Gość: mamaB.
IP: *.static.icpnet.pl
23.09.11, 11:12
Po dzisiejszym poranku jestem wymęczona psychicznie...Córka ma 6 lat i jak to określiła Pani w przedszkolu, "nie lubi się spieszyć". Ma wolne tempo przy ubieraniu, sprzątaniu, myciu itd...które wynika, z tego, że np. podczas mycia zębów, zacznie tworzyć sobie historyjkę i zbuduję "budowlę" z kubka, szczoteczki itd. Przy ubieraniu zamiast przebierać się, zacznie zagadywać co Jej się dzisiaj śniło, albo coś Jej się b. ważnego przypomni i o ubieraniu możemy już zapomnieć. W takich sytuacjach, staram się Ją słuchać, ale nie zawsze, tak jak dziisaj rano mam cierpliwość.
Staram się zrozumieć Ją, nie wpędzać w jakąś zbędną nerwicę, ale ręce mi opadają, kiedy umycie zębów i wysikanie się, zajmuje ok. 35 minut, bo przez większość czasu zajmuje się czymś innym. Pewnie te wszystkie czynności poranne, wieczorne są dla Niej zwyczajnie nudne, rytynowe, i stara je sobie sama urozmaicać. Ale ja nie jestem ze stali, mam swoją odporność i ok. 21.00 MARZĘ o chwili tylko dla siebie.
Dzisiaj już nie wytrzymałam, ubierała się ok. 50 minut (ściągnięcie piżamy, zalożenie rajstop i sukienki). I jak codziennie, z Jej strony pogawędka, patrzenie przez okno itd..Krzyknełam na Nią porządnie, na końcu szarpnełam Ją za rękę. Poszła do przedszkola rycząca, zdenerwowana. Ja razem z Nią. Nie tak to powinno wyglądać.
Ściganie się z czasem, na Nią nie działa-przegra, trudno. Działa motywowanie np. wspólne wyjście do kina w weekend, ale od przyszłej soboty zaczynam SUM i nie będzie mnie w domu, do ok. godz. 20.00, więc możliwość wspólnego wypadu w weekend - odpada :(.
Jak Ją zmobilizować, żeby podczas czasu na ubieranie się, czy mycie-zajmowała się przynajmniej w większości tego czasu, właśnie tymi czynnościami ??. A jednocześnie nie wprowadzać Jej w nerwicę ?, pamiętając o tym, że Ona lubi wolniejsze tempo ?. Jest to możliwe.
Dodam jeszcze na koniec, że ok. 2 lata chodziłam z Nią do psychologa dziecięcego, i nawet ta Pani psycholozka nie dawała sobie rady z Jej wolniejszym tempem przy jedynie ściągnieciu kurki, traciła cierpliwość i podsumowała Ją, że NIGDy wczesniej nie miała styczności z tak wolnym dzieckiem.
Proszę o rady.