agata01234
27.08.10, 13:11
Czy można w ogóle mówić o czymś takim jak lepszy i gorszy model
wychowania dziecka? Czy smoczek jest gorszy od całodziennego
wiszenia przy piers? Czy spanie dziecka w innym pokoju jest gorsze
od spania z rodzicami? Czy pozostawianie dziecka samego w pokoju w
łóżeczku bez kontaktu z nim, bo trzeba akurat coś zrobić
(ugotować/sprzątnąć/uprać) jest gorsze od zrobienia tego kiedy
dziecko śpi lub nie zrobienia wcale? Czy wózek jest gorszy od
chusty? Czy są w ogóle mierzalne skutki takiego czy innego
wychowania dziecka i opieki nad nim? Czy zostało udowodnione, że
dzieci coś zyskują, gdy rodzice wyznają zasady rodzicielstwa
bliskości a nie zasady tradycyjnego modelu wychowawczego?
Obserwują szwagierkę, wychowuje syna zupełnie inaczej niż ja moją
córkę - narazie wygrywa, bo jej syn niczego się nie domaga, o nic
nie woła, sam zasypia, sam się sobą zajmuje, siedzie w bujaku i o
nic nie prosi, podczas gdy moje dziecko ciągle jest noszone, tulone,
wisi na piersi gdy tylko ma ochotę, zasypia ze mną, śpi ze mną, nie
korzysta z wózka, nie zna smoczka. Ale ja mam dużo gorzej
zorganizowany dzień od niej. Ja mam ciągle bałagan, jem odmrożone
obiady, nie wyrabiam się z pracą, zakupami, obowiązkami. Czy
rzeczywiście kiedyś to właśnie ja wygram na tym, że dzisiaj podążam
za dzieckiem?