Dodaj do ulubionych

Nigella Banal

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.06, 21:42
Czy komuś jest potrzebna ta pseudoperwersyjna Angielka do urozmaicania
kuchni? ;)
Przecież jej przepisy są koszmarnie banalne, zdawałoby się, że każdy kto ma
chęć obcować z kuchnią ma znacznie więcej pomysłów. A już trzymajmy się z
daleka od potraw, które ona serwuje swoim dzieciom: kawałki wacianego chleba
zmażone w tłuszczu... ;)

Właśnie przejrzałam jej inne przepisy... Przeciętnie inteligentna osóbka po
miesiącu w kuchni wpadłaby na znacznie lepsze rozwiązania.
Czy Nigella wciąż zlewa do woreczków wino po gościach? ;)
Obserwuj wątek
    • stateczna_panienka Re: Nigella Banal 27.05.06, 21:56
      no cóż... nie do końca się z Tobą zgodzę, gdyż ja gotuję od dość dawna, na pewno
      dłużej niż miesiąc a jej przepisy są dla mnie interesujące. Rozumiem że kogoś
      może mierzić jej niedbałość w kuchni ale ja osobiście znam znacznie gorsze
      przywarwy, tak więc odpowiadając na Twoje pytanie, owszem komuś jest potrzebna
      ta pseudoperwersyjna Angielka do urozmaicania kuchni. pzdr
      • Gość: pstringella Re: Nigella Banal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.06, 22:03
        Ale mi nie chodzi o niedbałość tylko o banalność...
        Sorry, ale smażenie gwiazdek wyciętych foremką z kwadratowych tostów (puchatego
        chleba) na obiad dla dzieci trąci... hmmm... debilizmem.
        Chyba, że resztki tego chleba spożytkuje do... czego? a tym nasiakniętym
        niepotrzebnym tłuszczem dzieciom zaserwuje mocną ścieżke zdrowia...

        Ja też lubię i smalec i golonkę... Ale tutaj tłuszcz ma sens. ;)
        • muscovado Re: Nigella Banal 27.05.06, 22:12
          chyba widziałaś tylko jeden odcinek...
          :)
          • Gość: Pstrongella Re: Nigella Banal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.06, 22:24
            Widziałam więceje ale ten najbardziej zapadł w pamięć mojej wątrobie. ;)
        • stateczna_panienka Re: Nigella Banal 27.05.06, 22:13
          masz racje niezbyt to zdrowe,tyle że zdecydowanie niewszystkie przepisy
          telewizyjnych kucharzy są warte powtórzenia,więc Nigella nie jest tu wyjątkiem,
          a pisząc o jej niedbałości nawiązywalam również do innych wątków na jej temat.
          • Gość: Pstroneglla Re: Nigella Banal & dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.06, 22:27
            Ale mi nawet nie chodzi o to czy zdrowe bo sama lubię sobie podogadzać. Ale
            smażenie w głebokim tłuszczu tostowego pieczywa jako przekąski dla dzieci jest
            dla mnie z lekka wstrząsajace. Co innego jeśli ja to zrobię dla siebie.
            Dzieciom chyba się jednak należą nieco lepsze wzorce kuchni...

        • linn_linn Re: Nigella Banal 27.05.06, 22:18
          Pieczywo tostowe zawiera z natury rzeczy alkohol etylowy i rozne srodki
          przeciwplesniowe.
    • muscovado Re: Nigella Banal 27.05.06, 22:11
      Hmmm... ja odbieram Nigellę nie jako skarbnicę wszelakich wymyślnych potraw,
      ale przede wszystkim jako kobitke gotująca z pasją. I ze smakiem (dla
      niektórych obrzydliwą żarłocznością) jedzącą to, co przyrządzi.
      I chyba o to chodzi, żeby pokazać że tak można. Że nie trzeba godzinami stać
      przy garach, żeby zrobić przyjęcie dla znajomych.

      Co do jej niektórych poczynań też mam wątpliwości i nie zamierzam wykorzystywać
      porad dot. mrożenia wina po gościach, czy też zbierania kości z kurczaka.

      Ale poza tym Nigella jest świetna.
      I przepisy ma ciekawe, niektóre owszem banalne, ale genialne w swej prostocie.
      Wbrew pozorom proste potrawy też trzeba umieć zrobić.

      Ale to moje zdanie. Masz prawo mieć inne.
      • Gość: Pstroneglla Re: Nigella Banal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.06, 22:30
        Miałam tak samo przez pierwsze 2-3 odcinki. Teraz tęsknię za "Two fat ladies".
        Dla mnie Nigella nie wymyśli noc ponad to, co przeciętna kobieta która spędza 2-
        3 godziny w kuchni tygodniowo i lubi pichcić.
        • muscovado Re: Nigella Banal 27.05.06, 22:39
          Two Fat Ladies też lubiłam :)
          I musze przyznać, ze jak się skończyły ich odcinki, a zaczęły Nigelli, to jakoś
          nie mogłam się przyzwyczaić... Dopiero po 2-3 załapałam i teraz oglądam z
          przyjemnością. I nawet nie gorszę się tymi jej "sposobami".

          I praktycznie w każdym odcinku znajduję coś dla siebie. Nie znaczy to jednak,
          że mam wszystko robić jak Nigella. Nie usmażę cytowanych przez Ciebie tostów,
          ani też nie zrobię sosu do sałaty z surowego jajka... ale miło się ogląda...
          • annabellee1 Re: Nigella Banal 28.05.06, 11:30
            a po co ona zlewala to wino na milosc boską?
            • muscovado Re: Nigella Banal 28.05.06, 11:55
              żeby zamrozić i mieć potem małe porcje do potraw.
              Jest w tym sens, czasem chciałoby się dodać wino do mięsa, ale trzeba otworzyć
              całą butelkę, a potrzeba np. 100ml.
              Sama czasem zamrażam wino w pojemniczku na kostki lodu, ale nie zlewam go po
              gościach tylko zużywam to, co zostanie w butelce. Ale bardzo rzadko
              zostaje... ;)
              • amikeo Re: Nigella Banal 28.05.06, 12:12
                Ale bierzecie tez pod uwagę róznice kulturowe? U nas tosty smazone dla dzieci
                to jakis diabelski wynalazek a w Anglii normalny posiłek. A propos frytki tez
                smaży się w tłuszczu. Na tym właśnie polega "inteligentne" oglądanie Tv w ogóle
                żeby wybierać to co nam pasuje, modyfikować, udoskonalać, czerpać pomysły. Nie
                musisz tego ślepo naśladować i krytykować.
        • koka_z_boliwii Re: Nigella Banal 28.05.06, 15:10
          kuchni prezentowanej przez Nigellę nie będę oceniał, wiadomo, co telewidz to
          inny żołądek i gust, co dom - to inne preferencje w zakresie pitraszenia (i
          zorientowanie na gotowanie mniej/bardziej tłusto, bardziej/mniej wymyślnie),
          kilka słów o samym show rzucę tylko......

          najbardziej w szoł Nigelli podoba mi się ona sama (ale tylko od szyi w górę
          heheheh ;-DDDD) i przyjemnie w sumie widzieć, jak kobitka rusza po kuchni czy
          ogrodzie, a potem z uśmiechem na ustach uracza tym, co przygotowała, stadko
          wygłodzonych znajomych albo rodzinę, tylko: za dużo tam, jak na mój gust,
          gadżetowatości, marketingowej otoczki, która jakoś mi nie podchodzi.... widzę
          Nigellę, a przed oczami cały ten wymyślny sprzęcior kuchenny, stosy jej
          książki, publikacje, www itede (w sumie - naturalna sprawa, będąca wypadkową
          popularności i tego, że ludziom podoba sie jej styl gotowania)
      • pinos Re: Nigella Banal 29.05.06, 11:08
        Akurat ze zbieraniem kości z kurczaka to jest gigantyczna wpadka tłumaczy
        TvnStyle.

        Nigella kosci pieczonego kurczaka zbiera nie na rosół - jak chce TVn, a na
        tzw. "smak" - aaa to osobom orientującym się w tradycyjnych przepisach już
        powinno coś mówić. Taki "smak" na pieczonym mięsie przyrządzała np. moja
        prababcia ;o)
        • muscovado Re: Nigella Banal 29.05.06, 11:13
          hmmm... faktycznie coś nie tak jest z tłumaczeniami...
          pamiętam, że w jednym odcinku Nigella rękoma oddzielała mięso z pieczonego
          kurczka i powiedziała, że mozna zrobić to jak Chińczycy - dwoma widelcami...
          przetłumaczono "dwoma nozami"... dziwne... ale tu zahaczamy już o kompetencje
          tłumaczy, o ich wiedze fachową na temat sztuki kulinarnej, to samo jest w
          niektórych książkach...
          • pinos Re: Nigella Banal 31.05.06, 00:51
            a kapary w winegrecie widziała/eś? Tłumaczenie wyprzedzało oryginał i przez
            chwilę się zastanawiałam, gdzie ja te kapary dorwę... a potem N. powiedziała
            vinegar ;o)
    • Gość: pijokzawodowy Re: Nigella Banal IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.06, 12:17
      w zupelnosci sie zgadzam jak zobaczylem jak nozyczkami kroi boczek bo tak
      wygodnie i szybciej to nie wiedzialem czy sie smiac czy plakac ta kobita to
      koszmar a po drugie anglia i dobra kuchnia
      • nchyb nożyczki sa wygodne w kuchni... 28.05.06, 13:08
        he, he, to popatrz na Tessę Capponi, też nożyczkami kroi. Szynkę w dodatku. A
        ja sobie domowo chwalę nożyczkocięcie... I to mi akurat nie przeszkadza, skoro
        jest wygodne...
        • Gość: g Re: nożyczki sa wygodne w kuchni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.06, 13:11
          Popieram nożyczki w kuchni.
          Tnę nimi od zawsze(nie wszystko), bo mozna to zrobić "w powietrzu", nie brudząc
          deski do krojenia:)
          • linn_linn Re: nożyczki sa wygodne w kuchni... 28.05.06, 13:44
            Przy okazji rada na ich ostrzenie: tne nimi dokladnie folie, w ktora opakowane
            sa 2 paczki kawy / mozna tez opakowanie kawy, jesli kupujecie pojedyncze /.
            Trzeba ciac ile sie da: na weziutlie paseczki. Nozyczki pozostaja zawsze
            sprawne.
        • muscovado Re: nożyczki sa wygodne w kuchni... 29.05.06, 08:59
          Nchyb, właśnie chciałam napisac o nożyczkach!
          Na długo przed obejrzeniem Nigelli i Tessy zakupiłam sobie dobre kuchenne
          nożyczki i uzywam ich bardzo często!
          Nie wiem, skąd ta niecheć do ich używania w kuchni. Jeszcze w kuchni u mamy
          zawsze mi brakowało dobrych nożyczek.
          Mi przydają się bardzo i to nie tylko do rozpruwania plastikowych opakowan :)
          • nchyb Re: nożyczki sa wygodne w kuchni... 29.05.06, 12:17
            > Na długo przed obejrzeniem Nigelli i Tessy zakupiłam sobie dobre kuchenne
            > nożyczki i uzywam ich bardzo często!
            To tak jak ja. W sumie odkąd pamiętam w moim domu były kuchenne nożece, którymi
            różne czynności się wykonywało. Ja mam więc to w genach, po przodkach... :-)
            Przy okazji - po włoskich przodkach, tak jak pani Tessa. Może więc to włoskie
            maniery kuchenne są?... :-)

            > Nie wiem, skąd ta niecheć do ich używania w kuchni
            Forma snobizmu?Nie korzystam z nożyczek. Tylko używam osobnegogo noża do
            szczypiorku, a całkiem innego do zielonej pietruszki, stać mnie, więc mam 194
            różnego rodzaju noże, każdy do innego ziela, he, he... :-)
            Potrafię zrozumieć tych co nożyczek nie używają, ich sprawa. Ale kpić z tych co
            używają? Glupota i tyle...

            > Mi przydają się bardzo i to nie tylko do rozpruwania plastikowych opakowan :)
            Plastykowe często rozpruwam zębami. A co, mam własne, jeszcze są użyteczne, to
            używam :-)
    • Gość: gryka1 Re: Nigella Banal IP: *.chello.pl 28.05.06, 18:07
      Ja na Nigellę patrzę jeszcze z innego punktu widzenia. Przypominam sobie jak
      zaraz po wejściu do Unii tv pokazywała losy tych którzy wyruszyli na podbój
      Wysp.Polski kucharz miał przygotować jakieś danie dla włascicielki knajpy.
      Wyrok był oczywiści nie korzystny dla kucharza - powód - za tłuste. A w tych
      programach ta kobieta ładuje takie ilości tłuszczu, że człowiekowi wątroba
      woła - nie. W szkołach w WB między innymi Jamie prowadzi akcję edukacyjną na
      temat zdrowego żywienia. To co ta Pani proponuje czasami kłóci się z zasadami
      zdrowego żywienia. Ale jak komuś to pasuję no to trudno.Jedna rzecz mnie jednak
      fascynuje...to podjadanie w nocy, dopieszczanie swoich kulinarnych zachcianek.
      Jakbym jadła tak jak ona to niedługo łatwiej byłoby mnie przeskoczyć niż obejść.
      A dwie duże PAnie były dla mnie jak dobrze napisane ksiązki które się czyta z
      przyjemnością. Miały niesamowite poczucie humoru. Ale te czerwone pazurki jakiś
      mi nie odpowiadały.


      • muscovado Re: Nigella Banal 29.05.06, 09:05
        programy kulinarne wcale nie muszą propagowac zdrowego zywienia. Raczej chodzi
        o pokazanie jakichś pomysłów, kuchni innych krajów, inspiracji...

        Zreszta wystarczy spojrzeć choćby na Makłowicza, jak smaży na smalcu i jeszcze
        podkreśla, że to nie może być żaden inny tłuszcz.
        Myslę, że trzeba szukac jakiejś równowagi. A tłusta potrawa raz na jakiś czas
        nikomu nie zaszkodzi.
        Zresztą tych tłustości to Nigella znowu az tak dużo nie robi. Pokazywała sporo
        potraw pieczonych z minimalna ilością tłuszczu albo z grilla, więc nie rozumiem
        tego zarzutu...
      • nchyb Re: Nigella Banal 29.05.06, 12:21
        > woła - nie. W szkołach w WB między innymi Jamie prowadzi akcję edukacyjną na
        > temat zdrowego żywienia.
        Czy to oznacza że jedynie Jamiego mamy oglądać? Bo on jedynie słusznie gotuje?
        A ja czasami lubię coś niezdrowego i tuczącego...

        > To co ta Pani proponuje czasami kłóci się z zasadami
        > zdrowego żywienia.
        No i co z tego? A tradycyjna polska kuchnia jest równie niezdrowa i wręcz
        zabójcza nie tylko dla wątroby. Ale dla wielu jest smaczna i już.

        > Ale jak komuś to pasuję no to trudno
        Ja bym bardziej napisała, nie trudno, ale bardzo dobrze, że komuś pasuje. A
        sądząc po ilości sprzedanych jej książek, to wielu pasuje :-) I jeżeli porównać
        jej sposób gotowania, a gotowanie wielu osób w Kingdomie, to jednak ona
        zdrowsze dania jako całokształt propaguje...

        > Jakbym jadła tak jak ona to niedługo łatwiej byłoby mnie przeskoczyć niż
        obejść
        Zawsze do codziennego życia można więcej ruchu włączyć i wtedy nocne podjadanie
        nie musi być aż tak tuszotwórcze :-)
      • illiterate Re: Nigella Banal 29.05.06, 12:25
        To nocne podjadanie Nigelli to przeciez jest ustawione.
        To nie jest tak, ze kamera zaczaja sie i czeka, az ona zlunatykuje i podezre.
        Pelny makijaz, wyprasowana pizama, nienaganna fryzura i gotowa kamera - zaloze
        sie, ze oni to kreca za dnia, w wyciemnionym studiu ;)

        Zadne tam 'dopieszczanie swoich zachcianek', raczej marketingowy element -
        zebysmy kupili N. jako swoja dziewuche, niewolna od slabosci.

        A Fat Ladies byly, w przeciwienstwie do N., prawdziwe i krwiste. Pazury do tego
        pasuja :)
        • pierozek.van.gogha Polecam biografie na TVN Style w tym tygodniu 29.05.06, 15:32
          leci odcinek o Nigelli. O tym jak to się wszystko zaczęło, czemu tak a nie
          inaczej. Czemu kręcą w domu i takie tam. Duża część to czysta kreacja, która
          jednak pozwala osadzić Nigellę w realiach. Poza tym bez owijania w bawełnę
          mówią, że nie wszystkie jej książki i programy telewizyjne były strzałem w
          dziesiątkę. Pamiętajmy, że to co leci teraz u nas kręcone było w latach
          2000-2001 (Nigella Bites) i 2002 (Forever Summer).

          Tłumaczenia na TVN Style to temat na inny wątek. Sam tytuł "Nigella gryzie"
          zgrzyta, że ho ho.

          A jeśli chodzi o Jamiego O. to chyba wszyscy pamiętamy rozpaczliwy wątek o
          zarzynaniu barana. Okazuje się, że nie wszystko złoto, co się świeci :-)
    • anna451 Re: Nigella Banal 29.05.06, 15:30
      czy to zawiść babska czy może męska?????
      • Gość: gryka1 Re: Nigella Banal IP: *.chello.pl 29.05.06, 20:25
        Że to ja niby taka zawistna ? Bardzo się mylisz. A Jamiego bardzo polubiłam za
        rybę pieczoną w gazecie na plaży. Nie oglądałam na szczęście odcinka z baranem.
    • Gość: zadumana Re: Nigella Banal IP: 83.238.166.* 30.05.06, 13:33
      Może do nas Nigella nie zawsze trafia, bo jest przygotowana przede wszystkim
      pod grunt brytyjski. Jednak z punktu widzenia marketingowego jest to program
      przygotowany perfekcjonistycznie. I tego patrząc na inne programy można
      pozazdrościć.
      Trudno się dziwić. Mąż milioner, a do tego jeden z największych na świecie
      speców od marketingu, public relation, czy komunikacji - jakkolwiek byśmy
      chcieli jego dziedzinę określić. To on wymyślił wśród wielu kampanii
      reklamowych światowych koncernów także m.in. wiodące hasło dla kampanii
      wyborczych żelaznej pani premier: „Labour isn’t working“. W końcu wraz z bratem
      zostali milionerami.
      • illiterate Re: Nigella Banal 31.05.06, 08:32
        No i wlasnie to mi w tych programach przeszkadza - to ultramarketingowe
        przylizanie. Zero spontanicznosci, cieplo na sprzedaz, kazdy kadr jak
        landszafcik - wystudiowany. Po prostu widac, ze kazdy element tego kulinarnego
        show jest odpowiedzia na wyrazone w badaniach marketingowych zapotrzebowania
        telewidzow. Kazdy jest wykreowany.

        Ogladam te programy, bo podobaja mi sie przepisy - pare z nich bylo wyjatkowo
        inspirujacych, zreszta mam wielki sentyment do nowej kuchni angielskiej, bo mi
        sie dobrze kojarzy. Ale.

        Kuchnia Nigelli nie jest przytulnym miejscem, gdzie mozna czuc sie swobodnie.
        Jest swiatynia estetyki, wspomaganej gorsecikiem bezlitosnie scisnietej
        bohaterki, poprawianym co chwila makijazem etc. I nawet, jesli kto ja w tej
        kuchni odwiedzi, to jest on tak samo 'zrobiony' na doskonalosc. Tak zreszta,
        jak cale to miejsce - klinicznie czyste, z milionem gadzetow i sprzetow.
        Ja rozumiem, ze sztuka nie powinna byc odbiciem zycia, bo inaczej by nie byla
        sztuka, ale ten plasticzany odorek, ktory unosi sie w kuchni N. jest trudny do
        zniesienia. Tam po prostu nie ma prawdy.
        • muscovado Re: Nigella Banal 31.05.06, 08:39
          ale spiżarnię i bibliotekę to ma prawdziwa... bałagan jak mało gdzie, tak samo
          w lodówce... być może to też jest wystudiowane... cóż, mi się to podoba. Taka
          stylistyka. Poza tym zdjęcia były robione w jej własnym domu, więc nie do końca
          jest to sztuczne.

          Bardziej sztuczny wydaje mi się Pascal. A zwłaszcza jego goście, którzy tak
          prawilnie do kamery sztywno zajadają... czasem się martwię, że się zadławią ;)
          • illiterate Re: Nigella Banal 31.05.06, 11:54
            Pascal jest poza konkurencja - kazdym katem jego programu wychodzi zgrzebnosc
            koncepcji, glownie niestety przez nachalne promowanie dobrego wujka Knorra.

            Co do Nigelli - tak, jej wlasna kuchnia, ale te wstawki, ze niby schodzi w nocy
            i wyjada... no kto sie na to da nabrac? Teatr.
            A sprzedawanie wlasnej prywatnosci (mieszkanie od biedy jeszcze ujdzie, ale
            przyjaciele, rodzina i dzieci to duza przesada) traci na odleglosc Big
            Brotherem. Nie kupuje tego :(
            • babunowa Re: Nigella Banal 31.05.06, 14:14
              Ojciec,a nie mąż;>
              Pascal-kiedys sie nawet dalam nabierac na to,ze to jego mieszkanie;P,a tutaj zonk;>
              co do Nigelli-ja jestem raczej niegotujaca,ale bardzo lubie ogladac wszelkiej
              masci programy;)podoba mi sie,ze laska zwyczajnie kocha jedzenie:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka