trimek
11.04.07, 15:07
zmarl na poczatku marca. Dopiero zaczynalam Go poznawac i moze dlatego nie
wiem jak poradzic sobie z tym co sie stalo. Moje male serduszko zareagowalo
ogromnie silnie na Jego osobe.
Danny przynosil ze soba promienie slonca. Rozjasnial kazde miejsce, w ktorym
przebywal. Odszedl samotnie.
Nie ma dnia zebym za Nim nie tesknila. Zrozumialam ze nie ma znaczenia jak
dlugo jest sie z kims. Dwa miesiace czy dwa lata to i tak za krotko jezeli to
jest TA osoba.
Na pogrzebie poznalam mame Dana. Objela mnie i podziekowala za to ze
uczynilam jej jedynego syna szczesliwym. Powiedziala, ze nie przestawal mowic
o mnie. Zawsze bede pamietala co Jej powiedzial po naszej
pierwszej 'prawdziwej' randce : Mommy, she is wicked. Absolutely amaizing.
Patrze na Jego zdjecie i lzy plyna mi po twarzy. Kazdego dnia boli mocniej.
Czy to mozliwe?
Good night my love. Sleep well hun xx