celcia.5
21.08.11, 14:40
witam serdecznie
Mam córeczkę Maję.w grudniu 3 latka. I czasem zupełnie nie wiem co zrobić,jak reagować,jak pomóc jej i sobie.
Więc Maja często bywa niezadowolona - ok, wiadomo. każdy ma gorsze i lepsze dni.
Jednak jej przeszkadza/wkurza ją/doprowadza do histerii/złości/rozpaczy wiele rzeczy. Że nie chce stać, że kot poszedł i nie chce wrócić,ze Wiktoria pobiegła w lewo zamiast w prawo. itp. Ona nie potrafi zbytnio " walczyć o swoje ". Jak jej dziecko coś zabierze nie potrafi jeszcze sobie poradzić, tylko pędzi do mnie z wrzaskiem ( czasem złość czasem istna rozpacz, nie mylic z histerią )
Ja dotychczas tłumaczę, rozmawiam ,pokazuję. robię co mogę. jednak coraz cześciej brakuje mi pomysłow i cierpliwości. nie wiem jak powinnam reagować gdy ona widzi problem tam gdzie go nie ma, zakładając że przy tym jej zachowanie jest mocno irytujące. i rozmowa spokojna, tłumaczenie mogę wetknąc sobie w buty.czesto bardzo mnie to martwi. ja w zasadzie się nie udzielam. bo nie zawsze ale często jej się nie podoba np w lesie,stajni czy w innym miejscu i zaczynaja sie schody. inne dzieci z którymi przebywamy nie zachowują się tak. ja szukam sposobu na to,żeby jej pomóc. i sobie. bo momentami już potrafię nawrzeszczeć.
Jestem z nią cały czas. wychowawczy.Taty nie ma . ani babci ani cioci. karmię piersią. bacznie obserwuję, staram sie zaspakajac jej potrzeby. dobrze je rozpoznawać.nie biję. Dzieciątko moje bardzo się męczylo, pokarmówka. bóle brzuszka bardzo dokuczliwe do wieku 1,5 roku. No staram się jak moge.
Jesteśmy razem NON STOP od niemal 3 lat. dosłownie.
Co ja mam zrobić,gdy ona wiecznie sie albo wkurza, albo awanturuje albo wręcz popada w panikę polączoną z płaczem ? Co mam zrobić gdy na wycieczce w lesie ( która trwała 20 minut bo jej nie było tam dobrze ) ona popada w dramatyczny płacz ( w oczach widać autrentyczną rozpacz ) poniewaz Wiktoria ( rówieśniczka ) pobiegła w stronę auta ? tłumaczę, że chciała spobie pobiegać i pobiegła,że auta nam nie zabierze tylko biegnie itd na co jest ryk i nieeeeeeee nieeeeee i gile do pasa i dym. Najlepiej się czuje jak jest cicho, jak jest cycuś, bajeczka przy cycusiu. Ja dodam,że na prawdę dzien uregulowany, nie wywieram presji, wszystko ze spokojem tłumaczę, zabieram między dzieci, na podwórko, na karuzelki no ale nie daję juz rady. całkiem sama. jestem do chrzanu matka.
nie wiem,nie umiem,nie potrafię,nie rozumiem.
Dziewczyny moze coś doradzicie ?
w sumie to bez znajomości dziecka to pewnie ciężko doradzić.
Ale czuję się fatalnie. jestem niekonsekwentna,mało stanowcza, daję od siebie wszystko. wszystko. i pewnie krzywdzę ja w ten sposób. bo moze ma za dobrze ? a może ja niedomagam w jakiejś kwestii ? może ja czegoś nie zauwazam ? po prostu nie wiem jak się zachowywac żeby było dobrze. no nie wiem. a powinnam wiedzieć. brakuje mi pewnosci siebie i jako matce i jako kobiecie. bo ja jako matka powinnam wiedziec. a tu klops.
i najgorsze jest to że czasem myślę, ze los mnie pokarał taką glupotą. bo gdybym wiedziała jak wychowywać swoje dziecko byłoby ono bardziej szczęśliwsze, i tylko wyrzuty mam. wiecznie. i to ze ona jest taka to moja wina - bo albo moje zachowanie i moje decyzje tak na nią wpływają, albo nie zauważam problemu jaki ona ma i nie umiem go rozwiązać.
no to się wygadała,ot tyle :-)