialania na froncie kuchennym:-) A co tam!
      • Gość: chrumchrum Re: Wstydliwy problem IP: proxy / 213.33.69.* 29.10.02, 17:46
        Moje poczucie nizszosci wobec otaczajacych mnie ludzi prawdopodobnie zwiazane
        jest ze zmiana srodowiska, kraju a przedewszystkim jezyka. I okazuje sie, ze
        chociaz wszyscy jestesmy europejczykami, to jednak roznice sa spore, calkiem
        spore. Otoz moje niemieckomowiace rowiesnice nie gotuja, a jezeli juz musza
        zjesc cos dobrego ida do knajpy. Tam placa za siebie, a maz czy konkubent za
        siebie :)))
        Poniewaz tkwie po uszy w architekturze- widze jak zmienia sie ona dostosowujac
        do potzeb wspomnianych rowiesnic. Kuchnia stanowi maly procent mieszkania,
        prawie nigdy nie ma oswietlenia naturalnego, a najczesciej wepchnieta jest jako
        otwarty blat w rog pokoju dziennego. Pisze o projektach powtarzalnych, nie o
        willach milionerow, ktorzy jak wiadomo gniota pierogi juz od rana. Zwykly
        czlowiek PRACUJE od rana do nocy, a zywi sie poza domem w przerwie na lunch,
        weekendy oczywiscie spedza na wyjazdach.
        Czy powyzszy model jest sluszny to temat na kolejny watek. Chcialam tylko
        odpowiedziec kilku paniom, co to sie oburzaly na moje wyimaginowane problemy.
        Drzyjcie! juz za dwa lata bedziemy w Uni,a wtedy wlasnie kuchnia stanie sie
        najmniej wazna czescia mieszkania. Chyba, ze starczy nam tradycji, korzeni i
        wiary zeby sie temu oprzec....
        czego wam i nam zycze
        • ami202 Re: Wstydliwy problem 29.10.02, 21:18
          a u mnie jest inaczej a jak zaraz wam powiem ....
          gotowanie dla mnie to sposob na diete tak tak na diete !?!.....
          lubie gotowac i podobno niezle to mi wychodzi ...
          w trakcie gotowania odprezam sie i uspakajam jest to pewnego rodzaju
          terapia .. i co ciekawe jedzenie nie jest moja "pasja" wrecz przeciwnie.....
          naj bardziej lubie piec roznego rodzaju ciasta ktore to moj maz pochlania za
          1zamachem i prawi mi komplementy ....
        • hania_76 Re: Wstydliwy problem 30.10.02, 10:11
          Gość portalu: chrumchrum napisał(a):

          > Moje poczucie nizszosci wobec otaczajacych mnie ludzi prawdopodobnie zwiazane
          > jest ze zmiana srodowiska, kraju a przedewszystkim jezyka. I okazuje sie, ze
          > chociaz wszyscy jestesmy europejczykami, to jednak roznice sa spore, calkiem
          > spore. Otoz moje niemieckomowiace rowiesnice nie gotuja, a jezeli juz musza
          > zjesc cos dobrego ida do knajpy. Tam placa za siebie, a maz czy konkubent za
          > siebie :)))
          > Poniewaz tkwie po uszy w architekturze- widze jak zmienia sie ona
          dostosowujac
          > do potzeb wspomnianych rowiesnic. Kuchnia stanowi maly procent mieszkania,
          > prawie nigdy nie ma oswietlenia naturalnego, a najczesciej wepchnieta jest
          jako
          >
          > otwarty blat w rog pokoju dziennego. Pisze o projektach powtarzalnych, nie o
          > willach milionerow, ktorzy jak wiadomo gniota pierogi juz od rana. Zwykly
          > czlowiek PRACUJE od rana do nocy, a zywi sie poza domem w przerwie na lunch,
          > weekendy oczywiscie spedza na wyjazdach.
          > Czy powyzszy model jest sluszny to temat na kolejny watek. Chcialam tylko
          > odpowiedziec kilku paniom, co to sie oburzaly na moje wyimaginowane problemy.
          > Drzyjcie! juz za dwa lata bedziemy w Uni,a wtedy wlasnie kuchnia stanie sie
          > najmniej wazna czescia mieszkania. Chyba, ze starczy nam tradycji, korzeni i
          > wiary zeby sie temu oprzec....
          > czego wam i nam zycze

          Wydaje mi się, że dziwne masz te znajome ;) Co do projektów z maleńką kuchnią -
          jeśli kogoś nie stać na duże mieszkanie, a pracuje od rana do wieczora, to
          faktycznie, duża kuchnia przestaje być pomieszczeniem pierwszej potrzeby, bo na
          gotowanie po prostu nie ma czasu. A nawet jeśli jest, to w tej maleńkiej
          kuchence jakoś sobie trzeba radzić. Sama mam taką maleńką kuchenkę ale już nie
          mogę się doczekać aż kupimy Wymarzone Duże Mieszkanie z wielką kuchnią i
          miejscem na spiżarnię. Na razie jakoś sobie radzę i nawet robienie pierogów
          albo blinów nie nastręcza mi większych trudności.
          Pozdrawiam i życzę większego dystansu do otoczenia oraz więcej radości ze
          swojego hobby.

          PS. Nie wiem, czy byłaś kiedyś na gomułkowskim Osiedlu Za Żelazną Bramą w
          Warszawie i widziałaś tamtejsze wnęki kuchenne i ślepe kuchnie? Albo kiszkowate
          kuchnie w blokach z wielkiej płyty gdziekolwiek w Polsce?
          • Gość: Nina1 Re: Wstydliwy problem IP: 213.76.128.* 30.10.02, 11:25
            Haniu, całkowicie zgadzam się z tym co napisałaś, problemem nie jest wielkość
            kuchni, sama mieszkałam przez dwa lata w kawalerce gdzie nie było nawet wnęki
            kuchennej (przeznaczonej do gotowania) tylko w przedpokoju kuchenka (2
            palniki), 1 (!) szafka i zlew w łazience. Mimo to gotowałam oczywiście,
            wykorzystując jako blat kuchenny biurko a gary trzymałam w różnych dziwnych
            miejscach (np mixer w szafie he he)
            Ale dodam też taki mały głosik w dziedzinie tego dziwnego hobby jakim jest
            gotowanie. Jeśli chodzi o przyjaciół, nie ma problemu, nie dziwią się a
            ulubiona przyjaciółka nawet podziela to zamiłowanie. Gorzej w pracy, ale nie
            spotkałam się z kpinami czy pogardą ale ze ździwieniem (nawet miłym), że
            przeciez obecnie tego typu kobiety to ledwie wodę na herbatkę umieją ugotować,
            a zywią sie w knajpach (jeśli w ogóle). Ale to nie było nic przykrego takie
            zdziwienie.
        • Gość: AST Re: Wstydliwy problem IP: *.dialo.tiscali.de 30.10.02, 11:17
          Gość portalu: chrumchrum napisał(a):

          > Moje poczucie nizszosci wobec otaczajacych mnie ludzi prawdopodobnie zwiazane
          > jest ze zmiana srodowiska, kraju a przedewszystkim jezyka. I okazuje sie, ze
          > chociaz wszyscy jestesmy europejczykami, to jednak roznice sa spore, calkiem
          > spore. Otoz moje niemieckomowiace rowiesnice nie gotuja, a jezeli juz musza
          > zjesc cos dobrego ida do knajpy. Tam placa za siebie, a maz czy konkubent za
          > siebie :)))

          To Ty tez z Niemiec piszesz?
          Chrumchrum, to o czym piszesz ponizej, to nie jest problem roznic kulturowych,
          lecz problem roznic miedzy pokoleniami.
          Ja naleze jeszcze do tego pokolenia kiedy kobiety musialy na wszystko miec czas-
          na prace, dom, dzieci i kuchnie. Tak w Polsce, jak i w Niemczech.
          Zapewniam Cie- dobra kuchnia znajduje wszedzie szerokie kolo wielbicieli. Nie
          rezygnuj. Kolezankom tez przejdzie mania udawania ze jedza tylko po to, aby z
          glodu nie umrzec, a zywia sie Schillerem i praca zawodowa.

          > Drzyjcie! juz za dwa lata bedziemy w Uni,a wtedy wlasnie kuchnia stanie sie
          > najmniej wazna czescia mieszkania. Chyba, ze starczy nam tradycji, korzeni i
          > wiary zeby sie temu oprzec....

          Starczylo tradycji Francuzom, Wlochom, Hiszpanom, to dlaczego mialoby Polakom
          zabraknac? A mniejsze kuchnie jak te w Polsce trudno sobie wyobrazic.

          > czego wam i nam zycze
    • pajacyk2 Re: Wstydliwy problem 30.10.02, 19:15
      Gość portalu: Chrumchrum napisał(a):
      > A wy co wy o tym myslicie?

      Ja mysle mala, ze z Ciebie jest niezla kokietka. Wolno Ci.
      Co bylo dzisiaj na obiad?
      • Gość: Chrumchrum Re: Wstydliwy problem IP: proxy / 213.33.69.* 31.10.02, 09:45
        pajacyk2 napisał:

        > Gość portalu: Chrumchrum napisał(a):
        > > A wy co wy o tym myslicie?
        >
        > Ja mysle mala, ze z Ciebie jest niezla kokietka. Wolno Ci.
        > Co bylo dzisiaj na obiad?

        :)))))
        Dzieki, uwielbiam komplementy.............
    • Gość: Izabella Re: Wstydliwy problem IP: *.vgernet.net 31.10.02, 15:24
      PARANOJA !!!!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka