Dodaj do ulubionych

Samochodem do Lwowa

IP: *.jjs.pl 01.09.06, 13:09
"Leszek wynurzył się spod samochodu z niedobrą wiadomością - coś cieknie.
Zamiast w cerkwi wylądowaliśmy więc w warsztacie, gdzie usłyszeliśmy wyrok:
rozwalona klimatyzacja. Możemy co prawda jechać dalej, ale klimatyzacji
włączać nie wolno."

Leszek to humanista czy giertychowy maturzysta z amnestii?
Obserwuj wątek
    • Gość: Rowerzysta Samochodem do Lwowa IP: 83.238.139.* 01.09.06, 13:09
      Najgorzej, jak "Warszafka" pojedzie na wschód. Droga Autorko. Dla Ciebie jest
      Bałtyk, Grecja, Hiszpania, a nie piękna Ukraina. Nie potrafisz tego docenić.
      Dla Ciebie świat się kończy na Twoim portfelu pełnym stówek, na klimie w aucie
      i na pretensjach, że nie wszędzie jest jak w Wawie. Artykuł - żenada.

      Pozdrawiam wszystkich prawdziwych podróżników!

      Rowerzysta
      • Gość: Mosty w pełni się zgadzam! paniusia do Hurghady! IP: *.jjs.pl 01.09.06, 13:17
        fantastyczne ukraińskie miejsca i ludzie, lwowskie tramwaje, dizelpajezdy,
        autobusy ZIŁ, góry Karpaty Wschodnie, miejsca takie jak Ołyka czy Żabie, góra
        Jajko Perehińskie, europejskie Lwów czy Użhorod, egzotyczny Krym. To jest
        esencja tego kraju. Co za głupi artykuł. I jeszcze układ wciął poprzednie wpisy.

        Samochodem znacznie lepiej jechać na Białoruś, tam milicja nie jest tak
        rozbestwiona, drogi dobre, ruch mały, jeździ się świetnie. A jeszcze lepiej na
        rowerze.
      • Gość: Piechur Autobusem do Lwowa IP: *.ipt.aol.com 01.09.06, 14:51
        Też byłem we Lwowie. Autobusem. Mieszkałem u polskiej rodziny 200 metrów od Prospektu Swobody (Wałów hetmańskich). Klimatyzacji nie było, miałem za to jeden z dwóch pokojów mieszkania tylko dla siebie, w drugim mieszkała 5-osobowa rodzina. kosztowało mnie to 5 dolców za dobę. Na prospekcie swobody dałem się namówic jednemu panu na kilka partyjek szachów. Okazało się, że jego wuj był przed wojną nauczycielem w Krakowie, po grze poszlismy do pobliskiego baru na wódkę zakąszaną czarnymi oliwkami. Po mieście poruszałem się pieszo, tramwajami (pani odrywająca bilety z rolki nigdy nie podeszła dwa razy do tej samej osoby) i trolejbusami. Zwiedziłem też skansen, Wysoki Zamek, Cmentarz Łyczakowski, na którym spotkałem Polaka opiekującego się kilkoma grobami położonymi w tej zapomnianej części cmentarza. Żywiłem się w restauracji wybranej na chybił trafił, starając się spróbowac potraw niespotykanych w Polsce. Piłem pyszne piwo Lwiwskie i wódke Nemiroff. Wieczorem przechadzając się po prospekcie swobody przysłuchiwałem się grupkom ludzi spiewających patriotyczne pieśni. Przy kuflu piwa prowadziłem dyskusję z człowiekiem, który bardzo chciał, żeby kiedyś na Ukrainie było "tak jak teraz w Polsce". Nikt mnie nie okradł, nie oszukał, nie przejechał samochodem (choc poruszanie się po lwowskich ulicach to prawie sport ekstremalny), nie wyłudził łapówki, gdy stałem na ulicy z przewodnikiem w dłoniach ludzie podchodzili i pytali czy w czymś pomóc.

        Ostatniego dnia pobytu spotkałem parę z Warszawy. Przyjechali pociągiem. Chcieli jechac na Krym i połazić po górach z plecakami. Nie potrzebowali klimatyzacji w przeciwieństwie do autorki artykułu.
      • Gość: euro Re: Samochodem do Lwowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 15:29
        Tak, Ukraina to inny kraj. Bylem samochodem (Megane) w Kijowie, Zofiowce na Krymie i jeszcze w wielu
        miejscach, lacznie jakies 5000 km. Zaskakujace i czasmi dziwne sa rozwiazania drogowe, inne
        zachowania kierowcow i milicji, ale nie uwazam aby bylo az tak bulwersujace. A jak jezdza w Warszawie
        busnesmeni w merolach i beemach, jak jezdza w Turcji, Grecji itp. Lwow i caly kraj PIEKNY, ludzie
        zwyczajni i bardzo, bardzo biedni ale jak ZYCZLIWI!!! Mam jak najlepsze wspomnienia. Pewnie, ze
        probowala nie ichniejsza milicja naciagnac na mandat, ale wystarczylo miec ze soba karte kredytowa i
        30 hrywien. Rozstawalismy sie pokojowo. Jak nie stawiasz sie i dostosowujesz do tamtych warunkow,
        jest OK. Przejechalem od 1980 r. ok. miliona kilometrow i nie zawodowo. Zwiedzilem cala europe.
        Przewodniki strasza, pewnie na wyrost, troche sie balem. Twierdze jednak, ze zupelnie niepotrzebnie.
        Najgorszy byl powrotny wjazd do Polski, kiedy nasi celnicy i pogranicznicy sprawdzali wszystkich
        jadacych do nas Ukraincow, jakby byli to sami przestepcy, 9 godz., cos strasznego. Jakby niemieccy
        celnicy tak nas "trzepali" jak jezdzilismy na winobranie do Niemiec (bylem 5 razy), to pewnie by sie nam
        odechcialo. Dwa lata temu, ten moment mojej porozy uwazam za najgorszy. Wszyskim tam sie
        wybierajacym, zycze powodzenia i szerokiej drogii. Nie ma sie czego bac! Bylem, widzialem i jeszcze
        pojade. Pozdrawiam.
        euro
      • irish76 Re: Samochodem do Lwowa 01.09.06, 15:32
        odpowiem w punktach:
        1. odpierwiastkujcie sie od Wawy
        2. artykul faktycznie do bani
        3. pani autorka rzeczywiscie nadaje sie tylko do wycieczek zorganizowanych
        najlepiej po Europie Zachodniej
        4. opierwiastkujcie sie od Wawy. My sie do tej pani nie przyznajemy. napewno
        sie tu nie urodzila ;)
      • 6nine9 Re: Samochodem do Lwowa 01.09.06, 18:02
        > Najgorzej, jak "Warszafka" pojedzie na wschód.
        Małomiasteczkowe kompleksy się odezwały? Standard. Jeszcze wyjedz ze kobiety sa
        glupie itp. Ciekawe skad wiesz ze autorka jerst z Warszawy (tu co najmniej 50%
        mlodych ludzi jest naplywowych). A nawet jesli jest z Warszawy, to sie jezdzi
        do Hiszpanii tylko? Niestety masz wioche w mózgu, kolego.
      • Gość: qwerr Re: Samochodem do Lwowa IP: *.chello.pl 01.09.06, 20:55
        > Najgorzej, jak "Warszafka" pojedzie na wschód.
        A co ma z tym Warszawa wspólnego ? Sam jestem z Wawy i byłem parę razy na
        Ukrainie, mam znajomych którzy jeżdżą na Wschód i to ten dalszy co roku.A
        artykuł jest wyjątkowo kretyński i np. jeżeli ktoś uważa,że Drohobycz to jakieś
        blokowisko to jest skończonym debilem.
    • xiv Samochodem do Lwowa 01.09.06, 13:16

      To juz wiemy dlaczego 4x4 sa tma popularne - mozna przejechac tam, gdzie nie
      ma przejazdu (patrz: schodek). Bardzo tez mozliwe, ze przyciemniane szyby sa
      lokalnym rodzajem klimatyzacji.
      • Gość: Gościu Re: Samochodem do Lwowa IP: *.aig.pl 01.09.06, 13:30
        Co za arogancka i głupia autorka. Byłem na ukrainie kilka razy, bardzo lubię
        tam jeździć. Jeżeli ktoś szuka super luksusu to niech jeździ do Szwajcarii a
        nie na ukrainę. Beznadziejne i płytkie jest takie wyśmiewanie się z
        biedniejszego.
        A przecież jest tam tyle wspaniałych rzeczy do zwiedzania ... i jest trochę
        taniej niż w Polsce.
    • wjck Brednie autora z Gazety!!! 01.09.06, 13:30
      Autor artykułu był chyba u cioci pod Warszawą a nie samochodem we Lwowie.
      Byłem w Czarnohorze, w maju.
      Po pierwsze żadnych trudności z zieloną kartą, w Compensie.
      Po drugie, stałem na granicy: w Korczowie około 2 godzin, wracajac w
      Hrebennem około 4 godzin. To norma, można chyba tylko dłużej, dużo zależy od
      szczęscia.
      Paliwo jest normalne, moj, co prawda, 10-letni, Seat, nie narzekał. Stacje
      benzynowe wręcz by się o nas zabijały, Polacy to jednak ludzie z kasą, 2 razy
      tankowałem do pełna, płacąc Visą Electron, bez problemu. Odnośnie płatności,
      to bankomaty można spotkać nawet w małych miasteczkach, problemu z podjęciem
      gotówki nie powinno być.
      Co do jakości dróg: w miastach DRAMAT, poza - lepiej, ale dużo jest "śladów
      pługa" w porzek szosy, co najgorzsze, owe ślady są z daleka niewodoczne.
      Pewna prawidłowość jest taka, że należy szczególnie uważać przy
      skrzyżowaniach, wyglądają niektóre jak używany poligon strzelecki, dól na
      dole. ALe pomału się przejedzie.
      Co do policji: zatrzymano mnie raz, mimo że patroli minęliśmy ponad 10.
      Gliniarz zapytał dokąd jadę, pokazał że to w prawo i tyle. Żadnych mandatów,
      nic podobnego. Ale nie jechałem na Kijów, tam podobno to norma. Ale jak się
      jeździ do stolicy....
      Kraj piękny i tani, byłem tam wiele razy i znam zagorzałych fanów wyjazdów do
      Rumunii i na Ukrainę. Oba kraje są jak najbardziej normalne, matołów można
      spotkać w dowolnym końcu świata
      P.
    • Gość: Q Re: Samochodem do Lwowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 13:46
      Czepiacie się artykułu, ale ta Ukraina tak mniej więcej wygląda. Po prostu dla
      jednych to fajna egzotyka, a dla innych stracone dni wolne, bo wakacje kojarzą
      im się z relaksem, odpoczynkiem. A co do Ukraińców - nie wiem czy zgodzicie się
      z moją oceną - ale albo są bardzo serdeczni, albo wręcz wrogo nastawieni.
      • Gość: Pyra III Re: Samochodem do Lwowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 13:57
        Zgadzam sie. albo sa serdeczni (zwłaszcza Ci którzy pamiętaja Matkę Polskę)
        albo są niemili. mialem wrazenie we lwowie że przychodząc do knajpy na obiad
        sprawiamy im problem... Ale macie rację zę w Polsce 20 lat temu było tak samo...

        A poza tym Ukraina piękna. Jak ktoś raz pojedzie na Wschód to już zawsze będzie
        tam jeździł :-)
      • Gość: dei-lumpenliberał Lwów, Żółkwia - cudowny świat IP: *.plock.msk.pl 01.09.06, 14:31
        We Lwowie jestem zakochany. Co za atmosfera... Fakt miasto i zwyczaje ludności
        są dość osobliwe ale można do tego przywyknąć. W październiku jadę na 2
        tygodnie do rodziny polonijnej.
        Żółkwia... Wspaniałe miejsce. Byłem w tej restauracji pod arkadami. W Żółkwi
        jakby czas się zatrzymał.
        A propos transportu, znacznie lepsze wyjście to podróżowanie marszrutkami
        (busikami). Są bardzo tanie i przeznaczone dla tych co lubią adrenalinę.
        Kierowcy mają raczej ciężką nogę jednakże są bardzo pomocni, a czasem nawet
        gumą do żucia poczęstują ;DD

        Polecam Ukrainę Zachodnią.
    • Gość: ola Artykuł o wycieczce kozaczki ze stolicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 13:49
      Kto wogóle wypuścił taki artykuł? Nie ma o czym pisac, tylko o tym jak panusia ze stolicy pojechała na wycieczkę i się przeraziła, dziwnie. Tak samo wyglądała Polska 30 lat temu, czy wszyscy o tym już zapomnieli.
      I co to za nagonka na drogi i paliwo? Drogi są rozbite i dziurawe ale tylko w zachodnich województwach, wyjeżdzając za Krzemieniec już są w porządku. Paliwo dobre,tylko trzeba wiedzieć gdzie tankować.Jadąc na Ukrainę trzeba nastawiac sie na przygode a nie na wygodę.
      Na takich jak Pani czekają luksusy i nuda we Włoszech, Grecji i Francji. Obowiazkowo WYBRAĆ SIĘ W PODRÓŻ z Leszkiem, takiego mechanika Pani napewno nigdzie nie znajdzie.
    • szokiren Samochodem do Lwowa 01.09.06, 13:52
      Nie przesadzajmy doprawdy. Jechaliśmy już samochodem i do Lwowa, i do Kercza, a
      także w inne miejsce, poza Ukrainę, np.do Bukaresztu czy do Tirany. Krótko
      mówiąc, znam trochę drogi peryferyjnej Europy i sytuacje na przejściach
      granicznych. Owszem, na Ukrainie bywa smieszno-straszno, ale żeby zaraz
      ekstremalnie? Kilka lat temu było tam dużo gorzej, teraz jest, powiedzmy,
      osobliwie. Zdarza się, że jako "parking strzeżony" występuje napakowany Wołodia,
      ktory kręci się pod hotelem. Zdarza się, że benzyna kiepska, ale trzeba mieć
      rozum przy tankowaniu. Dziury są, ale paradoksalnie najgorsze drogi są w
      zachodniej części Ukrainy, jakby przesyłały komunikat takim nieprzygotowanym
      turystom: "nie przyjeżdżajcie tu". Jeździ się rozmaicie, trzeba raczej walczyć i
      wcinać sie no i mieć oczy wkoło głowy, ale taki urok to jest właśnie.
    • Gość: anielski Samochodem do Lwowa IP: *.poczta.lublin.pl 01.09.06, 13:59
      Witam, uważam, że autorka tekstu i tak miała dużo szczęścia bo nie trafiła na
      DAI tzn. Dzierżaw Awto Inspekcja, taka ich drogówka. Nazwa b ardzo odpowiednia
      bo jak nie dasz to nie pojedziesz. Byłam około dziesięciu razy na Ukrainie i
      też raz wybrałem się własnym samochodem do Lwowa. Granicę udało nam się
      przekroczyć dosyć zwinnie ale niestety 500 m za szlabanem trafiliśmy na DAI.
      Poczułem co to znaczy ręce na masce od samochodu i Kałasznikow przykładany do
      pleców. Piersze zdanie jakie usłyszałem: Ty znajesz szto eto ukraińska tjurma.
      Wykupienie się z tjurmy kosztowało nas około 200 zł. Ale to nie koniec, na
      drugi dzień wracałem z powrotem i na rogatce lwowskiej trafiłem znowu
      nieszczęśliwie na DAI. Tym razem musiałem chuchnąć co oczywiście nie spodobało
      się memu oprawcy. Zaprosił mnie do swojej Łady na miłą pogawędkę.
      Zademonstrował mi wielkie prostokątne urządzenie zwane alkomatam. Powiedział
      gdzie mam dmuchnąć, po czym wyjaśnił, że jak zaświeci się czerwona lampka to
      znaczy, że jestem pijany. Nadgorliwie, pewnie, zademonstrował mi działanie
      urządzenia na sobie i podczas dmuchania zaświeciła mu się czerwona lampka także
      byłem już przekonany o niezawodności urządzenia i przystąpiłem do dmuchania.
      Wynik oczywiście był do przewidzenia. Ale tym razem się zbuntowałem po
      przeżytych doświadczeniach dnia poprzedniego. Chciał 100 dolarów ale ja
      zacząłem się targować. No to zadecydował, że pojeździmy po Lwowie i
      podyskutujemy. Udało mi się ze 100 dolarów stargować na 100 złotych. Dobiliśmy
      targu i potraktowałem tą stówę jako koszt wycieczki ukraińską suką po Lwowie.
      Do granicy nie miałemrzadnych już przygód a po jej przejechaniu wysiadłem i
      ucałowałem naszą polską ziemię ciesząc się, że bocian nie zrzucił mnie dalej na
      wschód. Od tamtej pory podróżuję po Ukrainie tylko autobusami i pociągami bądź
      taxi. Trochę posiwiałem po tym wszystkim ale z perspektywy czasu traktuję to
      jako przygodę. Co do stanu dróg to z autorką powyższego tekstu całkowicie się
      zgadzam. Pozdrawiam.
    • Gość: mirko Samochodem do Lwowa IP: *.crowley.pl 01.09.06, 14:05
      Szanowna Pani Turystko,
      Lepiej by pani spędziła urlop oglądając program o Ukrainie na Discovery w wygodnym łóżeczku. Następnym razem proszę zostawić samochód w domu, przyjechać na Ukrainę kursowym autobusem (ukraińskim) i jeździć tylko marszrutkami jak pani to przeżyje to wysyłam pani piwo, Lwowskie :)
    • Gość: Semper Fidelis Samochodem do Lwowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 14:12
      Osobiscie uważam, że nie ma piękniejszego kraju w tym rejoniue europy od
      Ukrainy. Jeżeli jednak jakaś zmanierowana paniusia oczekuje wygód
      konsumpcyjnych Włoch czy Austrii, to niech lepiej tam się uda. Byłam na
      Ukrainie mnóstwo razy, za każdym razem urzeka mnie piękno i specyfika tego
      kraju. Narzeka Pani na kocie łby we Lwowie? Trudno, żeby kładziono asfalt na
      zabytek, stanowiący między innymi o charakterze tego przepięknego miasta. Poza
      tym, proszę się choćby udać do Ostrowa Wielkopolskiego... Ja jednak odnoszę
      nieodparte wrażenie, że Warszaffka bijąca wprost z tego tekstu, nie pozwala
      Pani się udać na "prowincję"...Semper Fidelis. Najpiękniejsze miasto Lwów. A
      kto się nie zna, niech sobie w kurortach zachodnich odpoczywa.
      • Gość: Bohdan Re: Samochodem do Lwowa IP: *.kiev.ua 01.09.06, 14:21
        Шановна п. Semper Fidelis погоджуюся з вами, що Львів найкраще місто,бо сам зі
        Львова (хоча зараз мешкаю в Києві). Але деякі проблеми з дорогами дійсно є,
        особливо зараз, коли з кожним роком транспорту щораз більше і більше. Тому не
        завжди є можливість вчасно відремонтувати пошкоджені дороги.
        Мої вітання і шанування з Києва.
        pbm@bigmir.net
      • Gość: martino Do wszystkich twardzieli "obieżyświatów" IP: *.acn.waw.pl 01.09.06, 14:39
        Autorka miała takie właśnie denne przygody i tak je opisała.
        Można być mądrym z boku, jeżeli chodzi o klimatyzację, że cieknie - problem w tym, że mechanik na Ukrainie tak im poradził. Świadczy to ogólnie o poziomie w każdej dziedzinie.

        Ja też tam byłem - nie turystycznie, i miałem wątpliwe przyjemności z DAI, o których tu już ktoś pisał. Zachód kraju (na wschodzie nie byłem) to coś strasznego - nie chodzi o stan dróg, bo tu akurat Polska też nie błyszczy (jednak tak źle to u nas nie jest jednak), ale to jest krajobraz po bitwie, obraz tego co robi sowiecki komunizm ze światem i z ludźmi.
    • amoremio Samochodem do Lwowa 01.09.06, 14:33
      Przy okazji zapytałam, czy moje AC będzie obowiązywać na Ukrainie w przypadku
      kradzieży - okazało się, że nie. Standardowe AC działa wszędzie z wyjątkiem
      krajów b. ZSRR, tak duże jest tam ryzyko kradzieży. Gdybym chciała dobezpieczyć
      samochód, kosztowałoby to ok. 1200 zł. A jadę w końcu na trzy dni...
      -------------------------------
      Dokladnie tak bylo do niedawna, jak sie jechalo z Zachodu
      do Polski, terra incognita plaena terrorae......
    • Gość: zAustrii Samochodem do Lwowa - survival IP: 88.116.241.* 01.09.06, 14:35
      Niestety, wiekszosc tego, co opisala autorka, to prawda. Ukraina Zachodnia jest
      doskonalym miejscem do spedzenia ekstremalnych wakacji. Ja sobie zafundowalam
      takie w tym roku (sierpien), jadac tam wlasnym samochodem na austriackich
      numerach. Cud, ze udalo sie nim wrocic. Wazna informacja: samochodem na nie-
      ukrainskich numerach mozna wjechac tylko na 5 dni! Jezeli nie wyjedziemy do
      tego czasu, placi sie olbrzymia kare (clo). Tak wiec nie ma co marzyc o podrozy
      na Krym.

      Nie mozna tez przedluzyc sobie pobytu, wyjezdzajac i z powrotem wjezdzajac na
      Ukraine na kolejne 5 dni. Wowczas trzeba wjechac przez granice z innym
      panstwem! Albo zaplacic lapowke. Tak zawrocili nas z granicy z Wegrami -
      powiedzieli, ze mozemy wjechac tylko przez Moldowe, 500 km dalej. Trzeba bylo
      pomachac pieniedzmi i wpuscili.

      Dziury w drogach sa kosmiczne! Czasami drogi nie ma w ogole, a asfalt zamienia
      sie w luzno rozrzucone kamienie. Warto zwrocic rowniez uwage na remonty drog,
      podczas ktorych rozlewana jest goraca smola. Resztki tejze usuwamy od tygodnia
      z naszego bialego samochodu (trzeba myc benzyna poki swieze, bo potem zostaja
      niezmywalne zolte plamy).

      Nie nalezy rowniez ufac przyhotelowym parkingom strzezonym. W 4. dzien wlamano
      nam sie do samochodu, wylamujac przy okazji wszystkie zamki.
      Wlasciciel hotelu dal nam 100 dolarow i kazal wyp...lac, poki jeszcze ma dobry
      humor.
      Byl to jeden z najdrozszych hoteli w pieknym Mukaczewie.

      Warto omijac hotele panstwowe (np. Zakarpatia w Uzhorodzie). Zdarzaja sie dni
      bez wody. Nikt o tym oczywiscie nie informuje przy placeniu z gory za nocleg.

      Ogolnie moje wrazenia sa takie:
      - Ukraina jest piekna, ale dzika
      - warto tu wjezdzac wlasnym samochodem, jezeli ma sie duzo pieniedzy
      - trzeba nastawic sie na lekki szok cywilizacyjny (brod, smrod, ubostwo, nadeci
      kelnerzy i sprzedawcy majacy klientow gleboko w dupie, wymuszanie lapowek)
      - wspolczuje ludziom tam zyjacym.

      Jak mi sie jeszcze przypomna jakies przestrogi dla przyszlych turystow
      szukajacych wrazen, to napisze.
      • Gość: takaja Re: Samochodem do Lwowa - survival IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 16:58
        To, co autorka nabazgrała to są w większości bzdury... gdzie tam ekstremalne
        wakacje...

        Jakie 5 dni?! Ja byłam ponad 3 tygodnie (na przełomie lipca i sierpnia tego
        roku, w tym własnie na Krymie) i to samochodem na holenderskich numerach...
        żadnego cła nie trzeba było płacić, tylko przy wjeździe w urzędzie celnym zebrać
        z 5 różnych pieczątek (w tym od weterynarza ;)) i uiścić z tej okazji jakieś
        opłaty urzędowe, dosłownie grosze... Wszyscy obywatele UE mogą wjeżdżać na
        Ukrainę bez wizy na 3 miesiące...

        Co do parkingów - bywa różnie, ale za parking całonocny przy hotelu dla
        kierowców zapłaciliśmy 5 hrywien (ok. 3 złote) i nikt nam auta nawet paluszkiem
        nie dotknął...
    • amoremio Samochodem do Lwowa 01.09.06, 14:35
      Granicę w Hrebennem przekroczyliśmy z moim przyjacielem Leszkiem gładko, z
      wyjątkiem drobnego incydentu. Gdy zapytana o cel podróży odpowiedziałam po
      polsku: "Jedziemy do Żółkwi", strażnik spojrzał groźnie: "W Żołkwu, powtari,
      jadymy w Żołkwu".
      ----------------------------------
      Tak tez bylo do niedawna w Polsce,
      gdy np. Niemiec mówil, ze jedzie "nach Danzig".
      A bywalo, ze obywatele niemieccy z niem.wersja nazwy
      miejscowosci-miejsca urodzenia niue zostali wpuszczani.
    • amoremio Samochodem do Lwowa 01.09.06, 14:36
      Wjeżdżając na żyzne tereny zwane kiedyś spichlerzem Europy,
      a dziś ścielące się smętnie postkołchozowym nieużytkiem,
      ----------------
      Czy tu mowa o Dolnym Slasku ok. 1990 roku ? :)
    • amoremio Samochodem do Lwowa 01.09.06, 14:41
      > barokowym zamkiem Żółkiewskich (dość zrujnowany, mieszka w nim ok. 20 rodzin)
      w Polsce na ziemiach "odzyskanych" to standard
      znam takie przyklady np. z Gliwic
      warunki sanitarne Trzeciego Swiata
                • fyrlok Re: to ty poczytaj-nie onazaj sie na tym forum 02.09.06, 00:10
                  To pisze najlepszy wspolczesny historyk polski Andrzej Romanowski wlasnie z
                  Krakowa z UJ:

                  "Jednak trochę rozumiem zdziwienie starszych ludzi, którym w szkole wpajano, że
                  Mieszko I i Bolesław Chrobry byli władcami, którzy pierwsi powstrzymali napór
                  germański - a dziś są promotorami naszego wejścia do UE. Ba, przyjęcie
                  chrześcijaństwa przez Mieszka określane jest jako "pierwsze wejście do Europy".

                  - No bo przyjęcie chrześcijaństwa było rzeczywiście naszym pierwszym wejściem
                  do Europy. Skąd Mieszko wziął chrześcijaństwo? Z Czech i z Niemiec. Skoro zaś
                  podziały etniczne w średniowieczu nie istniały, to sprowadzenie tego aktu do
                  otwarcia się na kulturę europejską w niemieckim wydaniu jest tylko nieznacznym
                  uproszczeniem.

                  Polska cywilizacja średniowieczna rozwijała się w orbicie Niemiec. Przy
                  wszelkich walkach z niemieckimi margrabiami i samym cesarzem, a potem przy
                  konflikcie z zakonem krzyżackim to przede wszystkim z Niemiec przychodziła do
                  nas kultura. Także ta, którą niosły rzesze niemieckich osadników wędrujące na
                  słabo zaludniony - polski i ruski - Wschód. Nasz kraj jest wielkim dłużnikiem
                  cywilizacji niemieckiej. Widać to zwłaszcza w Krakowie, w którym dziś
                  rozmawiamy, a który od XIII do początku XVI stulecia był faktycznie miastem
                  niemieckim. O tych sprawach mówi się już otwarcie.

                  Gdy w XV w. Gutenberg wynalazł druk, wkrótce wielu jego adeptów - Jan Haller,
                  Florian Ungler, Hieronim Wietor - przyjechało do niemieckiego Krakowa szerzyć
                  nowy kunszt. A pragnąc dobrze zarabiać, stali się obrońcami języka polskiego -
                  bo chcieli wydawać książki, które byłyby kupowane nie tylko w Krakowie, ale i
                  na prowincji. Co więcej, ci niemieccy drukarze stali się promotorami języka
                  ruskiego. To przecież niemiecki Kraków stał się kolebką książki ruskiej - od
                  słynnej drukarni Szwajpolta Fiola (działającej w latach 1486-1491) zaczynają
                  się dzieje cerkiewnosłowiańskiego, a więc i ruskiego słowa drukowanego cyrylicą.

                  W XVI w., w czasach zygmuntowskich, kultura polska była już na tyle atrakcyjna
                  i silna, że społeczność niemiecka w Krakowie i innych miastach ulegała szybkiej
                  polonizacji. A granica polsko-niemiecka od XIV do XVIII w. była naszą jedyną
                  spokojną granicą..."
            • fyrlok Re: to ty poczytaj-nie onazaj sie na tym forum 01.09.06, 20:58
              Hopeq - a kajs Ty sie urwol ?

              I co to mo do rzeczy/tymatu ?
              I do tygo nt.Gliywitz sie fest mylisz i smolisz.

              Dej posur: niy osmyszej sie i nos Slonzokúw, Syneq. Jak niy wiysz,
              sie niy znosz i niy umjysz rzeczowo po ludzku dyskutowac, to scichnij, ja?

              Abo jak zes niy je stont - to zou-wi-zou MILCZ gorolu, dziynkujymy.

              My tu o architekturze i warunkach zycia,
              a lon sam zaroski fanzoli o polityce i szowinizmie,
              wszechpolok hadziajski! chory nacjonalista!

              Dyc co biedne Piasty, Prusy i stare Egypcjanery mogom zato,
              zes chodziol do harcydupkuf i rozbredziol lo Krzyzokach/$Pancernych
              - i sie najod plytkiyj pseudohistorii ?!

              Gynau - jakbys bol Slonzokiym i znol dramatyczno slonsko gszychta,
              tobys tyj nacjonalistycznyj flaszki niy lotwiyrol, pjyronski podciepie,
              bo niydobryj krwii skuli "narodowosci" (= co to ?) na tyj slonskiyj
              glebie bolo jusz masa.

              Ano!
              • Gość: x te "slonzok" nie rozsmieszaj mnie IP: *.crowley.pl 01.09.06, 21:09
                "...My tu o architekturze i warunkach zycia..." -tego po "slunsku" sie nie dalo

                "narod slaski" sie u marzy ciekawe czemu ten "narod" nigdy nie chcial swojego
                panstwa tylo zawsze "autonomie" albo przy Polsce, alebo czechach, albo Niemczech

                na ten "narod" ich sklepy, wczasy i doplaty do emerytur cala Polska sie sklada
                i skladala.
                • amoremio do iksa 01.09.06, 21:33
                  Moze by jednak oddzielnie w innym watku, co ?
                  I proponuje bardziej rzeczowo i na innym poziomie.

                  ---------
                  Osobiscie mysle, ze Twoja Mamusia
                  miala w cycuszkach sporo porcje antyniemieckosci. :)
                  Od poczatku chyba nie miales szansy......
                  Ale to juz Twój problem, "patryjoto"(?).
                  • amoremio Re: do iksa 01.09.06, 21:36
                    Albo Cie kiedys jakas "dziouszka" wysmiala (w decydujacym momencie),
                    albo jakis mezny Slazak dal preznego kopa w "rzyc"
                    albo "po faszystowsku" naplul w przedszkolu do zupy ? :)))


                    Slepy widzi, ze masz freud`owski problem........
                      • rodowiczmaryla Re: ...a za co mam ich niby ubiec? 01.09.06, 22:10
                        Halo, halo, czerwonobialy aktywisto z czarnym podniebieniem:

                        Ale tutaj "idzie" o Ukraine i ogólne zdewastowanie
                        substancyjno-kulturowe jako konsekwencja "realnego" socjalizmu
                        i o "wulgaryzacje" pieknych posiadlosci,

                        a nie o jadowite wypociny antyniemieckie, antyrosyjskie, antyzydowskie,
                        antyukrainskie, antyczeskie, antycyganskie, antyamerykansjie, antyslaskie,....

                        Nie wiem, czy psycholog/psychiatra pomoze, moze spróbujesz u urologa ?
                        • Gość: x Marylko ja lubie Niemcow...ale nie z SS IP: *.crowley.pl 01.09.06, 22:14
                          Podobnie lubie Ukraincow, ale nie z SS Galizien, batalionu "Nachtigal" i nie
                          lubie studentow ukrainskich ktorzy skorzadzali dla niemcow listy polskich
                          profesorow lwowskich zamorodowanych potem przez SSmana Hansa Krugera-jednego z
                          zalozycieli BdV -Zwiezku tzw. "wypedzonych" i jego dlugoletniego szefa.
                          Nie wiedzialas?
    • amoremio Samochodem do Lwowa 01.09.06, 14:43
      nie obowiązują natomiast przepisy drogowe (a piesi nie zważają na
      samochody, po prostu wchodzą pod koła, gdy jest im po drodze).
      ----------------
      Czy mowa o Polsce, szcz. o Warszawie i Mazowszu ?
    • Gość: dolnoslazak Samochodem do Lwowa IP: *.pppoe.mtu-net.ru 01.09.06, 14:43
      Prawdopodobnie Niemcy, ktorzy odwiedzaja takie miejscowosci jak Kamienna Gora,
      Boguszow-Gorce albo Mieroszow, pisza identyczne reportaze. Punkt widzenia
      zalezy od miejsca siedzenia. A jesli ktos z takim nastawieniem jak autorka ma
      ochote na wypady krajoznawcze, to po co jechac na Ukraine? W centum Warszawy
      wsiadamy w siodemke, dojezdzamy do Dworca Wschodniego, zwiedzamy gmach i jego
      okolice (ze szczegolnym zwroceniem uwagi na aparycje przechodniow) i mamy
      postsowieckoje prostranstwo jak ta lala. Troche pokory, rodacy.
      • Gość: Ramin Re: Samochodem do Lwowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 14:59
        Tak jest prosze Panstwa - Ukraina dla twardzieli odpornych na sowiecki styl
        zycia i bycia. Mnie 500 m za granica powital Wolodia z dwoma kolegami, podajacy
        sie za ichnia milicje (fakt - jeden z nich mial cos a la pagony z belkami
        naszyte na swetrze). Chlopcy zarzadali oplaty za ubezpieczenie. Kiedy zdziwiony
        spytalem jakie ubezpieczenie sprzedaje milicja, irytacja i wzajemna niechec
        dala sie juz wyczuc bez zbednych slow. "Ubezpieczenie, zeby ci sie nic nie
        stalo" - krotko wyjasnil dowodzacy i poklepal mnie otwarty lapskiem w policzek.
        Krotki targ - 100 hrywien i odjazd, a papierki czy kwity zostana dla
        nastepnego. Alez sie wscieklem.

        Szkoda mi tych ludzi
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka