Dodaj do ulubionych

Mrożenie gotowców.

25.04.08, 11:26
Wybaczcie mi proszę, ale ciążowa ociężałość dosięgła mojego umysłu.
Rodzę za jakieś dwa miesiące z kawałeczkiem i chciałabym się na ten moment
przygotować "kulinarnie". To znaczy zamrozić przynajmniej kilkanaście dań
obiadowych (tak to nazwijmy w uproszczeniu), na dodatek kilka takich, które
będę mogła sama jeść po powrocie ze szpitala, będąc na pooperacyjnej diecie.
Przychodzą mi do głowy na razie tylko pierogi (ruskie i mięsne) oraz gotowy
sos do spaghetti (wprawdzie robię go z gotowych słoików, ale już mroziłam). To
jakieś sześć obiadków. A co z resztą?

Podpowiedzcie proszę, chcę zostawić mężowi i starszemu dziecku te gotowce, bo
podejrzewam, że w oszołomieniu sytuacyjnym nie będą w stanie zrobić niczego
sami :)
Obserwuj wątek
    • linn_linn Re: Mrożenie gotowców. 25.04.08, 11:55
      Byl juz taki watek i bylo sporo rad.
      • mamanaopak Re: Mrożenie gotowców. 25.04.08, 12:19
        Niestety na początek co innego dla Ciebie, co innego dla męża i
        dziecka. Dieta karmiącej mamy jest inna.

        Dla Ciebie najlepiej zamrozić zupę warzywną z gotowanym mięsem. Nie
        uczuli dziecka (jesli dasz odpowiednie warzywa) i sprzyja laktacji :)
        • nisar Re: Mrożenie gotowców. 25.04.08, 12:20
          Dzięki. Tak zrobię.
          Niestety wątku o którym wspominała linn nie potrafię znaleźć.
          No mówię, że ociężałość umysłowa...
          • linn_linn Re: Mrożenie gotowców. 25.04.08, 13:27
            Nie jest tak zle. Po prostu czasem trudno znalezc.
            Tu masz taki o gotowaniu raz na tydzien.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=66548882&v=2&s=0
        • Gość: campagnole Re: Mrożenie gotowców. IP: *.aster.pl 30.04.08, 13:05

          uwaga na wywary mięsne (wołowina i kurczak uczula dzieci ze skazą
          białkową, seler jest bardzo alergizujący)
    • Gość: donka Re: Mrożenie gotowców. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 13:21
      > chcę zostawić mężowi i starszemu dziecku te gotowce, bo
      > podejrzewam, że w oszołomieniu sytuacyjnym nie będą w stanie
      zrobić niczego
      > sami :)

      Kiedy szłam rodzić pierwsze dziecko,zostawiłam pełną lodówkę i
      zamrażarkę gotowców. Z tych samych przyczyn co Ty.
      Kiedy szłam rodzić drugie dziecko postąpiłam identycznie.
      Trzecie dziecko pospieszyło się o trzy tygodnie, cała akcja odbyła
      się w przeciągu godziny. Akurat przed zakupami, więc zero zapasów. W
      dodatku spędziłąm w szpitalu aż 5 dni. I co? Wyobraź sobie, że
      przeżyli. PRZEŻYLI!! Nie umarli z głodu. Było to dla mnie niejakim
      zaskoczeneim;)
      • nisar Re: Mrożenie gotowców. 25.04.08, 13:33
        Moi też by przeżyli. Razem potrafią zrobić kilka potraw, do tego zamrożone
        babcine pierogi, dali by radę. Ale mnie się szykuje pobyt minimum tygodniowy, to
        raz, a dwa - no nie ukrywam że chciałabym ich dopieścić :) Poza tym, czego nie
        zjedzą podczas mojej nieobecności, to będę miała jak znalazł po powrocie ze
        szpitala. I na to też po cichu liczę, nie ukrywam :)

        Linn Linn, dziękuję za podpowiedź i link.
        • Gość: donka Re: Mrożenie gotowców. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 18:24
          Nisar, zapomnij o dopieszczaniu. Po cesarce będziesz miała problem z
          obróceniem się na bok, a będziesz zajmować się całodobowo dzieckiem.
          Przygotuj rodzinę na to, ze to Ty bedziesz wymagać opieki , a
          przynajmniej na to, że zajmie sie ona (tzn.rodzina) kwestią posiłków
          i porządków w domu. Goście (najlepiej aby przez minimum od Twojego
          powrotu nie pokazywali się), a jeśli już przyjdą to na nie dłużej
          niż 30 min. i z własnoręcznie upieczonym ciastem.Ha.Pammiętam długie
          odwiedziny szwagierek po moim pierwszym porodzie (w 1.dniu po
          powrocie ze szpitala, czyli w 4.dobie po porodzie), kiedy to na
          szybko coś piekłam (!). Miotałąm się miedzy kuchnią, gośćmi a
          dzieckiem .A drogie szwagierki siedziały obrażone bo "nie zajmowałam
          sie gośćmi"(cytat).Po moim powrocie do domu po drugim porodzie znów
          nawał był gości, tym razem powodem obrazy była fakt, że podałam
          kupne ciasto (przyszli w 2 godziny po moim powrocie ze szpitala). Za
          3.razem mąż obdzwonił rodzinę, aby przez 2 tygodnie nas nie
          odwiedzali. Nie wiem czy się obrazili, ale po raz pierwszy mogłam
          się skupić na dziecku a najbliższa rodzina była mi pomocą. Czego i
          Tobie życzę z całego serca :)
          • Gość: donka Re: Mrożenie gotowców. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 18:26
            Oj zgubiłam, miało być : aby (goście) przez minimum kilka dni od
            Twojego powrotu nie pokazywali się.
            • ba_nita Re:Raczej wątpię aby wstrzymali się z wizytami. 25.04.08, 18:32
              Przecież trzeba natrząść się nad berbeciem. Jeszcze dobrze jak pomyślą i
              przyniosą coś do żarełka.
          • Gość: Aga Re: Mrożenie gotowców. IP: *.chello.pl 25.04.08, 21:07
            To, że się miotałaś i piekłaś, to był Twój wybór. Nie musiałaś.
            Normalni ludzie nawet by się nie zdziwili.
            • Gość: ło matko! Re: Mrożenie gotowców. IP: *.cityconnect.pl 25.04.08, 23:02
              zgadzam sie. bez obrazy, ale ci obrazeni za "kupne ciasto" sa jacys
              chorzy na glowe czy cos. mieszkacie na jakiejs zapadlej wsi, czy jak?
              gdzie jeszcze w obecnych czasach wymaga sie od kobiety swiezo po
              pologu pieczenia ciasta dla gosci? a moze ja o czyms nie wiem?
              • Gość: donka Re: Mrożenie gotowców. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.08, 09:44
                Nie, mieszkam w dużym mieście. Obrażeni sa wykształceni,
                yntelygentni i swiatowi. mNiejsza o nich, chciałam tylko moją
                wypowiedzią zasygnalizować Autorce wątku, że i tak nie dogodzi
                wszystkim, a jeśli będzie probować, to odbędzie się to kosztem
                dziecka. Nie warto.
                • Gość: aurora Re: Mrożenie gotowców. IP: *.icpnet.pl 26.04.08, 17:45
                  wykształceni to moze tak, światowi - pojęcie względne :P ale na pewno nie inteligenti - bo inteligenta osoba rozumie wiele rzeczy,a ci twoi goście jak widać nie potrafią zrozumieć
        • Gość: campagnole Re: Mrożenie gotowców. IP: *.aster.pl 30.04.08, 13:07
          a gdzie teraz trzymaja tydzien po cesarce??? Za pierwszym razem
          bylam 4 dni, za drugim (listopad 2008) 3 dni....
    • loola_kr Re: Mrożenie gotowców. 25.04.08, 13:36
      ja mrożę:
      gulasz, bitki, kotlety mielone, zupy, gołąbki, pierogi, sosy do
      spaghetti (pomidorowy i szpinak).
      Nie wiem co z tego sapsuje do Twojej diety ale po po urodzeniu
      dziecka jadłam większość dań.
    • coronella Re:Trochę przepisów. 25.04.08, 14:35
      a ja przeszłam się po okolicy i znalazłam świetną, maleńka, domową restauracje (czy bar) o którym wcześniej nie wiedziałam, a w którym gotuja bardzo smaczne obiady.
      Umówiłam się, że codziennie będa mi przygotowywac obiad na wynos, dla męza, mąż odbierał gotowy wracając z pracy.
      a ja żywiłam sie głównie rosołem na indyku, na nic innego nie miałam ochoty.
      Nie mroziłam, bo nie lubie mrożonych dań, z rozmrażaniem, podgrzewaniem, jest tez sporo kłopotu, i mam maleńką zamrażarkę.
    • Gość: ryża mąłpa Re: Mrożenie gotowców. IP: *.gprs.plus.pl 25.04.08, 19:49
      E tam.Daj sobie spokój .
      jak ja wróciłam ze szpitala to moj mąż robił mi dania dietetyczne.
      Przeżyją.Dwie raczki małżonek chyba posiada, bo jeśli nie to przepraszam za nietakt.
      • nisar Ze względu na wzmożoną troskę o całość rąk męża 25.04.08, 21:29
        spieszę uspokoić, że takowe posiada w liczbie sztuk dwa, całe, zdrowe i sprawne :)
        (Ulżyło? ufffff....:)

        Natomiast on tymi rączkami: remontuje mieszkanie, domek na działce, naprawia
        auto, pierze, sprząta, przynosi zakupy, prasuje, dokonuje opłat rachunków,
        dokonuje drobnych prac "majsterkujących". Zarabia głównie głową (lektor) więc tu
        mu ręce nieco odpoczywają. Gotować nie umie i nie cierpi. W obliczu powyższego
        uważam że ma prawo:)
        • Gość: ryża małpa Re: Ze względu na wzmożoną troskę o całość rąk mę IP: *.gprs.plus.pl 25.04.08, 22:04
          Pewnie ze ma prawo i gratuluje "ogarniętego" małżonka.
          Ale to Ty rodzisz dziecko i masz prawo byc nim zaabsorbowana a nie tydzień
          przed porodem martwić sie o męża. Nie lubi gotować? No i co?
          Ja tez wielu rzeczy nie lubię ale jakoś jak trzeba to robię.
          Ciekawe czy jakby mieszkał sam to umarłby z głodu...

    • kocica73 Re:Trochę przepisów. 26.04.08, 16:22
      Ja poproszę o tą książkę na adres gazetowy
      • ba_nita Re:Wysyłam właśnie.nt 26.04.08, 18:03

    • Gość: vbn Re: Mrożenie gotowców. IP: *.access.telenet.be 26.04.08, 17:59
      nisar,
      radze Ci zaangazowac meza w twoje dzieci i Ciebie po porodzie. Bo takie usluzne kobiety najczesciej sa zdradzane przez rozkaprysionych mezow. Podczas ciazy i porodu najwiecej takich obsugiwanych zdradza, wiec lepiej niech facet w domu robi kolo dzieci i zony po porodzie, niz ma czas na "latajace oczka" jak nie musi objadu nawet wlasnemu dziecku gotowac, nie wspominajac juz o karmiacej zonie po porodzie.
      • Gość: giśka Re: Mrożenie gotowców. IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 26.04.08, 20:46
        Dajcie dziewczynie spokój, przecież prosiła o rady co można zamrozić a nie jak żyć.
    • mordaruda Re: Mrożenie gotowców. 26.04.08, 23:11
      Niewiele jest dań które do mrożenia się nie nadają, moja mama mrozi dla mojej siostry najmłodszej: kotlety mielone, gołąbki, leczo, bigos, fasolę bo bretońsku, fasolę na słodko (z marchewką i cebulą), dania z kasz trochę grubszych też bez problemu zamrozisz, w zasadzie to z zupami tylko gorsza sprawa. :)
    • Gość: zdzihoo Super pomysł IP: *.icpnet.pl 27.04.08, 07:14
      Zawsze mrożę gotowce. Żona je w pracy, dzieciak w przedszkolu, a że obiady są
      różne, to i nie wiadomo ile żarcia zejdzie. Jak zrobię obiad (np. kurczak,
      warzywka, ryż - choć ostatnio nawet kotleciki z jaj - po 3 tygodniach były
      suuper), to połowę wtryniam do małych opakowań plastikowych i z czaszki. Jak
      kogoś złapie głód, to mikrofala załatwia sprawe.
    • fettinia Re: Mrożenie gotowców. 27.04.08, 13:47
      Grrr..znowu tysiac porad jak wychowac chlopa zamiast konkretow..
      Gdyby napisala,ze maz ma reke w gipsie,nieletnie dziecko do wykarmienia i
      niedolezna babcie to moze obyloby sie bez tych komentarzy?...
      Nisar-jak wyzej napisali-mrozic mozesz prawie wszystko. Tyle tylko,ze dodatki
      takie jak smietana np najlepiej dodac dopiero po rozmrozeniu.
      Pierogi,nalesniki,golabki itp pracochlonne potrawy mozesz zrobic teraz i
      zamrozic.Jakies bigosy czy miecha w sosie to moze lepiej do sloikow?
    • Gość: obserwator2 Re: Mrożenie gotowców. IP: *.spray.net.pl 27.04.08, 19:52
      Czytam te posty i nadziwić się nie mogę. Czuję się jak w głębokim
      PRL-u. Wtedy rzeczywiście, by zjeść cos sensownego z tego co było do
      kupienia, trzeba było się napracować. Też 30 lat temu mroziliśmy
      gołąbki, pierogi, bigos, mielone. 10, 12 letnie dzieci przychodziły
      ze szkoły, odbrzewały sobie i miały obiad.

      Teraz jest tyle możliwości zrobienia obiadu w czasie niewiele
      dłuższym od tego jaki jest potrzebny na odgrzanie dania wcześniej
      zrobionego. Na przykład:
      DO wrzątku wrzucamy ryz w torebce na 15 minut. Kurze wątróbki
      obtaczamy w mące i na patelnię. Wyciagamy KUPIONĄ gotową pyszną
      surówkę i jemy (jednodaniowy) obiad w 15 minut od zagotowania sie
      wody.
      Albo gotujemy makaron (teraz gotowce są smaczniejsze od domowych!),
      na patelni podsmażamy cebulkę i boczek. Polewamy tym makaron dodając
      furę pokruszonego twarogu. Pyszota. Czas - 12 minut od zawrzenia
      wody. W sumie jakieś 17 minut od wejścia do mieszkania. Czy
      odmrożenie gołąbków będzie trwało krócej? Wątpię. A poza tym do
      gołąbków to przydałby sie sos. Ja lubie też choć odrobinę tłuczonych
      ziemniaczków. Więcej kłopotu niż niejedno danie robione OD POCZATKU.
      Itd. itp.
      • Gość: zapracowna Re: Mrożenie gotowców. IP: *.171.114.242.crowley.pl 09.05.08, 17:48
        niestety nie mogę się z tobą zgodzić. W tygodniu nie mam czasu nic
        gotować, zwykle w weekend przygotowuję mrożonki na tydzień. Oto
        różnica:
        Wracam do domu, sięgam do zamrażalki, wyjmuje rzecz na którą mam
        ochotę, wrzucam na patelnię/garnek. Zanim się zagrzeje przebieram
        sie, nakrywam, leżę i NIC NIE ROBIĘ itd. Po podgrzaniu wyjmuję.
        Maksymalnie do tego otwieram słoik z ogórkami/grzybkami. 3 ruchami
        mam domowy obiad.
        Z przygotowaniem potraw "świezych" dla mnie jest taki problem:
        "kurze wątróbki obtaczamy w mące i na patelnię. Wyciagamy kupioną
        gotową surówkę". Skąd w tygodniu wziąć watróbkę świeżą? jesli kupie
        ją w sobotę, to dajmy na to czwartku wyjdzie z lodówki sama, jeśli
        wczesniej zamrożę, będę musiała pamietać wyjąc ją przed wyjściem z
        pracy. Wiec nawet jak nie zapomne i watrobka bedzie na mnie czekac,
        to bawic sie w mycie, obtaczanie, smazenie? po pracy nie kupię ani
        surowki ani swiezej watrobki bo jak wychodze z roboty wszystko juz
        zamkniete.
        twój drugi pomysł: "podsmazamy cebulke i boczek (..) dodajemy fure
        pokruszonego twaorgu". Kroic cebule, boczek ... po pracy ledwo
        stojąc na nogach? a fe! i skąd wziąść świeży twaróg w tygodniu???
        Podsumowując, oczywiście, że istnieją dania które można zrobić
        ekspresowo, tylko nie każdy ma czas kupić codziennie świeże
        składniki i bawić się w krojenie. Może jak ktoś kończy pracę o 16,
        17 jest to możliwe, ale nie dla tych co pracują do późnych godzin
        nocnych. I nie dla osoby, która po porodzie raczej nie wyjdzie z
        domu zrobić zakupy;)
    • dolina_konga Re: Mrożenie gotowców. 28.04.08, 11:19
      Moze nie w temacie mrozenia, ale wez pod uwage ze moga cie wyrzucic ze szpitala
      wczesniej , mnie ( i nie tylko mnie) po cesarce wyrzucili po 3 dniach.
      A z tym dopiesczeniem to zgadzam sie z niekorymi, ze juz powinnas przestac,
      niech sie rodzina przestawi na dopieszczenie ciebie!
    • nisar Mateńko Kochana!!! 28.04.08, 13:58
      W życiu nie sądziłam, że tym postem wywołam aż TAKIE poruszenie :))))

      Generalnie:
      1. bardzo dziękuję za rady ściśle kulinarne, wiem już jak to rozwiązać: zwyczajnie gotując obiady teraz będę z góry planowała nieco więcej (nie na trzy ale na pięć osób) i dwie porcje zamrażała. W ten sposób szybciutko i bez problemu "dorobię się" paru porcji w zamrażarce.
      2. hm, nie bardzo wiem jak się odnieść do rad na temat mojego życia małżeńskiego. Nie czuję się zdołowana ani zgnębiona, ani wykorzystywana, pichcić lubię i uważam, że skoro to jedyna rzecz, którą naprawdę robię głównie ja (resztę załatwia mąż), to mogę się nieco wysilić. Zasadniczo nie uważam, żeby normalnie przebiegająca ciąża automatycznie robiła ze mnie świętą krowę - nadal pracuję zawodowo, w domu robię to, co lubię i na co mam siłę. Jak przez dwa miesiące (drugi i trzeci) nie funkcjonowałam, to o coś ciepłego do jedzenia troszczył się mąż i córka, mnie było wszystko jedno. Teraz funkcjonuję całkiem dobrze, to czemu nie miałabym nic w domu robić? (bo jak przestanę gotować to już nic mi nie zostanie, buuuu :))))
      3. I zasadnicza kwestia - kochani i kochane moje, jak się żyje w cudownie udanym związku, w którym partner wyłazi z siebie żeby mi zrobić przyjemność, ulżyć w czymś, zaskoczyć miłą niespodzianką, to się po prostu CHCE zrobić coś dla niego, nie dlatego że to konieczne, tylko dlatego, żeby jemu TEŻ zrobić przyjemność. Zwłaszcza jeśli w poprzednim związku było się z chłopem o dwóch lewych łapach (do wszystkiego) i wiecznie wrzeszczącej gębie.



      P.S. Nie ukrywam, że mój mąż żywo protestuje przeciwko robieniu na zapas jedzenia, twierdząc że powinnam więcej odpoczywać (jeszcze więcej???) i się nie martwić bo oni sobie poradzą :)
      • fettinia Re: Mateńko Kochana!!! 28.04.08, 14:45
        Ale to bylo do przewidzenia,ze wywolasz:)Bylo juz kilka podobnych watkow i
        mnostwo odpowiedzi pt"jak wychowac sobie *meza *dzieci *tesciowa"-niepotrzebne
        skreslic:D
    • fettinia do ooo 28.04.08, 14:42
      Poczytaj sobie ze zrozumieniem co napisalam.
      Troche ten Twoj post chaotyczny i nie bardzo rozumiem "co autor(ka)chcial przez
      to powiedziec"...i dlaczego akurat do mnie
    • Gość: anna dieta eliminacyjna to blad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.08, 15:31
      Czesc, jesli Ty kub maz nie macie alergii to radze dla zdrowia nie katowac sie
      gotowana piersia z warzywami.
      www.laktacja.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=360&Itemid=113
      Tu masz info dot. diety. Z wlasnego doswiadczenia powiem tylko - jesc
      roznorodnie i lekkostrawnie, musisz miec sily i checi do ciezkiej roboty jaka
      wiaze sie z niemowalkiem w domu. Wiem, bo bawie sie w to juz 5 miesiecy.
      pozdrawiam
      anna
      • anula36 Re: dieta eliminacyjna to blad 28.04.08, 19:19
        byl dokladnie taki sam watek - ale tez go jzu nei znajde, w kazdym razie - nie jestes jedna z takim problemem:)
        Co do ciebie - przyponij sobie co chetnie i z korzyscia dla zdrowia jadlas przy 1 dziecku i cos takiego mozesz sobie zamrozic.
        A rodzinie mozna wszystko, to co lubia, moze kilka porcji nalesnikow z roznym farszem? Lazanki? Albo np upiec wiekszy kawalek miesa ( taki np schab ze sliwka) zeby rodzina miala na cieplo i ew do kanapek.
    • eboniet Re: do fetiny... 29.04.08, 10:19
      Gość portalu: ooo napisał(a):

      > mrozic mozna prawie wszystko....a co tam mrozic mozna WSZYSTKO a
      że w 30% jest
      > to szkodliwe

      a skad te dane??? Bzdura na resorach

      A propos mrozenia - ja czesto mroze zupy (bez smietany) - np. zupa
      krem z brokulow, z kalafiora, i z inncyh warzyw (zupy wlasnorecznie
      gotowane z "zapasem" wlasnie na zamrozenie). Doprawic (jezeli ktos
      lubi) mozna po rozmrozeniu, jak normalna zupe.
      Dla wiekszych desperatow - mozna zamrozic podgotowane ziemniaki, ale
      mnie osobiscie juz tak nie smakuja, jak swieze.
      Moja Mama mrozi bardzo proste sosy grzybowe (tez bez smietany) -
      grzyby (suszone) zalewa wrzatkiem, po godzinie moczenia gotuje w tej
      samej wodzie przez jakies 45 min pilnujac aby wywar sie nie
      wygotowal, troche doprawia (sol i pieprz), po czym studzi i zamraza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka