Dodaj do ulubionych

Tragiczne pomylki w kuchni

    • Gość: piromanka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.fbx.proxad.net 10.04.06, 15:12
      Sytuacja miala miejsce w kuchni, w wynajmowanym studenckim mieszkaniu.Bylo to
      noworoczne popoludnie, po sylwestrowej imprezie bylam juz tylko ja w mieszkaniu.
      Zwloklam sie na pol przytomna z lozka,wedrujac do kuchni w celu zrobienie sobie
      czegosc cieplego do picia.Chcac podpalic palnik gazowy zorientowalam sie ze w
      zapalniczce nie ma gazu(taka zapalniczka do palnikow gazowych).Pewnie jakies
      zapalki by sie znalazly w mieszkaniu,ale ja postanowilam dzielnie nabic gazem
      zapalniczke,w koncu robilam to juz wczesniej nie raz..
      Tym razem jednak szlo mi wyjatkowo opornie,nie wiem czyja to wina,zapalniczki,
      nabijaczki czy mojego nieswiezego umyslu.Najpierw nie moglam uszczelnic tej
      dziury kolo zaworu,gaz zaczal lac mi sie po palcach..Z butelka tez juz bylo cos
      nie tak - nie moglam zahamowac wycieku.Rzucialam wiec butelke z gazem do zlewu,
      z mysla ze ja wyrzuce jak gaz sie calkiem wyleje.Tymczasem postanowilam
      kontynuowac robienie herbaty.Wytarlam (jak mi sie wydaje) zapalniczke z
      ociekajacego gazu,odkrecam gaz w kuchence i ...pstryk - w jednym momencie
      zapalniczka zamienila sie w slup ognia ktory trzymalam w dloniach.Odruchowo
      rzucilam ja do zlewu...no i oczywiscie wielkie BUM caly zlew w ogniu, ja w
      szoku..Udalo mi sie jednak przez to ognisko dosiegnac kurek od wody,odkrecilam
      najbardziej jak sie dalo i ogien dosc szybko zniknal.Ja czym predzej do
      lazienki zobaczyc w lustrze czy sie nie pale,cos smierdzilao myslalam ze to
      moje wlosy.No ale okazalo sie ze mnie tylko osmolilo,a smierdzialy przypalone
      rekawy od polara.Wyszlam z lazienki,rzucilam sie na lozko w sasiednim
      pokoju,ale na szczescie cos mi mowilo ze trzeba jednak zobaczyc jak wyglada ta
      kuchnia.Wchodze.. a tam sie dalej pali.Miedzy zlewem a sciana (z boazerii)stala
      szafka.Szafka nie ucierpiala ale boazeria na scianie sie zajela. Na dodatek w
      tej szczelinie stala taka miotla ryzowa, co fajczyla sie naprawde zywym
      plomieniem. Z tym ogniem poradzilam sobie dosc szybko.
      Po tym wszystkim w kuchni zostaly slady. sciany w tym zakamarku nikt tam nie
      oglada,resztek miotly sie pozbylam ale kuchnia byla rowno uwedzona,czego nie
      zdazylam sie pozbyc przed powrotem wspollokatorow.Bylam zmuszona im opowiedziec
      co sie stalo,smiali sie ze mnie ale mi tam do smiechu nie bylo.
      Wlasciciel nigdy sie nie dowiedzial,ze probowalam mu puscic z dymem mieszkanie..
    • aligatho Re: Tragiczne pomylki w kuchni 28.04.06, 23:01
      pomylilam garnek z palnikiem:( (robilam kilka rzeczy na raz juz nie pamietam czy
      mialam zetawic sos czy makaron i zamiast garnka ktory sie zsunal na bok
      chwycilam palnik )
      • mia72 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 28.04.06, 23:32
        Bardzo się cieszę, że ten wątek nadal jest uzupełniany, dawno tu nie
        zaglądałam:). A oto dzisiejsza historia:
        Po powrocie do domu teściowa przywitała mnie już na ogrodzie hiobową wieścią,
        że sąsiedzi spalają śmieci niewiadomego rodzaju i strasznie cuchnie dookoła. Ja
        zapachu nie czułam specjalnie, ale nieważne. Po wejściu do domu, wypakowaniu
        zakupów etc. poszłam do niej na piętro i usłyszałam, że mimo zamkniętego okna
        nadal śmierdzi. Ja na to, że ten zapach przypomina mi opiekane na blasze
        ziemniaki, które wiele lat temu robiła dla mnie moja babcia. Ale teściowa wciąż
        obwinia sąsiadów. W końcu idzie do kuchni i w krzyk, bo ziemniaki, które
        gotowała sobie na obiad, włąśnie się upiekły (oglądała tv, poszła na podwórko,
        więc miały na to dużo czasu...). Odniosłam z tej historii dwie korzyści -
        okazało się, że mam lepszy zmysł powonienia, a na dodatek skonsumowałam te
        ziemniaki, co przypomniało mi sielskie dzueciństwo:)
        • mia72 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 28.04.06, 23:34
          Przepraszam za literówki, chyba już pora spać;)
    • chipcia13 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 30.04.06, 22:51
      Moja babcia poszła do szpitala rodzic kolejne dziecko. Pozostałą gromadką
      zajmował się dziadek.Gotował im obiady ale że kucharzem był kiepskim to
      wszystko było przypalone, przesolone albo niedosolone. Dzieci przy jedzeniu
      marudziły, twierdziły że babci dania inaczej smakują. Dziadek im wytłumaczył że
      właśnie tak powinny smakowac a babcia nie umie gotowac! Po powrocie ze szpitala
      dzieci odmówiły jedzenia przygotowanego przez babcię i zażądały przypalonego!
    • beatamuller Re: Tragiczne pomylki w kuchni 01.05.06, 00:42
      ja raz zrobiłam mężowi kanapki do pracy posmarowane smalcem i przełożone
      twarogiem po jakimś czasie przyznał mi się że dziwnie smakowały ale mi nic nie
      powiedział żeby mi nie robić przykrości
    • aagata4 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 01.05.06, 19:10
      na miejscu gdzie trzymałam słoik z zimna mięta w czasie upału postawiłam
      wystudzony olej po frytkach

      był upał, tatus przyszedł spragniony z dworu i chwycił słoik z tym olejem(mysłac
      ze to pyszna zimna mieta) i szybko wypił kilka łyków ..... bardzo krzyczał ze
      niedobre :)
    • Gość: karioka23 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.finemedia.pl 02.05.06, 22:39
      HAH
      Zdarzyło misie kiedyś wlać do ugotowanych ziemniaków zimna wodę , chcialam je
      lekko zahartować. nie wiem czemu ubzduralam sobie ze to makaron....
    • Gość: dziubek Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chello.pl 03.05.06, 00:34
      Zachciało mi się kotletów, a w studenckim mieszkaniu nie było tłuczka na
      wyposażeniu. Mój chłopak poradził, żebym ubiła mięso tępą stroną noża.
      Chwyciłam więc nóż i trzymając go pionowo (ostrzem do góry) zaczęłam walić
      trzonkiem w mięso...Cóż, dla każdego inna strona noża jest tępa:)
      • Gość: kotzklasa Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.105-92.cust.bluewin.ch 05.03.09, 06:20
        Ooo kurcze, ja tez ostatnio walilam trzonkiem :o
    • giwera123 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 08.05.06, 17:14
      moja wpadkanie jest typowo kulinarna ale...
      dawno temu umówiona byłam na randkę,wszystko ładnie pięknie ale tuz przed samym
      wyjsciem okazało się że oprócz starej wyschnietej pasty do butów w domu nie ma
      innej (no a jak tu iść w niewypastowanych trzewikach!). postanowiłam podgrzać ją
      w mikrofali-40 sek full mocy.ostatnie poprawki makijażu, wchodzę z powrotem do
      kuchni a tu czarny dym. Otwarłam okno, zeskrobałam stopiony plastik z talerza
      wykorzystując oczywiście rozpuszczoną pastę doprowadziłam buty do jako takiego
      wyglądu i poleciałam na randkę. tej nocy tata czekał na mnie :)- robili razem z
      siostrą i szawgrem hot-dogi, podobno nie dało się zjeść:) (mysleli że tak z
      dworu śmierdzi:) gdyby wzrokiem mozna było zabić dziś nie pisałabym tego postu.
    • vauban Re: Tragiczne pomylki w kuchni 09.05.06, 03:44
      Moja pierwsza przygoda z mikrofalówką wyglądała tak: zakupiłem celem
      wypróbowania mrożoną zapiekankę, przeczytałem instrukcję na opakowaniu - była w
      niej mowa tylko o piekarniku, ale pomyślałem: dobra nasza ! Przecież widziałem
      jak znajomi pieką w mikrofali pizzę ! ...nastawiłem timer na 10 minut ;-),
      włączyłem opcję high ;-)), i oczekiwałem spokojnie efektów...
      ... dwie godziny wietrzyłem mieszkanie z kłębów dymu, które po dwóch minutach z
      groszami zasnuły pole widzenia...
      Dzisiaj śmiać mi się chce z tego, ale wiedza kosztuje...
    • anamag Re: Tragiczne pomylki w kuchni 10.05.06, 18:15
      To ja też się przyznam: Szósta klasa podstawówki, postanowiłam zrobić ciasto.
      Moja mama nigdy w życiu nic nie upiekła, nie zamierzała się do tego mieszać,
      powiedziała "chcesz to rób". Przespis miałam z jakiejś gazety, wszystko
      pododawałam... a tu jeszcze okazało się, ze brytfannę też trzeba czymś
      wysmarowac. Jedynym tłuszczem w domu był smalec ze skwarkami! Wysamrowałam,
      upiekłam. I nawet jadalne było, tylko ten zapach, aaaach :-)
      • veteranka2 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 10.05.06, 21:29
        Babcia: gdy byla mloda mezatka, zapragnela zrobic zupe. Uznala, ze zakup nogi
        wolowej w ramach miesa na ktorym ta zupa miala byc ugotowana, to swietny
        pomysl. Nie uwzglednila tylko ze nie dorobila sie jescze porzadnego sprzetu
        kuchennego, takiego jak duze garnki. Gotowala zatem kawalek nogi, ktory sie
        miescil w garnku, po czym odwracala "do gory nogami" - i tak kilka razy.
        Mama: urzadzila sie jak wiele gospodyn czyli odcedzila pyszna, swiezo zrobiona
        w pocie czola zupke wprost do zlewu.
        Ja: mam zamilowanie do wyprobowywania nowych przepisow na ciasta, gdyz
        uwielbiam ciasta wszelakie. Raz zrobilam wg przepisu pani Magdy Glesser,
        autorki felietonu kulinarnego w Wysokich obcasach, ciasto piwne. Nalezalo je
        potem przelozyc bita sietana i bananami. Rodzina sprobowala i stwierdzxila
        godnie, ze najlepsze z tego sa banany. Innym razem zachwycil mnie obrazek w
        ksiazeczce kulinarnej przedstawiajacy "lekkie ciasto capuccino". Obok przepis.
        Wykonalam. Wyszlo faktycznie "lekkie", szarawa breja rozlewajaca sie po
        przekrojeniu. Poszlo do kosza.
        Moim popisowym ciastem jest ciasto marchewkowe, do ktorego dodaje sie 2 szkl
        utartej marchwii. Jest pyszne. Ale mnie korci aby sprobowac tego samego
        przepisu ale z innym warzywem podobnym w konsystencji do marchewki...wychodzi
        mi ze burak. Mam wiec zamiar sprobowac jak wroce do kraju, jesli ktos chcialby
        mnie odwiesc od tego, czuje to podskornie, debilnego pomyslu...to prosze sie
        nie krepowac...
        • Gość: croyance Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 86.29.151.* 12.06.07, 16:13
          ja robie takie ciasto z cukinia :-D bardzo dobre
    • napolnoc Re: Tragiczne pomylki w kuchni 20.05.06, 16:56
      Pierwszy raz w zyciu robilam puree z torebki.Banal,trzba tylko wrzatku dolac i wymieszac.Tylko ze ja za
      pierwszym razem wlalam za duzo i jedlismy to lyzkami.Potem wlalam znacznie mniej,kroilismy puree
      nozem,gdzieniegdzie trafiaf sie suchy proszek.Za trzecim razem konsystencja perfekt,tylko
      przesolilam.
      Pierwszy raz robilam kotlety mielone.Myslalam ze wystarczy mieso w kulki uformowac i usmazyc.Kulki
      mi sie rozwalily i musialam spaghetti zrobic.
      Tata wyslany do makro po 50 kilo cukru na przetwory przywiozl 50 kilo cukru....pudru.Rozdalismy calej
      okolicy.
      Owczesny narzyczony podal raz na obiad smazona t.zw.wanienke czyli"salatke sledziowa a smietanie".
      pozdr.
      • Gość: nieskorzanka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.proszynski.pl 02.10.06, 13:01
        A czy cukier puder nie nadaje się na przetwory? Wg. mnie to ten sam związek
        chemiczny - sacharoza!
    • Gość: smakosz Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.06, 17:36
      Parę lat temu bodaj na Boże Narodzenie zona zrobiła tort. Jak zwykle b. dobry i
      ładny (orzechowy). Czekając na gości stałw pustym pokoju.
      Miałem wtedy doskonałego, ukochanego psa myśliwskiego (Gambi).
      Nikt nie wie jak on tam wlazł.
      Podjadł kawałek tortu i wylizał sporo masy.
      Ale wsztstko udało się załatać, rozsmarować i wszyscy chwalili....
    • olencja86 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.05.06, 14:26
      moj tata kiedyś do ciasta zamist cukru dał sól...

      Moja koleżanka śmiała się ze swojego chłopaka który gotował płatki kokosowe bo
      pomylił je z ryżem :)
    • aleka3 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 27.05.06, 21:58
      Usmażyłam pączki w zbyt gorącym tłuszczu...Były jak ziemniaki..
    • Gość: braat1 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.centertel.pl 05.06.06, 13:07
      1. Leczo. Moj wspolokator robil leczo, wiadomo do lecza trzeba dodac papryki,
      ale niestety pomylil papryke z cynamonem (staly w podobnych pojemniczkach),
      wsypal tego cynamony calkiem sporo, zamieszal i sprobowal :) O dziwo udalo mu
      sie uratowac potrawe zabijajac smak cynamonu papryka.

      2. Teraz moj przypadek. Robilem kiedys chili con carne i dodalem juz wszystkie
      skladniki calosc sie gotuje, ale ma jakis taki bardzo wodnista konsystencje.
      Juz mialem zageszczac je maka, ale spojrzalem w przepis i okazalo sie za
      zamiast pol szklanki wina dodalem pol litra wina :)
    • Gość: Ola Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.rkt.am.lodz.pl 05.06.06, 14:23
      Za każdym razem, jak mam odcedzić wywar na zimne nóżki od kości to muszę ostro
      pomyśleć, żeby pod sitko podstawić garnek.
      Moja mama kiedyś robiła karpatkę, ja jak zwykle chciałam spróbować surowego
      ciasta... No i spróbowałam, było bezpłciowe, bezsmakowe i takie jakieś.(Dla
      laików kuchennych TAK MA BYĆ). Mówię mamie, że chyba czegoś nie dodała, bo
      takie jakieś bezpłciowe... Mama na to, że wszystko jest na miejscu. moja
      odpowiedź na to: No to ci nie wyjdzie, bo mi nie smakuje. Wynik: Ciasto nie
      urosło, wyszedł "prawidłowo" zrobiony naleśnik -zakalec. Od tamtej pory nie
      próbuję ciasta karpatki, ale reszta mi wchodzi bez mrugnięcia okiem.
    • Gość: Ola Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.rkt.am.lodz.pl 05.06.06, 14:34
      Jeszcze mi się przypomniało, jak kiedyś na studiach uczyłam się po nocach. Mama
      wstawiła nóżki cielęce, żeby się pogotowały, a wiadomo skubańce potrafią
      gotować się baaardzo długo. Idzie wieczorem spać i taki dialog się wywiązał:
      Mama: Andzia (nie wiem do tej pory dlaczego tak na mnie mówiła), będziesz
      pamiętać o nóżkach??
      Ja (siedząca intensywnie w książkach): Ehe...
      Mama: tylko nie zapomnij.
      Ja: Taaa.. (dalej siedzę i stukam)
      Wynik:
      Budzimy się rano, a była to chyba sobota, bo ojciec w domu... I tak słyszę od
      strony rodziców:
      Tata: Ty co tak śmierdzi??
      Mama: Nie mam pojęcia, ale Bubek (nasz pies świętej pamięci)chyba się gdzieś
      wytarzał i trzeba go będzie znowu wykąpać.
      Ja: Od razu się dobudziłam i pierwsza myśl :NÓŻKI!!!
      Gotowały się chwałaBogu na baaardzo wolnym ogniu, ale tak i tak się wszystko
      wygotowało, kostki były w postaci galaretki.
    • Gość: wiki Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.pikonet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 16:05
      Ostatnio upiekłam biszkopt na tort. Ciasto wyrosło piękne, wysokie. Co więcej
      nie upadło wcale po wyciągnięciu z piekarnika. Po ostygnięiu mówie do mojego
      kochanego męża " no to teraz Twoja rola kochanie, podziel mi to na 3 częsci bo
      przełożę to kremem". Po tych słowach wyszłam na spacer z psem. Po powrocie w
      drzwiach wita mnie rozradowany mąż z miną zdobywcy i sławami " zrobione!".
      Zamarłam - ciasto owszem przekrojone - nie w poziomie ale w pionie:)Nawet
      kremem przełożył.Trochę trudno się jadło taką niemal 25 cm wieżę:)
      • Gość: magda Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 17:10
        Dam Ci dobra rade - nigdy nie zakladaj z gory, ze gdy Ty cos wiesz, to inni tez
        to wiedza. Szczegolnie w kuchni. ;)
      • skepka Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.06.06, 15:23
        No to teraz moja kolej:
        1/ były zaręczyny mojej siostry i to były dość dawne czasy kiedy młynek do kawy
        służył do mielenia wszystkiego począwszy od kawy, cukru pudru i pieprzu. Tak
        więc mój terażniejszy szwagier zapragnął napić się kawy a ja nie sprawdzając
        młynka nasypałam do niego kawy zmieliłam i napoiłam biednego chłopionę KAWĄ Z
        PIEPRZEM! / do dziś z tego się śmiejemy/
        2/ druga przygoda dotyczy ambicji pączkowych. POstanowiłam na tłusty czwartek
        upiec własnoręcznie pączki - przepis miałam od mamy przedyktowany przez
        telefon. I wszystko byłoby dobrze gdybym nie wlała spirytusu do upiornie
        gorącego tłuszczu! Ogień buchnął do samego wentylatora a ja miałam opalone
        rzęsy! Teraz już wiem że spirytus dolewa się do ciasta, hihihihhi
        • skepka Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.06.06, 15:28
          i jeszcze jedna przygoda kulinarna mi się przypomniała:
          móg szwagier miał ugotowac ryż podczas nieobecności mojej siostry w domu.
          Ugotował wodę dorzucił do niej ryż podgotował troszkę po czy co zrobił - ODLAŁ
          Z TEGO RYŻU WODĘ!!! i jeszcze się dziwił że ryż nadal twardy jest.
        • ira.mak Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.06.06, 18:21
          Mój syn zaparzył sobie kiedyś herbatę[GRANULOWANĄ}z tym że to był pieprz.A ja
          nie zapomnę jak robiłam pierwsze w życiu pierogi-wszystko było dobrze ,tylko
          ciasta mi tyle wyszło że wykarmiłabym pułk wojska.Nie wiedziałam co z tym
          zrobić ,a wstyd mi było to cichcem wyrzuciłam połowę do ogródka,a te pierogi to
          miały bardzo ładny kształt.Jeden było za mało a dwa za dużo.
          • amy4 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 25.06.06, 19:18
            Parę lat temu postanowiłyśmy zrobić z mamą na wielkanoc paschę - z białego
            sera, cukru, jajek i masła z bakaliami. Przepis dostałyśmy od ciotki.
            Zmieszałyśmy wszystkie składniki jak trzeba, w smaku było dobre, tylko jakieś
            takie rzadkie... a miało mieć taką konsystencję, żeby można było kroić. No nic,
            jako ze oszczędne z nas były gospodynie:)i szkoda było to wyrzucić,
            postanowiłyśmy dodać mąki z proszkiem i upiec jako sernik....hehe, wyszedł sam
            zakalec, bez sernika;) niejadalny i niestety poszedł do kosza. Po jakimś czasie
            dowiedziałyśmy się, że trzeba było tę paschę na parę godzin wstawić do lodówki,
            żeby się stęgła....:)))
            • Gość: Mulion Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.06, 09:33
              Dziadek kumpla kiedyś wrócił pijany do domu. W garnku były pomyje z kawałkami
              zmywaka w środku. Na drugi dzień watał na kacu rano i do babci (swojej żony)
              mówi "Miećka coś twarde to mięso było w zupie"...śmialismy się z tego cały
              tydzień:)))
              • zyrafa46 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 01.07.06, 09:49
                JA jestem największa pomyłką w kuchni.
              • zyrafa46 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 01.07.06, 09:50
              • zyrafa46 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 01.07.06, 09:51
                JA jestem największą, tragiczną pomyłką w kuchni.
                • zyrafa46 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 01.07.06, 14:33
                  Te wielokrotne wpisy to też pomyłka.
                  To GDZIE moje miejsce???????????????????????? :-D
                  • studentka-dentka Re: Tragiczne pomylki w kuchni 02.07.06, 22:26
                    w zoo :D
    • twojahanus Re: Tragiczne pomylki w kuchni 03.07.06, 14:49
      Moja mama odcedziła rosół do zlewu, mnie się zdarzyło robić racuchy bez jajek,
      potem bez mąki.POza tym reguralnie coś przesalam albo nie dosalam
      • Gość: ja Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.06, 16:06
        eee...a po co jajka do racuchów?
        • Gość: nanadomi Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.06, 13:45
          A moja Teściowa ugowtowała zieloną sałatę do obiadu
          • andziaos Re: Tragiczne pomylki w kuchni 06.07.06, 18:13
            wesele, gospodarze przygotowują potrawy sami. Przyjechał rano z daleka
            wujek. Dano mu do rączki takie "coś" do wykrawania małych kuleczek z
            ziemniaków, postawiono 2 pełne wory pyrów i poproszono gościa o pomoc - ot
            wykroić takich kulek dla 100 gości (srednio ok 10 - 15 szt dla 1 osoby). Wujek
            cicho klnąc pod nosem wszystko pieknie wykroił po czym grzecznie się pożegnał
            z drogą rodzina i jeszcze przed ślubem udał się w drogę powrotną do domu ;))
            życzeń nawet nie przysłał
            • Gość: A Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.06, 10:41
              Z weselnych i w konwencji wujkowych ziemiaczków - byłam świadkową na ślubie u
              przyjaciółki - rodzina z takich nowobogackich - najpierw miało być wesele na nie
              wiem ile osób w super lokalu, potem małe wesele w domu i super podróż, skończyło
              się na weselu turowym (część gości w sobotę część w niedzielę) w garażu i
              podróży z last minute, ale do sedna - przyjechałam oczywiście w dniu ślubu
              wcześniej z kreacjami i osobą towarzyszącą. Zajmowałam się p. młodą na koniec
              sobą. Tymczasem mój towarzysz był wykorzystywany do posług kuchennych - dobre
              wychowanie nie pozwalało mu się postawić okoniem. Kiedy przyszłam do niego już
              wystrojona i wymalowana zlecono mu (nam) napełnienie pieprzniczek - po
              napełnieniu kilku miałam oczy jak królik i kichałam jak wściekła (jestem
              alergiczką) - nie wiem chyba mama młodej uznała, że za dobrze wyglądam i musi
              coś z tym zrobić:)
              Nie wyszliśmy z imprezy, ale mieliśmy chwilę satysfakcji, kiedy siostra p.
              młodej wykonała długi lot koszący ze schodów i złamała kilometrowy obcas. W domu
              było stado ludzi, którzy biegali dookoła nie wiedząc co zrobić, a mój towarzysz
              z wyrazem pogardy na twarzy ujął uszkodony but i w sekundę naprawił.
              Wyszliśmy tak szybko jak się dało.
          • Gość: jotes1955 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.dsl.telepac.pt 20.07.06, 03:49
            A to wcale nie pomylka, ja gotuje zupe z saçaty i naprawde jest bardzo dobra.
            Tylko nalezy pamietac, ze salate dodaje sie na koncu.
    • Gość: nina Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.06, 21:42
      Herbata z przyprawą do rosołu zamiast cukru
    • crazylikeastrawberryjam Re: Tragiczne pomylki w kuchni 09.07.06, 16:07
      ccudowny watek - pare dni mialam ubaw :))

      z moich wpadek:
      1. posłodziłam zamiast posolic ogromny gar rosołu i podałam rodzince [oraz
      zaproszonej babci] i jeszcze sie zloscilam jak sprobowali istwierdzili, ze jest
      niedobry
      2. dodalam do budyniu miodu [nie bylo cukru] i zrobilo sie cos dziwnego i
      plynnego - skad mialam wiedziec, ze sie nie 'zsiądzie'?
      3. wymyslilam kiedys wlasne ciasteczka -biszkoptopodobne, z platkami owsianymi
      z maki razowej itd... lecz niestety wszystko sie rozplynelo w piekarniku, wiec
      po upieczeniu mojego 'cienkiego placka' powykrawalam kóleczka kieliszkiem
      [okrawki zjadlam:P], posmarowalam maslem orzechowym wymieszanym z twarozkiem i
      konfiturą, posypalam kakaem - bylo pyszne :))

      jak sobie coś jeszcze przypomne to napisze :P

      P.S: Tess jesteś genialna! Twój watek zasługuje na jakas nagrode, najlepszy
      watek na forum - czy cos w tym stylu!
    • chocolate22 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 10.07.06, 11:16
      Robiąc ciasto z proszku (Błękitna laguna), pomysliłam torebki i zrobiłam ciasto
      z sproszkowanego kremu, a krem z ciasta w proszku...tylko galaretka mi się na
      górę udała. Ale i tak było to tak obrzydliwe, że prawie nikt tego nie
      jadł...oprócz brata, który zjadł całość sam :)
    • chocolate22 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 10.07.06, 11:27
      A kiedyś wczesniej robiłam karpatkę z proszku...z siostrą ... a że z tyłu była
      bezpłatna infolinia, to dzwoniłam cały czas... i pytałam o każdy szczegół
      takiego pana przy telefonie. Za którymś tam razem koleś się zdenerwował już
      chyba, bo odkładał słuchawkę na słowa: ,,dzień dobry, ja od tej karpatki'' ale
      ciasto się udało!!:D
    • Gość: crazylike... Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.06, 20:54
      up! nie pozwolcie zgina temu watkowi :)
    • Gość: gosc Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.crowley.pl 12.07.06, 10:24
      od razu tragiczne, przypalony garnek czy odcedzona zupa. Do tragicznych
      zaliczyłbym trzy, żadna mi się nie przytrafiła.
      1) bo zupa była za słona ;-)
      2) potrawka ze sromotników
      3) nieszczelny piekarnik gazowy.

      reszta to betka, zawsze można zadzwonić po pizze
      pzdr
      • Gość: gosc Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.crowley.pl 12.07.06, 10:40
        A z przygód miałem taką. Byłem w gościnie u brata przez kilka dni. On jednak
        musiał chodzić do pracy, a ja zostawałem w domu. Wtedy miałem pierwszy raz
        styczność z kuchenką mikrofalową, więc postanowiłem sobie jajko ugotować. Stało
        się, co się miało stać. Czyszczę kuchenkę po eksplozji... nagle telefon. Dzwoni
        brat i mówi, żebym jajek w kuchence nie próbował gotować ;-)
        • kendo Re: Tragiczne pomylki w kuchni 12.07.06, 10:57
          ciesze sie niezmiernie,ze mozna Was poczytac z Waszymi pomylkami,
          zycze pieknego urlopu i jak najmniej pomylek kulinarnych

          pozdrawiam Wszystkich - Tess vel kendo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka