Dodaj do ulubionych

lepsze/gorsze

27.08.10, 13:11
Czy można w ogóle mówić o czymś takim jak lepszy i gorszy model
wychowania dziecka? Czy smoczek jest gorszy od całodziennego
wiszenia przy piers? Czy spanie dziecka w innym pokoju jest gorsze
od spania z rodzicami? Czy pozostawianie dziecka samego w pokoju w
łóżeczku bez kontaktu z nim, bo trzeba akurat coś zrobić
(ugotować/sprzątnąć/uprać) jest gorsze od zrobienia tego kiedy
dziecko śpi lub nie zrobienia wcale? Czy wózek jest gorszy od
chusty? Czy są w ogóle mierzalne skutki takiego czy innego
wychowania dziecka i opieki nad nim? Czy zostało udowodnione, że
dzieci coś zyskują, gdy rodzice wyznają zasady rodzicielstwa
bliskości a nie zasady tradycyjnego modelu wychowawczego?

Obserwują szwagierkę, wychowuje syna zupełnie inaczej niż ja moją
córkę - narazie wygrywa, bo jej syn niczego się nie domaga, o nic
nie woła, sam zasypia, sam się sobą zajmuje, siedzie w bujaku i o
nic nie prosi, podczas gdy moje dziecko ciągle jest noszone, tulone,
wisi na piersi gdy tylko ma ochotę, zasypia ze mną, śpi ze mną, nie
korzysta z wózka, nie zna smoczka. Ale ja mam dużo gorzej
zorganizowany dzień od niej. Ja mam ciągle bałagan, jem odmrożone
obiady, nie wyrabiam się z pracą, zakupami, obowiązkami. Czy
rzeczywiście kiedyś to właśnie ja wygram na tym, że dzisiaj podążam
za dzieckiem?
Obserwuj wątek
    • verenne Re: lepsze/gorsze 27.08.10, 13:24
      Wiesz... myślę, że wygra twoje dziecko. Budujesz mu poczucie
      bezpieczeństwa, wzmacniasz jego charakter itp.
      Poczytaj sobie np książkę "Mądrzy rodzice", albo wejdź na str.
      www.przytulmniemamo.pl/
    • morekac Re: lepsze/gorsze 27.08.10, 14:33
      wychowuje syna zupełnie inaczej niż ja moją
      > córkę -
      Jakby powiedzieć - to jest dwójka różnych dzieci. Wcale nie jest
      powiedziane, że dałaby radę dom ogarnąć z twoją córką.
    • joshima Re: lepsze/gorsze 27.08.10, 18:24
      Ja sądzę, że wiele zależy od motywów jakie leżą u podstaw takich a nie innych
      wyborów rodziców. Bo jeśli takie a nie inne decyzje rodzica wynikają z tego, że
      komuś się nie chce, że ktoś chce mieć święty spokój itp, to moim zdaniem dziecko
      traci całkiem sporo.

      Co do dziecka Twojej szwagierki. Ciekawe, czy będzie tak samo zadowolona, kiedy
      jej syn w wieku lat nastu też będzie sam się sobą zajmował. Ja nie znam ani
      jednego rodzica, który by się cieszył, że kompletnie nie ma pojęcia co robi jego
      nastoletnie dziecko. Znam tylko takich, którym się wydaje, że wiedzą, mimo że z
      dzieckiem kontakt jest na poziomie bliskim zero (15 minut przed wywiadówką i
      reszta dnia po wywiadówce).

      A poza tym to o czym piszesz ma niewiele wspólnego z kwestią organizacji czasu,
      jedzenia mrożonek i bałaganu :P Inna sprawa, że jeśli tobie to odpowiada to nie
      ma w ogóle o czym mówić.
    • hovawartka Re: lepsze/gorsze 27.08.10, 21:32
      a co to za wygrywanie czy przegrywanie? Wychowanie to jakiś wyścig?
      Spójrz po prostu na siebie, postępuj tak jak podpowiada ci serce.
    • manna_poranna Re: lepsze/gorsze 27.08.10, 22:23
      wygram/ przegram, lepsze /gorsze ...

      zawsze popełnia się błędy i każde dziecko jest inne. To banały, ale pozwalają
      zrozumieć, że nie metod idealnych, tak jak nie ma idealnych ludzi. To co robisz
      jest zgodne z Twoim światopoglądem, ja też tak robiłam. Ale z perspektywy widzę,
      że znaczenie to ma drugo a może nawet trzeciorzędne.
      Demonizujemy wiele rzeczy. Dzieci trzeba kochać i szanować. Reszta to drobiazgi ;)
      • joshima Re: lepsze/gorsze 28.08.10, 10:44
        manna_poranna napisała:

        > To banały, ale pozwalają
        > zrozumieć, że nie metod idealnych

        No tak. Metod idealnych pewnie nie ma, ale są przecież metody zupełnie
        beznadziejne, prawda?

        > Dzieci trzeba kochać i szanować. Reszta to drobiazgi ;)
        Czy ja wiem. Przecież reszta to właśnie sposób w jaki okazujemy (lub nie) tę
        właśnie miłość i szacunek, nieprawdaż?
        • kotwtrampkach Re: lepsze/gorsze 31.08.10, 21:25
          joshima napisała:

          > > Dzieci trzeba kochać i szanować. Reszta to drobiazgi ;)
          > Czy ja wiem. Przecież reszta to właśnie sposób w jaki okazujemy (lub nie) tę
          > właśnie miłość i szacunek, nieprawdaż?

          hmm, wydaje mi się, ze nie. Ważne, zeby kochać i szanować.
          Jeżlei kocham, zrobię dużo dla kogoś, nauczę się wiele, będę umiała zrobić coś
          trudnego, wymagającego mojego czasu i energii. Jeżeli powtarzam, ze kocham, ale
          tego nie czuję - nie zrobię wiele - kupię zabawki, pozwole na wszystko,
          pokrzyczę i pobiegnę do swoich zajęć..
          Jeżeli szanuję, to patrzę, uczę się człowieka, staram się go traktować tak jak
          na to zasługuje. Przepraszam, kiedy zrobię coś źle, proszę kiedy potrzebuję
          pomocy, stawiam wymagania, chwalę i pozwalam, żeby życie wymierzało kary,
          pomagam, pocieszam. Kiedy szanuję nie psuję dziecka, nie zmniejszam wymagań, nie
          pozwalam na lenistwo ;-)
          To chyba długi temat.

          Metody wychowania są dobre, kiedy są. Bo jeżeli wychowawca jest flegmatykiem,
          nie warto od niego wymagać biegania po parku linowym za dzieckiem; a kiedy
          wychowawca jest porywczy i emocjonalny - nienaturalne będzie dla niego siedzieć
          cicho i nieruchomo.
          Kiedy stosujemy jakieś metody - znaczy, ze je przemyśleliśmy, ze znamy ich cel
          (!!!), mamy przemyślane priorytety.

          powiedziałabym nawet, że wszystkie metody wychowania będą dobre, kiedy wynikają
          z wyboru a nie z poświęcenia - poświęcenie może zepsuć najlepsze metody i cele..

          :)
          • joshima Re: lepsze/gorsze 31.08.10, 22:24
            kotwtrampkach napisała:

            > joshima napisała:
            >
            > > > Dzieci trzeba kochać i szanować. Reszta to drobiazgi ;)
            > > Czy ja wiem. Przecież reszta to właśnie sposób w jaki okazujemy (lub nie)
            > tę
            > > właśnie miłość i szacunek, nieprawdaż?
            >
            > hmm, wydaje mi się, ze nie. Ważne, zeby kochać i szanować.
            Sądzisz, że toksyczni rodzice nie kochają swoich dzieci. Ależ kochają je i z tej
            miłości tak bardzo je krzywdzą :P

            > powiedziałabym nawet, że wszystkie metody wychowania będą dobre, kiedy wynikają
            > z wyboru
            Bicie i poniżanie też? Przecież te metody wynikają z wybory. Często są
            podyktowane swego rodzaju miłością do dziecka i troska o jego przyszłość.
            Naprawdę uważasz, że wystarczy by rodzic sądził, że wszystko co robi z miłości
            dziecka jest OK?
            • kotwtrampkach Re: lepsze/gorsze 02.09.10, 20:17
              joshima napisała:

              > Bicie i poniżanie też? Przecież te metody wynikają z wybory. Często są
              > podyktowane swego rodzaju miłością do dziecka i troska o jego przyszłość.
              > Naprawdę uważasz, że wystarczy by rodzic sądził, że wszystko co robi z miłości
              > dziecka jest OK?

              nie, no skąd, nie wystarczy, żeby rodzic tak SĄDZIŁ. Musi faktycznie robić
              wszystko z miłości i szacunku.
              I nikt minie wmówi, że rodzice krzywdzący swoje dzieci je kochają. Może tak
              nazywają to, co czują, moze tak wmawiają dziecku (i tu toksyczność tego
              kontaktu), ale to nie to uczucie.

              (Rzecz w tym, że nie wystarczy czegoś nazwać np.białym, żeby stało się białym.
              trzeba to przemalować, wyczyścić, wybielić, zmienić, zastąpić..)

              • joshima Re: lepsze/gorsze 02.09.10, 23:34
                > I nikt minie wmówi, że rodzice krzywdzący swoje dzieci je kochają.

                No jak to? Przecież wiele dzieci dostaje w dupe dla własnego dobra: "żeby
                wyrosły na ludzi". To chyba do cholery z miłości, nie?

                Dlatego napisałam, że nie jest prawdą, że wystarczy kochać "a reszta to
                drobiazgi". Te drobiazgi właśnie stanowią o tym, czy ta miłość i szacunek to
                deklaracje, czy rzeczywistość.
                • kotwtrampkach Re: lepsze/gorsze 04.09.10, 00:53
                  mozliwe, że piszemy o tym samym, tylko z róznych stron - kwestia nazewnictwa ;-)

                  mnie sie zawsze wydawało, ze połączenie miłości z szacunkiem jest idealne.
                  miłość jest silna, jest emocjonalna, gorąca, czasem nieprzewidywalna - porywa.
                  Szacunek jest stonowany, racjonalny, określony. Przepięknie się dopełniają.

                  A z biciem.. to strasznie dłuuugi i kontrowersyjny temat. Ludzie ciągle mówią
                  kiedyś było tak, po co to zmieniać, skoro było dobre. No niestety, świat wokoło
                  się zmienia..
                  Mam przedziwne wrażenie (to taka moja wieczorno-piątkowa teoria :-) ), że to też
                  jakoś jest powiązane z autorytetem: Mieszkał dawno temu chłop w wiosce, orał
                  pole swego pana, miał swoją chatę i tyle. Wiedział po co mu orać, jak to zrobić,
                  o jakiej porze, jakimi narzędziami. Dla syna był autorytetem : wiedział o życiu
                  wszystko, co powinien wiedzieć syn, mógł mu to przekazać. Bicie było formą
                  okazywania uczuć (patrz, jaki jestem wściekły), ale też rodzajem
                  nauki/konsekwencją niewłaściwego zachowania. Wrażliwi nie przeżywali za często.
                  Dawno temu życie łatwo się traciło - albo z większą pokorą.
              • klarci Re: lepsze/gorsze 04.09.10, 02:08
                > I nikt minie wmówi, że rodzice krzywdzący swoje dzieci je kochają.

                Oo, stanowczo się z Tobą nie zgadzam. Pomijam to, że każdy rodzic choć raz w życiu nawet
                nieświadomie zrobił jakąś 'krzywdę' dziecku. Ale nikt nie ma prawa twierdzić, że rodzic, który z
                domu własnego wyniósł metodę lania pasem, nie kocha dziecka. To jest moim zdaniem zbyt
                skomplikowane, żeby móc oceniać. Można stwierdzić, że nie jest wystarczająco dobrym rodzicem,
                aby sprawować opiekę, ale oceniać czyjąś miłość/ niemiłość, to już chyba arogancja, nie sądzisz (?)
                • kotwtrampkach Re: lepsze/gorsze 05.09.10, 23:28
                  klarci napisała:

                  > > I nikt minie wmówi, że rodzice krzywdzący swoje dzieci je kochają.
                  >
                  > Oo, stanowczo się z Tobą nie zgadzam. (...)
                  > aby sprawować opiekę, ale oceniać czyjąś miłość/ niemiłość, to już chyba arogan
                  > cja, nie sądzisz (?)

                  ech, masz rację, gdzieś się rozpędziłam..
                  próbowałam znane mi sytuacje i deklaracje miłości uogólnić do całości uczucia, i
                  się przejechałam..
                  Nie wychodzą mi uogólnienia..
                  Nie miałam w planie oceniać czyichś uczuć, bardzo przepraszam urażonych.
                  • klarci Re: lepsze/gorsze 05.09.10, 23:55
                    Mnie akurat nie uraziłaś. Ale przyznam Ci się, że w bliskim otoczeniu znam takie przypadki bardzo
                    trudnej miłości. Domyślam się co miałaś na myśli. Jednak miłość jest zbyt skomplikowanym uczuciem.
                    Chociaż zadziwiają (negatywnie) mnie przypadki, gdzie niby jest miłość, a w jednej chwili dzieje się
                    coś, przez co człowiek potrafi zabić drugiego człowieka - na przykład ostatnia strzelanina rodzinna.
                    Zgodzę się też z Tobą, że trudno uwierzyć, że ludzie bijący, molestujący, czy ogólnie
                    znęcający się nad dziećmi mogliby czuć do nich cokolwiek, co możnaby miłością nazwać.
                    Mną wstrząsnął film dokumentalny o molestowanych dzieciach. Autorzy odnaleźli dziewczynę, która
                    jako dzieco to przeżyła. Miała dwoje swoich dzieci. Przed kamerą opowiadała, że ona kocha dzieci
                    nad życie, że nigdy nie potrafiłaby ich skrzywdzić, że nigdy jak jej matka, nie wybierze narkotyków.
                    Kilka miesięcy potem trafiła do więzienia - była podejrzewana, że pozwoliła swojemu facetowi
                    molestować kilkumiesięczną córeczkę za pomoc w zdobyciu narkotyków - tak to ujęła prokuratura.
                    W każdym razie zostawiła dziewczynkę z tym facetem a sama poszła ćpać.
                    Do kamery powiedziała tylko tyle, że nie czuła się gotowa do wychowywania 2 dzieci - miała naście
                    lat (już nei pamiętam ile dokładnie).
    • anna_sla Re: lepsze/gorsze 27.08.10, 22:39
      ale to jest czysta ruletka. Ja też miałam swoje pierwsze takie wynoszone,
      domagające się itp. W tej chwili jest najzdolniejszym przedszkolakiem w swojej
      grupie. Bystra, mądra w mig łapie wiele rzeczy i wiele ludzi i specjalistów
      (lekarzy) to zauważa, rozmawia się z nią nieraz jak z dużo starszym dzieckiem. A
      dzięki wynoszeniu i zaspokajaniu ciągle jej potrzeb i nie jadaniu normalnych
      obiadów przez to mam póki co zajebisty kontakt z córką, bo w mig łapię czego jej
      trzeba lub jaki błąd popełniam. Dla odmiany koleżanka miała totalną odwrotność
      mojej córy i niestety nie ma takiego kontaktu z dzieckiem, popełnia podstawowe
      błędy i choć głupio to brzmi, ale nie jest taka bystra jak moja Magda.
      • hovawartka Re: lepsze/gorsze 27.08.10, 23:13
        anna_sla napisała:

        Dla odmiany koleżanka miała totalną odwrotność mojej córy i niestety
        nie ma takiego kontaktu z dzieckiem, popełnia podstawowe błędy i
        choć głupio to brzmi, ale nie jest taka bystra jak moja Magda.


        to naprawdę głupio brzmi.. raz, że wyszło, ze twoja kolezanka nie
        jest tak bystra jak twoja córka, a dwa - co to są te podstawowe
        błędy? Wygląda na to, że juz kolezance klasówkę z macierzyństwa
        zrobiłaś.
        • anna_sla Re: lepsze/gorsze 30.08.10, 08:13
          > to naprawdę głupio brzmi..

          wiem :D

          > raz, że wyszło, ze twoja kolezanka nie
          > jest tak bystra jak twoja córka, a dwa

          moja koleżanka jest bystrzejsza od mojej córki :D no proszę Cię ;)

          > Wygląda na to, że juz kolezance klasówkę z macierzyństwa zrobiłaś.

          a Ty się nigdy nikomu nie przyglądałaś i żadnych wniosków nie wyciągałaś?
          Widzisz akurat to co ja pochwalam ona gani i na odwrót. To normalne, bo inaczej
          swoje dzieci wychowujemy i nigdy żadne z nas nie będzie miało 100% racji.
      • scher Re: lepsze/gorsze 28.08.10, 10:32
        anna_sla napisała:

        > W tej chwili jest najzdolniejszym przedszkolakiem w swojej
        > grupie. Bystra, mądra w mig łapie wiele rzeczy

        Za to ma może inne wady, których - ślepo zapatrzona w dziecko - po prostu nie dostrzegasz.

        > zajebisty kontakt z córką

        Boże! :~)

        > w mig łapię czego jej trzeba lub jaki błąd popełniam

        Nieustanne skoncentrowanie się na dziecku to prosta droga do wychowania rozpuszczonego, egoistycznego bachora.

        > ale nie jest taka bystra jak moja Magda.

        ROTFL.
        • anna_sla Re: lepsze/gorsze 30.08.10, 08:18
          > Za to ma może inne wady,

          oczywiście..

          > których - ślepo zapatrzona w dziecko - po prostu nie dostrzegasz.
          > Nieustanne skoncentrowanie się na dziecku to prosta droga do wychowania
          > rozpuszczonego, egoistycznego bachora.

          noo ;) Oj biada mi na starość ;)
    • Gość: domza2 Re: lepsze/gorsze IP: *.rzeszow.vectranet.pl 28.08.10, 12:39
      Osoba z mojej rodziny ma styl wielce autorytarny (baaardzo, uwierzcie mi),
      dzieci chodzą jak w zegarku ( bo się jej boją) i... są olimpijczykami, czerwone
      paski, same osiągnięcia, piękne, wysportowane, samodzielne, lubiane w grupie,
      naprawdę - bez przesady - NAJ. Czy robią to wszystko, by zasłużyć na miłość,
      akceptację przy surowej matce? Taka motywacja jest niezwykle silna.
      Mimo to, ja patrząc na ich przestrach nigdy nie przekonam się do tychże metod.
      Mam świadomość, że może nie wychowam olimpijczyka, ale... jakoś nie umiem
      stosować "metod w drodze do celu". Jestem z córką , bo ją kocham, jesteśmy sobie
      razem w trójkę i to co się dzieje między nami jest dziełem pewnie wypadkowej:
      przypadku i naszych trzech oddzielnych osobowości. Może rozpuszczę córkę, ale
      trudno. Tylko takie mam "metody", bo taka jestem. Każdy jest inny. A jak tu ktoś
      mądrze skwitował dziecko trzeba kochać i szanować i już- tak jak siebie, albo
      bardziej niż siebie.
    • Gość: dimma Re: lepsze/gorsze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.10, 09:13
      Pierwszą corkę chowałam tak jak Ty. Tylko nie znałam chust, wiec
      uzywalam wozka. teraz mam dwie corki - 3 lata i 3 miesiące i drugą
      chowam tak samo, ale przestałam wartościować. To jest dobre, co sie
      sprawdza. Pewnie, ze ssanie piersi jest zdrowsze. u nas udaje sie bez
      smoczka. ale jesli corka by chciala ssac non-stop i wplywaloby to na
      relacje ze starsza, to bez wachania uzylabym np smoczka...itd..
      • fruzielka27 Re: lepsze/gorsze 30.08.10, 00:58
        Trudno ocenić czy lepsze czy gorsze, bo to jak my
        działamy/wychowujemy bądź nie dziecko, to jedno. A drugie to
        charakter dziecka. Jedno potrzebuje podpowiedzi, inne samo umie w
        wielu sytuacjach decydować. Jedno lubi chaos, drugie potrzebuje
        ustalonego rytmu. Jedno uśnie gdziekolwiek, a drugie tylko w
        łóżeczku i nie położone w odpowiednim momencie będzie marudzić itd.
        Moim zdaniem trzeba wyczuć dziecko. Ze starszą córką baaardzo rzadko
        wracaliśmy później do domu - bo potem nie mogła usnąć, marudziła w
        gościach okropnie itd. Z młodszą jest inaczej - bawi się zazwyczaj
        ładnie, nie marudzi i jedyny "dramat" to wyjście z kąpieli, a potem
        kolacja i dobranoc, nie ma problemu, więc nie powiem co jest lepsze,
        bo dla jednej co innego, dla drugiej co innego i stosowanie tych
        samych metod przy obu byłoby wg mnie błędem.

        A druga rzecz - czy będzie lepiej jak robisz Ty czy jak
        szwagierka... Wiesz - chyba sama musisz odpowiedzieć sobie na to
        pytanie - czy dobrze Ci z tym co robisz czy nie. Czy wolisz
        zdecydowaną większość czasu i siebie poświęcić dziecku czy jednak
        źle się z tym czujesz. Bo jak Cię coś uwiera, to ten model nie
        przejdzie. Ja nie widzę powodu podążania za dzieckiem non stop. Też
        mam swoje potrzeby, przyjemności. Oczywiście dziecko "dyktuje" wiele
        czynności w ciągu dnia, bo tak to już jest, ale ja też mam prawo do
        chwili dla siebie czy decyzji, że dziś odwiedzimy ciocię, bo mam
        ochotę się z nią spotkać i niekoniecznie pytam dziecko o zdanie.
        Spotkałam się już z ostrą krytyką tego, że idę z dzieckiem na spacer
        i daję mu wybór gdzie chce iść - np. plac zabaw czy spacer wkoło
        domu, ale to ja decyduję o spacerze jako takim. Jednak ja też mam
        swoje zdanie na ten temat i nie uważam, żeby moje zachowanie było
        złe. Reasumując - rób tak jak podpowiada Ci serce i intuicja i nie
        trać po drodze siebie. Takie moje zdanie
    • blue_romka Re: lepsze/gorsze 30.08.10, 09:08
      Byl niedawno watek, w ktorym ekspert sie wypowiadal, ze nie ma metod
      sprawdzonych w 100%, nie prowadzi sie badan dlugofalowych etc, ze
      podejmujac decyzje musimy brac pod uwage bilans zyskow i strat, bo
      zawsze czyjs interes bedzie przewazal. Znajdz i poczytaj.
      Jako rodzice musimy dokonywac wyborow i to w sferze bardzo trudnej,
      bo emocjonalnej. Nikt nie ma bowiem watpliwosci, ze trzeba zmienic
      zasikana pieluche, ale juz takiej samej pewnosci nie ma w kilku
      przedtawionych przez Ciebie kwestiach. Dlatego nalezy zaufac
      zdrowemu rozsadkowi i intuicji. Mnie one mowia, ze posprzatany dom
      jest mniej wazny niz przytulenie dziecka, ze nie mozna zostawic
      placzacego malucha samego itd. A to ze dziecko Twojej szwagierki
      samo soba sie zajmuje i o nic nie prosi by mnie zdecydowanie
      przerazalo, a nie zachwycalo.
      • justyna_dabrowska Re: lepsze/gorsze 30.08.10, 14:10
        Myślę że ważne jest też to, czy w kontakcie z dzieckiem jesteśmy autentyczni,
        czy to co robimy - robimy dlatego, że to jest nam bliskie, czy jest w tych
        "metodach" jakaś sztucznośc. To tak jak z "chwaleniem". Ponieważ kiedyś mówiono
        dzieciom głównie rzeczy przykre i krytyczne, kolejne pokolenie - które tego
        doświadczyło - postanowiło zaufac "pozytywnym wzmocnieniom" i bywa że stosuje
        "chwaleni" jako sposób na manipulowanie dzieckiem. Tymczasem - według mnie -
        dziecka nie ma co chwalić nawykowo, rutynowo, automatycznie - tylko dzielic się
        z nim, swoim zachwytem, czułością, wzruszeniem itp wtedy kiedy je czujemy.

        Boje sie wszelkiego dogmatyzmu, ścisłego trzymania się teorii - troche tak jak w
        kontakcie z ukochanym mężczyzną...wszelkie "sposoby na miłośc" są w istocie
        próbo przejęcia kontroli a nie wyrazem miłości.

        Przekonuje mnie Korczak, kiedy mówi" Nie ma dzieci, są ludzie".
        :-)

        Pozdrawiam

        JD
    • Gość: s Re: lepsze/gorsze IP: *.79-160-104.customer.lyse.net 02.09.10, 10:08
      widzisz, nie jestes ze swoja szwagierka 24 godziny na dobe. wiesz, moja starsza corka tez byla przy mnie caly
      czas, albo raczej ja z nia. w efekcie dzisiaj, juz dwulatka ma problemy, zeby sama sie czyms zajac. Caly czas
      zaprasza mnie do zabawy, musi byc przy mnie. . . nie ma zlotego srodka. Moze szwagierka jest bardziej
      zaradniejsza...Popadanie w skrajnosci tez nie jest dobre.My teraz jestesmy na etapie uczenia sie co moge zrbic
      bez mamy!
      • lullanka07 Re: lepsze/gorsze 03.09.10, 10:30
        chyba ze starszakami tak juz jest ze sami przyzwyczajamy dzieku do naszej ciaglej obecnosci.
        moj starszak tak samo zawsze byl obok nas,poswiecalismy mu mnostwo czasu,razem sie bawilismy.
        skutek tego jest taki ze syn nie potrafil bardzo dlugo sam sie bawic,nie potrafil nic konkretnego wymyslec,nie mial pomyslu na zabawe.
        mlodsza corka jest wychowywana zupelnie inaczej,daje jej czas na samodzielna zabawe,nie ingeruje na kazdym kroku.
        dzieki temu mala ma tak bujna wyobraznie wyobraza sobie niesamowite rzeczy i w sumie nie potrzebuje towarzystwa zeby sie czyms zajac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka