alinaw1
23.07.07, 15:10
Ostatnio przeszłam się po kilku sklepach z żywnością ekologiczną. Przybił
mnie kompletny brak wiedzy sprzedawców (zresztą tak samo jest w spożywczych-
pani sprzedawczyni dopiero ode mnie dowiedziała się, co oznaczają pieczątki
na jajach!). Tam gdzie byłam buteli z olejem lnianym wystawione były na
największe działanie swiatła (słońca, lampy itd) i nikogo to nie dziwiło!W
koszu ogórki świeże razem z pomidorami. Panie nie wiedziały nic kompletnie
poza tym, co napisane na opakowaniu. Zastanawiło mnie jeszcze jedno; Wiele
produktów jest chińskich. I o ile herbata chińska nie budzi we mnie
wątpliwości, o tyle już miód z Chin tak (ciekawe, co na to polscy właściciele
pasiek). Albo orzeszki. Nawet masło sezamowe też z Chin. Może się mylę ale
nie mam zaufania do chińskich rzeczy i wolałabym np.pinie z Libanu, ajak miód
to już koniecznie swojski. Na szczęście ser kozi był spod Częstochowy.