Dodaj do ulubionych

Noszę 2-latka

18.08.11, 12:24
Synek ma dwa latka, od ponad roku nie jeździ w wózku w ogóle.
Nie chciał, nie zmuszałam.
Od roku chodzi, ale często prosi, by go wziąć na ręce.
Biorę go ja (czasami udaje mi się odwrócić jego uwagę) lub mąż - "na barana".
Ostatnio wyjątkowo często chce na ręce i to wyłącznie do mnie.
A ja nie odmawiam, mimo że tłumaczę, iż mamie jest ciężko. Tym bardziej, że kręgosłup daje mi się we znaki coraz bardziej.
On stoi i mówi: na łapki z tą swoją słodką minką ;-) i wysiadam. ;-))
Zastanawiam się, czy nie kupic parasolki jednak (ostatnio synek sam z własnej woli wsiadł do spacerówki i jeździł w niej). A może po prostu stanowczo zakończyć erę noszenia na rękach.
Doradźcie... :)
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Noszę 2-latka 18.08.11, 12:32
      Jesli poruszacie się na dłuższych dystansach, kup parasolkę. Dwulatek ma ograniczone mozliwosci. Zakończenie noszenia na rękach bez parasolki oznacza, że dłuższe spacery są wykluczone.
      • Gość: mamajasia Re: Noszę 2-latka IP: 195.8.217.* 18.08.11, 12:41
        tez radze parasolke.
        U nas sprawdzala sie jescze do okolo 2,8 lat.
        Pozniej ja sprzedalam, bo sluzyla glownie do przewozenia spiacego synka z auta do domu:)
        U nas zostalo ustalone,ze jak sie nie chce chodzic, to siada sie w wozku , na dluzsze wyprawy do wozka synek bral ksiazeczki, auta, picie, owoce, etc. i mozna z nim bylo duuuuuzoo chodzic:)
        • mruwa9 Re: Noszę 2-latka 18.08.11, 12:44
          Mozna kupic najtansza, najprostsza, z hipermarketu. Nie zrujnuje domowego budzetu, a swoje odsluzy.
    • justyna_dabrowska Re: Noszę 2-latka 18.08.11, 15:15
      Ciekawe, czemu Pani nie odmawia, choć nie ma Pani siły go nosić.
      Odmawianie dobrze robi dzieciom na ich morale:) uczą się w ten sposób, że inni też mają potrzeby!

      Pozdr
      jd
    • ata99 Re: Noszę 2-latka 18.08.11, 20:59
      Nosiłam w chuście.Przecież nie trzeba taszczyć cały czas, chwilę smyk odpocznie i na nogi.
    • Gość: domza2 Re: Noszę 2-latka IP: *.rzeszow.vectranet.pl 19.08.11, 09:37
      MOja córcia przyzwyczaiła się, że na spacerach tata bierze na barana, więc czasem chce na rączki, zwłaszcza, gdy już wracamy ze spaceru, a córka jest już troszkę zmęczona. Najpierw pytam, czy naprawdę nie da rady iść sama, czy nóżki bolą, gdy mówi, że tak i widzę, że faktycznie tak jest to ustalam, że poniosę do tamtej ławki/kosza na śmieci, bo mama się męczy i dalej nie da rady. Pytam, czy córka zrozumiała. Potem biorę i odstawiam przy umówionym miejscu. Chwalę, że ma silne nóżki i da sobie radę przejść jeszcze kawałek. Potem ewentualnie znów przenoszę jakiś kawałek, albo proponuję odpoczynek na ławce. I takimi etapami wracamy.
    • a.denver Re: Noszę 2-latka 19.08.11, 09:37
      Moje dziecko ma 2,5 roku - ja dotąd używam parasolki. Wczoraj spacerowaliśmy 5 godzin - dla mnie to dobry trening, dla niego frajda, że ma fajny wózek, a jak chce wysiąść to zawsze może. Na rękach nie noszę od dawna. Też mnie bolą plecy, odmawiam. Po prostu :)

      Może niech synek pomoże Ci w wyborze wózka z tych które Ty wcześniej weźmiesz pod uwagę. Choćby kolor.
    • mama.aneta1978 Re: Noszę 2-latka 19.08.11, 09:49
      Od czasu do czasu noszę jeszcze 4latka, ważącego 22kg. Niestety dzieci jeszcze tego potrzebują. Da się wytrzymać.
    • jola_ep Re: Noszę 2-latka 19.08.11, 10:17
      Robiłam podobnie jak Domza: brałam na ręce, poniosłam kawałek, stawiałam. Dzieciaki wiedziały, że jest mi ciężko. Też mam problemy z kręgosłupem, więc staram się o niego dbać.
      W przypadku mojego młodego świetnie działała też propozycja, aby sobie pobiegał. Chodzenie po chodniku jest męczące (twarda nawierzchnia, jednostajny ruch po prostej) - bieganie szczególnie po trawie jest odprężającym urozmaiceniem.
      .
      > Ostatnio wyjątkowo często chce na ręce i to wyłącznie do mnie.
      > A ja nie odmawiam, mimo że tłumaczę, iż mamie jest ciężko.

      Nielogiczne. Jeśli bierzesz, to znaczy że jednak nie jest Ci ciężko. Powiedz lepiej, że masz siłę, aby ponieść tylko kawałek.
      Moja mama naprawdę nie mogła podnieść swojego wnuka, więc jak prosił o wzięcie na rączki, to proponowała siedzenie na chodniku. I on siadał :) W tym samym czasie domagał się stanowczo od mamy i taty noszenia :)

      Skoro nosisz - to widocznie możesz. Na tym etapie rozwoju czyny są ważniejsze od słów. Z drugiej strony jeśli naprawdę trochę dasz radę ponieść, to czemu nie? Ale w granicach Twoich możliwości.

      Pozdrawiam
      Jola
    • basca_basca Re: Noszę 2-latka 19.08.11, 10:41
      Ja nie noszę. Jeśli dziecko jest zmęczone, to tłumaczę, że plecy mnie bolą. Robimy wtedy przerwę na ławce, a jak jej nie ma to kucam i biorę na kolana. Dziecko szybko się regeneruje. Tata nosi, ale on lubi się szybko przemieszczać, decydując gdzie chce iść.
      Nie jeżdżę też z wózkiem na normalne spacery, bo moje dziecko by z wózka nie wychodziło...
      jeśli zdecydujesz się nie nosić i nie brać wózka na początek proponuje niezbyt długie trasy i konsekwencję;)
    • klarci Re: Noszę 2-latka 19.08.11, 17:26
      polecam nosidła ergonomiczne - typu Tuli, mei taie

      natomiast jak się gorzej czujesz, albo nie dasz rady, po prostu wytłumacz.
      ja musiałam oduczyć niespełna dwulatka, że brałam go czasami na ręce. po prostu wytłumaczyłam. a jak protestował to pokazywałam zrozumienie, ale skoro nie mogłam, to nie zmieniałam zdania.
      czasami wytłumacz, że nie dasz rady - kiedy nie dasz.
      a kiedy dajesz radę to bierz nosidło - oszczędzi Twój kręgosłup :)
      • kwiatuszek81 Re: Noszę 2-latka 20.08.11, 18:50
        ja jak bylam w koncowce ciazy to 2,5 latce mowilam, ze nie moge jej dzwigac ale moge przytulic jesli chce. zatrzymywalysmy sie, przytulalysmy i dalej w droge. teraz nawet nie chce, zeby ja nosic - ale czasem chce sie poprzytulac:)
        • Gość: charlene Re: Noszę 2-latka IP: *.adsl.inetia.pl 20.08.11, 20:27
          A ja ogolnie jestem przeciwna noszeniu duzych szkrabow. Pomijajac sytuacje, kiedy biore na rece bo chce przytulic albo przenosze nad kaluza zeby nie zapaskudzila auta ;) Od dawna forsuje zasade, ze kto chodzic potrafi, ten chodzic powinien. Po pierwsze moje plecy by tego nie przetrwaly, a po drugie uwazam,ze to ze szkoda dla dziecka, bo ogranicza mu aktywnosc fizyczna, ktorej dziecko potrzebuje MNOSTWO. I nie do konca zgodze sie z tym, ze dwulatek daleko nie zajdzie. Oczywiscie nie zajdzie jesli czesto jest wozony lub noszony - po prostu nie ma kondycji, ale moja dwulatka spokojnie drepta ze mna wszedzie. Bo tak jest nauczona - ze nogi sa od chodzenia. Nie sa to zadne tortury i ciaganie dziecka - jak jest zmeczona to przystaniemy, usiadziemy, ale teraz juz sie bardzo zadko to zdarza. Ostatnio jak nam autobus nawial, to przeczlapala ze mna 3,5 km do domu. I nawet nie jeknela, cieszyla sie widokami dookola ;) Ja marudzilam bardziej z tego wzgledu. Moim zdaniem chodzenie jest dla dziecka bardzo wazne jako podstawowa aktywnosc, dzieki ktorej cwiczy nozki, kondycje...A potem sie ludzie dziwia ze wokol tyle dzieci-grubaskow ;) (nie ublizajac nikomu i absolutnie nie sugerujac, ze dziecko autorki jest grube).

          A to, ze ulega sie wszelkim zachciankom dziecka, bo ladnie prosi to juz inny temat. I to temat rzeka :)
          • verenne Re: Noszę 2-latka 20.08.11, 21:28
            A mnie strasznie ruszyło, jak gdzieś na jakims forum wyczytałam czyjeś wspomnienia z dzieciństwa, jak to tata odebrał dziecko (czyli autorkę wspomnienia) z przedszkola, idą do domu, a dziecko jęczy, żeby tata wziął na ręce, że jest zmęczona itp. Tata był twardy i kazał iść na nóżkach, a potem się okazało, że dziecko naprawdę źle się czuło, co skończyło się bodajże pobytem w szpitalu nawet.
            Wiem, że przypadek to pewnie rzadki, ale ja nie lekceważę dziecięcego jęczenia. Zresztą czytałam, że taki maluch szybko się regeneruje ale i szybko męczy. Więc jak mogę, to poniosę kawałek. No i wciąż używamy spacerówki-parasolki, a dzieć spory, bo ponad 2,5 roku ;)
            • Gość: charlene Re: Noszę 2-latka IP: *.adsl.inetia.pl 20.08.11, 21:38
              verenne, masz tutaj racje. Ale co innego jest noszenie ciagle, prawie codziennie, a co innego wyjatkowa sytuacja. Pewnie, ze trzeba zwracac uwage na dziecko czy wszystko jest ok. Jesli dziecko normalnie chodzi, a raz wyjatkowo placze ze chce na rece, to pewnie jakis powod ma, ktory nalezaloby ustalic, albo i ulec ten jeden raz, bo moze rzeczywiscie jakis ciezki dzien ma. Chodzi mi bardziej o to, ze jestem przeciwna takiej tendencji, bo jak wtedy rozpoznac czy z dzieckiem cos sie dzieje niedobrego, skoro prawie zawsze jeczy bo wie ze w ten sposob cos uzyska? Zadna zasada, moim zdaniem, nie jest w 100% obowiazujaca zawsze, bo czasem mozna ulec. Ale to tak samo jak z innymi rzeczami. Skoro dziec ladnie spi w lozku, to jesli raz przyjdzie do mamy, bo chce byc blisko to czemu by nie pozwolic? Dla zasady? Bez sensu. Chodzi mi tylko o to zeby nie utrudniac zycia niepotrzebnie sobie i dziecku i nie doprowadzac do sytuacji kiedy placz i jęk nie sa sygnalami, ze cos jest nie tak tylko normalnym sposobem komunikacji (bo najbardziej skutecznym).
              • klarci Re: Noszę 2-latka 20.08.11, 22:35
                kwiatuszek81 - racja, też tak teraz robię.

                charlene - właśnie o to chodzi, żeby nie robić zasad, dla zasad - dziecko umie chodzić, niech chodzi. tak jak napisała kwiatuszek dobrym patentem jest przytulić. jeżeli jednak dziecko prosi mimo wszystko o poniesienie, a my możemy sobie na to pozwolić, to czemu nie. mi się zdarza.
                a takie np. noszenie w nosidle to świetny sposób na bliskość fizyczną, której potrzebują nawet dorośli - a co dopiero 2 latek ;)
                • an_o Re: Noszę 2-latka 20.08.11, 23:49
                  A ja nosze 3-latke i ponosze jeszcze troche. Nosilam ja prawie bez przerwy przez pierwszy rok zycia ze wzgledu na dysplazje, a potem panna juz nie chciala z raczek zejsc. Dla mnie to byl sygnal, ze potrzebuje bliskiego ze mna kontaktu i nie robilam z tego problemu do czasu az zaszlam w duga ciaze i nabawilam sie rwy kulszowej. Wtedy w ruch poszedl wozek, do ktorego panna musiala sie przyzwyczaic, a teraz jest ciutke o brata zazdrosna i chce na raczki da mamy znow wskoczyc. Najpierw z nia walczylam, ale widze, ze ona tego naprawde potrzebuje. Z reszta sama mi mowi np 'przytul mnie mamo, zebym sie uspokoila', wez na raczki bo sie zmeczylam itd. kiedy nie mamy wozka ze soba - gdy wozek jest panna jest wozona w nim. Do 18stki nosic jej nie bede, a teraz co mi tam, ze ja ponosze troche skoro do mnie lgnie. Troche ponosze, potem ona troche pobiega, pobawi sie, potem znowu ponosze i tak sie kreci - czasami sama dochodzi do wniosku, ze mam jej nie niesc, bo jest duza i umie sama chodzic - zalezy od sytuacji, stopnia zmeczenia czy choroby, ktora dziecko wlasnie przechodzi. Nic na sile, trzeba wczuc sie w dziecko.
          • katriel Re: Noszę 2-latka 21.08.11, 00:00
            > I nie do konca zgodze sie z tym, ze dwulatek daleko nie zajdzie. Oc
            > zywiscie nie zajdzie jesli czesto jest wozony lub noszony - po prostu nie ma ko
            > ndycji, ale moja dwulatka spokojnie drepta ze mna wszedzie. [...]
            > Ostatnio jak nam autobus nawial, to przeczlapala ze mna 3,5 km do domu.

            Eeee, wiesz, OK - 3,5 km to faktycznie sporo na dwulatkę - ale od "wszędzie" to
            jeszcze daleko. Mój dwulatek regularnie robi 2-2,5 km, zanim uzna że się zmęczył,
            pewnie jakbyśmy się uparli to 3,5 też by przeszedł, ale jak chcę iść na normalny
            długi wakacyjny spacer - czyli jakieś 10-15 km - to bez nosidła (lub parasolki) bym
            jednak nie próbowała. Dwulatek ma ograniczone mozliwości, bo ma krótkie
            nóżki po prostu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka