Gość: dimma
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.02.11, 08:47
Witam,
mam w domu 9 miesieczna corke. od 3 miesiecy 4 razy w tyg po 6-7h jest pod opieka niani. ja w tym czasie pracuje, glownie w domu, za scianą. jest to pani w wieku ok 63 lat.
niania bawi nam juz drugą corke, z poprzednią bylo super. Widze, ze pani sie stara i nie szczedzi wysilku, jednak mala z nią bardzo marudzi, poplakuje. Pierwsze 6 tyg bylo moim znadniem bardzo zle, jesli nie spala i nie byla na dworze, to plakala. teraz umie juz sama sie pobawic zabawkami, klockami, wiec są momenty, ze jest zajęta i ładnie bawią sie razem. ale ZAWSZE jest placz przy usypianiu, przewijaniu, i poza spaniem, ok polowa czasu to marudzenie corki. Widze, ze opiekuna stara sie ja zabawic, pocieszyc, ale nie wychodzi jej to. a co gorsza, nie wiem, co jej poradzic, bo ze mna dziecko jest pogodne i jak placze, to mam konkretny powod - glownie zmeczenie. Faktem jest, ze corcia jest ciagle albo podkatarzona(zbiera co starsza przyniesie z przedszkola), albo ząbkuje... moim zdaniem z jednej strony corka teskni, a z drugiej niania nie zawsze umie wyczuc, co w danej chwili dziecko chce jej powiedziec i podąza swoimi schematami zamiast podazac za dzieckiem i spokoj jest wtedy, gdy akurat ich pomysly na zycie sie pokrywają...
ale nie wiem, czy nie jestem tu niesprawiedliwa, bo jednak sama czasem przez sciane jak slysze placz malej nie umiem powiedziec niani o co chodzi. wiem tylko, ze ja sie zjawiam i jest spokoj.
poradzcie prosze, co zrobic? czekac, az sie dogadaja? moze corka po prostu teskni za mna i z kazda niania by plakala? wizja zmiany niani mnie przeraza, bo to od nowa trzeba zbudowac zaufanie do kogos obcego, moje i dzieci...
poradzcie prosze:)
pozdrawiam, dimma