przedszkolne dylematy

15.09.10, 11:01
Witam jestem mamaa 3 l;etniego Kubusie ,od wrzesnia uczeszcza do przedszkola.
tzn w przedszkolu był 1,2,3wrzesień i miał tygodniowa przerwę ze względu na bardzo silne zapalenie krtani (nie obylo sie bez antybiotyku ).od tego poniedziałku chodzio normalnie i mam nielada problem bo strasznie płacze,nie umie sie zaaklimatyzowac ,woła ciagle o mamę i ze chce do domu.1wrzesnia poszedl z usmiechem na twarzy chetnie sie bawił,z małym dystansem do obcych mu zabawek i dzieci ale pani stwierdziła ze jest ok.gdy go odbierałam płakał ze chce juz do domku i tylko z mama(całe trzy lata byłam tylko dla niego,od miesiaca pracuje),2-3-wrzesień płacz na wejscie ,płacz w ciagu czterogodzinnego pobytu z przerwaminiechcec do zabawy,poznawania nowego ogolny dystans.
od poniedziałku "powtórka z rozrywki "płacze dopiero jak podjezdzay pod przedszkole,wysiadzie z auta ale wpada jakby w trans mówienia jednej rzeczy"mami ja chce dom,mami ja chce dom....itd....."nie tu ja dom chce"....
i tak az pani po niego nie przyjdzie.
da buziaka,zrobi papa,zapewniam go ze wroce po obiadku(tzn po 4godzinkach jego pobytu w placówce),idzie ze łzami ale idzie nie protestuje kopiac-krzycząc itp...
wychowawczyni stwierdziła ze mam pomyslec czy teraz posłanie go do pzedszkola jest odpowiednim czasem????zastanawiam się dlaczego nie?????sam się załatwia ,woła kiedy cce siusiu,naje sie sam,problemem moze jest to ze bardzo mało mówi(ok 60słow zrozumile)tworzy małe krotkie zdania.
moje pytanie jest nastepujące jak długo czekac czy się zaaklimatyzuje,ile dać mu czasu????

jeszcze pare kwesti które pominełam:

-nie chce jesc posiłkow w przedszkolu,mówi ze "mama w dom amm amm""ja tu nie amm"(po przyjsciu z przedszkola woła o zubzie(zupke)i ama je z checia
-w domu jest zamyslony czasem i mówi czasem tak ni z gruszki ni z pietruszki ze "ja juz dzieci nie ,ja bede dom mami"(strasznie jest do mnie przywiazany do meza tez )

i tak szczerze nmówiąc nie wim czy w jego zachowaniu które opisałam jest cos niepokojacego,znających sie na rzeczy prosze o odp
głownie le czasu dać na adaptację i jak mowic o przedszkolu zeby było dla niego powoli interesujace bo w tej chwili nie pogadam z nim na temat przedszkola bo sie krzywi i stawia fochy e on do dzieci juz nie idzie.
dziekuje
    • mustardseed Re: przedszkolne dylematy 16.09.10, 13:43
      Dla niego rozatanie z Tobą to istna tragedia, on nie jest emocjonalnie gotowy, i to zapewne starała się Tobie przekazać pani z przedszkola.
      Bez gotowości emocjonalnej całe doświadczenie przedszkolne jest bez sensu, może wyrządzić krzywdę dziecku, bo bardzo negatywnie to przeżyje. Sama gotowość 'fizyczna' typu toaleta i samodzielne jedzenie to za mało.
      Twój syn ma prawo byc niegotowy, całe życie był tylko z Tobą, a teraz taka dramatyczna dla niego zmiana.
      Najlepiej poradzić się doświadczonego psychologa dziecięcego (może PPP, chociaż tam są długie terminy teraz).
      Co oczywiście nie oznacza, że jest z nim coś nie tak - to poprostu ogromny stres, z którym ma prawo siobie nie radzić.

      • Gość: szymina Re: przedszkolne dylematy IP: 72.54.238.* 16.09.10, 22:58
        Ja tez tu widze tylko, ze synek nie jest gotowy na rozstanie. Jak mozesz (czyli nie pracujeszz0 to go nie dawaj do przedszkola. Moje dzieci do tego "dojrzaly" w pewnym momencie i przewazyl pociag do zabaw/dzieci i same zechcialy zostawic mame.
    • Gość: kasia123m Re: przedszkolne dylematy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.10, 22:51
      moj tak mial...trwalo o do polowy padziernik albo nawet poczatku listopada...liczac oczywiscie ze kilka dni byl a dwa tyg chory potem wracal...tydzien placz i dwa tyg chory....mial 2 lata 10 miesiecy...potem psyholog obserwowala go w styczniu bo nie bawil sie z dziecmi...panie twierdzily ze sie izoluje choc wychodzil usmiechniety...i twierdzila ze niebyl gotowy emocjonalnie...dodam jeszcze ze odpieluchowany 4 miesiace przed przedszkolem a zaczal sie maczyc..potrafil sie z sikac na srodku pokoju...odreagowywal..psyholog przedszkolna mowila ze powinin isc od stycznia...ze tak by bylo lepeij...tylko ze jak juz go widziala to on "chodzil" te 4 miesiace z wiekszymi przerwami...a znowu inna psyholog( jest rehabiltowany i w pazdzierniku i listopadzie byl w swoim szpiytalu ogladany przez inna pania psyholog)...wiec ta szpitalna jesdna z lepszych twierdzila ze nie ma czegos takiego jak dojrzalosc emocjonalna..ze przeciez dzieci do zlobka ida i tez z czasem sie aklimatyzuja...a sa duzo mlodsze...u nas tez bylam z synem caly czas przez 3 lata...syn dodatkowo po wielu przejsciach zdrowowtnych wiec ta wiez tez napewno mocniejsza...bo jak dziecko choruje to wiadomo jak jest...wiec niestety moja wypowiedzia cI niepomoglam ale chcialam pokazac dwie rozne opinie dwoch psyhologow o tym samym dziecku...acha i jeszcze jedno..dziecko na adaptacje ma 6 tyg...po 6 tyg jesli dalej placze to nauczyciel moze wyrazac swoja opnie...a nie jak on dopiero zaczyna bo byl chory...
    • joasia_44 Re: przedszkolne dylematy 22.09.10, 09:38
      Ja od pań przedszkolanek słyszałam, że adaptacja do 3 miesięcy to jest norma i nie ma co panikować. Jak był ciągle z Tobą to co się dziwisz, u nas pomogło podrzucanie babciom, częste wizyty no i to że poszedł w wieku 2 lat do żłobka - problem był tylko pierwszy tydzień i tylko na rozstaniu się, potem się normalnie bawił. Jeżeli wróciłaś do pracy to nie rób żadnych gwałtownych ruchów i daj mu jeszcze czas, poza tym, bałabym się, że za rok albo pół roku jak mu teraz odpuścisz to będzie jeszcze gorzej i trauma dla dziecka jeszcze większa. Pozdrawiam
    • aglaonike77 Re: przedszkolne dylematy 22.09.10, 21:46
      Moje przemyślenia są takie. Różni psychologowie różne opinie. Z doświadczenia wiem, że lekarze w szpitalach wychodzą z założenia, że poważny problem to taki który wymaga hospitalizacji a resztę zaliczają do takich "lekkich przypadków"; co w ich opinii oznacza że nie ma się czym przejmować.
      Znasz swoje dziecko lepiej niż Pani psycholog. To po pierwsze. Po drugie owszem można zostawić dziecko i w żłobku, tylko jakoś nikt nie wspomina o tym jakie są starty emocjonalne dziecka. Po drugie dzieci przechodzą różne etapy rozwojowe i zależnie od tych etapów różnie odbierają otoczenie, siebie, mamę, tate, lepiej lub gorzej sobie radzą ze stresem, zmianami otoczenia, trybu dnia itd. (przykład 6 m-ne dziecko nieźle zniesie pozostawianie w żłobku; zaś dla 9 miesięcznego samo pozostanie z babcią bywa traumą nie do przejścia -a przecież to osoba którą zna). Trzylatek, to skomplikowany wiek, dzieci w tym wieku generalnie źle znoszą zmiany, zwłaszcza tak wielkie.
      Być może nie istnieje dojrzałość emocjonalna ale istnieje coś takiego jak dojrzałość przedszkolna i oznacza ona : dojrzałość psychiczną dziecka + dojrzałość rozwojową (czyli samodzielność, umiejętność zadbania o podstawową higienę, samodzielne jedzenie itd).
      Aby dziecko mogło w pełni wykorzystać możliwości jakie daje przedszkole ( bo przecież posyłamy nasze maluchy do pe-kola nie tylko po to by gdzieś sobie posiedziały 4h ale żeby lepiej się rozwijały i w przyszłości lepiej radziły w szkole) musi posiadać pełną zdolnośc przedszkolną.
      Teraz o stresie adaptacyjnym. Przeżywa go każde dziecko, które zmienia swoje dotychczasowe otoczenie (przeprowadzka, pójście do przedszkola, do szkoły) i związany jest z koniecznością dostosowania się dziecka do funkcjonowania w nowych warunkach środowiskowych( zmiana otoczenia, przebywanie parę godzin bez obecności mamy, przebywanie w dużej grupie dzieci, nowe godziny posiłków, nowe zasady itp.).
      Nigdzie nie ma określonej długości okresu adaptacyjnego dla przedszkolaka, bo ważna jest nie tyle długość ile koszta psychiczne jakie ponosi dziecko-przedszkolak. Jesli te koszta rosną (zamiast maleć - czyli stan nie ulega poprawie) i np.: dziecko staje się płaczliwe, traci apetyt, pojawiają się kłopoty z zasypianiem i moczenie w nocy i gdy trwa to zbyt długo, trzeba zrezygnować z posyłania dziecka do przedszkola.
      Pisałaś że Twój mały zmienił się także podczas pobytu w domu - to też powinno dać Ci do myślenia. Dla dziecka takie koszta psychiczne mogą być zbyt duże, i mogą odbić się w przyszłości echem (np. jąkaniem, zamknięciem w sobie, wycofaniem).
      Jeśli się niepokoisz idź do psychologa i porozmawiaj. I koniecznie obserwuj synka. Naprawdę nic się nie stanie jak do przedszkola pójdzie za rok. Mój mały miał 3lata i 8 m-cy jak poszedł do pe-kola (z powodu niedostania się do publicznego) i muszę powiedzieć, że w sumie wyszło mu to na dobre. Owszem przechodził okres adaptacyjny (trochę się buntował, czasami czekał na mnie w szatni, przez jakiś czas mówił że nie chce iść do przedszkola) ale trwało to jakieś 4-6 tygodni i nie było tak drastycznie jak u Ciebie ( żadnych problemów z jedzeniem, spaniem, czy moczeniem się). A dodam że był "zaprawiony" w pozostawaniu bez mamy ( w wakacje nawet 2 tyg. u dziadków).
      Polecam artykuły i stronki:
      www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080903/OPOLANKA05/489024351 i partnerstwo.onet.pl/1410556,3500,,artykul.html
      www.przedszkolekopernik.cba.pl/a2.htm

      I powodzenia
Pełna wersja