Dodaj do ulubionych

Naprawdę gotujecie dla innych, czy dla siebie?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.09, 16:19
Nie mówię o codziennych daniach ale o okolicznościowych, czy o
przyjęciach.
Refleksja po niedawnym obiedzie, który przygotowywałam dla mojej
kuzynki i jej męża. Męża nie znam zbyt dobrze, pochodzi raczej z
prostej rodziny i jest małowymagający. Do tego są narazie
niezamożni, można powiedzieć pod kreską, a kuzynka przewrażliwiona,
więc nie chciałam odwalić jakiejś popisówy w stylu "kawior i
szampan, francuskie sery i na bogato" ale chciałam ich jakoś
zaskoczyć kulinarnie, żeby jednak ten obiad czymś się różnił od
codziennego.

Wcześniej przygotowałam jakieś lekkie przystawki, koreczki z
mozarelllą i pomidorami koktajlowymi, warstwowe z małym
pumpernikielem, wędzonym halibutem, suszonymi pomidorami, łososiem,
sałatki z prażonymi ziarnami, kiełkami.. no w sumie nic
nadzwyczajnego ale niecodziennego. Podane wyglądało jak suszi.

I w ostatniej chwili okazało się, że coś, co planowałam na obiad,
przepadło.. mniejsza o to co się stało. Uchowała się zupa, a danie
główne musiałam zrobić w godzinę. Uratowały mnie mielone, które
smazyłam poprzedniego wieczoru.

I wiecie co, zupa i kotlety zostały wymiecione z talerzy dosłownie.
Z dokładkami etc. A reszta nietknięta. Nie wiem, może powinnam
powiedzieć co to czy coś?

No i tak ja się czułam wieczorem dziwnie, trochę zła na siebie. Nie
wyczułam ich i stwierdziłam, że tak naprawdę większośc zrobiłam dla
własnej przyjemności, żeby zaspokoić swoje zmysły. Jasne, że
chciałam ich ugościć. Tyle, że czułam że grill z kaszanką i
kiełbaskami bardziej by ich satysfakcjonował.

No i chyba dziewczyna normalnie to skomentowaław swojej rodzinie,
tzn, ze fajny obiad itd.. ale doszly mnie sluchy, ze juz ktos to
przerobil wlasnie na chęc zaimponowania przed nimi.. na 'zastaw sie
a postaw sie'... wiec przykro podwojnie.

Macie czasem podobne odczucia?
Obserwuj wątek
    • poszukiwaczsmaku Re: Naprawdę gotujecie dla innych, czy dla siebie 29.08.09, 17:45
      Uważam, że powinno się gotować dla gości, jak najbardziej, ale zdecydowanie po
      swojemu. Zatem należy wziąć pod uwagę, kto ma być na kolacji, ile tych osób
      będzie, czy może ktoś jest wegetarianinem itp., natomiast goście powinni być
      przyjęci zgodnie z naszym osobistym stylem kulinarnym.

      Mówiąc krótko, przygotowałaś całkiem sympatyczną kolację, pomyślałaś, czym by tu
      zaskoczyć gości, a jednocześnie nie przesadzić (choć niektóre składniki Twoich
      przystawek należy zaliczyć do nieco bardziej wyrafinowanych - np. wędzony
      halibut i można było odnieść wrażenie, że filigranowe przekąski i swojskie danie
      główne nieco nie pasują - ale nie o to chyba ), na dodatek musiałaś zrobić
      fantastyczną zupę i danie główne, skoro szybko zniknęły i jeszcze pojawiły się
      głosy o dokładkę.


      Wspominałaś też, że goście nie są przyzwyczajeni do kulinarnego wyrafinowania.
      Mogli zatem uznać te przekąski za lekkie dziwactwo, skoro podałaś im zupę i
      drugie, a zatem kompletny polski obiad domowy. Dodatkowo mogli też czuć
      niedosyt, że nie było deseru :) Czy był?

      Ja bym się specjalnie nie przejmował tym, co jeden czy drugi opowiada, nieważne,
      niech sobie gadają. Z Twojego postu wyczytuję, że lubisz gotować i wolisz
      podejmować gości nietuzinkowo niż w sposób nieskomplikowany. Nie da się jednak
      uniknąć złego wrażenia, gdy gościom, o których wiemy, że jedzą "byle co i byle
      jak" poda się owoc kulinarnego kunsztu i na odwrót. Na szczęście są jeszcze
      proste potrawy, które można fachowo i smacznie przygotować bez ujmy dla własnej
      kulinarnej reputacji. Pewnie zatem jeśli znów ci państwo przyjdą do Ciebie na
      obiad, warto im podać zupę, drugie i jakiś sernik albo szarlotkę, zaś mniej
      konwencjonalne propozycje zachować dla bardziej odpowiedniego grona.
      • billy.the.kid Re: Naprawdę gotujecie dla innych, czy dla siebie 29.08.09, 20:27
        korona by ci z głowy nie spadła gdybyś gościom coś przymeldowała w
        stylu- skosztujcie gaździnko tyk kanapusi z rybką.
        • Gość: hm Re: Naprawdę gotujecie dla innych, czy dla siebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.09, 21:17
          Raczej oczywiste, ze proponowałam.
      • Gość: hm Re: Naprawdę gotujecie dla innych, czy dla siebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.09, 21:18
        Deser był ale nie z prawdziwego zdarzenia.
        Twój post zawiera wiele wartych przemyslenia kwestii :)
        Dziekuję.
        • znana.jako.ggigus trzeba sie dostowowac 29.08.09, 22:14
          do gosci, wczuc sie w nich, co jedza, co by sprobowali, czy sa otwarci na inne
          smaki, potrawy, itepe. Ja zawsze dokladnie wypytuje, jak kogos zapraszam, czy ma
          awersje do czosnku/cebuli, czy ma opory przed jakimis daniami. To pomaga.
          A tu u Ciebie spotkaly sie dwa swiaty, tak ja to rozumiem.
          Sa ludzie, ktorzy za nic czegos nie sprobuja, bo nie i juz. Nic nie mozna na to
          poradzic, nie przejmuj sie.
          Jak pisal poszukiwaczsmaku, wyszukane potrawy dla innego grona.
    • mhr-cs Re: Naprawdę gotujecie dla innych, czy dla siebie 30.08.09, 11:30
      gotowanie na smak gosci to raczej nie,
      gotuje jak dla siebie,
      bez przesady z czosnkiem i innymi ziolami,
      jak ide do restauracji to tez nie oczekuje ze gotuja na moj smak,
      ale jest wszystko z umiarem,dlatego smakuje
    • default Re: Naprawdę gotujecie dla innych, czy dla siebie 31.08.09, 08:58
      Czasem naprawdę trudno wyczuć co gościom podejdzie. Jako największe
      sukcesy kulinarne (w sensie zachwytu gości) mam akurat dania, które
      robiałam "na odwal się", specjalnie się nie starając, po linii
      najmniejszego oporu. I tak hitami okazała się "fasolka po
      bretońsku" - trzy puszki fasoli przesmażone z kawałkami piersi
      kurczaka i przecierem pomidorowym (danie w 15 minut), biała surowa
      kiełbasa (no fakt, że przyzwoitej firmy) pieczona z cebulką i podana
      ze świeżym razowym chlebem, a nawet zwykłe grzanki z chleba z serem
      i przyprawami. A te super wyszykowane i planowane obiady przeważnie
      okazywały się takie sobie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka