Dodaj do ulubionych

nie żałuje

29.05.11, 13:09
Mój 7latek nigdy nie był skłonny do przesadnego "rozpaczania" że coś nabroił ale ostatnio coraz bardziej niepokoi mnie fakt że gdy zrobi coś złego w ogóle go to nie interesuje. Podchodzi do tego - stłukłem to się posprząta, zepsułem no to trudno, a gdy ostatnio pobił starszego od siebie chłopca to był dumny że jest silniejszy. Mówi "przepraszam" ale to słowo nie ma dla niego znaczenia i nie przekłada się na jego późniejsze zachowanie bo potrafi znowu zrobić coś złego.
Widzę że nie jest mu przykro, nie czuje żalu, nie okazuje skruchy ani pokory.
Czy moje tłumaczenia, przykłady i kary za złe zachowanie coś tu dają czy powinnam iść z synem do specjalisty?
Nie rozumiem w ogóle dlaczego tak się z nim dzieje i co jest tego powodem? Przecież skrucha i żal to coś co człowiek ma w sobie i nie można się tego nauczyć. Czemu on tego nie czuje?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: nie żałuje 29.05.11, 14:58
      Wyrzuty sumienia to dobra rzecz - ale tylko w okreslonych wypadkach. Jezeli dziecko coś niechcący stlucze i nie jest to waza z epoko Ming, to poczucie winy jest idiotyczne, a stwierdzenie "Posprzata się" rozsądne. To samo, jesli zepsuje cos swojego, wtedy naprawde nie ma powodu czuć się winny - gorzej, jeśli jest to cudza rzecz, przedstawiająca dla kogos wartość. Wtedy nalezy tłumaczyć dziecku nie, ze szkoda rzeczy, ale że nam przykro, ze jej już nie mamy. Tak czy inaczej nie przywiązywanie wagi do rzeczy materialnych nie jest samo w sobie złe, przeciwnie (chyba własnie, ze to cudze rzeczy...). W kazdym razie nieumyslne zepsucie czy stluczenie nie jest robieniem "czegoś złego"!
      Kazdy normalny siedmiolatek jest domny, ze udało mu się pobić większego i silniejszego. Najwyżej moze udawać, ze tak nie jest.
      A już wymaganie, aby dziecko okazywało pokorę oznacza, ze cos w wychowaniu zgrzyta.
    • joshima Re: nie żałuje 29.05.11, 15:06
      michalek.2 napisała:

      > Mówi "przepraszam" ale to słowo nie ma dla niego znaczenia
      To niestety częste. I na ogół związane jest z tym, że dzieci od najmłodszych lat sa n iema przymuszane do przepraszania. Ale może u Ciebie problem jest inny.

      > Nie rozumiem w ogóle dlaczego tak się z nim dzieje i co jest tego powodem? Prze
      > cież skrucha i żal to coś co człowiek ma w sobie i nie można się tego nauczyć.
      No nie wiem, czy to tak właśnie jest.
      • michalek.2 Re: nie żałuje 29.05.11, 22:26
        Jeżeli uprzedzam syna żeby nie grał u babci w pokoju piłką bo zrzuci zegar i pomimo mojej prośby zegar ląduje stłuczony na ziemi to dla mnie nie jest przypadek. A dodatkowo syn w zamian żalu wychodzi z pokoju z przekonaniem że mogła babcia tam nie wieszać zegara, to ja jestem przerażona.
        Gdy zepsuł kuzynce lalkę (faktycznie przypadkiem) nie chodziło mi o to żeby żałował tej lalki tylko kuzynkę która płakała. Siedział i czekał aż jej przejdzie żeby się z nim dalej bawiła a ponieważ nie chciała to on był jeszcze na nią obrażony.
        • verdana Re: nie żałuje 30.05.11, 09:02
          To nie jest przypadek, ale i nie jest zła wola. Nieposłuszeństwo, a nie świadome stłuczenie czegoś, na czym babci zalezało. Dziecko skupia się na grze w piłkę, myśli, ze nic się nie stanie. Pewnie, ze jest winny, ale to nie jest swiadome zniszczenie czegoś.
          Traktujesz syna jako dojrzałego człowieka, który ma zareagować na kazdą rzecz, jaka zrobił poczuciem winy. To nie jest dobre w wychowaniu.
          W wypadku kuzynki trzeba było może jakoś wytłumaczyć dziecku, ze jest smutna i zmartwiona i ze warto by jej pomóc i współczuć- jesli punktem wyjscia było "Płacze przez ciebie" , to natruralnym mechanizmem obronnym jest to, co zrobił syn - brak współczucia.
          • scher Ty tak serio? 30.05.11, 09:31
            Naprawdę z wiekiem twoje poglądy robią się coraz bardziej przerażające.
            Autorka wątku ma pełne prawo się mocno niepokoić, bo takie zachowania u siedmiolatka są naprawdę nienormalne.
            • verdana Re: Ty tak serio? 30.05.11, 09:46
              Nie są.
              Byłyby, gdyby dziecko niszczyło stale cos umyslnie, albo krzywdzilo innych. Tymczasem rodzice, zamiast zażądać od dziecka zadosćuczynienia za szkodę, każą mu mieć za kazdym razem, nawet w kompletnie blahuch sprawach poczucie winy i wyrzuty sumienia. Jeśli dziecko temu się podporzadkuje, to będzie miało te wyrzuty sumienia nieustannie, bo siedmiolatki stale coś broją. Widać zresztą, że dziecko kiedys było zmartwione, gdy coś przeskrobało, ale żadanie, aby za kazdym razem było smutne i się obwiniało doprowadziło do mechanizmu obronnego - czyli wlaśnie psychicznego odcięcia sie od poczucia winy.
              Rozumiem, ze ty przy drobnych sprawach wymagasz, aby dziecko było zmartwione, zrozpaczone i miało głębokie poczucie winy. niech co najmniej raz dziennie wie, jakim jest okropnym człowiekiem.
              A efekt - albo dorosly, ktory niczego nie potrafi sobie wybaczyć, albo własnie taki - postepoująca nieczułość.
              • scher Re: Ty tak serio? 30.05.11, 18:29
                A dodatkowo syn w zamian żalu wychodzi z pokoju z przekonaniem że mogła babcia tam nie wieszać zegara

                Siedział i czekał aż jej przejdzie żeby się z nim dalej bawiła a ponieważ nie chciała to on był jeszcze na nią obrażony.

                Przecież to nie jest jakiś błahy problem! To jakaś straszna nieczułość jest, zupełny brak zdrowo pojętego poczucia winy. Wg Brendy Houghton (Dobre dziecko. Jak sprawić, aby nasze dzieci odróżniały dobro od zła) poczucie winy powinno się kształtować już koło 4. roku życia.
                • joshima Re: Ty tak serio? 30.05.11, 18:58
                  scher napisał:

                  > Przecież to nie jest jakiś błahy problem!
                  Rzadko się z Tobą zgadzam, ale tym razem przyznam Ci rację.
          • Gość: gagatka70 Verdana, czy nie przesadzasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.11, 12:33
            Bardzo często czytam Twoje wypowiedzi i z reguły przyznaję Ci rację, ale nie tym razem... Jeżeli w taki sposób będziemy wychowywać dzieci, to świat wkrótce stanie się nie do zniesienia. 7-latek to juz duże dziecko i nie mozna go traktować, jak 2-latka. Lekceważenie wszystkich swoich "wpadek" jest dal mnie tożsame z lekcewazeniem osób, które ponoszą skutki tych zachowań. 7-latek musi wiedzieć, że pewnych rzeczy sie nie robi! Jego mama słusznie sie niepokoi, bo chłopak zapowiada sie na niezłych rozmiarów egoistę. Nigdy on nie będzie winien, tylko zawsze ktoś inny, albo nawet coś ;). Brak empatii prowadzi do zwykłego chamstwa, nieliczenia się z uczuciami innych. Takim ludziom- wbrew pozorom- wcale dobrze sie nie żyje. Małżeństwo to z reguły pasmo konfliktów, w perspektywie rozwód albo i kilka, "przyjaciele" to ci, z którymi fajnie się lansować, ale gdy noga się powinie i przydałaby sie przyjazna dusza, to znikają, jak kamfora...
            Jestem przeciwna tresowaniu dzieci, ale zachowanie chłopca choćby w kwestii zegara jest niepokojące. Doskonale wiem, co czuje mama, bo zdawkowe "przepraszam" ( nawet z tlącym sie uśmieszkiem) martwi mnie nawet w wykonaniu 3,5- letniej córki, gdy wiem, że ona doskonale zdaje sobie sprawę, ze celowo postąpiła źle. I nie chodzi tu o przypadkowe rozlanie, pobrudzenie, zbicie, słowem- o bzdury- ale o sytuacje, gdy dziecko moze przewidzieć skutki. 7-latek chyba wie, ze piłką można zbić zegar? I nie czuje, ze babci będzie przykro?
            Mi sie wydaje, ze takie zachowania są typowe dla dzieci, któych rodzice za bardzo dbają o komfort psychiczny swoich pociech. Nie daj Boże, zeby moje ukochane maleństwo spotykały jakieś przykrosci. No i słodki maluszek rośnie i nie ma pojecia, czym jest krzywda, jak czuje sie skrzywdzona osoba. Za to jemu powiedzieć słówko, to dramat, bo nieprzyzwyczajony do krytyki.
            Moja starsza przyjaciółka stosowała zasadę "wzajemności". Jak ty mnie, tak ja tobie. Tak robiła juz wobec 3-letnich córek i to sie sprawdza, dziewczyny wyrosły na fajne babki, lubiane, majace przyjaciół. Ja trenuję na mojej córci i zaczyna to przynosic efekty. Ty świadomie rysujesz po stole ( bo wiesz, ze mi zależy,żeby był ładny) , to ja tobie zabiorę zabawke, którą ostatnio najwiecej sie bawisz. Chyba innego wyjscia nie ma. Oczywiście tłumaczenie swoja drogą, ale np. moja córka podchodziła do niego z rozbawieniem, wymyślała zartobliwe powody i kompletnie miała gdzieś fakt, ze np. kogoś cos boli, a ona ten ból spowodowała. Każde dziecko jest inne i ja wiedziałam, ze już w tym wieku ona robi sobie przysłowiowe jaja.
            Moim zdaniem autorka wątku powinna zacząć wymyślać kary, zwyczajnie i po prostu. Innego wyjścia ja nie widzę.
            • Gość: basca Re: Verdana, czy nie przesadzasz? IP: *.ghnet.pl 03.06.11, 13:36
              Verdana nie napisała, że zachowanie chłopaka jest całkiem w porządku. Tylko że wg niej: "to typowa reakcja obronna na nieustanne wymaganie przeprosin i wzbudzanie poczucia winy."

              > Moim zdaniem autorka wątku powinna zacząć wymyślać kary, zwyczajnie i po prostu
              > . Innego wyjścia ja nie widzę.

              Też wspomniała o ponoszeniu konsekwencji przez chłopca.

              Ja nie wiem, czy Verdana ma rację, bo nie widzimy jak rzeczywiście funkcjonuje ich rodzina. Ale muszę przyznać, że zbyt częste wymuszanie na dziecku poczucia winy (zamiast ponoszenia konsekwencji) może zrodzić bunt. Pamiętam jak moja mama robiła aferę tylko dlatego, że rozlałam np. olej. A przecież wystarczyło, że posprzątałam.
        • kajda28 Re: nie żałuje 31.05.11, 14:03
          > Jeżeli uprzedzam syna żeby nie grał u babci w pokoju piłką bo zrzuci zegar i po
          > mimo mojej prośby zegar ląduje stłuczony na ziemi to dla mnie nie jest przypade
          > k.

          Jeżeli wiedziałaś że on pomimo zakazu gra to jest Twoja wina że on zbił zegar - a jak grał po kryjomu to może niech odda coś babci swojego w zamian.
    • Gość: domza2 Re: nie żałuje IP: *.rzeszow.vectranet.pl 30.05.11, 10:24
      Pytanie czy reakcje syna nie są wyrazem buntu wobec Twojego napominania/kazań?
      Przeanalizuj na chłodno ile razy napominasz, karasz, gadasz, gderasz.... Być może tego jest za dużo i dlatego syn udaje, że mu to wszystko wisi. Może zrób taki eksperyment i przestań omawiać te sytuacje. Jesli się nic nie zmieni, a Ty faktycznie będziesz odczuwać niepokój ( ajak z innymi uczuciami wyższymi u syna?) to oczywiście możesz wybrać się do specjalisty, pozdr
    • Gość: basca Re: nie żałuje IP: *.ghnet.pl 30.05.11, 11:07
      > Nie rozumiem w ogóle dlaczego tak się z nim dzieje i co jest tego powodem? Prze
      > cież skrucha i żal to coś co człowiek ma w sobie i nie można się tego nauczyć.
      > Czemu on tego nie czuje?

      Moim zdaniem dzieci uczą się skruchy i żalu. I jest to wyższy etap rozwoju dziecka. Żeby doznać skruchy, dziecko musi najpierw przekroczyć etap "egocentryzmu" - nauczyć się patrzeć na sytuacje nie ze swojego punktu widzenia i rozumieć konsekwencje. Nie jestem psychologiem, więc nie wiem jaki przedział wiekowy obejmuje dojrzałość do nauki moralności. Wydaje mi się jednak, że aby dziecko tą naukę przyswajało, to po pierwsze: dziecko musi ponosić konsekwencje swojego zachowania. Po drugie należy przybliżać dziecku co czuje inna osoba/jak on sam czułby się w podobnej sytuacji.
      Wydaje mi się również, że twój syn zdrowo podchodzi do rzeczy: coś się rozbiło - musi posprzątać. Akcent na skruchę/żal powinien mieć miejsce jedynie, kiedy rzeczywiście dotyczy rzeczy poważnych.
    • justyna_dabrowska Re: nie żałuje 30.05.11, 11:09
      Skrucha i żal to nie jest cos co "człowiek ma w sobie". To efekt socjalizacji. Ale by socjalizacja mogła przebiegać w miare sprawnie potrzebne jest poczucie bezpieczeństwa i więzi. To na tym buduje się dopiero sumienie dziecka.
      Warto się zastanowic jak wygląda poczucie bezpieczeństwa u chłopca. Jaka jest Wasza relacja, z pania, z tatą chłopca.

      pozdr
      jd
    • monzdr Re: nie żałuje 30.05.11, 16:26
      A mnie zastanawiają takie rzeczy:
      1 czy interesują Cię motywy postępowania Twojego synka,czy tylko skupiasz się na konsekwencjach?Czy rozmawiasz z nim o powodach,dla których postąpił tak a nie inaczej?Czy wiesz,dlaczego pobił tego chłopca?Generalnie nie pochwalam przemocy,ale wydaje mi się,że ważne są też powody jej użycia.Jeśli ktoś zabił drugiego człowieka,to okropny,karygodny czyn,prawda?Ale jeśli zabił w samoobronie,to inaczej oceniamy,niż gdyby zabił dla pieniędzy i nie oczekujemy,że będzie żałował,że przeżył,choć uczynek jest identyczny.
      2 czy nie masz wobec dziecka za dużych wymagań?Także dorośli popełniają błędy i to przez całe życie.Tak jak w kościele,idziemy do spowiedzi,dostajemy rozgrzeszenie,ale trudno oczekiwać,że już nigdy nie zgrzeszymy.To,że synek przeprosił,a później też coś zbroił,nie znaczy jeszcze,że nie przeprosił szczerze.Może po prostu później był za słaby,żeby się oprzeć jakiejś pokusie?
      3 w jaki sposób tłumaczysz dziecku,że nie powinien robić pewnych rzeczy?Jeśli to się odbywa na zasadzie: idziesz w prawo-dostajesz ciastko,idziesz w lewo-kopnie cię prąd,to dziecko nie wykształci w sobie sumienia,tylko odruchy.
      4 nie rodzimy się z umiejętnością odróżniania dobra od zła.To wymaga długiej i trudnej nauki.
      Takie moje przemyślenia:)
    • an_o Re: nie żałuje 30.05.11, 17:02
      Mam pytania dodatkowe:
      1. Czy Wy, jako rodzice, przepraszacie swojego syna, gdy cos niechcacy lub chcacy, ale bez sensu mu zrobicie np. nadepniecie na noge, albo nakrzyczycie, gdy jakies zdarzenie nie bylo jego wina?
      2. Czy, gdy syn byl mlodszy, i zrobil cos komus, to prosiliscie/kazaliscie/tlumaczyliscie, zeby przeprosil ta osobe i tlumaczylisce, jakie uczucia towarzysza 'ofierze'? Czy robiliscie to tylko w sytuacjach, gdy dziecko zrobilo cos umyslnie, czy tez rowniez niechcacy?
      • scher Re: nie żałuje 30.05.11, 18:24
        > 2. Czy, gdy syn byl mlodszy, i zrobil cos komus, to prosiliscie/kazaliscie/tlumaczyliscie,
        > zeby przeprosil ta osobe i tlumaczylisce, jakie uczucia towarzysza 'ofierze'?
        > Czy robiliscie to tylko w sytuacjach, gdy dziecko zrobilo cos umyslnie, czy tez rowniez
        > niechcacy?

        Nigdy nie tłumaczyłem specjalnie dzieciom, jakie uczucia towarzysza pokrzywdzonemu. Mimo tego moje dzieci (wczesna i późna podstawówka) mają sumienia. Jakoś nastąpiło to samo z siebie. Więc może nie przesadzajmy z tym doszukiwaniem się przyczyny w rodzicach.

        Zachowanie dziecka autorki wątku nie jest normalne i słusznie się dziewczyna tym niepokoi.
        • Gość: basca Re: nie żałuje IP: *.ghnet.pl 30.05.11, 20:04
          "Więc może nie przesadzajmy z tym doszukiwaniem się przyczyny w rodzicach."

          Scher, przed chwilą nawiązałeś do książki: Houghton Brenda. Właśnie przeczytałam tekst z okładki tej książki (www.biblionetka.pl/book.aspx?id=76021), który mówi:
          "(Autorka) Ukazuje skomplikowany proces, w którym dziecko staje się samodzielnie myślącym i wartościującym człowiekiem. W procesie tym ważną rolę odgrywają rodzice. Wiedząc o tym, autorka jednocześnie uświadamia rodzicom, w jaki sposób można już od najmłodszych lat kształtować u dzieci poczucie dobra i zła."
          Więc może nauka etyki zależy od rodziców:)?
          • joshima Re: nie żałuje 30.05.11, 22:29
            Myślę, że scher próbował zasugerować to co każdy boi się napisać. Być może autorka wątku tylko tak niezgrabnie to opisała, ale jeśli nie to może przydałaby się jednak porządna diagnostyka.
            • Gość: basca Re: nie żałuje IP: *.ghnet.pl 31.05.11, 12:40
              Ja nie polemizuję z potrzebą diagnozowania. Jeśli rzeczywiście zachowanie dziecka znacznie odbiega od "normy" to jestem za spotkaniem z psychologiem.

              Ja mam tylko wrażenie, że z opisu sytuacji ciężko wywnioskować przyczynę tego zachowania. Być może leży ona po stronie rodziców, którzy na przykład nie stworzyli mu bezpiecznego przywiązania, zwłaszcza w czasie niemowlęctwa (czyli nie byli wystarczająco wrażliwi na jego potrzeby).
        • an_o Re: nie żałuje 30.05.11, 20:09
          Dobra, Twoje dzieci maja sumienie i podejrzewam,z e wiekszosc innych dzieci tez. Ale istnieje cos takiego jak empatia i jedni ja maja w sobie (niekotrzy az nadmiar), a inni musza sie jej przynajmniej choc troche nauczyc. I tu jest rola rodzica. Ja prosze dziecko, zeby sie po prostu wczulo w sytuacje drugiej osoby, pytam, co by czulo gdyby jemu zdarzylo sie cos podobnego i dyskutuje z nim.

          Poza tym ja sie niczego nigdzie nie doszukuje. Jeszcze niczego nie skomentowalam, czekam na odpowiedz na pytania dodatkowe i dopiero wtedy zabiore glos w sprawie. Tez BTW uwazam, ze zachowanie dziecka nie jest OK.
        • monzdr Re: nie żałuje 31.05.11, 11:43
          Nie wiemy,co czuje dziecko.Może to,co pokazuje,to tylko rodzaj pozy,może jakaś forma buntu?Nie wierzę,że chłopiec jest tak po prostu pozbawiony uczuć i sumienia!A Twoje dzieci mają sumienie,bo tak je wychowałeś,a nie dlatego,że spłynęło na nie jako jakiś dar z nieba.
          • verdana Re: nie żałuje 31.05.11, 12:45
            Chyba nie jest, bo matka pisze, ze to się zmienilo - kiedys tak nie było. Dla mnie to typowa reakcja obronna na nieustanne wymaganie przeprosin i wzbudzanie poczucia winy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka