IP: *.as.kn.pl 13.10.10, 18:41
Mój synek ma cztery lata, od roku chodzi do przedszkola. Martwi mnie to ze na moje prośby dotyczacej zrobienia konkretnej rzeczy reaguje głośnym krzykiem( nie zawsze na szczęście), poniewż nie chce jej wykonać bardzo szybko się nakręca, biega po domu trzaska drzwiami.Sytuacje te są męczace, uspokajamy go i w miarę szybko się wycisza.W przedszkolu czy u babci takich sytuacji nie ma.
Nie wiem gdzie tkwi nasz błąd.
Obserwuj wątek
    • soffia75 Re: 4-latek, 13.10.10, 23:16
      Gość portalu: Jagoda napisał(a):
      > (...) na moje prośby dotyczacej zrobienia konkretnej rzeczy reaguje głośnym krzykiem( nie zawsze na szczęście), poniewż nie chce jej wykonać bardzo szybko się nakręca, biega po domu trzaska drzwiami.
      Co robisz, jeśli synek reaguje w ten sposób na Twoją prośbę albo polecenie? Konsekwentnie powtarzasz czy odpuszczasz dla świętego spokoju, żeby przestał krzyczeć? Jak w takich sytuacjach postępuje babcia? (o przedszkole nie pytam, można się domyślić, że nauczycielki nie pozwalają na takie akcje) Może synek wyczuł, że tym krzykiem może u Ciebie sporo ugrać?...
      • Gość: jagoda Re: 4-latek, IP: *.opole.internetia.pl 14.10.10, 08:41
        Myśle, że to mój błąd, że ulegam po to aby się nie nakręcał, czasmi też na niego krzyczę w chwilach bezzsilności. Ale są też takie sytuacje, że nic od niego niechcę a on sam się nakręca.Czy to mija? cały czas się uczę i chyba popełniam błędy wychowawcze.Wojtuś jest pomimo tego kochanym dzieckiem i stale mu to powtarzam.
        • soffia75 Re: 4-latek, 14.10.10, 23:38
          Gość portalu: jagoda napisał(a):
          > Myśle, że to mój błąd, że ulegam po to aby się nie nakręcał, czasmi też na niego krzyczę w chwilach bezzsilności.
          No, właśnie - jeśli ulegniesz, będzie to jasny sygnał dla Twojego synka, że jego metoda działa (a Ty zyskasz spokój na krótką metę, tylko do następnej awantury). Najlepiej te krzyki synka ignorować, bo jest to typowy "teatr jednego aktora", obliczony tylko na efekt i zwrócenie Twojej uwagi - a jeśli "widownia" nie zwraca uwagi, kontynuowanie "przedstawienia" traci sens. Pozwól się synkowi wyzłościć, wyjdź do drugiego pokoju i cierpliwie poczekaj, aż się uspokoi (na początku może to trochę potrwać!) - wtedy wróć do niego i spokojnie porozmawiajcie o całej sytuacji: co go tak rozzłościło, dlaczego nie chce wykonać Twojego polecenia i dlaczego powinien to zrobić. Staraj się sama również nie podnosić głosu. Myślę, że gdy synek zrozumie, że jego "awanturki" nic nie dają, stopniowo przestanie się tak nakręcać, również bez powodu.
          Sposób nie jest łatwy, wymaga baaardzo dużo cierpliwości i opanowania - ale działa (w każdym razie na moją własną 5-latkę podziałał;) ). Powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka