emma_noether
01.11.11, 00:56
Córka ma 4 lata. Miewała wcześniej lęki nocne, około 3. urodzin, ale zdarzały się raz na kilka dni, i dość szybko minęły. Od tego września poszła do przedszkola (przedszkole 5-godzinne, w praktyce jest w nim ~4,5h) i problem wrócił, pojawia się niemal każdej nocy. Parę godzin po zaśnięciu córka zaczyna przeraźliwie krzyczeć, zastaję ją siedzącą na łóżku, nieświadomą (potrafi krzyczeć "mamusiu, gdzie jesteś" gdy siedzę tuż obok), nie dającą się dotknąć, trzęsącą się jak osika. Często krzyczy "mamusiu, boli mnie, boli mnie, boooli" - wolę nie wiedzieć, co o tym myślą sąsiedzi...
Czytałam dużo o lękach nocnych i z grubsza wiem "z czym to się je", skąd się bierze, jak się zachować, ale z racji że trwa to już przydługawo, często, i ma dość przykry przebieg (m.in. te krzyki, że boli, i te nawoływania za mamą (podczas gdy siedzę obok), "drgawki"), po prostu zaczynam wymiękać. Pani Justyno, proszę o jakieś "eksperckie" słowo, które pomoże mi uporządkować myśli i podejść do sprawy zdroworozsądkowo... Dziękuję.