Dodaj do ulubionych

i co Wy na to?

25.01.07, 15:51
..."
Obecnie zamiast komory do wędzenia wypełnionej dymem z tlącego się drewna
wiśni, buku czy jałowca stosuje się dym w płynie. Jego produkcja polega na
kontrolowanym rozkładzie termicznym wiórów i wyłapywaniu powstających gazów.
Te gazy wraz z pozostałościami po drewnie rozpuszczane są w wodzie, a powstały
roztwór zagęszcza. Taki koncentrat może być wykorzystywany na różne sposoby.
Stosunkowo najszlachetniejszym z nich stało się rozpylanie i podgrzewanie
płynnego dymu w komorze wędzalniczej. Parujące drobiny wody pozostawiają
rozpuszczone wcześniej składniki i powstaje coś na kształt dymu identycznego z
naturalnym. To jednak metoda bardzo czasochłonna, bo takie wędzenie trwa
niemal tak długo jak zwyczajne.

Dlatego popularniejsze jest skrapianie, natryskiwanie i zanurzanie mięsa. Tu
całe „wędzenie” trwa do dwóch minut – mięso jednocześnie zyskuje zapach i
kolor, a dodatkowo jest odkażane. Stosuje się też metodę polegającą na
bezpośrednim mieszaniu koncentratu z mięsem. Zamiast roztworów wodnych lepiej
sprawdzają się wtedy proszki – na przykład dodawana przy peklowaniu sól
wędzalnicza.

Technolodzy żywności zachwalają płynny dym jako środek chroniący środowisko,
tani, wydajny i bezpieczny. Oczywiście nadal możemy kupować wędliny
slowfoodowe, jednak zamiast 20 złotych za kilogram zapłacimy nie mniej niż 50
złotych, a w dodatku nie mamy co liczyć na równomierne zabarwienie mięsa tak
mile widziane przez większość konsumentów.... "


link do całego artykułu
glinki.com/?l=zdht2z
----
dagmargallery.republika.pl
Obserwuj wątek
    • linn_linn Re: i co Wy na to? 25.01.07, 15:57
      Niedawno zrezygnowalam z zakupu sera wedzonego: na etykiecie byl skladnik "dym
      w plynie". Przyznam, ze zbilo mnie to z tropu.
    • fettinia Re: i co Wy na to? 25.01.07, 15:58
      eee droga Jo:)Czyli ja czlek pierwotny jestem:)Zdecydowanie wole wedzenie
      naturalne:))
    • momas Re: i co Wy na to? 25.01.07, 16:15
      Hmmmmm. I stąd się wzieła strona www.wedliny domowe.pl. Są ludzie, którzy mają
      dosyć plastikowych węlin.

      Czasami przychodzi mi do glowy taka myśl. Dawniej szynka i baleron to byly
      wedliny luksusowe, ktore jadalo się od świeta.
      Dzisiaj - oczarowni dobrobytem w sklepach chcemy miec to na codzien. I do tego
      tanio. Tania wędlina to - -no coż, sami wiecie co może wyjśc, jezeli z
      kilograma mięsa otrzymuje sie 1,5 kg tzw. szynki.
      Ppopyt reguluje podaż. A ze to latwa droga do nieuczciwości producentow...No
      coż. (nawiasem mówiąc, szlag mnie na to trafia!)
      Najgorsze jest to, ze kupując np. szynkę po 50 zl/kg, w sklepie typu (nie
      pamiętam dokladnie nazwy) swojskie jadlo (?) WCALE nie mam pewności czy kupuję
      prawdziwą szynke.
      W dibie powszechnego oszukiwania klientow, calkowicie stracilam zaufani.

      Niestety, polskie organizacje konsumenckie dopiero raczkują...
    • linn_linn Re: i co Wy na to? 25.01.07, 16:18
      Przyklady aromatow syntetycznych: focaccia, pizza, panettone Milano, maslo
      smietankowe, maslo serowe / ? /...
      • momas Re: i co Wy na to? 25.01.07, 16:24
        Wczytalam sie kiedyś w sklad twarozku łososiowego (firmy nie pomnę). byl
        (oprocz stabilizatorow, emulgatorow i innych takich tam)twarożek i ... aromat
        lososiowy. Lososia ani śladu....Ale nazwa: serek łososiowy.
        • Gość: miki Re: i co Wy na to? IP: *.kolonianet.pl 25.01.07, 16:40
          No. Ja też nie wierzę w te wszystkie swojskie. Najgorsze jest to, że może
          gdzieś są uczciwi, ale hurtem płacą za parszywe owce w swoich szeregach.
          • linn_linn Re: i co Wy na to? 25.01.07, 17:00
            Wiele informacji jest na etykietach: trzeba czytac i do tego ze zrozumieniem.
            trezba tez pewne rzeczy znac. Przyklad: w Wloszech jesli jest na etykiecie,
            aromaty, sa one syntetyczne. Aromaty naturalne to dopiero te prawdziwe. Malo
            kto jednak zna roznice: aromaty to aromaty / czytaj wanilia, cynamon itp. /, a
            roznica jest i to duza.
            Mysle, ze wiekszosc kupujacych w ogole etykiet nie czyta.
    • ba_nita Re:I co Wy na to? - Nichil novi... 25.01.07, 17:11
      "Wynalazek" sprzed co najmniej 30 lat i nie nasz polski. A dopóki nie będzie
      wyraźnych oznaczeń jaką metodą coś było wędzone i tak nikt nie rozpozna
      organoleptycznie. Cena produktu o niczym nie świadczy.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: i co Wy na to? 25.01.07, 17:45
      znamy Banito i tu się mylisz koncentrat wędzarniczy to polski wynalazek, który z
      początku się nie przyjął, ale nastąpiła niedawno jego restytucja, gdy wymyślono
      u nas nowszą wersję tego wynalazku, koncentrat wędzarniczy w proszku. Winny za
      to jest jakiś instytut w Rzeszowie (nazwy nie pomnę, ale mogę sprawdzić)
      Co do wyrobów to łatwo rozpoznać jak były wędzone.
      Ostatnio w Holandii pobito rekord, gdzie ze 100kg mięsa zrobiono 300 kg szynki.
      A co do gotowych wyrobów też dość łatwo sprawdzić jaką metodą były robione.
      Ostatnio w sklepie slowfoodowym (fuj co za wyraz)szukałem sera z Wiżajn i gdy
      stwierdziłem po obejrzeniu wędlin, że żadna z nich nie była robiona metodą
      tradycyjną, pani najpierw zrobiła się czerwona, a później zaczęła coś metnie
      tłumaczyć i pytać skąd wiem. gdy jej wytłumaczyłem, powiedziała, że nie będzie
      dyskutować bo jej klientów wypłoszę. pozdrawiam
      • jacek1f Jarek ma recht! a rozpoznanie jest proste i ... 25.01.07, 17:58
        ...bolesne...
        po cenie. I po wielkosci...
        Jesli ktos wedzil sam, lub widzial in&out, to zrozumie ból , gdy wsadzamay
        grube peta, lub duuuża szynkę lub schab, a wyciagamy pyszne mniej:-)

        Dymom i aromatom podobnym naturalnemu - mówimy NIE!
        :-))

        Bądźcie ostrożni i czujni.
        Howgh!
      • ba_nita Re: Do Jarka ale nie tylko... 25.01.07, 18:16
        Jakieś 30 (około oczywiście) lat temu mój Ojciec przyniósł z jednostki (był to
        czas kiedy przy jednostkach wojskowych prosperowały mini gospodarstwa rolne)
        wędliny "wędzone" tym "sposobem". Otrzymali to coś z ówczesnego nadrzędnego
        Okręgu Wojskowego do przetestowania co oczywiście zostało uczynione.Była to
        prawdziwa sensacja. W podobny sposób testowano spirytus w...proszku. Wystarczyło
        rozmieszać proszek w wodzie. Możesz wierzyć lub nie, wszak nie ma to wpływu na
        niepodległość. Zresztą wiele rzeczy obecnych w armii nigdy nie pojawiło się na
        rynku, że wspomnę chociażby pełne drugie dania w puszkach przypominających
        kształtem miny przeciwpiechotne. Wystarczyło podgrzać chociażby nad gazetą,
        ogniskiem czy wrzucić do gotującej się wody i było gotowe w parę minut drugie
        danie i to o ile pamiętam takich zestawów (różnych) było kilka.
        Pisząc o tym, że nie można odróżnić wędzenia naturalnego od sztucznego miałem na
        myśli zwyczajnych, zabieganych zjadaczy tychże.
        • jollka2 I dlatego nie jem wędlin 25.01.07, 19:15
          Wystarczy mi kawalek mięsa na obiad. Nie wspomnę, że niezaleznie od wydumanej
          nazwy smak wędlin jest zblizony. Czasem się skusze na kindziuk lub szynke
          westfalską. Pewnie też nafaszerowane chemią.
          ostatnio nudząc się w kolejce znajduje najtańszą wystawioną "wędlinę" np.
          Przysmak Prosiaczka (zalatuje kanibalizmem) i puszczam wodze wyobraźni, co może
          byc w środku. Niestety najbiedniejsi to kupują.
          A ostatnio w żywieckiej znalazlam kawalek drutu :)
        • jarek_zielona_pietruszka Re: Do Banity ale nie tylko... 25.01.07, 23:12
          pamiętam takie konserwy szczególnie z wypadów na poligon. całodzienny suchy
          prowiant. na śniadanie kilka rodzajów konserw podobnie kolacja, obiad rak jak
          pisałeś, chleb w konserwie, kawa prasowana od razu z cukrem, czasami zamiast
          chleba były suchary, ale dzięki znajomościom w magazynie rzadko mi się to
          zdarzało. Do dzisiaj pamiętam smak różowej słoniny konserwowej. próbowaliśmy
          odtworzyć tamten smak. wychodziły różne podobne wyroby, ale tamtego
          niepowtarzalnego niestety nie. Winą mogą być współczesne odmiany świń, które
          mają inny smak i wielkość. Kto dzisiaj pamięta tamte świnki, które ważyły po 300
          kg do 500 kg i więcej. Słonina na takiej świni miała i 10-15 cm grubości. niech
          ktoś dzisiaj kupi taką słoninę. konia z rzędem.:)
          Co do rozpoznawania wyrobów to jest kilka sposobów, wystarczy uważnie popatrzeć.
          Jeżeli popatrzymy na przekrój szynki i zobaczymy otworki takie jak w serze
          żółtym to już powinno dać do myślenia i powinien włączyć się w głowie sygnał, że
          coś jest nie tak. szprycowanie i przeparzenie wyrobu daje właśnie podobny efekt.
          Jedno;ita powierzchnia przekroju bez wyraźnej struktury mięsa. włókna wyglądają
          na rozpulchnione.
          Przy domowej produkcji wędlin z 10 kg mięsa wychodzi ok 7 -7,5 kg szynki. przy
          kiełbasach jest to ok 8 -8,5 kg. Natomiast przy kiełbasach suchych jest to tylko
          ok 5-5.5kg wyrobu.
          Ostatnio robiłem kabanosy z królika i z 3,4 kg farszu wyszło 1,57 kg gotowych
          suchych kabanosów:))
          • Gość: jackk3 Re: Do Banity ale nie tylko... IP: *.ptr.terago.ca 25.01.07, 23:44
            Kurka wodna, glodny bylem i juz troche mniej.
          • momas Re: pytanie 26.01.07, 11:02
            Jarku - reasumując, to prawdziwa, np szynka czy baleron powinna być:
            - nie za wielka
            - przekrój z wyraźną strukturą włókien
            - bez dziurek (a swoją drogą, peklowanie metoda nastrzykową nie pozostawia
            dziurek?)
            - nie ociekać wodą (tzn płynami wszelakimi)
            i co jeszcze????
            A co z kiełbasami? Jak je rozpoznac?
            Bo ja to tak chcialabym wiedzę uporzadkowac....
            • jarek_zielona_pietruszka Re: pytanie i odpowiedź 26.01.07, 16:34
              samo peklowanie nastrzykowe nie zostawia dziurek, ale użyte do tego peklowania
              fosforany połączone z całą chemią i temperaturą powodują ich powstanie, a im
              szybciej robione i im bardziej podgrzane tym dziurki są bardziej widoczne.
              Kiełbasa to istny ewenemennt skoro ze 100 kg miesa robi się 400 -500 kg kiełbasy
              to trudno tam się nawet tego mięsa doszukać. chcesz prawdziwej kiełbasy to po
              rozerwaniu muszą być widoczne kawałki mięsa a nie jakiejś papki czy kawałków
              bliżej nieokreślonej treści. kiełbasa musi mieć widoczne kawałki tłuszczu mięsa
              i lepiszcza (czyli kleju powstałego z drobnego zmielenia mięsa odpowiednich
              gatunków w zależności od rodzaju kiełbasy) ale cały czas musi to być mięso a nie
              lepiąca się maźgaja.
              Co do wędzenia kiełasa wędzona dymem ma swój wygląd i aromat, może być na jednym
              końcu bardziej, a na drugim mniej podwędzona. pozdr
              • momas Re: pytanie i odpowiedź 26.01.07, 16:36
                Jarku, dzieki za odpowiedz. O to peklowanie nastrzykowe pytając, mialam na
                myśli NORMALNE peklowanie. Bez fosforanów
                :)
                • jarek_zielona_pietruszka Re: odpowiedź 27.01.07, 00:24
                  To co leży na półkach sklepów i pochodzi z dużych i średnich firm jest peklowane
                  z użyciem fosforanów dzięki nim mogą uzyskiwać coraz mniejszy wkład mięsny w
                  roztworze chemicznym. Nawet małe firmy w dążeniu do konkurencyjności stosują już
                  fosforany. Pseudo naukowcy przekonują do ich stosowania bo są zdrowsze
                  (oczywiście dla kieszeni producentów). Od wielu setek lat produkowało się w
                  Polsce wędliny peklowane solą i ewentualnie saletrą w znikomym procencie.
                  Niestety ta metoda zanika, bo zamiast przybywania na wadze następuję wyraźny
                  ubytek wagi gotowego wyrobu.
                  Dzięki zapaleńcom ze strony wedlinydomowe jednak coraz więcej ludzi zaczyna
                  robić wyroby we własnym lub znajomych zakresie.
                  Mam nadzieję, że już niedługo będzie można w sklepie kupić normalną wędlinę, bo
                  wszystkich lobbystów dążących do jak największych restrykcji w produkcji domowej
                  wędlin szlag trafi i będzie można handlować tym oficjalnie a nie pokątnie, bo
                  pokątny handel sprzyja wszelkim nadużyciom z tym związanym.pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka