08.05.09, 09:28
dzisiaj, 8.05.2009, o 5.34 odszedł mężczyzna mojego zycia. przez ponad 8
miesięcy walczył z mięsakiem ewinga. choroba nas pokonała. Mój aniołek walczyl
do końca.. o kazdy oddech. a ja spóźniłam sie 6 minut. nie było mnie przy nim,
a tak mu to obiecywałam:( jak dotarlam był jeszcze ciepły... wiem, że już nie
cierpi. a cierpiał strasznie. to jego kochane ciałko wymęczone chorobą. ale do
końca wierzył, że wydobrzeje i zrealizujemy nasze marzenia... Łukasz miał
dopiero 22 lata. Pomódlcie się za Niego


Dziękuję Ci kochanie za Twoją wielką miłość i oddanie! Będziemy razem zawsze.
po tej czy tamtej stronie. Bo umrzeć to za mało, żeby przestać kochać.
Obserwuj wątek
    • kasik2222 Re: Odszedł. 08.05.09, 09:54
      tak bardzo mi przykro, łączę sie z Tobą w bólu... [*]
    • pam_71 Re: Odszedł. 08.05.09, 10:07
      Karolino - jestem z Wami .. Trzymaj się ..
      Pam
      • dorrita79 Re: Odszedł. 08.05.09, 10:32
        Współczuję i będę modlitwą z Wami.
        Pokój Jego duszy [i]
        Tak, On już nie cierpi, już nie boli. Jemu jest już dobrze, Jest u Pana i
        uśmiecha się do Ciebie.
        Jestem z Tobą
    • grajda78 Re: Odszedł. 08.05.09, 10:33
      przytulam Cię
      Twój mężczyzna jest przy Tobie napewno
    • halas1961 Re: Odszedł. 08.05.09, 10:33
      Odchodzi tak wielu młodych ludzi... Moja Agatka, Olunia, Asia,
      Patrynia, Adaś, Krzyś, Kubuś i możnaby te imiona wymieniać bez
      końca... Odchodzi wiele malutkich dzieci nagle, bez wydawałoby się
      żadnych wcześniejszych zapowiedzi... Tak jak Czaruś...
      Życie tu na ziemi nie jest wieczne, ale tak trudno pogodzic się z
      odejściem młodego człowieka. Wtedy dopiero widać jak niewiele od nas
      zależy, jak niewiele możemy zrobić...
      Żadne słowa w momencie w jakim jesteś dziś nie są w stanie przekazać
      współczucia, żadne słowa nie są w stanie ukoic bólu.
      Mimo to wiedz, że jestesmy tu aby się wzajemnie wspierać, aby
      wysłuchać , czasem pocieszyć, a czasem razem płakać...
      I tylko nasza miłość, nasze wspomnienia, to co otrzymaliśmy od tych
      którzy juz w lepszym miejscu pozostaną z nami do końca.
      I nie wyrzucaj sobie, że nie było cię obok w tych ostatnich
      sekundach. Widocznie byłoby to zbyt ciężkie dla Ciebie, moze nie do
      udźwignięcia i pewnie dlatego tak się stało.
      Halina-mama Agatki
    • 999mamuska Re: Odszedł. 08.05.09, 13:15
      Jestem z Tobą Karolinko.Pomodlę się za Ciebie i Twojego synka,który dołączył go
      tych,o których wspominała mama Agatki.Moją Asię,też pokonał nowotwór,walczyła
      dzielnie do końca,zawsze mówiła,że dla mnie.I też nie było mnie przy niej w
      momencie odejścia,bo nie pozwolili zostawać na noc w szpitalu.Ale ja wiem,że ona
      nie chciała,abym patrzyła na jej śmierć,chociaż mnie się wydaję,że byłoby jej
      łatwiej gdybym trzymała ją za rękę...Nie chciała,bo pewnie wiedziała,że to ponad
      moje siły,cała ta walka z chorobą była dla nas obu ponad siły,a jednak wiara w
      cud ich dodawała...Cud się nie zdarzył.2 marca minął rok,a ja nadal nie mogę się
      pozbierać,nadal w depresji,schowana przed ludźmi,tylko to forum mi pomaga.Więcej
      czytam niż piszę,ale tutaj wszyscy się rozumiemy.
      Pisz do nas.
      • xxxkarolinkax Re: Odszedł. 08.05.09, 14:17
        Łukasz do końca mnie chronił. przez cały przebieg swojej choroby nie mówił mi
        wszystkiego.. ale on sam wszystkiego nie wiedział. dowiedział się dopiero w
        zeszły czwartek podczas ostatniego pobytu w warszawie... i siedzial tam sam i
        płakał...:( a mnie nie bylo..po powrocie do domu jego stan sie pogorszył -
        problemy z oddychaniem, lęki, strach.. sam zadecydował, że jedziemy do
        hospicjum. ani ja, ani jego mama czy siostra się nie sprzeciwialysmy. i tam
        powolutku zaczął odchodzić.. wczoraj siedzialam przy nim cały dzień, większość z
        niego spał..ale 3malam go za rączke i powtarzałam jak bardzo go kocham..a on
        tylko otwierał oczka i szeptał "ja Ciebie też aniołku".. na noc pojechałam do
        domu, mama z nim została.. i nie zdązylam dojechac..spóźniłam się 6minut :(:(

        Nie dociera to do mnie. to chyba jakiś zły sen..jak to? Mój misiak miałby mnie
        opuścić? Nie!!!! Nie wiem jak sobie poradzić, Nie wiem jak to przetrwać. Cała
        jego chorobe byłam silna, starałam się przynajmniej - dla niego, dzięki jego
        wielkiej miłości. a teraz? co mam teraz zrobić? jak jego juz nie ma.. już mi nie
        powie "damy rade skarbie"... Mielismy tyle planów...Nigdy się z tym nie pogodze,
        że odszedł w taki sposób. przez tak straszliwą chorobę.
        • halas1961 Re: Odszedł. 08.05.09, 14:33
          Karolinko, to dzis, to dzis sie zdarzyło... Dziś odszedł Twój
          Łukasz. A świat nadal gna do przodu i nie wstrzymuje oddechu...Był
          czas, że musiałaś byc dzielna, jak piszesz dla niego. A teraz jest
          czas łez, czas rozpaczy. I pozwól sobie na to. Jesli jest ktos kto
          chce słuchać, mów o tym, wspominaj, opwiadaj, płacz. My płaczemy z
          Tobą... I żyjesz dzis jak w filmie, prawda, jakby to działo sie nie
          naprawdę, jakbys była aktorką. W bardzo smutnym filmie...Młodzi
          ludzie chorzy na raka, tak jak i moja córeńka sa niezwykle odważni,
          mądrzy, cierpliwi, są przykładem dla starszych, dojrzałych juz
          osób . Nie skarżą się, zawsze na pytanie: "jak sie czujesz, czy Cie
          coś boli", odpowiadają :"dobrze, nie, nic mnie nie boli", choć widać
          przecież jak cierpią. Młodzi ludzie, dotknięci ta straszną chorobą -
          anioły, najważniejsze anioły w niebie....
          Halina- mama Agatki
    • kasik2222 Re: Odszedł. 08.05.09, 14:43
      Karolinko wklejam link, zajżyj tam proszę
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36576
      • kasik2222 Re: Odszedł. 08.05.09, 15:08
        i nie sugeruj się nazwą forum
        • annmaria Re: Odszedł. 08.05.09, 18:32
          Karolinko Droga!
          Bardzo bardzo Ci wspolczuje. Wierze ze Twoj ukochany bedzie kolo
          Ciebie zawsze w trudnych chwilach. A teraz sily duzo Ci zycze na ten
          smutny czas. Przytulam mocno do serca.
    • stokrotka29 Re: Odszedł. 08.05.09, 22:08
      Bardzo współczuję i mocno tulę do serduszka:(( [*]
      • bie-tka Re: Odszedł. 08.05.09, 23:33
        Bardzo mocno Cię przytulam, bo wiem co to znaczy stracić ukochaną
        osobę w tak młodym wieku. Żadne słowa nie ukoją bólu, nie ma żadnego
        wytłumaczenia, nic nie pomaga, nic nie dociera, wydaje sie ze to
        jakis zły sen lub film... Wszystko dochodzi do nas po stracie bardzo
        powoli, w pewnym momencie uzmysławiamy sobie że to jednak
        prawda...Uzmysławiamy, ale tak jakby dalej czekamy na
        powrót...Póżniej odnajdujemy pocieszenie jedynie w wierze i nadziei
        a zawsze tutaj na Forum. Nie znajduję słów aby Cię pocieszyć bo sama
        jestem niepocieszona, jedyne co mogę to przytulić Cię wirtualnie i
        powiedzieć "wiem co czujesz." Podobne doświadczenia, nieszczęścia ,
        ból łączą ludzi, tak jak nas wszystkie tutaj. Myslami i sercem
        jestesmy z Tobą, pisz żal się, opowiadaj o swoim Skarbie, mysle że
        odrobine ulgi to Forum Ci przyniesie, tak jak przyniosło mnie. Ela
        mama Adasia.

        www.adasbartoszewicz.pamietajmy.com.pl
        • xxxkarolinkax Re: Odszedł. 09.05.09, 07:20
          spałam w nocu u niego w domu.razem z jego mamą. to bylo takie dziwne - iść tam,
          ale nie do niego. nie przywitał mnie od progu, nie było "cześć misiaku".. tak mi
          go brak:(( aż żyć się nie chce.. nie potrafie funkcjonować.. przeciez jeszcze 2
          dni temu był..rozmawiał ze mną..walczył. spałam w jego koszulce, w jego pokoju,
          w jego łóżku.. wszystko tam zostawione w takim samym stanie jak w momencie
          wyjazdu do hospicjum... Nie byłam na to przygotowana. Nie wiedziałam o
          wszystkim. spadło to na mnie jak grom.. wiem, że już nie cierpi, już sie nie boi
          polożyć i spać bo sie udusi.. odchodził z godnością, ze spokojnem na pięknej
          buźce.. ale ja chce go spowrotem!! chce mojego lukasza!!! Oddajcie mi go...
          • jaska222 Re: Odszedł. 11.05.09, 13:21
            xxxkarolinkax witaj. Niedziwią mnie twoje uczucia, 20 maja 4
            miesiące jak nagle niespodziewanie odszedl moj mąż, miał tylko 42
            lata. Nieumiem życ bez niego. Niemam komu opowiedziec jak przezylam
            ten dzien, nikt mnie niepowita, nieprzytuli, nienapisze cieplego
            SMSa nikt nieucaluje na dobranoc. Tak go kocham.......i tam mi jego
            brak. Wszystko co mam to staram sie mu opowiedziec, mam nadzieję że
            mnie słyszy. On byl barwą mego życia, a teraz życie stalo się szare
            i ponure....
            Janina z Litwy
    • yvette13 Re: Odszedł. 11.05.09, 14:46
      KAROLINKO!!!!
      DOBRZE , WIEM CO CZUJESZ!!!
      13.01.2009r.MOJ SYN MARIUSZ , TEŻ PRZEGRAL WALKĘ Z CHLONIAKIEM.
      MIAŁ DOPIERO 23 LATA.
      JEST ,CIĘZKO SIĘ Z TYM POGODZIĆ!!!A, PYTANIE "DLACZEGO"
      BEDZIE NAM TOWARZYSZYC DO KONCA NASZYCH DNI!!
      PRZYTULAM CIĘ,DO RÓWNIE ZRANIONEGO MOJEGO SERCA
      IWONA-MAMA MARIUSZA L.23(*)
      • xxxkarolinkax Re: Odszedł. 11.05.09, 18:43
        od początku wiedzialam, że jest chory. byłam pierwszą osobą, która się
        dowiedziała. ale nigdy nie myslałam, że go zabraknie.. chyba moja psychika nie
        dopuszczała takiej myśli. staralismy się żyć jak każda inna para... planowaliśmy
        - ślub, dzieci..kochająca rodzina. i tak bardzo w to wierzylismy!! zawsze się
        śmialismy, że jesteśmy od siebie uzależnienie i jedno bez drugiego sobie nie
        poradzi... i teraz ja zostałam sama:( i sobie nie radze. on był motorem mojego
        działania. dla Niego byłam silna bo on mnie tak wspierał ogromnie. na każdym
        kroku, w każdym geście, słowie, spojrzeniu pokazywał jak bardzo mnie
        kocha...byliśmy dla siebie tylko My. nic sie nie liczyło innego...jak ja mam
        teraz żyć? jak poukładać świat na nowo, kiedy on był tym światem... cały czas
        jak głupia czekam na smsa "co porabiasz kochanie? przyjdź szybciutko" ... tak mi
        go brakuje :(((((((((((


        Dziękuje wam za wasze słowa. Nawet nie wiecie jak to pomaga...
        • justynakm1 Re: Odszedł. 12.05.09, 00:34
          Karolino! jak bardzo Ciebie rozumiem... moje zycie bez Kubusia to
          jakis zly sen, jestem robocikiem, nic mnie nie cieszy, zawsze jest
          tylko smutek, ze wszytsko dzieje sie bez Kuby. Wkur... mnie caly
          swiat, ludzie, tylko na forum jest prawdziwe zrozumienie. Kazdy zyje
          swoim zyciem, a ja jestem sama - nawet ukochani rodzice.. zamykam
          sie w sobie, pragne byc sama. Na niczym mi nie zalezy, zyje bo
          musze. Marze, aby uciec do lasu... i byc w samotnosci, myslec o
          Kubusiu...
          Kochana, wejdz na forum, ktore podsunela Tobie kasik222.
          przytulam Cie mocno
          Justyna
    • xxxkarolinkax Re: Odszedł. 13.05.09, 16:30
      dziś była kremacja. zdecydowałam, że mają otworzyć trumne i chce Go zobaczyć.
      wyglądał tak pięknie,tak spokojnie, jak anioł...

      Prawie nie płakałam. Więcej łez wylałam podczas ostatnich dni jego życia. moja
      psychika tak bardzo blokuje tą wiadomość o jego śmierci..że to do mnie nie
      dociera po prostu. cały czas myśle, że jest w warszawie. Chyba oszalałam...

      • xxxkarolinkax Re: Odszedł. 27.05.09, 16:57
        Kochanie, już koniec, ok? już tak nie rób..już wiem. wiem bo zawsze wiedziałam.
        Ty na zawsze. Ty jedyny. Moja milosc. My na zawsze razem spelniajac nasze marzenia.

        wróć!

        kochanie, już nie bedę marudzić - obiecuje. już nie bede wypytywać co lekarze
        powiedzieli. już wiem,że mam czekać, aż sam zadzwonisz.

        wróć!

        Kochanie, już nie będę narzekać, że mnie olewasz..że tak nagle odwołujesz nasze
        spotkanie. już nie będę zazdrosna o "Twój, nie nasz czas". Nie będę sie
        naburmuszała jak będziesz chciał spędzić wieczór beze mnie.

        wróć!

        Kochanie, już nie bede tak szybko szła spac. będę się kładła obok Ciebie i
        będziemy rozmawiać. albo całą noc oglądać filmy. i obiecuje, że nie zasne.

        wróć!

        Kochanie, już nigdy nie powiem, że zachowujesz się jak "góra lodu". już wiem.
        już wiem, że chemia tak działa..że możesz mieć humory. będę bardziej
        wyrozumiała. nie będę zaczynała trudnych rozmów.

        wróć!

        Kochanie, już nie będę Cie prosiła, żebyś obiecał, że mnie nigdy nie zostawisz.
        już nie będę mówiła, że czasem się tego boje. że odejdziesz bo jestem taki marud
        i taka nieidealna. przecież wiem, że kochasz mnie nad życie.

        wróć!

        Kochanie, już nie będę płakać przy Tobie. bo potem smutek w Twoich oczkach
        miażdży mi serce. ale wiesz, że ja twarda nie jestem i czasem potrzebuje schować
        się w Twoich silnych ramionach i usłyszeć "już dobrze misiaku. pomogę"

        wróć!

        Kochanie, bede Cie czesciej odwiedziala w Warszawie.i wybacz, ze nie poslucham
        "masz sie uczyc". przeciez wiem, jak nienawidzisz tego miejsca, jak nazywasz je
        "trupiarnia'

        wroc!

        Kochanie, zrobie w koncu porzadek w komputerze i nagram Tobie na plytke
        wszystkie nasze zdjecia. i obiecuje, ze na kazdy nasz spacer wezme aparat i
        zrobimy jeszcze miliardy fotek

        wroc!

        Kochnie, przepraszam, ze czasem nie potrafilam zrozumiec, ze nie chcesz zebym
        cos robila..ze mowilam, ze czuje sie nie potrzebna. juz wiem, ze sie wstydziles.
        ze chciales byc dla mnie facetem do konca i ze ciezko Tobie bylo jak widzialam
        Cie zupelnie bezbronnego zaleznego od drugiej osoby. ale tak bardzo chcialam
        Tobie pomagac we wszystkim.

        wroc!

        Kochanie, wcale nie wygladales jak potwor, tak jak to mi czesto powtarzales.
        pamietasz, ile razy jak Cie widzialam nie potrafilam wydobyc z siebie slowa? jak
        mnie zatykalo? skarbie, zachwycales mnie. patrzac na Ciebie wiele razy nie
        wierzylam, ze mam takie szczescie, ze mam taki skarb najwspanialszy. wiesz
        przeciez, ze kocham Cie tak nieprzytomnie

        wroc!

        Kochanie, juz nie bede Cie prosic zebys wdrapywal sie do mnie na to moje 3
        pietro. wiem, jak ciezko Tobie bylo wejsc tak wysoko. bede ja do Ciebie zawsze
        przychodzic.

        wroc!

        Kochanie, juz nie bede Cie rano budzic bo ja sie obudzilam i Ty tez musisz. jak
        juz nie bede mogla spac wtule sie mocno w Ciebie i bede patrzec jak slodko
        kimasz. i pozwole Ci spac az do obiadu.

        wroc!

        Kochanie, zrobie wszystko i jeszcze wiecej..przeciez wiesz. tylko blagam, wroc
        do mnie. zrob cos, zeby wymazac ten dzien z pamieci. zeby nie bylo pozegnania,
        moich lez i blagania "obudz sie, obudz". zebysmy nie musieli sie rozstawac..bo
        jak? a nasz wymarzony slub? przeciez sam mowiles, ze to nie moze sie tak
        skonczyc...:(

        wroc!

        Lukaszku, nie mozesz mnie tak zupelnie opuscic.. nie radze sobie:( zawsze
        tesknilam jak wyjezdzales do szpitala..ale pisales, dzwoniles. a teraz? nie mam
        zadnego znaku od Ciebie.

        wroc!!! wroc do mnie serduszko..cofnij czas..zabierz do siebie.. tak bardzo Cie
        kocham!! tak bardzo potrzebuje..
      • 198-3mk Re: Odszedł. 09.07.09, 17:28
        Witaj znowu Karolinko...Wczoraj odpisałaś na mojego posta,pytałaś
        gdzie możesz kupić książkę którą napisałam.Dzisiaj wiem już o Tobie
        dużo więcej... Przeczytałam wszystkie Twoje posty. Tak strasznie
        jest mi Cię żal... Jesteś taka młodziudka,a tyle już w Tobie smutku
        i cierpienia...Mam syna Łukasza,ma 21-lat, cztery lata temu był przy
        smierci swojego brata,Marcina... Kochanie,pisałas że lubisz czytać
        książki które przynoszą ukojenie. Myślę że moja książka będzie dla
        Ciebie za ciężka,bo jest to książka o cierpieniu,smutku,nadzieji i
        umieraniu...Karolinko-Ty musisz przeczytać coś, co da Ci nadzieję że
        Twój Łukasz jest szczęśliwy...Jest taka piękna książka, sama też ją
        przeczytałam,działa bardzo pozytywnie. Podam jej tytuł : POWIEDZCIE
        IM ŻE ŚMIERĆ NIE ISTNIEJE. Autor:Francois Brune. Naprawdę polecam.
        można zamówić ją w internecie. Trzymaj się Kochana... Wierzę w to,
        że przyjdzie taki czas,kiedy dla Ciebie znowu zaswieci słońce...Mama
        Marcina.
        • xxxkarolinkax do 198-3mk 09.07.09, 22:45
          skoro Pani książka jest o nadziei to jest dla mnie. mam potrzebe czytania takich
          "ciężkich książek" sama nie wiem dlaczego.. być może szukam odpowiedzi na
          pytania, które na razie są bez odpowiedzi.. być może chce poznać losy inncych
          dotkniętych tą tragedia ludzi..chce, wiedzieć, że nie jestem w tym sama.. że to
          "ku...two" nie uwzięło się tylko na Niego..
          zafascynowała mnie medycyna. z jednej strony ma wielką potęgę, potrafi działać
          cuda, technika poszła bardzo do przodu..ale w temacie nowotworów ciągle jest to
          metoda "prób i błędów", poszukiwań...stale pochłania to tysiące niewinnych
          istnień..

          przewartościowało się mi całe życie. myśle inaczej.
          • 198-3mk Re: do 198-3mk 09.07.09, 23:04
            Moja książka jest o tym przez co musieliśmy przejść z Marcinem w
            trakcie choroby,ale Ty pewnie znasz to doskonale, bo byłaś przy
            Łukaszu w najtrudnijszym okresie jego życia. Jest też o tym jak
            bardzo pomogła mi wiara w Boga... A co do naszego leczenia
            nowotworów u nas, w kraju,to myslę że nadal największym błędem, jest
            to, że nasi lekarze za póżno go wykrywają, i przez to maleją szanse
            pacjentów... Może kiedyś to się zmieni... POzdrawiam. Życzę dobrej
            nocy, i trzymaj sie kochana...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka