Dodaj do ulubionych

Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania?

07.01.10, 20:54
Chciałabym poznać zdanie psychologa, czy tak popularna metoda nauki
samodzielnego usypiania (metoda Ferbera, 3-5-7 czy tez ta opisana w "Kazde
dziecko moze nauczyc sie spac") polegajaca na wchodzeniu do pokoju do
placzacego dziecka i wychodzeniu w odpowiednich odstepach czasu az usnie (na
poczatku moze to trwac nawet 2-3 godziny) i nauczy sie w ten sposob z czasem
samodzielnie zasypiac, nie powoduje traumy dla psychiki dziecka?
Metody te mowia o tym, ze nalezy wlozyc dziecko do lozeczka, kiedy nie spi i
wyjsc. Jesli zacznie plakac wejsc tam po 3 min i wyjsc, nie biorac na rece,
jedynie glaszczac i mowiac cieple slowa, wyjsc, wrocic po 5min i potem po 7
min az dziecko zasnie. Czy nie to straszne przezycie dla dziecka zostawiajace
trwaly slad na jego psychice? Prosze o opinię eksperta.
Obserwuj wątek
    • eeeggg Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 09.01.10, 19:37
      Przyłączam się do pytania pantery. Podobnie z "wypłakiwaniem" (zostawiamy
      płaczące dziecko w pokoju i czekamy aż zaśnie nie zwracając uwagi na płacz). Ja
      bym nie wytrzymała i w ogóle nie mieści mi się to w głowie. Mój synek ma 5
      miesięcy i czasem usypia sam w łóżeczku, ale przeważnie go chwilę noszę na
      rękach. Na razie w ogóle mi to nie przeszkadza, nawet bardzo to lubię, ale nie
      chciałabym nosić na rękach rocznego czy nawet starszego dziecka. Czasami też
      synek zasypia przy piersi, ale to też rzadko się zdarza. Najczęściej jednak jest
      noszony przez jakieś 5-10 minut, czasami dłużej i śpi. Zastanawiam się, czy
      dziecko w swoim czasie samo nie nauczy się zasypiać....
      • pantera2008 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 10.01.10, 19:54
        Raz jeszcze bardzo proszę Panią Psycholog o wypowiedź.
        • Gość: dom-za Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: *.autocom.pl 11.01.10, 00:04
          podbijam, bo sama jestem ciekawa...
          • kina82 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 19.01.10, 09:57
            Nie rozumiem stwierdzenia, że "nie chciałabym nosic na rękach
            rocznego dziecka". Mój synek zawsze ładniei zasypiał ale to moja
            opinia, inni mogliby stwierdzić, że on w zasadzie nie umie zasypiać.
            A to dlatego, że on nie zasypia sam, zawsze jestem z nim. Mamy swój
            rytuał, po kąpieli jest mleczko, potem przytulanki, chwilę noszę go
            na rękach, a potem siadam z nim na kanapie lub kładziemy się
            przytuleni i on zasypia. A ma juz rok. Potem odkładam go już
            spiącego do łóżeczka. Wiem, że zasnął czując się bezpiecznie i jest
            mu dobrze. Nigdy przenigdy nie zostawiłabym płaczącego dziecka
            samego w łóżeczku ignorując jego płacz.
            Ja bardzo lubie to nasze usypianie, jest to w sumie jedyny moment w
            ciągu zaganianego dnia kiedy możemy się do siebie na spokojnie
            poprzytulać, poczuc swój zapach i nacieszyc się sobą.

            A gdzieś kiedys czytałam, że stres jest destrukcyjny dla dziecka bo
            giną mu szare komórki w mózgu. Nie wiem ile w tym prawdy i czy to ma
            sens ale jakoś mi to podziałało na wyobraźnię.
            • mawta Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 20.01.10, 16:40
              Tylko jednak weź pod uwagę, że nie wszystkie dzieci tak 'ładnie' usypiają - bo
              ja jednak powiem, że Twój synek usypia ładnie. Nigdy, przenigdy nie zostawiłabyś
              płaczącego dziecka w łóżeczku - i ja też tak przy pierwszym dziecku mówiłam. Ale
              są też inne dzieci - takie jak na przykład moja córeczka, która budzi się....
              nawet nie wiem ile razy w ciągu nocy. 15, może 20? Właściwie co kwadrans się
              zdarza. A sam proces usypiania wieczorem trwa i godzinę. No a rano niestety nie
              mogę sobie odbić bo pracuję na cały etat.
              Nie pozostaje - no naprawdę nie pozostaje nic innego jak przyuczenie dziecka
              samodzielnego usypiania :-(( Chociaż jest mi córeczki bardzo żal.
              Dlatego też podbijam wątek - niech Pani specjalistka może sie jednak wypowie?
      • sa-mba Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 19.01.10, 21:57
        No właśnie, ja też chciałabym poznać opinię eksperta w sprawie tej metody. Mój
        synek ma 7 i pół miesiąca. Zasypia przy piersi-niestety.Ale nie to jest
        problemem. Problemem jest to, że maluch budzi się co 1,5 - 2 godziny w nocy i
        nic go nie uspokoi, nie ulula do snu, jak mama. Jestem więc wykończona tym
        nocnym wstawaniem, bo nawet dobre chęci męża nic nie dadzą-synek nie chce mleka
        przez butelkę od taty, ani wody-jak tata wstaje do niego, to się wylko bardziej
        rozbudza i wtedy już szaleje w nocy przez 1,5-2 godziny. Jak ja wstanę to
        wystarczy że dam pierś i dziecko po kilku minutach śpi.

        Myślałam nad przyuczeniem go do samodzielnego zasypiania, ale te
        metody:wypłakiwanie się, 2-3-7 i inne sa wg mnie bardzo drastyczne. Znam swoje
        dziecko i wiem, że nie uspokoi się sam, a metoda na wstrzymanie u niego będize
        wyglądać tak, że zaśnie jak już ochrypnie od krzyku i będzie tak wymęczony
        płaczem i nerwami. A tego nie chcę. Te jego częste budzenie konsultowałam z
        pediatrą-ale powiedział, że od strony medycznej z dzieckiem jest wszystko ok.

        CO Pani Psycholog myśli o tej metodzie?
        Prosze o opinie.
        • pantera2008 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 20.01.10, 20:01
          Właśnie, Pani Psycholog, cały czas czekamy na Pani opinię.
          • verdana Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 20.01.10, 20:08
            Ja z doswiadczenia.
            Mój najstarszy był z tych, co budza się co 15 minut. I wtedy
            zalecenie bylo "nie usypiac, pozwolić sie wypłakać". Cóż, dziecko
            nie przywyczailo się do zasypiania, tylko do tego, ze noc jest
            straszna. Że w nocy nie ma matki - a w przyrodzie male ssaki bez
            matki umieraja.
            Mój syn ma lat 26. Miał nerwicę i chyba nie jest najszczęśliwszym
            człowiekiem na świecie... Cierpi na bezsenność. Od zawsze.
            Najmłodszego - ten sam typ - bralam do łóżka, przytulałam,
            usypiałam. Ma nerwy jak postronki. I az za dobre samopoczucie.
    • kina82 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 20.01.10, 22:27
      ja rozumiem, że to może być ciężko tak z budzącym się co 15 min
      dzieckiem, mój też ma etapy, że się często budzi, a to zeby a to
      zjadł coś nieodpowiedniegi i też mi ciężko bo tez pracuję. Ale
      jestem za miękka na te metody. Ja od jakiegos czasu biorę młodego do
      nas do łóżka o 4 rano bo po nocnym jedzeniu nie chce spać już sam. I
      wolę go wziąść do nas niż zostawić samego płaczącego w łóżeczku. Ja
      bym chyba wolała spać z dzieckiem w jednym łóżku nawet do któregoś
      tam roku życia niż wystawiać siebie i jego na takie katusze, nawet
      jeśli miały by one trwać tydzień i doprowadzić do samodzielnego
      zasypiania. I robiłabym tak nawet gdybym miała się z dzieckiem kłaśc
      już o 20.
      Ale to moje zdanie i nikomu go nie narzuam.
      • mawta Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 21.01.10, 17:04
        Ale moja córka spi ze mną - od początku, czyli ponad rok! I mimo
        tego wybudza się co chwilę. Ona na sekundę, a ja na dłużej :(
        Naprawdę chciałabym, żeby był inny sposób. Gdybym nie musiała rano
        do roboty wstawać to pewno bym ciągnęła, ale niestety to niemożliwe.
    • agulle Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 21.01.10, 12:24
      Czy nie to straszne przezycie dla dziecka zostawiajace
      > trwaly slad na jego psychice?
      polecam "Mądrzy rodzice" M.Sunderland tam jest ciekawie opisane, co
      dzieje się w mózgu dziecka gdy płacze.
      Nie krytykuję metody 3-5-7, bo jej nie znam. Moje dzieci od początku
      układałam spać w ich łóżeczkach i na początku było dużo płaczu. Więc
      ja na stołku siedziałam i głaskałam po pleckach, główce itd to ich
      uspakajało. Jak nie brałam na ręce i uspokojone dziecko, wyciszone,
      odkładałam do łóżeczka. Zaczynało znów płakać, głaskałam i tak w koło
      macieju.
      Jakoś nie miałam serca zostawić w pokoju płaczących dzieci,
      wychodziłam dopiero, gdy widziałam, że są spokojni (nie zawsze
      jeszcze spali).
      • mawta Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 21.01.10, 17:05
        agulle napisała:

        >> Nie krytykuję metody 3-5-7, bo jej nie znam. Moje dzieci od
        początku
        > układałam spać w ich łóżeczkach i na początku było dużo płaczu.
        Więc
        > ja na stołku siedziałam i głaskałam po pleckach, główce itd to ich
        > uspakajało. Jak nie brałam na ręce i uspokojone dziecko,
        wyciszone,
        > odkładałam do łóżeczka. Zaczynało znów płakać, głaskałam i tak w
        koło
        > macieju.

        Ale własnie na tym m.in. polega metoda 3,5,7. TO nie jest dokładnie
        tak, że zostawiasz dziecko SAMO do kompletnego wypłakania. Wchodzisz
        do dziecka co jakiś czas, żeby uspokoić.
        • verdana Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 21.01.10, 17:15
          Dla mnie to cos w rodzaju amputacji na raty - dla dziecka absolutna
          nieprzyewidywalność Twoich zachowań. To juz bardziej przemawia do
          mnie niewchodzenie w ogóle.
          Uwaza się o ile wiem, ze w momencie, gdy wzmocnienia są stosowane
          przypadkowo (raz jest nagroda- czyli mama przychodzi, a raz jej nie
          ma - płaczę przez 15 minut), zachowania ulegaja utrwaleniu...
          Dlaczego ta ogólna zasada ma nie działac przy nauce zasypianie - nie
          rozumiem.
    • Gość: emama Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: 80.54.27.* 24.01.10, 10:59
      bardzo jestem ciekawa opinii psychologa, ponieważ często byłam i
      jestem krytykowana za to, ze rozpieszczam córke (7lat) chodząc do
      jej pokoju kiedy mnie woła. Ja mam jednak sama bardzo złe wspomninia
      z dzieciństwa i pamiętam dobrze, jak wpadałam w panikę, kiedy robiło
      się ciemno, bo wiedziałam, ze za chwilę zostanę sama w ciemnym
      pokoju i nie będę mogła długo zasnąć. Moja córka często miała
      okresy, kiedy nie mogła spokojnie spać. Pomagały rózne sposoby.
      Obecnie umawiam się, ze przyjdę za 15 minut zobaczyć czy zasnęła.
      Zna sie na zegarku, ma go przy łóżku i w każdej chwili może
      zaświecić lampkę. Jeżeli z jakiegoś powodu zawoła mnie wczesniej (bo
      np czegoś sie przestraszyła) to idę do niej. Prawie zawsze kiedy
      wchodze do pokoju po ustalonym czasie, dziecko spokojnie śpi.
      Wiekszość osób z mojego otoczenia jest zdania, że jak dziecko jest
      wykąpane i położone do łózka, powinno zaraz samo zasnąc i nie nalezy
      reagować na płacze czy wołania. Na szczęście młodszy syn (3lata)
      zasypia bez problemów (mówi dobranoc, kładzie się na poduszke i śpi
      około 19.00)I nie jest to zasługa waychowania. Tak na od urodzenia,
      ale dzięki temu rodzinka się odczepi, ze rozpieszczam dzieci :)
    • kammik Cytaty z "Mądrych rodziców" 24.01.10, 18:44
      "Każdy atak paniki oznacza, że mózg dziecka jest zalewany przez substancje
      chemiczne związane ze stresem. Substancje te jako takie nie są niebezpieczne,
      lecz sytuacja wygląda inaczej, jeżeli pozwoli się im krążyć w mózgu przez długi
      czas przy okazji przedłużającego się płaczu, gdy nikt nie traktuje paniki
      dziecka poważnie i nie pociesza go. Dystansowanie się od cierpienia dziecka, bez
      względu na to, co się pisze w podręcznikach dotyczących układania dziecka do
      snu, albo co gorsza, reagowanie na płacz dziecka złością (choć czasem mielibyśmy
      na to ochotę), nigdy nie jest właściwe.

      Przedłużający się płacz
      Wyjaśnijmy to na początku - to nie płacz jest przyczyną. Chodzi tu o
      przedłużające się cierpienie i brak pocieszenia. Dlatego też nie opowiadam się
      za pędzeniem do dziecka, gdy tylko jego dolna warga zacznie drżeć, albo po
      krótkim, trwającym kilka minut wybuch płaczu w ramach protestu (spowodowanego na
      przykład tym, że nie dostało ulubionej czekoladki). Przedłużający się płacz to
      taki, w którym każdy wrażliwy rodzic (a w zasadzie każdy człowiek wrażliwy na
      cierpienie innych) rozpozna rozpaczliwe wołanie o pomoc. Jest to rodzaj płaczu,
      który trwa bardzo długo. Dziecko przestaje wreszcie płakać, gdy jest całkowicie
      wyczerpane i zasypia lub gdy rozumie, że nie otrzyma pomocy.
      Jeżeli pozwala się dziecku płakać w ten sposób zbyt często, może to wpłynąć na
      system radzenia sobie ze stresem przez całe życie.
      Istnieje wiele naukowych badań przeprowadzonych na całym świecie, w których
      wykazano, w jaki sposób stres z wczesnych lat życia może powodować trwałe,
      negatywne zmiany w mózgu dziecka - może wykształcić się nadreaktywny system
      reagowania na stres, który będzie oddziaływał na człowieka przez całe życie.
      Może to oznaczać, że percepcja świata i zdarzeń będzie nasycona poczuciem
      zagrożenia i lęku, nawet w idealnie bezpiecznej sytuacji.

      Jeżeli dziecko płacze samotnie w pokoju:
      - jego mózg zalewają wysokie stężenia hormonów stresu
      - następuje spadek poziomu opioidów (substancji chemicznych wzbudzających
      uczucie dobrego samopoczucia)
      - mózg i system reagowania na stres mogą stać się nadreaktywne
      - w mózgu aktywowane są ścieżki bólu, podobnie jak w przypadku fizycznego
      zranienia się.

      Co dzieje się w mózgu twojego dziecka?
      Żaden rodzic nigdy by nie pomyślał o pozostawieniu dziecka w pokoju pełnym
      toksycznych oparów, które mogłyby uszkodzić jego mózg. A mimo to wielu rodziców
      zostawia dziecko w stanie przedłużającego się cierpienia i nie pociesza go, nie
      wiedząc o tym, że jego mózg zalewają toksyczne, zagrażające mu hormony stresu.
      Wcześniejsze pokolenia rodziców pozwalały dziecku płakać, by "ćwiczyło płuca" i
      nie miały pojęcia, jak bardzo podatny na działanie stresu jest jego mózg. U
      płaczącego dziecka nadnercza wydzielają hormon stresu zwany kortyzolem. Jeżeli
      dziecko jest uspokajane i pocieszane, poziom kortyzolu spada, lecz gdy pozwala
      mu sie płakać, wysoki poziom sie utrzymuje. Jest to potencjalnie niebezpieczna
      sytuacja, gdyż ilość kortyzolu może osiągnąć toksyczny poziom i uszkodzić
      kluczowe struktury oraz systemy rozwijającego się mózgu. Kortyzol jest wolno
      działającą substancją, której stężenie może utrzymywać się przez wiele godzin, a
      u osób dotkniętych depresją - nawet wiele tygodni.
      (...)

      Co się dzieje, gdy dziecko płacze
      Gdy dziecko płacze intensywnie i rozpaczliwie, jego układ jego układ pobudzenia
      organizmu, czyli autonomiczny układ nerwowy (który nadal rozwija się po
      urodzeniu) jest daleki od równowagi. W chwili cierpienia układ pobudzenia (zwany
      "sympatycznym") jest nadaktywny, a układ "przywspółczulny" ("parasympatyczny",
      związany ze spokojem i koncentracją) dezaktywowany. To oznacza, że ciało dziecka
      jest gotowe do działania, reakcji "uciekaj albo walcz", bowiem do krwi jest
      uwalniany wysoki poziom adrenaliny. Przyspieszeniu ulega akcja serca; zwiększa
      się ciśnienie krwi i potliwość; napinają się mięśnie; oddech jest szybszy i
      maleje apetyt (układ trawienny oszczędza krew i energię, by można było
      przygotować mięśnie do działania). Powrót do równowagi zależy od ciebie.
      Pocieszanie dziecka pobudza nerw błędny, który należy do "spokojnej i
      zrelaksowanej" parasympatycznej części autonomicznego układu nerwowego. Im
      zywiej reagujesz na dziecko, tym lepiej regulujesz jego układ pobudzenia
      organizmu i tym trwalszy będzie twój wpływ.

      Niebezpieczeństwa nadmiernego pobudzenia
      Gdy uspokajasz cierpiące dziecko, regulujesz funkcjonowanie jego autonomicznego
      układu nerwowego. Badania pokazują, że w przypadku niezaspokojonej potrzeby
      pocieszania i braku reakcji emocjonalnej, układ ten może z czasem być
      przygotowany do stanu nadmiernej pobudliwości organizmu. To może sprawiać, że
      życie staje się stresujące i wyczerpujące. Może to prowadzić do wszelkiego
      rodzaju fizycznych dolegliwości w późniejszym życiu: przykładowo problemów z
      oddychaniem (np. astma), chorób serca, zaburzeń łaknienia i trawienia, problemów
      ze snem, wysokiego ciśnienia krwi, ataków paniki, napięcia mięśni, bólów głowy i
      chronicznego zmęczenia. (...)
      Wielu rodziców, nie wie o tym, że układ pobudzenia organizmu u dziecka rozwija
      się nadal po urodzeniu i że jest wyjątkowo wrażliwy na stresujące wydarzenia,
      takie jak płacz w samotności. Zatem zostawianie dziecka, by "się uspokoiło",
      może mieć długotrwały, niekorzystny wpływ na jego ciało i mózg. Dziecko nie
      potrafi przywrócić autonomicznego układu nerwowego do stanu równowagi; możesz
      tego dokonać tylko ty."
      • Gość: ykb7 Re: Cytaty z "Mądrych rodziców" IP: *.s10.a033.ap.plala.or.jp 26.01.10, 13:26
        Wow!
        Nigdy nie zostawilam dziecka placzacego, zawsze biegne na kazde
        zawolanie, zawsze caluje miejsce uderzenia sie, przytulam i caluje
        tak czesto, jak tylko moge. Wyobrazam sobie, ze bede miala zdrowe
        dziecko, a w przyszlosci zdrowego potomka.
        Dziekuje za naukawe potwierdzenie, ze okazywana milosc do dziecka to
        samo zdrowie.
    • zufirek Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 30.01.10, 17:53
      Gdzies wyczytalam ze dziecko musi sie nauczyc usypiania jak kazdej innej
      ''sprawnosci'' typu jedzenie,czesanie,ubieranie, mycie zebow. Jest to nie tyle
      wazne dla nas (wolny wieczor z mezem, czas dla siebie)ale wazne jest aby dziecko
      samo umialo sie uspokoic (powinno sie tego nauczyc dla swojego wlasnego zdrowia
      psychicznego) i nie obawialo sie zostac samo w pokoju (+zapalona lampka,maskotki
      itd).
      Sa rozne techniki, mniej lub bardziej wymyslne, ja swoja coreczka nauczylam
      zasypiac w lozeczku od poczatku (karmienie i odkladanie)jak miala 3 miesiace to
      bez problemu zasypiala po odlozeniu do lozeczka ( nie czula sie nieszczesliwa
      ani opuszczona,jest pogodnym dzieckiem i dobrze sie rozwija)inna sprawa ze
      czesto chciala cyca:) i czesto sie budzila na jedzonko.
      Teraz ma 15 m-cy i sama wola do lozeczka jak jest spiaca.
      Gdzies czytalam o takiej madrej chyba teorii ze to co dziecku dajesz przy
      zasypianiu, to bedzie tego chcialo przy kazdym nocnym przebudzeniu (czyli jak
      lulasz to jak sie przebudzi to musisz lulac, jak nosisz to pare razy w nocy
      bedziesz nosic,jak zasypia na piersi to bedzie wolac piersi do ponownego
      zasniecia itd.)
      • Gość: an_o Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: 189.180.67.* 30.01.10, 21:26
        Eee tam, dzieci sie zmieniaja. To, co dziala w jednym miesiacu, za
        pol roku moze juz nie dzialac. Moja corcia chodzila spac zaraz po
        jedzonku wieczornym i sie tego nauczyla w niecaly miesiac po
        urodzeniu. Po prostu odkladalam ja do lozeczka i zasypiala sama. Bez
        protestow, sama sobie mruczala, przytulala sie do pieluszki i juz.
        Gdy miala troche ponad rok (teraz ma poltora) zachcialo jej sie
        mojej obecnosci przy lozeczku. Z reguly wystarczy, ze tam jestem i
        ona sama zasypia, ale kiedy ma wyjatkowo trudny dzien, albo
        trudnosci w usnieciu, chce do mnie na raczki i sie wtedy przytula.
        Trwa to doslownie 10 sekund i wtedy daje znac, ze znowu chce do
        lozeczka. Czasami sie to powtarza kilka razy tzn. znowu chce na
        raczki i potem do lozeczka (nie wiem, moze to taki jeszcze jeden
        przytulasek na dobranoc). Zupelnie nie rozumiem, dlaczego mialabym
        jej to odbierac. Zasypia wtedy szybciej, bez placzu i nerwow. Wazne
        jest dla niej to, ze ja tem jestem. Nie wymusza na mnie nie wiadomo
        czego, chce sie przytulic. Ciekawe, ze dorosli tez lubia sie czesto
        przytulac do drugiej osoby gdy zasypiaja. Zastanawiajace,
        nieprawdaz? Czemu dzieciom mialoby sie tego odmawiac?
        • pantera2008 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 09.02.10, 21:02
          Szkoda, że Pani Psycholog nadal się nie wypowiedziała...
          • ewa.ram Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 09.02.10, 21:24
            czy taką metodę 3-5-7 można stosować na 7 tygodniowym niemowlaku? serce mi się
            kraje ja mam zostawić płaczące dziecko samo, ale kręgosłup odmawia mi
            posłuszeństwa i nie mogę już nosić dzidzi(5kg).
            a jak mam siedzieć i trzymać ją za rączkę podczas gdy ona leży w łóżeczku i
            kwili, i uspokaja się tylko na kilka sekund i od nowa, jak długo mam tak
            wytrzymać? wiem że to wymaga bycia twardym, ale to takie ciężkie ...
            • pantera2008 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 10.02.10, 09:51
              Ja bym siedmiotygodniowemu maleństwu jeszcze jednak nie fundowała nauki
              samodzielnego zasypiania. A może na siedząco możesz ją ululać? Mój synek
              zasypiał przy piersi do 11 miesiąca życia. Wcześniej nie dało się go oduczyć
              tego w żaden sposób.
            • mawta Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 11.02.10, 16:47
              7-tygodniowe to maleństwo! Nie rób mu tego!:-) Chociaż wiem, o czym
              mówisz - moja córka też potwornie płakała (nadal zresztą jest
              wymagająca).
              U nas w tym wieku świetnie sprawdziła się chusta do noszenia dzieci!
              Rozważ tą opcję.
              A co do pani psycholog, to pomogła nam, nie ma co! :-))
              • Gość: gość Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.10, 14:30
                Dajcie spokój z tymi metodami. Mnie też krytykowano, że rozpieszczam
                dziecko, ale nigdy w życiu nie pozwoliłabym mu płakać! Ponieważ tego
                potrzebował, do 7 roku życia kładłam się z nim i przytulałam aż do
                zaśnięcia. Jak poszedł do szkoły, sam zdecydował, że wystarczy mu
                pół godziny przytulania lub czytania i mówił, że mogę wyjść. Teraz
                jest dorosły i już mnie nie woła:-(
                A przytulanki przed snem i wspólne czytanie to sama przyjemność.
                Korzystajcie z tego dopóki dzieci są małe.
                • mawta Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 14.02.10, 23:04
                  tiaa, gdyby to tylko o samo zasypianie wieczorne chodziło, to w
                  ogóle bym się nie przejmowała, tylko lulała, nosiła, etc. Ale w moim
                  przypadku córka (14 miesięczna) wybudza się w nocy nawet i 20 razy.
                  Ja po prostu nie mam wyjścia, jak odmówić jej usypiania - w końcu
                  kiedyś będę musiała ją zostawić, żeby się sama ululała.
                  • kammik Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 15.02.10, 07:48
                    > Ja po prostu nie mam wyjścia, jak odmówić jej usypiania

                    Zamiast podręczników o tym, jak nazwać zostawianie wyjącego dziecka żeby nie
                    nazywało się to zostawianiem wyjącego dziecka poczytaj "Zasypianie bez płaczu"
                    Searsów. Moja czternastomiesięczna córeczka dzisiaj przespała całą noc, a
                    jeszcze tydzień temu budziła się co kwadrans, pomogła eliminacja nocnych karmień.
                    Zdecydowanie nie powinno się odmawiać dziecku, niezależnie od wieku, pocieszenia
                    i utulenia przed snem.
                    • domi654 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 16.02.10, 08:31
                      mój synek po 3 dniowej próbie nauki samodzielnego zasypiania metodą
                      3-5-7 dostawał histerii jak tylko wchodziło się z nim do jego
                      pokoju. Odpuściliśmy. Najwyraźniej nie dla każdego dziecka jest ta
                      metoda. Nauczyliśmy go samodzielnego zasypiania małymi kroczkami,
                      Udało się :-)
                      • alexandretta25 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 16.02.10, 21:08
                        A mogłabyś opisać te małe kroczki? Ja moją półroczną córeczke
                        usypiam przy piersi lub kołysząc na rękach. Kręgosłup odmawia mi już
                        psłuszeństwa. Uhh...
                        • kanguria Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 17.02.10, 14:54
                          Moje dziecko ma 13 miesięcy i waży 10 kilogramów. Do niedawna usypiał tylko
                          lulany na rękach, wydzierając się w wniebogłosy i prężąc. Trwało to czasem i
                          dwie godziny. Trzeba było chodzić w kółko i śpiewać, a on się darł. Położony do
                          łóżeczka wpadał w spazmy, choć cały czas byłam przy nim, głaskałam, śpiewałam,
                          tuliłam. Potem budził się po pół godzinie w spazmach, trzeba było go wyciągać z
                          łóżeczka, nosić nosić, nosić. I tak co godzina, półtorej, czasem całą noc,
                          czasem pół. Nie znaliśmy dnia ani godziny.
                          Nerwowo tego nie wytrzymaliśmy i zastosowaliśmy zmodyfikowaną metodę 3-7-5 -
                          modyfikacja polegała na tym, że zaczynałam od minuty, na 2 minuty wracałam,
                          głaskałam śpiewałam, całowałam, przytulałam, bez podnoszenia z łóżeczka.
                          Wychodziłam na 2 minuty, na 2 wracałam, potem wychodziłam na 3, 4, 5 (nie
                          dłużej, nie ma w tej metodzie mowy, że wychodzi się na 15 i dłużej minut).
                          Zawsze byłam około dwóch minut przy maluszku. Histeria po moim wyjściu nie była
                          większa, niż ta, która do tej pory towarzyszyła nam przy zasypianiu. Trwało to 3
                          dni, czwartego, gdy powiedziałam "Dobranoc synku, będę w drugim pokoju i za
                          chwilę wrócę", malec zrobił papa, odwrócił się na bok i spokojnie zasnął. Teraz
                          zasypia sam bez płaczu, od czasu do czasu pomarudzi, wtedy wchodzę, głaszczę,
                          śpiewam.
                          Zawsze przed snem mamy rytuał zasypiania, niezmienny, który kończy się
                          przytulaniem, kołysaniem, mruczanko-śpiewankami, całuskami, czytaniem. Malec sam
                          mi pokazuje, że chce do łóżeczka. Otulam go (zawsze mówię, co robię), daję
                          przytulankę, zapalam lampkę nocną, głaszczę, mówię dobranoc i wychodzę. Sądzę,
                          że synek był gotowy na samodzielne zasypianie i trzeba było mu tylko pomóc się
                          przełamać.
                          Jak ktoś napisze, że jestem wyrodna matka, to trudno. Wiem, że czasami
                          drastyczna, ale krótka (w naszym przypadku) metoda jest lepsza od długotrwałej
                          szarpaniny przy zasypianiu.
                          Dodam jeszcze, że jeśli synek nie płacze, ale mnie zawoła, zawsze natychmiast do
                          niego wchodzę.
                          • alexandretta25 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 19.02.10, 17:21
                            podoba mi sie twoja modyfikacja tej metody. Mam tylko pytanie.Czy
                            przez te trzy dni usypiałas synka aż do skutku czy w końcu brałaś go
                            na ręce?Moja córcia ma 6 miesięcy i chyba jeszcze za wcześnie na tę
                            metode ale zobaczymy.
                            Jeśli ktoś uważa cie za wyrodną to chyba tylko te mamy które nie
                            mają problemów z usypianiem dzieci.Bo gdy dziecko budzi się np co
                            godzine lub częściej to jak taka mama ma funkcjonować?Powszechnie
                            wiadomo że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. A jak niewyspana
                            mama ma być szczęśliwa?!Gratuluje Kanguria!
                            • kanguria Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 20.02.10, 20:25
                              Dzięki za otuchę :) Musiałam coś zrobić, bo pracuję na cały etat i czasem
                              zasypiałam "na chodząco" ;)

                              Modyfikacja metody była bardziej potrzebna mnie, gdy synek płakał, ja gryzłam
                              pięści, wyrzucałam sobie, że biedak cierpi, że nic to nie da. Ale bliscy mnie
                              wspierali i się udało, teraz zasypianie, choć nie jest idealne, w niczym nie
                              przypomina dawnych czasów.

                              W czasie "treningu" wchodziłam do pokoju, głaskałam, śpiewałam, całowałam,
                              ściskałam rękę, ale nie wyjmowałam z łóżeczka. Na tym to polega właśnie ta metoda.

                              Metodę poleciła mi znajoma, która ma siedmiomesięczniaka. Chłopak zasypiał przy
                              piersi, budził się co godzinę, znów usypianie przy piersi (tylko ćmoktał) i tak
                              do rana. Teraz zasypia sam bez płaczu, a w nocy budzi się tylko dwa razy. Teraz
                              pracują nad całonocnym spaniem. Dlatego sądzę, że możesz spróbować Twoją
                              córeczką, zobaczysz jak to będzie wyglądało.

                              Pozdrawiam
                • Gość: agulka Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: *.dip.t-dialin.net 23.08.10, 20:46
                  Ludzie dajcie wreszcie spokoj pani psycholog i tym wywodom. Kazde
                  dziecko jest inne i tak nalezy je traktowac. Moja coreczka ma prawie
                  piec lat, pieknie zasypiala jako niemowle, byla przytulana, glaskana
                  itd.( nigdy jej nie zostawialam placzacej i uwazam ,ze to
                  najgorszy sposob na usypianie- mam w nosie opinie " fachowcow"),jest
                  i byla bardzo pogodnym dzieckiem, bez strachu i stresu , ze mamusia
                  pojdzie i ja zostawi sama w pokoju( ja tez nie lubie spac sama!!!).
                  Teraz spimy razem, mamy swoj rytual, czytamy, spiewamy sobie
                  wieczorami i nie ma stresu. Kiedys ten czas minie i bedzie mi pewnie
                  smutno.I jeszcze jedno, w dawnych czasach ludzie spali na "kupie" i
                  dzieci nie byly takie agresywne jak dzisiaj. Bo ten kto uwaza , ze
                  dziecko powinno spac samo, chyba zapomnial jak sam byl dzieckiem i
                  jak walczyl ze strachami w nocy.
    • kalina.kallina Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 18.02.10, 13:21
      Uważam tą metodę za coś w rodzaju współczesnej wersji karmienia nie-
      na- żądanie. Czyli karmienia co 3 godziny, bez względu na to czy
      dziecko chce jeść, czy nie. Dla mnie- niedpouszczalna. Mam dwójkę
      dzieci, tulimy je kiedy tego potrzebują, a rytuały zasypiania są
      jednym z fajniejszych momentów dnia. Ja albo mąż jesteśmy przy
      dzieciach, kiedy zasypiają. Chcę mieć szczęśliwe, pewne siebie
      dzieci, które wiedzą, że im pomogę, kiedy będzie im źle.
    • marta.tp Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 18.02.10, 15:36
      Ja też uważam, że zasypianie z dzieckiem to najmilszy rytuał
      wieczoru. Mój synek ma 20 m-cy i jak zachce mu się spac woła mnie i
      sam biegnie do łóżka. Spiewam, głaszcze, przytulam i w nosie mam
      trendy, rady-porady. Najbardziej wkurzające jest to, że przez
      dluzszy czas miałam wyrzuty sumienia i wstyd mi było jak ktoś mi
      mówił że nie powinnam spać z synkiem ale w końcu się przestałam
      przejmować, bo czy w naturze jest tak, że zwierzęta idą spać
      oddzielnie i zostawiają swoje małe?skoro mnie to nie przeszkadza ani
      mojemu mężowi to co mnie inni? a synek i tak będzie w końcu zasypiał
      sam jak przyjdzie na to czas i nie muszę uczyć go samodzielności w
      wieku 20 m-cy.o!
      • kanguria Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 20.02.10, 20:39
        Syn mojej znajomej śpi z rodzicami, mimo, że ma 10 lat, bo tego nadal
        potrzebuje. Seks w łazience, bo łóżko zajęte przez dziecko, którego nikt nie ma
        sumienia nauczyć samodzielności.
        • emissy Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 30.03.10, 15:28
          1. 10-ciolatek to nie niemowlę - proszę nie traktuj ich jednakowo.
          2. Znajomi nie posiadają drugiego pokoju skoro tylko łazienka wchodzi w
          grę? Swoją drogą nie wyobrażam sobie namiętnego seksu w jednej izbie z
          dzieckiem, a z 10-ciolatkiem to już w ogóle, tak więc nijak się ma do tego
          zajęte łoże małżeńskie.
          3.Czy ta cała sytuacja przeszkadza tylko Tobie czy im także? Sądzę, że gdyby
          przeszkadzała głównym zainteresowanym, to dawno posłuchaliby Twojej mądrej rady.
    • laurah Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 18.02.10, 21:01
      Jestem ciekawa, dlaczego nasz "Ekspert" jeszcze się nie wypowiedział na ten
      temat...? ;>
    • tusia2312 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 23.02.10, 17:11
      Nie ma dwojga takich samych dzieci i to matka musi zdecydować czy metodę tą
      zastosować czy nie. Nie ukrywam, że ja to zrobiłam. Ale od początku. Mój syn
      zasypiał przy piersi, budził się kilkanaście razy w nocy. Spał ze mną, z sutkiem
      w ustach. Nie mogłam się ruszyć, bo od razu się budził. I ssał, a ja nie mogłam
      spać. Jak zabierałam mu pierś krzyczał. Jak miał 10,5 miesiąca, byłam potwornie
      zmęczona i coraz bardziej brakowało mi cierpliwości. Było to trudne dla niego,
      dla mnie i całego otoczenia. Postanowiłam poszukać rozwiązania i kupiłam książkę
      "Każde dziecko może się nauczyć samo spać". Przeczytałam, przemyślałam i
      zastosowałam. Pierwszego wieczoru synek zanim zasnął męczył się 1,5 godziny,
      oczywiście najgorsze było pierwsze 5-10 minut. Choć dla mnie to była wieczność,
      on płakał, ja płakałam. W nocy obudził się tylko raz i marudził przez pół
      godziny. Po trzech dniach było bardzo dobrze, a po tygodniu super. Odżyliśmy
      wszyscy, a co najważniejsze Kacper stał się bardziej samodzielny i wyraźnie
      szczęśliwszy. Po miesiącu wróciłam do pracy, a z synkiem została teściowa i
      skończyło się samodzielne spanie. Ona nie mogła zrozumieć jak można dziecko
      odłożyć do łóżeczka, żeby samo spało. Jak się dziecko kocha to trzeba je
      poprzytulać, ukołysać do snu, pośpiewać mu, ponosić na rękach, pobujać. I tak po
      około miesiącu Kacper zaczął coraz częściej przychodzić do naszego łóżka i nie
      dał się odprowadzić. Nie karmiłam go już piersią, bo byłam w drugiej ciąży.
      Urodziła się Ola. Pamiętam pierwszy dzień po powrocie ze szpitala. Całą noc
      przesłałam z Kacprem, a do Oli na karmienie wstałam raz. I tak było później.
      Córka nigdy nie spała z nami w łóżku. Karmiłam ją i śpiącą odkładałam do
      łóżeczka. Jak miała około pół roku zaczęła przesypiać noce. Zostało mi karmienie
      w dzień. Ola zasypiała przy piersi, albo w wózku. Jak chciałam nauczyć ją
      samodzielnego zasypiania skorzystałam z metody Tracy Hogg. Nakarmiłam ją i
      odłożyłam do łóżeczka. Wyszłam z pokoju. Po 10 minutach zaczęła popłakiwać,
      weszłam, przytuliłam ją, nie wyjmując z łóżeczka!!! I położyłam, wstała,
      położyłam, wyszłam z pokoju, wróciłam jak płakała i tak w kółko do momentu aż
      zrozumiała, że musi sama zasnąć. Trwało to około godziny, ale dziecko nie
      płakało. Ola zrozumiała, że musi się nauczyć samodzielnego zasypiania. Miała
      wtedy rok.
      Jak widzicie dzieci są różne  Nie da się zastosować tej samej metody do każdego
      dziecka.
      Teraz Kacper ma 6 lat, Ola prawie 4,5. Jest bardzo samodzielną dziewczynką. Jak
      chce spać mówi „mamo chcę się już myć”, potem idzie do swojego pokoju i zasypia
      przytulając swojego ukochanego misia, bardzo rzadko budzi się w nocy, zwykle
      kiedy chce jej się siku. Idziemy do toalety, a potem wraca sama do łóżka i śpi
      dalej.
      Problem z zasypianiem Kacpra rozwiązujemy nadal. Jeszcze w grudniu kładłam się z
      nim do łóżka w jego pokoju, czytałam, śpiewałam kołysankę, a jak zasnął szłam do
      naszej sypialni. Przychodził co noc i nie było mowy o powrocie do własnego
      łóżka. Było coraz gorzej. W dzień wszystkiego się bał, nawet pójść sam do
      toalety. Zaczęłam się o niego martwić, czułam, że jest mało samodzielny, jakby
      nie odcięto mu pępowiny. Ola chodziła z nim wszędzie, bo sam się bał. Tak było w
      domu. W przedszkolu zarządza dziećmi i całą grupą, w pozytywnym tego słowa
      znaczeniu, ciocia baaaaardzo go chwali. Czułam, że sytuacja w naszym domu musi
      się zmienić. Przede wszystkim dla jego dobra i nie ukrywam mojego również.
      Powiedziałam mu, że od jego urodzin - szóstych – 11 stycznia, będziemy go uczyć
      samodzielności, że mama nie będzie się z nim kładła do łóżka, rozmawiałam z nim
      o tym przez około miesiąc. Stopniowo wytłumaczyłam mu, że musi sam zasypiać.
      Dzisiaj zasypia już sam w pokoju, lampka musi być zapalona całą noc. Pierwszy
      raz zosała sam do zasypiana w pokoju, bo chciał oglądać swoją ulubioną bajkę.
      Powiedziałąm, że pozwolę mu pooglądać 30 minut, pod warunkiem, że potem sam
      pójdzie do pokoju i położy się spać, bez mamy. Nastawiłam budzik. Poszedł
      zasnął. Na drugi dzień bardzo go za to chwaliłam. Przez kilka dni przychodził
      kilka razy w nocy, ale konsekwentnie odprowadzałam go do własnego łóżka. Po
      ponad miesiącu średnio co drugi dzień przychodzi do naszego łóżka, ale bez
      problemu wraca do swojego pokoju. I mam nadzieję, że w końcu wszyscy się wyśpimy 
      Dziewczyny, każda z Was zna najlepiej własne dziecko. Nie szukajcie odpowiedzi
      co macie zrobić. Czasem po prostu trzeba dorosnąć do pewnych decyzji. Nie warto
      zmieniać czegoś co nie jest dla nas uciążliwe. Zawsze da się znaleźć metodę i
      rozwiązanie, grunt to konsekwencja. Czasem bywa trudno, ale pamiętajcie, że małe
      dziecko mały problem, duże dziecko … Co będzie jak dziecko pójdzie do szkoły i
      nie będzie chciało odrabiać lekcji, też ulegniecie?

      • kanguria Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 24.02.10, 09:55
        Brawo Tusia, grunt to konsekwencja, gratuluję :)
      • aagnie.szkaa Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 25.02.10, 12:13

        Najpierw to:

        tusia2312 napisała:

        Postanowiłam poszukać rozwiązania i kupiłam książk
        > ę
        > "Każde dziecko może się nauczyć samo spać". Przeczytałam,
        przemyślałam i
        > zastosowałam. Pierwszego wieczoru synek zanim zasnął męczył się
        1,5 godziny,
        > oczywiście najgorsze było pierwsze 5-10 minut. Choć dla mnie to
        była wieczność,
        > on płakał, ja płakałam.

        Potem to:

        tusia2312 napisała:

        > Problem z zasypianiem Kacpra rozwiązujemy nadal. Jeszcze w grudniu
        kładłam się
        > z
        > nim do łóżka w jego pokoju, czytałam, śpiewałam kołysankę, a jak
        zasnął szłam d
        > o
        > naszej sypialni. Przychodził co noc i nie było mowy o powrocie do
        własnego
        > łóżka. Było coraz gorzej. W dzień wszystkiego się bał, nawet pójść
        sam do
        > toalety. Zaczęłam się o niego martwić, czułam, że jest mało
        samodzielny, jakby
        > nie odcięto mu pępowiny.

        Dziekuje za uwage ;)


        ps. o tym, ze dzieci sa rozne, wie kazdy. Czasami nie trzeba
        stosowac zadnej metody, i dziecko przesypia noce, czasem trzeba sie
        pogimnastykowac :).
        Jak dlugo nie zostawiamy dziecka wolajacego o nasza bliskosc samego,
        tak dlugo jest ok.

        pzdr.

        -
        ''We especially need imagination in science. It is not all
        mathematics, nor all logic, but it is somewhat beauty and poetry.''
        M.Montessori
        • kanguria Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 25.02.10, 13:11
          Rozumiem, że chcesz powiedzieć, iż problemy Kacpra są wynikiem zastosowanej
          metody nauki zasypiania. A może z tego, że taką samodzielnego zasypiania rodzice
          uczyli go późno, a wcześniej przyzwyczaili go do swojej pomocy w usypianiu. A
          może jeszcze z czego innego, np. pojawienia się młodszej siostrzyczki.
          Wydaje mi się, że nie można jednoznacznie powiedzieć, że przyczyna leży w
          pierwszym przypadku.
        • tusia2312 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 25.02.10, 15:26
          Chciałabym zaznaczyć, że książka "Każde dziecko może się nauczyć samo spać"
          została napisana przez psychiatrów. Przeczytałam dokładnie całą książkę, a nie
          tylko kilka stron dotyczących metody samodzielnego zasypiania. To była trudna
          decyzja, ale z perspektywy czasu uważam, że słuszna w tym okresie jego i mojego
          życia. Gdyby nie teściowa, która uważała, że wie lepiej jak wychować moje
          dziecko to Kacper spałby samodzielnie. Nie zgadzam się z opinią, że przez to, że
          zastosowałam tą metodę to Kacper ma problemy psychiczne i do tej pory nie możemy
          się z tym uporać. Jakaś kompletna bzdura!!! Po prostu jest pieszczochem i
          uwielbia się przytulać. Dnia mu nie starcza na pieszczoty. Kocham moje dzieci,
          uwielbiam im to mówić, uwielbiam jak się przytulamy, ale każdy potrzebuje się
          wyspać.
          • aagnie.szkaa Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 26.02.10, 09:32

            Ja jednej rzeczy nie rozumiem- PO CO MAMY STOSUJACE METODY TRENINGU
            ZASYPIANIA, KTORYCH ELEMENTEM JEST PLACZ DZIECKA WYPOWIADAJA SIE W
            TYM TEMACIE?

            - po to by uspokoic swoje sumienie, i udowodnic swiatu, ze to
            zrobily jest dobre? (podczas gdy jest calkowicie niezgodne z natura)
            - po to by napisac, ze ich dzieci, kilkuletnie obecnie, sa
            przeszczesliwe i zupelnie zdrowe psychicznie po tym jak plakaly
            samotnie- wolajac rodzicow, ktorzy nie zaspakajali ich potrtzeb?
            (przeciez wiele zaburzen, w tym nerwic, lekow daja o sobie znac w
            okresie dojrzewania dopiero)
            - no po co?

            Pani expert sie w temacie nie wypowiedziala, ale dziewczyny, we
            wczesniejszych postach daly duzo fajnych cytatow z ksiazki ''Madrzy
            rodzice'', inne podawaly jakies przyklady z zycia (m. innymi
            Verdana.), o tym, ze generalnie - TO JEST ZLA METODA, jesli bierzemy
            pod uwage dobro dziecka, A NIE DOBRO MAM, ktore teraz sie swietnie
            wysypiaja.
            Bo o dziecko tutaj chodzi prawda?, o konsekwencje psychologiczne
            jakie dziecko ponosi (zalewanie mozgu kortyzolem), po tym jak wolalo
            o bliskosc rodzicow, a oni dluzej lub krocej swiadomie ignorowali to
            wolanie.

            • zershka Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 26.01.17, 12:38
              Zamierzam wprowadzić tą metodę właśnie ze względu na dobro dziecka. Obecnie nasza sytuacja wygląda tak, że maluch budzi się co godzinę w nocy, lub częściej. Noszenie, śpiewanie i bujanie uspokaja go na tyle, że może spać na rękach, ale nie odłożony do łóżeczka. Uspokajanie bujaniem trwa czasem 5 minut, czasem godzinę. Jedyny szybszy sposób na uspokojenie to pierś, ale nie mogę tego stosować, bo dziecko ma refluks i nie może być karmione częściej niż co 3 godziny w nocy. Nie mogę też z nim spać przy piersi, bo nie może jeść na leżąco. Można sobie łatwo obliczyć, że każdej nocy płacze kilka godzin. Czy w takiej sytuacji nadal uważacie, że metoda pozostawianie dziecka płaczącego na max 5-7 minut i wchodzenie aby go uspokoić, co po kilku dniach daje efekt w postaci przespanej przez dziecko nocy, jest taką krzywdą? Bo moim zdaniem to będzie dla niego zbawienne. Nie krytykujcie kogoś nie będąc w jego sytuacji.
              • drobnostka7 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 31.01.17, 21:17
                Nie wiem ile dziecko Twoje ma miesięcy, po info o refluksie, przypussczam, że roku jeszcze nie ma, więc odpowiem Ci może troszkę protekcjonalnie - jedyną stałą u dziecka jest jego zmienność- mój ulubiony cytat z Tracy Hogg - Przeczekaj! Za tydzień, dwa sytuacja się zmieni .. Może i pojawią się inne problemy ale w waszym przypadku jest trudniej niz u wielu innych dzieci - tych które nie mają refluksu, nie zaradzisz na wszystko tym, że dziecko nauczy się samodzielnie zasypiać, a jak nauczysz tego barbarzyńską metodą to stworzysz nowe problemy dziecka, rzutujace na jego życie. Przeczytaj Mądrych rodziców. Twoje dziecko może mieć problem ze spaniem z powodu refluksu- refluks boli- dolozysz mu do tego trening zasypiania z wypłakiwaniem ??!! Bardzo wspolczuje Twojemu dziecku!!
    • ka_siulek1 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 25.02.10, 15:00
      Powiem tak, znam tę metodę ale tylko z książek, nie zdecydowałam się
      jej wprowadzić w życie, chyba nie umiałabym. Ale problemy z
      dzieckiem, synkiem(obecnie 22 miesiące) w kwestii snu miałam od jego
      urodzenia. Najpierw kolki, potem przyzwyczajenia. Z doświadzcenia i
      minionych już miesiecy wiem że to my, rodzice fundujemy dzieciom tak
      własnie rodzaj zasypiania, do jakiego je przyzwyczaimy, wiem też ze
      czasem nic innego jak noszenie, lulanie nie skutkuje ale tez my
      tylko takie metody znamy. Dziecko ich nie zna i to my je tego uczymy
      jak i wielu innych rzeczy. Podobnie ma się rzecz właśnie do
      zasypiania, to my rodzice musimy nauczyć smyka zasypiania. Chyba że
      samo się nauczy, bo tak ma. Mój synek był noszony do roku(waga
      urodzeniaowa 4200!!!), nosiłam, lulałam, lub zasypiał przy piersi.
      Wybudzał się non-stop, czesto pomagała załączona suszarka, wtedy
      zasypaił jak się udało samodzielnie. Tak naprawdę to nawet nie
      dawałam mu możliwości aby sam zasypiał bo od razu go lulałam,
      spiewałwm itp. Nie spał z nami, bo był bardzo ruchliwy, raz obudził
      się parwie pod moja poduszką, przestraszyłąm się. Ale nie o tym
      miałam napisać, ale podpowiedzieć swoją własną sprawdzoną metodę -
      małych kroczków, która gdzieś wynalazłam, chodizło o to, żeby
      stopniowo przyzwyczajać dziecko i co najważniejsze aby pewne
      zachowania najpierw testować na dziennych drzemkach, jak załapie
      wykorzystywać w wieczornym(nocnym). U nas zdało egzamin super, choc
      trwało to długo, ale się opłacało. Dodam że obyło się bez ani jednej
      łzy!!! Najpierw dzienne drzemki, zawsze lulałam w wózku, wiec
      woziłam dotąd aż zobaczyłam że synek ma już oczka gotowe do snu,
      wtedy zwalniałam aż sam proces zaśniecia odbył się już bez wożenia.
      I tak do momentu aż synek usypiał bez wożenia tylko przy spiewaniu,
      głaskaniu, trzymaniu za rączkę. To samo później wieczorem. Nosiłam
      dotąd aż miał "odlot" później wkładałam do łóżeczka, czasem
      powtarzałam parokrotnie ale po pewnym czasie się udało. I tak do
      momentu aż zaczęłam wychodzić z pokoju. Był to nie lada sukces.
      Najpier siedziałm przy łóżeczku, później na tapczanie aż
      wychodziłam. Nie powiem, nie jest to łatwe, wymaga trochę pracy,
      poświęcenia, ale myśle ze sie opłaca. Teraz mamy inny problem,
      oduczam małego spania z nami, bo zaczął się tego domagać co noc, ale
      też z mojej winy, też stosuje metodę małych kroczków, nic na siłe.
      Ale dzisiejszą noc synek przespał sam w swoim łóżeczku, nie zapłakał
      ani razu, wołał mnie tylko wieć przychodzę głaskam po główce i kłąde
      sie na swój tapczan. Dodam że synek jest bardzo wesoły, nerwowy,
      owszem ,ale to po mamusi, uparty i wie czego chce, ale to pozytywy,
      aj myśle że na niektórych etapach musimy sami uczyc dzieci pewnych
      zachowan. To tak jak np ostatnio kobieta karmiła 8 letnią córkę
      piersią, nie wiem ale wydaje się mi ze niektóre rzeczy trzeba
      eliminować w odpowiednim momencie. Nie krytykuję spania wspólnego,
      synke narazie nie wychodzi z łóżeczka ale zapewne jak bedzie miał
      taką możliwość( śpi w turystycznym) nie odmówię mu przytulenia.
    • Gość: mama Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: *.81-166-36.customer.lyse.net 26.02.10, 08:58
      Witam. Każdy ma inne podejście do wychowywania dziecka i wychowuje
      je poswojemu tak jak czuje że dobrze. Ja napisze jak było w moim
      przypadku usypiania dziecka chociaż moja córka ma dopiero 8 miesiecy
      potrafi sama zasypiać bo od małego ją zawsze wkładałam do łozeczka
      nawet jak musiałam wstać kilkanaście razy w nocy zawsze ją
      odkładałam nie wyobrażałam sobie żebym z nią spała. Powiem jednak że
      moja córcia przesypiała prawie od małego całe nocy mały spioszek z
      niej. A teraz jak ją kłade do łóżeczka mówie jej że idzie spać
      całuję i mówie dobranoc chwile pogada sobie po bryka w łóżeczku i
      idzie spać. Podsumowując moim zdaniem lepiej nauczyć dziecko
      samodzielnego zasypiania ale wtedy kiedy mama ma wystarczajaca ilość
      sił i motywacji żeby jak zacząć to już skończyć. Pozdrawiam i Życze
      powodzenia
      • pantera2008 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 27.02.10, 07:13
        Jak widać każde dziecko jest zupełnie inne. Mój syn, mimo,że sama chciałabym,
        żeby było inaczej, śpi dużo lepiej w sowim łóżeczku niż w łóżku rodziców. Ja
        chętnie bym go do nas brała i przytuliła się do niego w nocy, ale on u nas budzi
        się przed 5 rano i nie może już zasnąć, wierci się, płacze i kopie. Nie potrafi
        się wyciszyć. Gdy śpi u siebie też się budzi, ale wtedy, kiedy się go
        pogłaszcze, zasypia znowu. Lulany na rękach i noszony, też śpi dużo gorzej i
        dużo gorzej zasypia. Ja bym go tuliła ciągle, ile się da, ale jemu to nie pomaga
        jakoś na dłuższą metę. Potem wszyscy są tylko sfrustrowani, a przynajmniej ja,
        że mam tyle cierpliwości, że daję mu tyle ciepła, przytulam a on o tej 5 rano
        wścieka się i kopie. DOdam, że w dziń jest aniołem i mega pogodnym dzieckiem.
        Nie wiem czemu, ale jemu lulanie, bujanie i spanie z rodzicami nie służy. A szkoda!
        • pantera2008 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 27.02.10, 07:15
          Dodam, że wcześniej budził się co 1,5 godziny na pierś. Karmiłam go rok. Było to
          bardzo męczące, ale postanowiłam sobie, że do 1 roku, dostanie dokładnie to
          czego chce.
          • aagnie.szkaa Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 27.02.10, 08:52

            pantera2008 napisała:

            Było t
            > o
            > bardzo męczące, ale postanowiłam sobie, że do 1 roku, dostanie
            dokładnie to
            > czego chce.

            Bardzo dobre zalozenie, tym bardziej, ze przez rok CHCE dziecka =
            potrzebuje.
            Pozniej warto sie zastanowic, kiedy jest CHCE, a kiedy POTRZEBUJE,
            choc ja prywatnie, od mojej 16 miesiecznej corki, wciaz malo CHCE
            widze, a duzo- POTRZEBUJE :)

            Zawile napisane, ale mam nadzieje zrozumiale :)

            pozdr
            • pantera2008 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 27.02.10, 20:52
              ja staram się dawać synkowi jak najwięcej, jest on zresztą źródłem mojej
              wielkiej radości, także mam nadzieję, że daję mu to, czego potrzebuje w
              większości przypadków. Zresztą "cała przyjemność po mojej stronie" :)
              Tyle, że te pobudki o 5 rano są takie dziwne. Płacze wzięty na ręce i w łożeczku
              też, i u nas łóżku też płacze, ma zamkniete oczy, wiem, że by jeszcze pospał a
              nie może jakoś. Nie chce ani jeść, ani pić. Jeśli go wezmę do drugiego pokoju i
              pokażę zabawki, wraca mu super humor (jest pogodny z zasady), ale jest wtedy
              bardzo śpiący i zmęczony. Myślę, że brakuje mu karmienia piersiowego, które
              pozwalało mu spać do 7:30 zawsze. Ale mleka mod. nie chce o tej porze (w dzień
              je pije bez problemu). Odstawiliśmy się 3 tygodnie temu. Chciałabym, żeby spał
              dobrze i spokojnie, dla niego samego.
              Dodam, że jak się w nocy przebudzi, to wystarczy go pogłaskać, przytulić i śpi
              dalej. A czemu o tej 5 rano tak się buntuje? Wcześniej w nocy tej ssał cycusia,
              co 1,5-2 godziny przecież. Macie jakieś rady co tu robić? czy u Was też tak
              było? czy to minie?
      • jola_ep Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 27.02.10, 21:06
        > Podsumowując moim zdaniem lepiej nauczyć dziecko
        > samodzielnego zasypiania ale wtedy kiedy mama ma wystarczajaca ilość
        > sił i motywacji żeby jak zacząć to już skończyć.

        Tu nie chodzi o siłę i motywację.
        Jak nazwiesz to, że siedzisz sobie w drugim pokoju i słuchasz jak niemowlę płacze samotnie? Siłą?

        Zazwyczaj siła, motywacja, determinacja, konsekwencja to dobre cechy. Którymi można bardzo, ale to bardzo skrzywdzić własne dziecko. Jeśli tylko uwierzymy, że właśnie tak trzeba. Przeczytamy jakąś tam mądrą książkę (bo nie trafiliśmy na inną, w której takie postępowanie się odradza).

        Moim zdaniem siły i motywacji trzeba, aby wytrwać przy swojej intuicji, temu co podpowiada nasze serce - mimo naszego zmęczenia i wyczerpania...

        Nazwijmy rzeczy po imieniu: uczymy dzieci zasypiania metodami typu 3-5-7 nie dla ich dobra, tylko dla swojego. Uczymy nie dlatego, że mamy siłę, tylko dlatego że nam jej brak, jesteśmy zmęczeni i/lub uwierzyliśmy niewłaściwym autorytetom...

        Pozdrawiam
        Jola
        • alexandretta25 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 01.03.10, 12:56
          Jolu,rozumiem że tzw wypłakiwanie sie przed snem to trauma dla
          dziecka. Jednak kiedy mama przez kilka miesięcy praktycznie wcale
          nie śpi to jaką może być mamą? Przewlekłe zmęczenie sparawia
          opóźnienie refleksu, można wpaść pod samochód,nie zareagować jeśli
          dziecko chwici np nożyczki itd. Myśle więc że trzeba coś zrobić aby
          mama przesypiała chociaż kilka godzin ciurkiem. Chęć by dziecko
          przespało większość nocy nie jest tylko z powódek egoistycznych ale
          również dla dobra dziecka.
          • kanguria Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 01.03.10, 20:39
            Tak, czytam niektóre posty i mam wrażenie, że piszą je albo osoby, które nie mają dzieci, albo ich dzieci zasypiają bez płaczu i przesypiają całą noc. Ktoś napisał wyżej, że zastosowanie treningu zasypiania jest dla wygody matki, ma rację. Tak, dla mojej wygody chciałam, żeby moje dziecko zasnęło bez godzinnego noszenia, kołysania, wrzasku, prężenia się i żeby przespało, jeśli nie całą noc, to jej większość bez budzenia się. Dlaczego tak chciałam? Wytłumaczę w prostych żołnierskich słowach:
            1. Mój synek zaczynał wieczorny rytuał "przedspalniczy" około 19.00 - kąpanie, karmienie, żeby, przytulanie, kołysanki, czytanie itd. Trwało to około 1 godziny.
            2. Odłożenie do łóżeczka zaczynało drugą część wieczoru, czyli usypianie. Oczywiście w łóżeczku, mimo mojej bliskiej obecności, kołysanek, głaskania, całowania - wrzask. Na rękach - wrzask, lulanie - wrzask. Tak potrafił z przerwami nawet dwie godziny. Cały czas ze mną. Co myślałam? Moje dziecko mnie nie potrzebuje, widocznie jestem złą matką.
            3. Wreszcie około 22.00 udawało się go ululać. Ja - biegiem pod prysznic, ubranie na następny dzień, czasami nawet udawało mi się zjeść kolację. Od wielkiego dzwonu odebrać e-maile.
            4. Trzecia część wieczoru - synek z płaczem budził się. Czasem przespał godzinę, czasem pół, 20 minut. I znów lulanie, kołysanie, śpiewanie, noszenie - wrzask i prężenie się, bo nie mógł usnąć.
            5. Zasypiał - ja już na ostatnich nogach dowlekałam się do łóżka, zasypiałam z lękiem, kiedy znów się obudzi, kiedy znów zacznie krzyczeć. Kto tego nie doświadczył nie wie, jak się śpi w oczekiwaniu na gwałtowną pobudkę.
            6. Dobra noc była wtedy, gdy mały budził się 2-3 razy i trzeba go było ululać na rękach, zła - gdy nie dawał odłożyć się do łóżeczka, ba - nie pozwalał usiąść, CHCIAŁ żebym chodziła po pokoju i nuciła.
            7. Rano pobudka o 6.00, śniadanie, ubieranie, toaleta, 7.00 do pracy. Czasem zasypiałam za kierownicą, modliłam się, żeby korek nie był zbyt duży, bo gdy jazda była spokojna, oczy same mi się zamykały. Do pracy docierałam wycieńczona.
            8. Zasypiałam przy biurku, zaczęłam popełniać błędy. Czara przepełniła się, gdy szefowa po którejś poprawce kolejnej poprawki zasugerowała mi, że jak nie daję rady, może powinnam wziąć urlop. Samodzielnie wychowuję swoje dziecko, moja pensja to nasz jedyny dochód.
            9. Po 8 godzinach pracy wracałam godzinę do domu, na chwiejnych nogach prace domowe, zabawa z dzieckiem. Jaka zabawa? Mały rozrabiał, a ja walczyłam ze snem. Starałam się nie siadać, tylko cały czas się kręcić, bo jak tylko przysiadałam głowa sama opadała.
            I tak 7 miesięcy, w najlepszym wypadku 5 godzin snu na dobę. Tak noc w noc, łącznie z weekendami. Twierdzicie, że przesadzam? Że konfabuluję? Kto chce, niech wierzy, kto nie...
            Tak, dla swojej wygody postanowiłam wreszcie wziąć byka za rogi. Żeby nie być zupełnie wyrodną matką skonsultowałam sprawę z lekarzem neurologiem mojego dziecka. Rozważałyśmy za i przeciw i wyszło, że jest więcej za niż przeciw. Dla swojej wygody, ale także dla wygody mojego dziecka, a przede wszystkim dla swojego i jego bezpieczeństwa postanowiłam być wyrodną matką i się wysypiać.
            Teraz nasze życie jest inne, mnie się wydaje, że lepsze. Mały zasypia sam, po rytuale wieczornym opisanym przez mnie kilka postów wyżej, zasypia bez płaczu. Budzi się raz, dwa razy w nocy, bez specjalnej histerii, czasem wystarczy pogłaskać, albo dać wody i zasypia. Nie noszę go na rękach, nie lulam, wystarczy, że jestem obok niego. Czasami nawet nie muszę wstawać z łóżka, mówię "Śpij syneczku, jestem tutaj".
            Jestem bardziej wyspana, wizja spowodowania wypadku drogowego odeszła w siną dal, spokojnie pracuję, po przyjściu do domu mam siłę na domową krzątaninę i zabawę z synkiem. Oczywiście jestem zmęczona,
            ale nie wycieńczona. Wyspana matka, szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. Uważam, że tak jest lepiej. Jeśli uważacie to za samolubne, trudno - niech Wam będzie.
            • alexandretta25 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 01.03.10, 21:39
              Brawo Kanguria!Jestem pełna podziwu dla pracujących matek.Ja nie
              pracuje a czasem gryze ściany ze zmęczenia. WŁAŚNIE ZDARZYŁ SIĘ
              CUD!!!Moja córeczka usnęła w łóżeczku. Do tej pory usypiała tylko na
              rękach lub przy cycu. Dziś odłorzyłam ją do łóżeczka, śpiewałam,
              głaskałam, cały czas byłam przy niej.Trwało to jakieś 30 min.
              Musiałam wyjść do toalety. Zmienił mnie mąż i...usnęła!Myślałam że
              się rzuce na męża z radości!Córeczka(6 miesięcy) budzi sie co 2
              godziny.Zobaczymy jak będzi dzisiaj. Tak czy owak ciesze się że
              udało się jej samodzielnie zasnąć.To pierwszy krok.No i wcale nie
              czuje się wyrodną matką. Dziwi mnie że niektórzy uważają matki które
              chcą nauczyć swoje maleństwo samodzielnego zasypiania za
              wyrodne.Metode 3-5-7 można przecież dostosować do potrzeb
              dziecka...i matki.Powodzenia!
            • b.wierzbowska1 do Kangurii 01.03.10, 22:54
              Witaj,

              Pisze, żeby Cie trochę wesprzeć:) Pierwsze dziecko nauczyliśmy spać jak miało 8
              misięcy, właśnie metodą z ksiązki "Uśnij wreszcie". Powiem krótko - ta książka
              uratowała moje zdrowie (fizyczne i psychiczne), dziś córka ma sześć lat i KOCHA
              spać. Żadnej traumy nie ma, wysypia się, co wiecej, jak jest zmęczona (a może
              się walić i palic) mówi, że idzie spać. Ledwo możan ja namówić na mycie zębów
              przed snem. nauka trwała kilka wiczorów.

              Z drugim dzieckiem nie postępowaliśmy juz jak idioci, tylko kładliśmy je spać od
              urodzenia do łóżeczka. Problemu po prostu nigdy nie było:) Teraz jest tylko
              kłopot z budzeniem do przedszkola...

              Z trzecim zrobiliśmy to samo co z drugim, i dopiero zmiana opiekunki
              spowodowała, ze Mały zaczął zasypiać z płaczem (na szcęście tylko w ciągu dnia,
              wieczory są OK). Po kilku dniach prób zosatwiania go w łóżeczku, kiedy nie
              zauwazyliśmy poprawy, teraz zosatje z nim w pokoju i głaszczę po główce. Jak
              jest śpiący, to zasnie od razu:) Dodam, że wieczorem na hasło 'idziemy spać",
              robi pa pa i BIEGNIE do łóżeczka:)

              Nie umiem spac z dziećmi, nie wysypiam się, denerwuje mnie ktokolwiek inny w
              moim lóżku niz własny mąż:) Dzieci śpią w swoich łóżkach, każdy jest zadowolony,
              muzyka gra.

              Pzdr!
          • jola_ep Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 01.03.10, 21:37
            Dlatego właśnie napisałam, że siłę i motywację należy mieć, aby dziecka nie uczyć samodzielnego usypiana metodą Fabera i jej odmianami.

            Mam dwójkę dzieci. Moje drugie dziecko całkiem nieźle spało. W wieku 8 miesięcy zaczęło się budzić i po 2 tygodniach odkładania, uspiania, lulania, karmienie i nocnej męki machnęłam ręką na to, że dotąd przesypiał całe noce w swoim łóżeczku i wzięłam go do naszego łóżka - odtąd budził się tylko dwa razy w nocy.

            Starsza zaś była upiorna do uspiania (dlatego tak się cieszyłam, gdy młodszy zasypiał sam i przesypiał całe noce). W wieku 8 miesięcy budziła się średnio co godzinę. Z drugiej strony karmiłam piersią i zawsze mogłam trochę przydrzemać. Oczywiście spała ze mną, bo wstawania w nocy i odkładania tylko po to, aby znowu się obudziła, sił już nie miałam (choć wtedy czułam wyrzuty sumienia, że źle postępują śpiąc z nią). (aha: pracowałam)

            Potem się okazało, że dziewczyna ma skłonności do alergii. Być może te nocne pobudki były spowodowane jakimiś problemami na tle alergi. Podobno karmienie piersią ma lekkie działanie przeciwbólowe. Ucząc technik "usypiania" walczyłabym tylko ze skutkami, nie przyczynami i zdecydowanie nie byłoby to z korzyścią dla dziecka...

            Nikogo nie oceniam.
            Walczę tylko z pojawiającymi się delikatnymi sugestiami, że faberyzacja służy dobru dziecka (bo lepiej się wyśpi), a matka, która nie potrafiła go nauczyć tego dostatecznie wcześnie nie ma siły, nie potrafi być konsekwentna i brak jej motywacji. Choć z tym osatnim w zasadzie mogłabym się zgodzić :)

            Pozdrawiam
            Jola
    • justyna_dabrowska Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 03.03.10, 11:18
      Zgodnie z najnowszymi badaniami - zostawianie małego niemowlęcia (takiego, które
      jest jeszcze w więzi symbiotycznej z matką i nie wyodrębnia swojego "ja")
      samego, płaczącego powoduje wydzielanie się adrenaliny - hormonu stresu (
      wydzielanego przez człowieka w sytuacji wymagającej walki lub ucieczki). Ten
      hormon - blokuje wydzielanie oksytocyny, która z kolei odpowiada za gotowość do
      wchodzenia w relacje społeczne z innymi osobnikami tego samego gatunku. Więcej
      na ten temat można przeczytać w ostatnio wydanej w UK, bardzo ciekawej książce
      "Parenting with reason" a także w pracach naukowych współczesnych
      neurofizjologów. PŁacz dziecka właśnie dlatego jest "nie do zniesienia" dla
      przecietnego dorosłego (zwłaszcza kobiety), że został zaprogramowany przez
      naturę by natychmiast przywoływac opiekuna do niemowlęcia. Niemowle nie powinno
      płakać - płacz mu nie służy, płaczem komunikuje że coś jest nie tak. Jedna z
      jego podstawowych potrzeb jest potrzeba bezpieczeństwa. A potrzebę
      bezpieczeństwa zaspokaja w kontakcie fizycznym z matka (lub ojcem). Prosze
      zajrzeć do słynnego i kanonicznego juz eksperymentu Harlowa z małpkami. Małe
      małpki oddzielone od własnej matki i mające do wyboru dwie matki sztuczne -
      futerkową niekarmiącą oraz druciana karmiącą, wybierały matkę futerkową.
      Przywierały do niej i spędzały z nia większość czasu.
      Kontakt fizyczny jest niemowlęciu niezbędny - a przedwczesne separowanie
      niemowlęcia od matki (częste w wielu kulturach) powoduje że ta separacja
      przebiega tak naprawdę dłużej i bardziej dramatycznie. Dzieci kóre maja duzo
      kontaktu fizycznego z rodzicami w pierwszym i drugim roku zycia, szybciej sie
      potem usamodzielniają.
      Pozdrawiam
      JD

      JD
      • Gość: B.WIERZBOWSKA1 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: *.acn.waw.pl 03.03.10, 13:09
        justyna_dabrowska napisała:

        > Zgodnie z najnowszymi badaniami - zostawianie małego niemowlęcia (takiego, któr
        > e
        > jest jeszcze w więzi symbiotycznej z matką i nie wyodrębnia swojego "ja")

        Moze Pani uściślić, o jaki wiek chodzi?

        Nie chcę się czepiać, ale Pani wypowiedź nie rozwieje wątpliwości rodziców, bo
        jest bardzo ogólnikowa i nie odpowiada jasno, czy nauka zasypiania, kiedy
        rodzice co kilka minut przychodzą i odwiedzają dziecko, zaspokaja potrzebe
        kontaktu czy nie. Myślę, ze z Pani wypowiedzi każdy wyciągnie to, co chce,
        dlatego nic ona nie wnosi do dyskusji:) Lepiej chyba byłoby napisać, że Pani nie
        zna odpowiedzi, tak jak i reszta z nas.

        Ze swojego matczynego doświadczenia wiem tyle, że do każdego dziecka podchodzi
        się indywidualnie, i tak, np. nie żałuję, że najstarsza córka w wieku 8 miesięcy
        została nauczona samodzielnego zasypiania, bo wyszło to jej tylko na dobre -
        polubiła spanie, a teraz jest odważną, bezpośrednią sześciolatką, usamodzielniła
        się najwcześniej z naszej trójki. Druga córka była i jest 'bezproblemowa', nigdy
        nie było potrzeby uczenia jej spania, natomiast najmłodszy rzeczywiście
        potrzebuje najwięcej kontaktu, dlatego jak zaczął płakać przy zasypianiu w ciągu
        dnia, po kilku dniach poddałam się i teraz zostaję z nim w pokoju dopóki nie
        zaśnie. I żadnej z decyzji nie żałuje:)

        reasumując, nie ma złotego środka, bo każde dziecko jest indywidualne.

        PS. Dodam jeszcze, że synkowie mojej siostry (6 i 8 lat), do dziś zasypiają z
        rodzicami. Rodzice nie są z tego zadowoleni, bo się nie wysypiają, ale boja się
        zmienić tę sytuację. Czy to normalne? Gdzie jest granica?
        • kanguria Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 03.03.10, 13:12
          Przyłączam się do powyższej wypowiedzi. Post eksperta nie odpowiedział na zadane
          w dyskusji pytania.
      • kanguria Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 03.03.10, 13:09
        Ma Pani absolutną rację, co do konieczności jak najdłuższego przebywania dziecka
        z rodzicami, ale jak wiadomo teoria to jedno, a życie to drugie.
        Nie znalazłam jednak w Pani wypowiedzi odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie: jak
        nauczyć dziecko zasypiania, aby nie płakało, nie czuło się samotne i opuszczone,
        a matka odzyskała trochę swobody. Wg najnowszych teorii wychowawczych matka nie
        powinna być niewolnicą swojego dziecka, bo to wpływa niekorzystnie na obie
        strony. Jak w takim razie wyważyć potrzeby matki i dziecka, aby wszystkie były w
        miarę możliwości zaspokojone. Mam oczywiście cały czas na myśli problem
        samodzielnego zasypiania i spania.
        Pozdrawiam
    • ka_siulek1 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 03.03.10, 14:04
      Dla mnie wypowiedź pani ekspert jest conajmniej niezrozumiała, tzn
      taką teorię to każda chyba matka zna...raczej nic ta wypowiedź nie
      dała. A szkoda, bo bardzo sledziłam ten wątek i czekałam na
      wypowiedź pani ekspert.
      • Gość: mama Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: 195.8.217.* 03.03.10, 14:26
        Dla mnie wypowiedz pani psycholog jest zrozumiala.
        Dziecko zaczyna wyodrebniac sie jako jednostka okolo 2 roku zycia.
        Do tego czasu potrzebuje jak najwiecej bliskosci.
        Moj synke wieczorem zawsze dosc ladnie zaspial, jednak raz twralo to
        30 min raz 10 .Teraz ma 3 lata i wciaz lubi jak mu sie wieczorem
        czyta, a potem trzyma go za raczke. jednak teraz jak mu powiem,ze
        musze isc cos zrobic i wroce za jakis czas, nie ma problemu, nie ma
        placzu, wolania itp. Wiem,ze od jakiegos czasu jest dojzraly do tego
        by zasypiac sam. Jednak do okolo 2,5 roku musialam ja lub maz z nim
        siedziec , dopoki nie zasnal. nie bylo to dla nas problemem, wrecz
        przeciwnie fajnie bylo miec go blisko przez jakis czas, po calym
        dniu nie widzenia. Dziecko mam wesole, smiale, otwarte. Moze to
        kwesita chustowania i czestego noszenia i przytulania malucha.
        Takze, mnie wypowiedz pani ekspret utwierdzila tylko w tym,ze dobrze
        postepowalismy, nie "uczac" dziecka zasypiac samodzielnie.
        • Gość: mama Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: 195.8.217.* 03.03.10, 14:30
          Dodam jescze, ze z synkiem siedzialam w domu ponad dwa lata i w
          usypianiu na dzienne drzemki tez mu zawsze towarzyszylam. I do tej
          pory jesli chce w dzien zasnac, takze z nim jestem ja lub maz, lub
          babcia czy dziadek. W przedszkolu zasypia sam, bez problemu.
          • Gość: Nina A co z psychiką to przeczytajcie sobie w literatur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.10, 15:15
            Sięgnijcie sobie po fachowe ksiązki i poczytajcie! Odpowiedz na
            pytanie mozna takze znaleźć w googlach!
            • kanguria Re: A co z psychiką to przeczytajcie sobie w lite 03.03.10, 16:58
              Oczywiście, w Google można znaleźć wiele pseudorad, straszenia, chamstwa, chyba
              po to jest forum, żeby podyskutować.
        • kanguria Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 03.03.10, 16:57
          Odpowiedź jest jak najbardziej zrozumiała, tylko kompletnie nie na temat. O konieczności pozostawania dziecka z matką przez pierwsze dwa lata (a najlepiej dłużej) wiemy nie od dziś, ale życie dyktuje nam inne warunki. Dałabym bardzo wiele, żeby nie wracać do pracy zaraz po macierzyńskim, tylko zostać z synkiem w domu, ale cóż... Tak jak moje dziecko nie może być ze mną całą dobę, tak też nie może zasypiać lulane na rękach. I moja praca i nauka zasypiania może jest złem, ale koniecznym. Pytanie do ekspertki było jasne, ale odpowiedź co najmniej wymijająca.
          Ciekawi mnie, czy pani ekspert nie zna odpowiedzi na pytanie, czy po prostu odpowiedź nie jest czarno-biała? Może badania naukowe nie potwierdzają do końca negatywnego wpływu nauki samodzielnego zasypiania?
          Pozdrawiam
        • Gość: b.wierzbowska1 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: *.acn.waw.pl 03.03.10, 21:47
          > Dla mnie wypowiedz pani psycholog jest zrozumiala.
          > Dziecko zaczyna wyodrebniac sie jako jednostka okolo 2 roku zycia.
          > Do tego czasu potrzebuje jak najwiecej bliskosci.

          Też to rozumiem, ale Pani Ekspert nie umie sprecyzować pojęcia "jak najwięcej
          bliskości", bo tego po prostu nie da się sprecyzować. Dlatego jej wypowiedź jest
          bełkotliwa i nic a nic nie wnosi do dyskusji. Nie sądzę, żeby miała odwagę
          napisać na forum, bo w końcu firmuje się własnym nazwiskiem, że potwierdzono
          naukowo (proszę o fakty!!!), że nauka spania powiedzmy dziecka ok. roku zniszczy
          mu psychikę, bo takich dowodów nie ma. Pytanie, dlaczego nie napisze, że tego
          nie wie, rzucając w zamian wytartymi, nic nie znaczącymi frazesami typu 'dziecko
          trzeba mocno kochać'.

          I jeszcze jedno, tym razem, do Ciebie, "Mamo". To świetnie, że zostałaś ze swoim
          dzieckiem dwa lata w domu i mogłaś kłaść się z nim spać w ciągu dnia, żeby, jak
          przypuszczam, odsypiać noce. Zrozum jednak, że nie każda matka może albo chce
          tego samego, i nie znaczy to, że jest gorszą matka od Ciebie:) Kocham swoje
          dzieci, ale lubię też swoja pracę i z radością i ulgą wracałam o niej po
          rocznych pobytach w domu z każdym z trojga moich dzieci. Boje sie pomyśleć,
          gdzie bym zawodowo była teraz, gdybym z każdym została rok, co de facto
          oznaczałoby sześcioletnią przerwę w pracy...

          Drzemki w ciągu dnia brzmią bajkowo, ale wnioskuję, że masz jedno dziecko. Przy
          trójce skiśniesz a nie położysz sie spać:) Nie wyobrażam sobie, jak można być
          przez 6 lat permanentnie niewyspanym. Niewyspana mama nie zajmie się dobrze
          dzieckiem, co więcej, pozostawianie dziecka pod opieka przemęczonej i
          niewyspanej mamy jest głupie, bo niebezpieczne. Mnie o nauczeniu córki spać
          finalnie przekonało to, że któregoś dnia weszłam na ulicę z wózkiem na czerwonym
          świetle prawie przy tym zabijając nas oboje, bo taka byłam zamroczona po 10
          nocnych pobudkach. Nad przemęczeniem nie da się zapanować, trzeba odpocząć i
          przede wszystkim wyspać się. A matka wyśpi się wtedy, jak jej dziecko śpi,
          zamiast budzić się co 30-40 minut w nocy.I jak czytam wypowiedź Pani Ekspert o
          doświadczeniu z małpami, to drwiąco sie uśmiecham. Wole nie myśleć, na jakim
          cmentarzu leżałym teraz z córką, gdybym wówczas czytała takie 'porady'. Nie
          dajmy sie zwariować, przede wszystkim trzeba słuchać własnego rozumu.

          I uwaga ogólna do wszystkich.

          Nikogo nie namawiam na siłę, że uczył dziecko spać. Ale też nie życzę sobie
          komentarzy typy "jakim trzeba być rodzicem, żeby uczyć dziecko spać!?!"
          Normalnym, odpowiem:)

          I życzę wszystkim dobrej nocy :) Dla mnie będzie baaardzo dobra, bo zarówno
          nasze dzieci, jak i my, dorośli, wysypiamy się, dzięki czemu mamy dużo siły i
          energii na następny dzień:)
          • Gość: mama Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: 195.8.217.* 04.03.10, 11:04
            Jesli wracałas z ulga do pracy,to nie rozumiem po co masz trojke
            dzieci?? Ja wracałampo dwoch latach do pracy, ale bynajmniej nei z
            ulga, tylko raczej z racji potrzeby finasnowej.
            Mam jedno dziecko, to moj swiadomy wybor i nie planuje wiecej,
            wlasnie po to by nie musiciec jednego dziecka "odkladac na bok",
            kosztem drugiego czy nawet tzreciego.

            nie mowie,ze te kobiety , ktore wracaja wczesniej do pracy sa
            gorsze, mowie o tym,ze nie rozumiem kobiet, dla ktorych zaspokajanie
            potrzeb dziecka , podstawowych potrzeb , takich jak bliskosc, jest
            meczace.

            W dzien kladalam sie z dzieckiem i czkealam az usnie na drzemke pocz
            czym, wstawalam , robilam pranie, obiad, prasowalam, zajmowalam sie
            psem itp. Nie umiem spac w dzien od dziecka. Sama bylam dzieckiem,
            ktore w dzien przestalo spac w wieku 8 miesiecy. Wiec nie odsypaialm
            i tez bywalam zmeczona i spiaca.
            Moje dziecko dosc szybko zaczelo przesypiac cale noce. jedynym
            minusem byly pobudki o 5:30, co pwoodowalo u mnie zmeczenie.
            Natomiast spac kladl sie o 19:30 i o 19:45-20:00 juz spal. Wiec ja
            tez mialam wolne wieczory. I naparwde posiedzenie z dzieckiem
            wieczorem 15 czy 20 min, przed zasnieciem nie jest jakims MEGA
            wysilkeim... ludzie o czym Wy piszecie!!??
            • kanguria Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 04.03.10, 14:11
              Gość portalu: mama napisał(a):

              > W dzien kladalam sie z dzieckiem i czkealam az usnie na drzemke pocz > czym,
              wstawalam , robilam pranie, obiad, prasowalam, zajmowalam sie >

              A teraz dołóż do tego 8 godzin pracy i nieprzespaną noc. Pomyśl, że musisz
              zrobić pranie, obiad, prasowanie, psa, a w nocy nie czeka Cię miły odpoczynek...

              > Moje dziecko dosc szybko zaczelo przesypiac cale noce. jedynym
              > minusem byly pobudki o 5:30, co pwoodowalo u mnie zmeczenie.
              > Natomiast spac kladl sie o 19:30 i o 19:45-20:00 juz spal. I naparwde
              posiedzenie z dzieckiem wieczorem 15 czy 20 min, przed zasnieciem nie jest
              jakims MEGA wysilkeim... ludzie o czym Wy piszecie!!??

              A piszemy o tym, że 15-20 minut to nasze marzenie - moje dziecko potrzebowało
              najczęściej godziny, półtorej NOSZENIA (nie siedzenia) i lulania, zanim zasnęło,
              a potem budziło się co chwila cała noc i wymagało dalszego noszenia. Było to dla
              mnie MEGAWYSIŁKIEM, fizycznym i psychicznym. Dalekie to jest od sielankowego
              obrazka dzieciny leżącej grzecznie w łóżeczku i mamy czytającej zalecane 20
              minut książeczkę na dobranoc, po której następują słodkie buziaki i maluch
              układa się do snu.

              Twoja wypowiedź jest doskonałym przykładem powiedzenia, że najedzony głodnego
              nie zrozumie.
            • Gość: b.wierzbowska1 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: *.acn.waw.pl 04.03.10, 15:24
              > Jesli wracałas z ulga do pracy,to nie rozumiem po co masz trojke
              > dzieci?? Ja wracałampo dwoch latach do pracy, ale bynajmniej nei z
              > ulga, tylko raczej z racji potrzeby finasnowej.
              > Mam jedno dziecko, to moj swiadomy wybor i nie planuje wiecej,
              > wlasnie po to by nie musiciec jednego dziecka "odkladac na bok",
              > kosztem drugiego czy nawet tzreciego.

              Gdybym chciała być złośliwa, to napisałbym, że jesteś samolubną, leniwą osobą,
              która zdecydowała się na jedno tylko dziecko, nie bacząc na to, że krzywdzisz je
              celowo pozbawiając szansy na wychowywanie się z rodzeństwem. Ze nie myślisz o
              dobru dziecka, które w dorosłym życiu zostanie bez oparcia, jakim rodzeństwo
              niewątpliwe jest. Że jestes leniwym, beznadziejnym pracownikiem, który nie
              zasługuje na to, żeby Cie ktokolwiek zatrudnił, bo skoro nie lubisz swojej
              pracy, to będziesz ja wykonywać bez zaangażowania, czyli źle. Mam kontynuować
              jaką jesteś do kitu do matką i kobietą? Radzę Ci, nie pogrywaj tak z ludźmi, jak
              pogrywasz ze mną, bo dostaniesz po nosie za bzdurne pseudo argumenty. Nie mierz
              wszystkich swoja miarą, bo nie masz do tego prawa.
              • Gość: mama Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: 195.8.217.* 04.03.10, 15:32
                Lubie swoja prace, owszem, ale bardziej lubie( kocham) moje dziecko:)
                Prace wykonuje najlepiej jak potrafie, aczkolwiek gdy mam chore
                dziecko zajmuje sie dzieckiem a nie praca.

                Sama jestem jedynaczka i trudno mi sobie wyobrazic inny model
                rodziny. Wiem,ze ciezko mi byloby pogodzic opieka nad dwojka dzieci,
                dlatego swiadomie podejalm taka decyzje, bo wiem, ze nie dalal bym
                rady. Wiem,ze opieka nad kolejnym dzieckiem bylaby pewnie kosztem
                pierwszego, a tego bym nie chciala.
                Kazdy podejmuje decyzje, jakie uwaza za sluszne.
                Napisalam,ze ja nie rozumiem takiego toku myslenia jak Twoj,
                czyli "wracania do pracy z ulga". Masz prawo nie zgadzac sie z moja
                argumentacja. Nie pgrywam z Toba tylko jak juz napsialam, ciezko mi
                zrozumiec Twoj sposob postepowania.
                Jesli Ty czujesz sie ok z takim podejsciem to mi nic do tego, zyj
                swoim zyciem, ale pozwol zyc innym tak jak chca. nie dla kazdego
                praca jest calym zyciem/swiatem i priorytetem,mozesz mnie za to
                krytykowac. Ale skoro moj pracodawca przyjal mnie na moje stanowisko
                po ponad 2-letniej przerwie ,dal mi podzywke po powrocie wiec
                wnioskuje,ze raczej mnie ceni. co nie zmienia faktu,ze praca nie
                jest dla mnie na pierwszym miejscu na liscie priorytetow.
                • Gość: mama Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: 195.8.217.* 04.03.10, 15:47
                  i dodam jescze ,ze ja dlugo nie moglam miec dzieci.
                  A jak juz sie udalo, to ciaza od poczatku byla zagrozona. A
                  wiekszosc ciazy musialam lezec. Moze dlatego chce dac dziecku jak
                  najwecej z siebie , bo bylo ono bardzo wyczekane.I dlatego nie
                  meczylam sie tak szybko i nieprzespane noce nie byly dla mnie
                  starszne. Ja sie cieszylam,ze mam dziecko i tyle.
              • Gość: goscforum Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: *.chello.pl 05.03.10, 07:38
                A Ty nie jestes leniwa osoba?
                MAsz trojke dzieci, ktore z tego co doczytalam, oddalas pod opieke niani, a sama
                wrocilas do pracy. Tak jest najprosciej. Wychowanie dziecka i rezygncja z pracy
                dla dziecka to wieksze wyzwanie niz oddanie dziecka do zlobka czy niani. Wiec
                nie oceniaj innych w ten sposob.Co z tego,ze masz trojke dzieci, skoro
                wnioskujac z Twoich postow , po urodzeniu kazdego z nich wracalas z ulga do
                pracy i oddawalas je pod opieke komus innemu. Dla mnie to jest lenistwoi pojscie
                na latwizne.
                Moze i zostaniesz pracownikiem roku z tego powodu, ale nie mow innym ,ze sa
                leniwi bo maja jedno dziecko , ktre chca SAMI wychowac i dla ktorego rezygnuja z
                pracy, bo bylo wyczekane , wymarzone i ktos musial sie nacierpiec by sie
                wreszcie go doczekac.
                A rodzenstwo ( wiem na swoim przykladzie) nie zawsze jest oparciem, czasem jest
                wrecz odwrotnie, bo z rodzina mozna ladnie wygladac na zdjeciu, ale w prawdziwy
                zyciu, czesciej licze na przyjaciol.
          • justyna_dabrowska Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 04.03.10, 12:51
            Cóż...trudno sobie wyobrazić jakikolwiek eksperyment psychologiczny w którym
            używalibyśmy płaczących dzieci jako obiektów badawczych. A tylko to pozwoliłoby
            nam z cała pewnością stwierdzić jak metody behawioralne wpływają na psychikę.
            Wiemy, że te metody sprawiają że dzieci (niemowlęta) poddawane technikom
            behawioralnym ( Mindell, Weissbluth, Ferber)śpią nieco lepiej niż dzieci
            niepoddawane tym technikom (eksperyment prof. Jennifer Sleep na 610 matkach z
            UK). Wiemy też, że dzieci z tzw grupy edukacyjnej oraz kontrolnej równiez spały
            lepiej(ten sam eksperyment) za to matki z grupy behawioralnej czuły się
            spokojniejsze i bardziej kompetentne, Wiemy też, co dzieje sie z dzieckiem,
            które płacze a nie umie jeszcze sie samoukoić bo nie posiada zdolności
            samoregulacji (pisałam o tym wyżej), czyli takim, które sie boi i jest w stresie
            (wydzielanie adrenaliny). Jaki stres jest juz poza granicą tolerancji? Jaki
            poziom hormonów stresu zaczyna utrudniac dziecku rozwój? Tego nie wie nikt...
            Na podstawie tej wiedzy (cząstkowej) mozemy (musimy?) podejmowac decyzje. Tak
            jak w wielu innych sytuacjach tak i tu mamy do czynienia ze swoistym konfliktem
            interesów. Interesy matki (potrzeba snu i czasu dla siebie) są sprzeczne z
            potrzebami dziecka (potrzeba bycia w symbiozie z matką, bliskiego kontaktu
            fizycznego).
            Rozumiem, że agresywne wypowiedzi pod moim adresem moga byc wyrazem tego, że w
            tej sytuacji nie ma IDEALNEGO wyjścia, to znaczy ktoś do kogos musi się
            dostosować a więc zrezygnować z jakiejś części swoich potrzeb...Kto ma do kogo
            się dostosowywać? To już jest decyzja każdego z nas. Zazwyczaj w życiu,
            podejmując jakąś decyzję nie wiemy jakie będą jej konsekwencje. To, czy decyzja
            była dobra, poznajemy po jej skutkach. Które często sa odroczone w czasie. Nigdy
            sie nie dowiemy, czy problemy które dziecko ma, wynikają z tego jak było
            usypiane, bo jest to tylko jeden z wielu wielu czynników, które wypływają na
            rozwój dziecka. Poza tym dzieci różnią się między sobą temperamentem, wrodzoną
            zdolnością do radzenia sobie ze stresem, ze zmianami, zdolnościami adaptacyjnymi
            itd. Wobec powyższego nie można powiedzieć, jaki wybór będzie bezwględnie
            "dobry" dla wszystkich stron. Każdy musi go dokonać sam. Warto jedynie -
            podejmując decyzję - wiedzieć, że działamy w sytuacji konfliktu interesów i nie
            dorabiać do swoich decyzji ideologii. Jak wiemy z doświadczenia, ideologie
            raczej oddalają ludzi od siebie niz zbliżają, i zwalniają nas od myślenia.

            Pozdrawiam
            JD
            • kanguria Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 04.03.10, 14:01
              Z Pani wypowiedzi wywnioskowałam, że są badania, wskazujące na to, iż dzieci
              poddane nauce zasypiania (technika behawioralna) śpią lepiej, niż nieuczone. Nie
              ma natomiast jednoznacznych wyników wskazujących, że dzieci z pierwszej grupy
              gorzej się rozwijają, są mniej mądre, gorzej radzą sobie w życiu itd. Czy jest
              to spowodowane brakiem takich badań, czy są badania, ale wyniki są negatywne
              i/lub niejednoznaczne? I nie mówię tu o badaniach nad wpływem płaczu na psychikę
              dziecka, tylko nauki zasypiania, co dla mnie nie jest jednoznaczne.

              A na marginesie - nie zauważyłam w tej dyskusji agresywnych wypowiedzi pod Pani
              adresem.

              Pozdrawiam
              • justyna_dabrowska Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 04.03.10, 14:25
                Nie ma takich badań (nie może ich być, bo nie mozna wyodrębnic samego "sposobu
                usypiania" jako zmiennej badawczej), które by wskazywały na związek miedzy
                technikami behawioralnymi a tym, że ktoś jest "mniej mądry, gorzej radzi sobie w
                życiu itp". To jest zbyt subtelny faktor jak sądze by mozna było budowac tu
                jakieś związki przyczynowo-skutkowe. Być może w przyszłości, gdy będziemy mieli
                naprawdę duża populacje dzieci usypianych w ten sposób - to na nich juz
                dorosłych będziemy mogli testować rozmaite hipotezy. DZis wiemy jedynie, że tzw.
                bezpieczne przywiązanie (teoria Bowlby'ego) skutkuje potem poczuciem
                bezpieczeństwa, lepszym wchodzeniem w relacje, lepszym radzeniem sobie ze
                stresem. Teorie Bowlby'ego potwierdzaja wspólczesne badania neurofizjologów
                zajmujących się więzią matka-dziecko. (Badania Kerstin Uvnas Moberg nad oksytocyną).
                JD

                • kanguria Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 04.03.10, 14:40
                  Dziękuję za rzeczową odpowiedź.
                  Rozumiem, że "bezpieczne przywiązanie" to sytuacja, a której matka spełnia
                  wszystkie potrzeby dziecka. Ale jest także stan pośredni pomiędzy odseparowaniem
                  dziecka od matki, a "attachment parenting".

                  Moje pytanie zmierza do zagadnienia podanego w tytule: Jak duże szkody w
                  psychice dziecka może zrobić nauka zasypiania, jeśli w pozostałych życiowych
                  problemach zachowujemy zasadę zaspakajania wszelkich potrzeb dziecka?

                  A drugie pytanie: Czy ciągły płacz przy zasypianiu nawet w obecności matki,
                  prężenie się, bicie (oczywiście dziecko młóci łapami, a nie przez matka dziecko,
                  żeby nie było nieporozumień :)) czyni mniej szkody, niż kilkudniowy płacz o
                  podobnym natężeniu przy nauce zasypiania? Mam tu na myśli fakt, że podczas nauki
                  zasypiania może dochodzić do stresu separacyjnego? I choć trwa on krótko (w
                  naszym wypadku 3 dni), czy może być gorszy, niż wielotygodniowe "spazmy"?

                  Dziękuje i pozdrawiam
                  • pantera2008 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 05.03.10, 20:03
                    Cieszę się, że po tylu postach udało nam się namówić Panią Psycholog na wypowiedź!
                    Jestem bardzo ciekawa odpowiedzi na drugie pytanie kangurii!
                    Właśnie - co jesli matka daje wszystko - tuli, nosi, a dziecko nie moze zasnac,
                    kopie, odpycha itd. Ja usypialam przy piersi przez rok, w nocy karmilam co 1,5
                    godziny, ale doszlo do tego, ze ani przy piersi ani lulany, noszony nie chcial
                    usnac. Już nawet ssanie piersi nie pomagało po wieczornej kąpieli (coś co zawsze
                    go usypiało). Były płacze, prężenie się itd., które trwały godzinę i oboje
                    umęczeni byliśmy strasznie. Byl to problem i dla niego i dla nas. Po prostu nie
                    umial sie sam wyciszyc. Oduczalismy jedzenia w nocy 2 tygodnie (był płacz, nie
                    było to łatwe) i teraz tata do niego zawsze wstaje w nocy 2 razy, ale usypia go
                    w łózeczku, głaszcząc, tuli też w łóżeczku, bo jeśli ja przyjdę i wezmę na ręce
                    lub do naszego łóżka, co chętnie bym robiła, to nie może usnąć, wierci się i
                    wierci. Dodam, że w dzień bardzo dużo się przytulamy, synek jest bardzo
                    pogodnym, wesołym, przekochanym dzieckiem.
                    • Gość: monika Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: *.chello.pl 05.03.10, 23:11
                      Ja bym szukała przyczyn zdrowotnych takiego zachowania.
                      Wedlug mnie cos dziecku dolegalo, skoro sie prezylo , wyginało, płakalo i nie
                      moglo sie samo uspokoic. Gdyby nie wiek, stawialabym na kolki. Sama przeszlam
                      przez blsene kolki i wypisz -wymaluj brzmia jak Twoj opis.
                      Moj synek zrezygnowal z piersi jak mial 14 mies i pozniej rzeczywiscie dluzej
                      zasypial. Tak okolo 40 min, krecac sie po lozku ( naszym malzenskim) , jak
                      zasnalprzekladalam go do jego lozeczka i ladnie spal do jakiejs 5:30, bo jest
                      rannym ptaszkiem:)
                      Za to zasypial mi dosc wczesnie bo okolo 19:30.
                      Fakt,ze ssal smoka i to moze mu pomagalo sie nieco wyciszyc.
                      Smoka odstawilismy jak mial 2 lata i obylo sie bez placzu, ku naszemu zdziwieniu
                      i zasypianie wciaz pozosalo spokojne.

              • Gość: mama Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? IP: 195.8.217.* 04.03.10, 14:53
                Do okolo 6-8 miesiaca zycia nie mialam az tak sielankowo.
                W dzien dziecko musialam nosic w chuscie, bo nie chcialo inaczej
                zasnac. Dodatkowo nie chcialo jezdzic w wozku wiec noszilam go tylko
                w chuscie. Do 8-9 mies, w nocy mialam pobudki co 3 godz. i Czasem
                tez musialam wstac i polulac dziecko w nocy ( ponosic, wsadzic do
                chusty itp.) Ale masz racje to wszystko przeszlo i wyciszylo sie
                okolo 8 -9 miesiaca. Pozniej bylo juz bardzo spokojnie i przyjemnie.
                Ale poczatki napawrde tez byly ciezkie, bo jescze mialam przez 2
                miesiace kolki, wiec dziecko bylo u mnie na rekach przez 12 godz na
                dobe. Ale jakos dalismy rade:)
    • aniaidaniel Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 03.03.10, 17:15
      Jako pedagog i matka zgadza się z opinią psychologa. Czytałam o tej metodzie i
      była nią wręcz oburzona. Są tam przykłady nawet 6 miesięcznych dzieci
      zostawianych w pokoju mimo ogromu płaczu a nawet wymiotów. Kim trzeba być by na
      coś takiego nie reagować przytuleniem dziecka? Ten trening samodzielnego
      zasypiania jest wg nie istnym treningiem odrzucenia dziecka.
      • agniesia1973 Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 04.03.10, 08:40
        Ta metoda jest nieludzka. Nie wiem jakim trzeba być rodzicem, zeby
        wytrzymać taki płacz maluszka. To jest metoda na wykończenie.
        Niemowle zaśnie wreszcie ponieważ jest tak wymeczone płaczem a potem
        nauczy się, że nie ma sensu wołać rodzica. Zgadzam sie z
        aniaidaniel - to jest trening odrzucenia dziecka.
        • fogito Re: Pani Justyno 04.03.10, 15:09
          Chylę czoła i zgadzam się w całej rozciągłości.
          Ja - kierując się jedynie instynktem i rozsądkiem - nigdy nie
          pozwoliłam się dziecku w łóżku wypłakiwać. Byłam na każde jego
          wezwanie i po jakim czasie tych wezwań było coraz mniej. Mój syn
          szybko zaczął przesypiać całe noce, bo zapewne wiedział, że zawsze
          przyjdę, gdy zawoła. Teraz mam spokojnego zrównoważonego
          sześciolatka, który nigdy nie histeryzuje, nie wrzeszczy, prawie
          wcale nie płacze, nie jest agresywny. Ku zdziwieniu moich koleżanek
          nie trzyma się mamusinej spódnicy. Jest samodzielny, odważny i
          empatyczny. Staje w obrnie słabszych dzieci w szkole. Słowem
          chodzący ideał. I nie wiem, czy miałam takie wyjątkowe szczęście,
          czy właśnie ta głęboka więź budowana od narodzin procentuje z każdym
          rokiem.
          • Gość: mama Re: Pani Justyno IP: 195.8.217.* 04.03.10, 15:41
            Zgadzam sie z fogito.
            Ja mam badrzo podobnego 3,5 latka:)
            A tez wszyscy twierdizli,ze przez czeste noszenie na rekach czy
            chustowanie napweno nigdy mi z rak nie zejdzie:) A jednak po
            skocnzeu roku zszedl i juz na nie nie wrocil:)
            • fogito Re: Pani Justyno 05.03.10, 09:18
              Gość portalu: mama napisał(a):

              > Zgadzam sie z fogito.
              > Ja mam badrzo podobnego 3,5 latka:)
              > A tez wszyscy twierdizli,ze przez czeste noszenie na rekach czy
              > chustowanie napweno nigdy mi z rak nie zejdzie:) A jednak po
              > skocnzeu roku zszedl i juz na nie nie wrocil:)

              :) Dokładnie. Ludziom się wydaje, że jak matka jest na każde
              zawołanie noworodka to tak już będzie do 18-tki. Bzdura. Dziecko,
              którego potrzeby są zaspokajane na bieżąco i które nie musi wyć
              godzinami szybko się usamodzielnia, bo ma duże poczucie
              bezpieczeństwa i nie musi bez przerwy sprawdzać, czy mama na pewno
              przyjdzie, czy nie.
              Poczucie bezpieczeństwa i oparcie jakie otrzymuje pozwala mu
              zdobywać świat bez lęku. I z tego co widzę po moim synu, takie
              dzieci nie są histeryczne. Ale oczywiście nie przeprowadziłam badań
              na stu osobnikach ;)
              • Gość: goscforum Re: Pani Justyno IP: *.chello.pl 05.03.10, 09:37
                Ja tez sie z ta opinia zgadzam.

                Najtrudniej wyzbyc sie wlasnego egoizmu dla dziecka, odlozc swoje potrzeby na
                jakis czas , na bok. Ale jesli sie to zrobi to naparwde zaprocentuje w
                przyszlosci i nam i dzieciom. Ale z tego co czytam, niestety niektorzy maja z
                tym problem.
                • aniaidaniel Re: Pani Justyno 05.03.10, 14:27
                  Gość portalu: goscforum napisał(a):

                  I to kwintesencja :) Czekam i ja na te procenty :)
                  >
                  > Najtrudniej wyzbyc sie wlasnego egoizmu dla dziecka, odlozc swoje potrzeby na
                  > jakis czas , na bok. Ale jesli sie to zrobi to naparwde zaprocentuje w
                  > przyszlosci i nam i dzieciom.
                  • Gość: aga Re: Pani Justyno IP: 83.143.103.* 22.03.10, 14:33
                    a ja sądze ze zaoszczedziłybyscie stresow dziecku i sobie jakbyście od razu uczyły je spac samego tzn nie brały z wygody do łózka rodziców.
                    jestem mamą 2,5 smyka i za kazdym razem po karmieniu odkładałam go do swojego łózeczka, teraz spi juz w "dorosłym" łózku z barierka i jest zadowlonym szczesliwym dzieckiem ;) to tyle w tym temacie :P
                    • vvrotka Re: Pani Justyno 24.03.10, 18:36
                      Każde dziecko jest inne i każde dziecko ma swoje potrzeby, ale czasem wydaję mi
                      się że mamusie chcą na siłę wprowadzać rewolucje do życia dziecka, nie
                      uwzględniając jego potrzeb. Nigdy nie robiłam afery o smoczek, wręcz wpychałam
                      na siłę, jedno i drugie moje dziecko samo oddało smoczek jak tylko pojawiły się
                      zęby. Tak samo ze spaniem, synek ma 4 latka, zazwyczaj musiałam z nim być przy
                      zasypianiu, a nawet bujać poduszką, sam chciał i mówił, że wtedy mu fajnie. nie
                      ma obecnie problemu z jego spanie, czasami zasypia sam, czasami potrzebuje
                      więcej uwagi, nie ma dramatów. Ufam swojej intuicji i staram się wyczuwać
                      potrzeby dziecka. Pamiętam sytuacje kiedy byłam z małym w szpitalu jak miał rok,
                      leżeliśmy na jednej sali z dziewczynką i jej mamą. Mój syn usnął leżąc
                      przytulony na mnie, ona z żalem patrzyła i mówiła "ty masz fajnie on sobie tak
                      usypia z tobą". Obserwowałam jej zachowanie do córki, usypianie przez wkładanie
                      do łóżeczka, mała usypiała, ale się tłukła z godzinę albo i dłużej. Picie czy
                      karmienie na poduszkach w łóżeczku, na leżąco. Dla mnie to było dziwne. Mamusi
                      było wygodnie, dziecku chyba nie bardzo. Sądzę, że czasami trzeba wyluzować i
                      nie naginać rzeczywistości na siłę.
                    • fogito Re: Pani Justyno 25.03.10, 09:06
                      Gość portalu: aga napisał(a):

                      > a ja sądze ze zaoszczedziłybyscie stresow dziecku i sobie
                      jakbyście od razu ucz
                      > yły je spac samego tzn nie brały z wygody do łózka rodziców.
                      > jestem mamą 2,5 smyka i za kazdym razem po karmieniu odkładałam go
                      do swojego ł
                      > ózeczka, teraz spi juz w "dorosłym" łózku z barierka i jest
                      zadowlonym szczesli
                      > wym dzieckiem ;) to tyle w tym temacie :P

                      A kto napisał, że trzeba spać z dzieckiem, żeby było zadowolone? Ja
                      karmiłam dziecko i wkładałam do kołyski obok łóżka małżeńskiego.
                      Tylko w pierwszych 3 miesiącach zdarzało się, że syn całą noc
                      przesypiał obok mnie.
                      Kiedy skończył rok urządziliśmy mu własny pokój i tam spał. Ale
                      nigdy nie pozwoliłam mu wypłakiwać się w łóżku - czekałam aż zaśnie
                      i przychodziłam na każde wezwanie. O to tylko chodzi, żeby nie
                      ignorować płaczu dziecka.
                      • Gość: mlodamama Re: Pani Justyno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.10, 11:41
                        A co mają zrobić matki, które muszą wrócić do pracy, i któe w tej
                        pracy ledwo sobie radzą?

                        Druga sprawa - mój synek zasypia w łóżeczku PIĘKNIE SAM i co z tego
                        skoro za godzinę się budzi z krzykiem? Biorę go więc do siebie śpi
                        ze mną, dostaje pierś na żądanie a i tak budzi się co godzinę.
                        Generalnie jest tak że czy śpi ze mną czy sam to i tak się budzi z
                        płaczem. A w dzień jest zawsze pogodny i uśmiechnięty.

                        I jak to się ma do teorii "bliskości" i zaspokajania potrzeb dziecka?
                        • alexandretta25 Re: Pani Justyno 01.04.10, 19:43
                          moja córcia (7 miesięcy) również zasypia sama. Nauczyłam ją tego
                          miesiąc temu. Wkładam ją do łóżeczka, śpiewam
                          kołysanki,głaszcze.Jednak, tak jak u "mlodejmamy" również budzi się
                          co godzine lub dwie.Wtedy tylko pierś ją uspokoji.Nasza lekarka
                          powiedziała,że trzeba to przetrwać. Ponoć związane jest to z
                          ząbkowaniem.Pozdrawiam wszystkie mamy!Nie dajcie się!!!:-)
                          • Gość: mamasynka Re: Pani Justyno IP: 195.8.217.* 02.04.10, 11:05
                            A czy to wybudzanie sie co godzina moze miec zwiazek z tym, ze
                            dziecko wlasnie zasypia samo, lub spi samo?
    • Gość: ella usypianie - praktycznie IP: 195.82.178.* 29.08.10, 00:26
      Wybór często daje życie. ja nie znałam tej metody i nie odnosiłam się do
      akademickiej psychologii, tylko rozwiązywałam bieżące problemy. Nie dało się
      spać cały czas z dzieckiem, gdyż pora spania "nie przylegała" no i po zaśnięciu
      dziecka trzeba było przecież wykonać wiele prac domowych oraz mieć jakiś kontakt
      z mężem, a także przyjąć czasem jakichś przyjaciół, obejrzeć film, poczytać
      itp.. Łóżeczko dziecka natomiast było w naszej sypialni gdzieś do 4 r.ż (aż
      zmieniliśmy mieszkanie na większe). Jak dzidziuś był malutki, to było dostawione
      do naszego łóżka, tak, że czasem wyciągałam rękę i mogłam córcię dotknąć i łatwo
      było w nocy nakarmić. Jednak uważałam, że lepiej, gdy dziecko śpi w swojej
      pościeli i łóżeczku, no i nasze łóżko było za małe, aby spać wspólnie (a męża
      wygonić na podłogę lub gościnną wersalkę nie miałam serca ;). Co do usypiania,
      to robiliśmy trochę tak jak w tej książce: dziecko po kąpieli i karmieniu kładło
      się do łóżeczka, trochę się pousypiało głaskaniem, śpiewaniem itp.- tak góra 10
      min., gdy się obudziło i płakało, to ktoś wchodził i mówił "spij, śpij",
      posiedział chwilkę i wychodził i tak czasem dwa, trzy razy ,ale córeczka nigdy
      nie płakała tak rozpaczliwie, raczej wołała lub pomarudziła, a często po prostu
      bawiła się w łóżeczku nim zasnęła. Potem o późniejszej porze kładliśmy się z
      mężem do swojego łóżka i gdy dziecko się obudziło,to albo wstawałam nakarmić ,a
      gdy w nocy nie wymagało już karmienia też się mówiło przez sen: "śpij, śpij" i
      jakoś dziecko na ogół zasypiało. Ja raczej mocno śpię i nie mam za bardzo chęci
      w nocy wstawać, nawet mąż częściej wstawał i podawał mi dziecko do karmienia lub
      je uspokajał. Nie narzekał, gdyż on bardzo chciał spać razem ze mną, miał nawet
      jakiś uraz na tym tle, gdyż słyszał, że po urodzeniu dziecka kobieta często
      "odrzuca" męża, a zaczyna się tym, że mama śpi z dzieckiem, a mąż musi kłaść się
      osobno. Więc godził się nawet na niedogodności w początkowym okresie, gdy
      dzidziuś nie przesypiał całej nocy, choć trwało to dość krótko, bo córeczka
      potrafiła przespać 6 godzin już od 4 m-ca życia.
      Moi znajomi na zmianę kładli się i zasypiali z dziećmi we wspólnym łóżku, potem
      po dwóch, trzech godzinach wstawali otumanieni, by coś w domu zrobić, a
      dzieciaki i tak znów wyły, gdy tylko obudziły się i zobaczyły, ze rodzice gdzieś
      "zniknęli". Oni spali z nimi do chyba 6 lat życia, tzn. koleżanka, bo mąż nie
      wytrzymał i w końcu spał w innym pokoju, co nie wpłynęło dobrze na ich związek.
      Dzieci natomiast wcale nie odseparowały się naturalnie w tym 2-gim roku życia,
      zawsze były dość nerwowe i długo nie potrafiły ani przez chwilę zostać same.
      Myślę, że moja córeczka szybko zorientowała się ,że my jesteśmy obok, przecież
      nas słyszała i że w końcu przyjdziemy spać - praktycznie razem, więc nie
      protestowała tak bardzo i nie bała się.Bez trudności, gdy miała 4 1/2 lata
      zaczęła spać w swoim pokoju na tapczaniku, nawet cieszyła się, choć drzwi
      musiały być uchylone, aby nas słyszała, rano przychodziła do nas do łóżka
      poprzytulać się, ale w nocy raczej nie, chyba, że była chora. Teraz jest już
      prawie dorosła, nigdy nie miała żadnych lęków, chętnie poszła do przedszkola.
      Dziś też jest pogodną osobą i ma z nami dobry kontakt do tej pory.
    • Gość: cassey trauma zasypianie IP: *.lublin.mm.pl 06.03.15, 10:14
      jak byłyśmy jeszcze z nowonarodzoną córcią w szpitalu to lekarze czasami prosili by uspokajać do badania moim małym palcem (ssała go), córcia od początku nie chciała smoczka, kupowaliśmy chyba wszystkie rodzaje smoczków na rynku...i nic.. po prostu ich nie chciała. Czasami bardzo płakała, ogólnie jest bardzo wrażliwym dzieckiem i ten palec działał uspokajająco. Zawsze do 7 mca zasypiała przy piersi bo po prostu inaczej nie umiała się wyciszyć... Poza tym ciągle budziła się w nocy co 2h, czasem co 1h i nie potrafiła zasnąć bez piersi, byłam tak wykończona że po prostu ją przystawiałam do piersi a ona zasypiała wtedy ją odkładałam do łóżeczka. Jak miała 3 mce to już nie potrzebowała mojego palca do uspokajania w dzień. Jak skończyła 7mcy to sama odstawiła pierś, nie chciała jeść, zaciskała wargi i przeszłysmy na mleko sztuczne. Ja się uparłam że nauczę ją zasypiać. Nie było tak źle, na początku bardzo płakała ale z dnia na dzień coraz mniej. Teraz o 18:30 się myjemy, mleczko, przytulamy się, odłożona do łóżeczka zasypia z uśmiechem bez najmniejszego marudzenia, o 19 już śpi. Ja siedzę przy niej przy łóżeczku, czasami pogłaskam po głowie. Ale w dzień jest tragedia. Nie potrafi się wyciszyć, ssąc tego palca to jedyny sposób żeby bez płaczu zasnęła. Do tego doszła moja mama która zajmuje się córcią w dzień bo ja musiałam wrócić do pracy. Obiecałyśmy sobie, że oduczymy ją ssania tego palca i będzie sama zasypiać. Mi się to udaje bo widocznie ze mną czuje się najbezpieczniej ale trwa to z 45 min... Moja mama jak ją kładzie to jest natychmiastowy ryk, Mała wpada aż w spazmy, od razu kojarzy sobie kładzenie w dzień z rykiem...jakby miała jakąś traumę, jak jej tego oduczyć? Jak spowodować żeby zasypiała też z uśmiechem na buzi. To jest coś strasznego, płacz jakby ją obdzierali ze skóry, nie pozwala siebie dotykać, przytulac.. Ma już 10 mcy i przeraża mnie to że tak wygląda to zasypianie... Więc a'propo psychiki dziecka.. moje przy takim pozwalaniu na płacz zaczęło kojarzyć spanie z płaczem...
    • megidoaga Re: Co z psychiką dziecka przy nauce zasypiania? 02.02.17, 21:54
      Kuzyn 4 dzieci ferberyzowal i nie maja uszzerbku( juz w szkole) ale ja bym chyba doznala.traumy gdybym miala.to zrobic. Zasypiam.oblepiona dwoma najmlodszymi do dzis. Maja 2 i 4 lata:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka