Gość: ani IP: proxy / 10.2.0.* 22.11.02, 14:53 Uwielbiam ryby, ale nie potrafie ich smażyć (kostka, filet). Jak to zrobić, żeby nie zmniejszyły się o 1/2, albo wszystko w czym były obtoczone nie zostało na patelni? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kicior99 Re: Jak usmażyć rybę? 22.11.02, 15:52 Ja mam taki patent: 1. uzywam patelni teflonowej 2. smaze na wolnym ogniu i wylacznie na oleju 3. smaze ryby o tyemperaturze ok. 4 deg i jeszcze mi nic nie zostalo i nie zmniejszylo sie...Przy czym z racji zamieszkania (pojezierze) mam do czynienia glownie z rybami slodkowodnymi (kilo karasie nawet za 4 zlote!!! i ktore uwielbiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: neo Re: Jak usmażyć rybę? IP: *.acn.pl / 10.69.2.* 22.11.02, 23:13 Kicior, I to jest to!! Kostka mintaja to nie jest ryba... pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: neo Re: Jak usmażyć rybę? IP: *.acn.pl / 10.69.2.* 22.11.02, 23:28 Ani, Ryba to nie jest filet ani kostka!! Spróbuj tego: Kup małego lina (lin to taka ryba...) ogólnie dostępna w Geantach itd. Wypatrosz Odetnij głowę NIE SKROB!!! Małego lina się nie skrobie... Wyczyść przecierając go solą. Lekko posól Poczekaj 30 min. Rozgrzej olej Obtocz lina w mące Smarz najpierw z dwóch stron na ostrym ogniu Potem spoko na małym Jak już mięso będzie białe (bez soku) wyłącz gaz. Poczekaj 5 min Oblej całość 18% smietaną Znowu na gaz (malutki - nie doprowadź do wżenia !!! Śmietana się zwarzy!!! Posyp białym pieprzem... THE END Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ani Re: Jak usmażyć rybę? IP: proxy / 10.2.0.* 22.11.02, 23:53 Jak ja sobie nie daję rady z kostką to dam sobie radę z linem!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mufka Re: Jak usmażyć rybę? 23.11.02, 01:02 Osobiscie nie jadam smazonych ryb, ryba ma mi smakowac ryba, a nie jakimis zapychaczami typu maka, bulka tarta. Jadam GLOWNIE ryby (ale nie tylko) i nigdy smazone. Pieczone, duszone, na parze....w winie, cytrynie, masle- polecam, nie moze sie nie udac! mniam,mniam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czyzunia Re: Jak usmażyć rybę? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.11.02, 16:51 a lina to najlepiej sparzyć. lin w śmietanie , no wprost malina.pa Odpowiedz Link Zgłoś
kicior99 Re: Jak usmażyć rybę? 25.11.02, 18:52 Gość portalu: czyzunia napisał: > a lina to najlepiej sparzyć. > lin w śmietanie , no wprost malina.pa Wszystkie ryby slodkowodne, zwlaszcza te wieksze i roslinozerne (leszcz, karas, karp) sda doskonale duszone w smietanie. pamietajcie jedynie aby nie dusic za dlugo bo sie rozpadaja. Odpowiedz Link Zgłoś
med_max Re: Jak usmażyć rybę? 23.11.02, 21:50 Ani! Ja nie gotuję nic innego a tylko smażę ryby:) Moim zdaniem podstawa sukcesu to rozgrzanie oleju na max, niemalże do zapalenia:)i smażysz tak do pierwszego zarumienienia.Po jakiś 3 minutach zmniejszasz troche ogien pod patelnią. gdy chcesz usmazyc rybe "na czarno" /tylko bez przesady!:)/ to tylko masełko.Możne też smażyć na tłuszczy ze stopionego boczku lub bekonu. Pychora. Często nacieram wytarte ściereczką ryby surową cebulą. A spróbuj na rumianą rybkę położyć wiórki migdałowe zasmażone w maśle z niewielką ilością cukru pudru:) Pychota:))Smacznego. Idę smażyć bo mi ślinka pociekła:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ash Re: Jak usmażyć rybę? IP: *.chello.pl 24.11.02, 22:44 W bardzo gorącym tłuszczu. Wcześniej smarujesz cytryną, obtaczasz w mące z solą i ew. jakąś przyprawą (np. imbir). Odpowiedz Link Zgłoś
kicior99 Re: Jak usmażyć rybę? 27.11.02, 14:29 Gość portalu: ash napisał: > W bardzo gorącym tłuszczu. Wcześniej smarujesz cytryną, obtaczasz w mące z solą > > i ew. jakąś przyprawą (np. imbir). Polecam zostawic rybe zabejcowana na juakies 24 godziny. Albo w cebuli i lekkiej marynacie o ulubionej kompozycji smakowej Odpowiedz Link Zgłoś
pro100 Kiedyś na F Kultura taki przepis dałem ale trudny 26.11.02, 11:59 Gość portalu: ani napisał: > Uwielbiam ryby, ale nie potrafie ich smażyć (kostka, filet). > Jak to zrobić, żeby nie zmniejszyły się o 1/2, albo wszystko w czym były > obtoczone nie zostało na patelni? Rzecz idzie z podwójnego "fo pa" przez Tete popełnionego na mej hodowli karpi Koi. Raz, iż ryba prawie domowa, do karmienia z reki i pogłaskania. Dwa, iż okazy wystawowe ceny osiągają nawet i do 200.000 w USD. I proponować konsumpcję to ........ słów brak. Jakby prałatowi od Brygidy zaproponować konsumpcję Mesia to pewnikiem by z ambony wyklął (a raz w Słupsku pod światłami oglądałem, faktycznie obiekt kultowy - Mesio oczywista - tylko pod tym znakiem*). Ja wyklinać nie będę, przyjmując tłumaczenie o ignorancji w temacie Koi. W zamian inny przepis na rybę (do konsumpcji). Przegląd, co z ryb najlepsze od uwagi generalnej rozpocząć trzeba - po pierwsze surowiec! Kurczak z rożna z Oszą czy innego Reala a bażant przez mistrza przyrządzony - niby i to kurak i to ale ta drobna różnica! Takoż i z rybą. I tu przepis właściwy. Weź jezioro czyste i puste (od ludzi) porą popołudniową. Złów parę okoni, szczupaka niewielkiego, ot nieco ponad wymiar, mogą być także karaski. Spraw wszystko, resztki na przynętę dla raków wyłóż w miejscu wybranym. Koszyk wiklinowy pokrzywami wymość i ryby lekko posolone ułóż przkładając liśćmi pokrzyw. I niechaj na czas właściwy czekają. Ognisko zacne przygotuj, aby i grubsze kłody w nim były. Wędzisko na węgorza uszykuj, zestaw gruntowy, dzwoneczek, podpórka i gotowe. Gdy o zmierzchu komary namolne bez umiaru i szacunku tną, dorzuć jałowca zielonego do ognia aby dym litościwie otulił przed hordą krwiożerczą. Gdy już ciemność i mgła gęsta nad wodą a w ognisku jedynie nikłe płomyki pełzają po głowniach czerwonych a spod popiołu jedynie pojedyncze wiśniowe mrugnięcia - to już czas. Ryby z koszyka w kilka warstw mokrej gazety owiń (gazety - nie papieru kredowego z kolorowymi obrazkami) i w popiele zasyp. Przewidujący może i parę ziemniaczków dorzucić. Jeśli węgorz jeszcze nie dzwoni można latarkę sposobem Nurków Nocnych naszykować (na latarkę prezerwatywę naciągnąć, koniec mocno związać z pętlą na włożenie dłoni) i na łapanie raków! W koszyku potem poukładać mchem mokrym przekładając a długo żywotność zachowają. Po godzinie danie z ogniska winno być gotowe, gdy ryby większe dłużej czekaj. Popitka ciepła po brodzeniu za rakami i do posiłku wskazana, według gustu, a to piwo grzane z kogle-moglem, lub też grzaniec z goździkami i gałką muszkatałową albo i herbata na dymie. Konsumować z namaszczeniem każdy kęs smakując, druga taka okazja nieprędko. Z węgorzem zaś jest tak, że albo jest albo go nima. Choć gdy noc bezksiężycowa szanse pono większe. O szarówce mgły zaczynają się rwać, kolumny wędrują. To pora na leszcza. Konsumentowi nieobeznanemu z anatomią stanowczo odradzam. Jeśliby Iwona- księżniczka Burgunda miała się czymś udławić to jedynie leszczykiem, leszczykiem! (karasek to ewidentny błąd rzeczowy artysty). A gdy słońce resztki mgieł rozpędzi czas na powrót ŁOWCÓW. W domu prysznic, po komarach bąble zasmarować, sprawdzić czy czasem kleszcz nie dopadł i w bety. A potem rano trzeba wstać (gdzieś tak o pierwszej ) bo raki sie po kuchni rozleźli, węgorze trza zawieźć do wędzenia, resztę ryb sprawić. Za to na kolację polecam szyjki rakowe do chłodnego białego wina. Raki gotować z dużą ilością kopru. Tak podana ryba najsmaczniejsza - wiem, nie zawsze okazja, możliwość i skąd te jezioro puste od ludzi (jeszcze parę adresów tajnych mam). A w razie braku ryb i rak ryba. W ostateczności pozostają kartofelki. A może to na F Kuchnia winno być?? Pozdr anty a i jeszcze *-firmowy Mercedes Benz Odpowiedz Link Zgłoś