specyficzny problem - przedszkole :(

08.11.11, 09:39
córka poszła w tym roku pierwszy raz do przedszkola
nie mogła sie doczekać kiedy pójdzie, od początku jej sie bardzo podobało, nie było żadnych problemów, płaczu że nie chce iść itp.
no byłam przeszczęśliwa..

do przedszkola poszła razem ze swoim kuzynem z którym sie zawsze uwielbiali
z jednej strony bardzo sie cieszylismy że idą razem, że bedzie im łatwiej ale z drugiej strony przyszła taka obawa czy to nie wyjdzie odwrotnie, tzn ja sie balam że on np sie nie bedzie chciał bawić z moją córką i nie dość że bedzie nowe środowisko to jeszcze ktoś bliski sie od niej odwróci i bedzie dodatkowy stres.. moje obawy wynikały stąd że mimo że maluchy zawsze świetnie sie dogadywały to czasami on miał takie zachowania że raptem nie zwracal na moją córe uwagi, ignorował, ona go ciągnęła do zabawy a on akurat mial inne plany i udawał że jej poprostu nie słyszy..

no ale jak już wspomniałam od początku było super, radość, córa dosłownie zasypiała z uśmiechem na ustach że rano do przedszkola

niestety do czasu :( ostatnio, jakis tydzień temu zaczęła mówić że ona nie lubi przedszkola

pytalismy czemu to mówiła że tęskni za nami, raz powiedziała że inne dziecko skrytykowalo jej rysunek, że ją uderzyło ale głównie że poprostu tęskni za nami

próbowałam podpytać panią w przedszkolu czy coś sie wydarzyło, zasygnalizowałam że pojawił sie problem ale pani powiedziała mi że ona od początku właściwie przez pierwszą np godzine to jest taka smutna, nie może sobie znaleźć miejsca ale potem sie rozkręca i ładnie bawi i już jest ok
pomyślałam ze moze to jakis chwilowy kryzys
ale wczoraj jak odebrałam małą z przedszkola to druga pani do mnie wyszła i sama zaczęła mówić że córcia dzis bardzo płakała i wytłumaczyła mi o co chodzi
otóż ten kuzyn znalazł sobie kolege i zaczął ignorować moją córe, zapytałam czy ona nie ma koleżanek bo ja ciągle słysze o różnych dziewczynkach.. no to podobno ma koleżanki i bawi sie z nimi ale to przez jakis czas a potem podchodzi do tego swojego kuzyna, chce sie z nim pobawić a on ją poprostu ignoruje.. i stąd sie pewnie bierze ta niechęć do przedszkola
ona jest bardzo wrażliwa i pewnie mocno przeżywa takie traktowanie, wkońcu on jest jej bardzo bliski a teraz sie odwrócił :( (czyli sprawdziło sie moje czarnowidzenie hehe)

pytałam pani co mogę z tym zrobić to powiedziała że trzeba to poprostu przeczekać, że jej minie, bliżej sie zakumpluje z jakimiś dziewczynkami i bedzie ok

czy jest coś co jednak mogę zrobić? rozmawiać z nią? namawiać żeby sie bawiła z dziewczynkami? przekupować jakimiś nagrodami? no co mogę zrobić bo przykro mi jest jak widzę że ona jest smutna, ze nie chce iść do przedszkola?

wczoraj podobno moja córa zaraz po przyjsciu do przedszkola stała na środku sali i płakała (wiem to od innego rodzica który chwile później przyprowadzil swoje dziecko)
nie rozumiem dlaczego panie jej jakoś nie pocieszyły, nie przytuliły etc. dziś jak sie o tym dowiedziałam to mi sie aż płakać chciało :( może to nie było faktycznie tak, może zaraz ją pocieszyły czy coś.. dziś chyba z panią o tym porozmawiam tylko co jej mam właściwie powiedzieć? praktycznie codziennie jak wchodzimy do sali to jest dwójka dzieci która płacze i panie trzymają je na kolanach, przytulają.. i dlatego nie rozumiem że moja wczoraj tak płakała a nikt jej nie przytulił..

nie wiem co mam teraz zrobić, taka byłam zadowolona z tego przedszkola, córka tam chętnie chodziła, wszystko było ok, panie super, ich podejście też super a teraz ta głupia sytuacja :/
    • Gość: domza2 Re: specyficzny problem - przedszkole :( IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.11.11, 09:59
      Myślę, że adaptacja Twojego dziecka przebiegała początkowo tak dobrze, że późniejsze naturalne zresztą zniechęcenie urosło w Twojej głowie do rangi problemu. A to zupełnie normalne - dzieci, które nie płaczą na początku mają zwykle po jakimś czasie zniechęcenie,nasycenie nowością. Tęsknota za rodzicami jest zupełnie naturalna. Dziecko musi przeboleć rozstanie, przyzwyczaić się - z tym się nic nie da zrobić, tylko przeczekać. MOja córa też okazała zniechęcenie po jakimś miesiącu (plus po chorobie). Ja dawałam jej w aucie żelki do jedzenia, była nimi zajęta, nie myślała, czy chce czy nie chce do przedszkola i jechała bez problemów. Ten okres szybko się skończył i niezdrowe żelki nie są już potrzebne:)

      Kolejna sprawa to kuzyn. Myślę, że zachowania dzieci interpretujesz jak zachowania dorosłych. Nie można mówić o kilkulatku, że się od kilkulatki "odwrócił":))) To zupełnie naturalne, że dziecko zainteresowało się nowymi znajomymi. Co oczywiście może wywoływać u Twojej córki ( ale chyba zwłaszcza u Ciebie) smutek. Ale to nie jest żadne "odwrócenie się", tylko chwilowe zainteresowanie czymś/kimś nowym. Dziecku tak to trzeba przedstawić, że kuzyn teraz bardzo zajął się nowymi kolegami, ty też poszukaj sobie teraz nowych koleżanek, a po jakimś czasie na pewno znów będziecie się bawić itd.

      Sytuacja, którą opisujesz, że dziecko stało i płakało. Nie wiem jak długo w Twoim przedszkolu przebywa rodzic, który przyprowadza swoje dziecko, bo chyba raczej nie stoi tam 15 minut, tylko odprowadza dziecko i wychodzi. W tym czasie Twoja córka stała i płakała. Nie wiesz, czy natychmiast potem ktoś jej nie przytulił, nie wiesz , ile trwała ta sytuacja. Ale nie w tym rzecz nawet. Twoje przeżywanie tej sytuacji świadczy o Twojej dość silnej potrzebie kontroli i o nadopiekuńczości, niestety.

      Ja nie widzę tu żadnego "specyficznego" problemu. Dziecko adaptuje się w przedszkolu zupełnie normalnie. Przeżywa pierwsze smutki/rozczarowania - też zupełnie normalne. Jest tam sama, bez Ciebie, uczy się życia, pozwól jej na to, zrozum, że nie wszystko będziesz mogła kontrolować, że rozczarowanie i smutek to zupełnie naturalne emocje, przed którymi nie ma sensu chronić dziecka.
      • Gość: domza2 Re: specyficzny problem - przedszkole :( IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.11.11, 10:14
        Acha i dodam na pocieszenie:)), że ten okres , który teraz nastąpił "nielubienia przedszkola" może chwilę potrwać, ale najważniejsze, byś Ty posyłała nadal dziecko i traktowała ten okres jako naturalny. Jeśli pozwolisz dziecku pozostać w domu to cały okres adaptacyjny trafi szlag, niestety. U nas po początkowym zachwycie przedszkolem (jakieś 10 dni) nastąpił okres "nielubienia", nawet płaczu i trwał jakieś 2 tygodnie. WYmagał od nas ekwilibrystyki, pomysłowości, cierpliwości, ale traktowaliśmy go jako coś zupełnie naturalnego. Dziecko przetrwało i teraz chodzi bez problemów (mimo, że często choruje, a po chorobie - wiadomo- znów troszkę się adaptuje jak na początku).
        Pani można powiedzieć , że córka ma teraz taki okres i wymaga większego niż na początku zainteresowania. Ja powiedziałam moim paniom, że teraz jest gorzej i od razu jak córka przychodziła starały się ją czymś zająć, bardziej niż na początku - bo na początku był zachwyt wszystkim. Co do kuzyna - myślę, że panie powinny sobie dać z tym radę. W końcu nie zmuszą kuzyna do zabawy z kuzynką, ale JĄ powinny umieć czymś zająć, odwrócić uwagę. pozdr
        • quick-share Re: specyficzny problem - przedszkole :( 08.11.11, 11:19
          dzięki :)
          no napewno nie zostawie jej w domu, nie ma takiej opcji, zdaję sobie sprawę z tego że nic by to nie wniosło :)

          tylko chcialabym wiedzieć jak z nia rozmawiać, co jej mówić
          co odpowiadać jak mówi "mamusiu, nie chce do przedszkola"

          na szczęście jeszcze nei doszło do tego ze np nie chce sie rano ubrać czy wyjść z domu, nie, wszystko robi normalnie tylko widać czasem ze jest smutna, pyta kiedy bedzie wolne (weekend)..
      • wrzesniowamama07 Re: specyficzny problem - przedszkole :( 08.11.11, 11:01
        Ja dodam jeszcze tylko - zgadzając się w 100 proc. z przedmówczynią - że kuzyn zachowuje się zupełnie normalnie, na pewno nie "nagannie". 3-4-5 lat to wiek w którym chłopcy chętniej bawią się z chłopakami - jak mają wybór.

        Każde niemal dziecko przeżywa takie "dramaty". Mój czterolatek poszedł do przedszkola i zakumplował się z chłopcem o 2 lata starszym. Po 3 tygodniach tamten jednak uznał, że woli kolegować się bliżej z innym chłopcem. Rozmawiałam z synkiem, ale też bez dramatyzowania, mówiłam mu że są inni chłopcy, że może się kolegować z tym, tamtym siamtym - i ma teraz swoją "paczkę". Raczej wskazywałabym możliwości, łącznie z pomocą dziecku przez (jeśli jest taka opcja) zaproszenie dwóch czy trzech dziewczynek na wspólną zabawę do domu
        • quick-share Re: specyficzny problem - przedszkole :( 08.11.11, 11:21
          no wlasnie ja mojej tak tłumacze ze przeciez ma koleżanki ze jak on sie nie chce akurat z nią bawić to zeby sie nie przejmowała i pobawiła z dziewczynkami..

          ja wiem ze różne zachowania są typowe dla 3-4 latka ale dzieci kurde potrafią być okrutne..
      • quick-share Re: specyficzny problem - przedszkole :( 08.11.11, 11:16
        wiesz, z tym odwróceniem sie to chodziło mi o to że poprostu zaczął ją olewać
        napewno nadal sie czasem razem bawią ale chodzi mi o te sytuacje kiedy ona do niego podchodzi a on sie odwraca jakby jej nie zauważył..
        odwrócenie w takim dosłownym sensie ;)
        a naturalne to jest ze kuzyn sobie znalazł kolegów, jasne
        moja tez podobno ma jakies koleżanki
        ale mniej naturalne jest chyba jego zachowanie że czasem udaje że jej nie słyszy/nie widzi..

        a nadopiekuńcza hmm raczej nie jestem
        córka jest bardzo samodzielna, ja zawsze sobie bardzo ceniłam swoje małe chwile wolności typu jak dziecko sie bawi ładnie samo to mama może posiedzieć przy kompie :D
        nikt koło niej nie skacze, nie pomaga we wszystkim etc. no nadopiekuńcza chyba naprawde nie jestem

        • joshima Re: specyficzny problem - przedszkole :( 08.11.11, 11:56
          quick-share napisała:

          > wiesz, z tym odwróceniem sie to chodziło mi o to że poprostu zaczął ją olewać
          > napewno nadal sie czasem razem bawią ale chodzi mi o te sytuacje kiedy ona do n
          > iego podchodzi a on sie odwraca jakby jej nie zauważył..
          > odwrócenie w takim dosłownym sensie ;)
          No ale czego oczekujesz? Że trzylatek skłoni sie i powie: wybacz słonko, ale nie mam teraz dla Ciebie czasu?

          > ale mniej naturalne jest chyba jego zachowanie że czasem udaje że jej nie słysz
          > y/nie widzi..
          IMO zupełnie normalne.

          > a nadopiekuńcza hmm raczej nie jestem
          Oj Twoje posty, szczególnie pierwszy, świadczą o czymś innym. Nadopiekuńczość to nie tylko wyręczanie dziecka w codziennych czynnościach, ale tez próba trzymania go pod kloszem i usuwania mu z drogi wszelkich negatywnych doświadczeń.
          • quick-share Re: specyficzny problem - przedszkole :( 08.11.11, 12:02
            ja sie poprostu zastanawiam jak mogę pomóc, co mogę zrobić, jak z małą rozmawiać..
            czy lepiej tłumaczyc zeby sie bawiła z resztą, czy mówić cos na zasadzie "wiesz, mama tez nie lubi chodzic do pracy a musi" ;)

            serio nie widzę w moim zachowaniu objawów nadopiekuńczości..

            skoro pani w przedszkolu sama wczoraj do mnie wyszła i chciala porozmawiać to znaczy ze nie tylko ja widzę problem, wyolbrzymiam go ale jednak on istnieje naprawde.. ja sie tylko zastanawiam jak to przetrwać i proszę o rady..
            • wrzesniowamama07 Re: specyficzny problem - przedszkole :( 08.11.11, 12:12
              No to porada - postaraj się zaaranżować zakumplowanie z dziewczynkami. Najbardziej skuteczna metoda. Wspólna zabawa w domu daje zwykle dobre efekty

              Poza tym wyluzuj trochę "dzieci bywają okrutne", "olewa ją" - tak, jakby robił to złośliwie. Nie robi, jest dzieckiem po prostu
              • quick-share Re: specyficzny problem - przedszkole :( 18.12.11, 21:56
                wrzesniowamama07 napisała:

                > Poza tym wyluzuj trochę "dzieci bywają okrutne", "olewa ją" - tak, jakby robił
                > to złośliwie. Nie robi, jest dzieckiem po prostu

                oj ja nie mialam na mysli nic złośliwego ;)
                ot poprostu dzieci potrafią naprawde byc okrutne, np jak ktos jest gruby to mówią o tym wprost, czyś to nie jest okrutne? ;) dorosly by tak nie powiedział, nie?
                chodziło mi o to że okrucieństwo dzieci polega na ich szczerości w sumie, maluchy nie pomyślą że jak coś zrobią/powiedzą to komus moze byc przykro ;)
    • Gość: domza2 Re: specyficzny problem - przedszkole :( IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.11.11, 13:53
      Zgadzam się, do okrucieństwa dzieci to tu jeszcze jest straaaasznie daleka droga. Jeśli chodzi o panią z przedszkola to ok, powiadomiła Cię, ale co Ty możesz z tym zrobić? Dla mnie to bez sensu. Nie da się dziecka zmusić do zabawy z kimś konkretnym. Tylko pani może Twoje dziecko zająć czymś innym, Ty nie siedzisz przecież w przedszkolu...
      Co do "olewania" - mój siostrzeniec (lat 5) tak traktuje moją córkę (lat 2,5). Czasem przykro patrzyć, jak ona go zaprasza czy zachęca do zabawy, a on się odwraca tyłem. Ale ani córka nie robi z tego "halo", ani ja tego nie komentuję. Radzą sobie sami. A potem ten sam siostrzeniec wypytuje, czy moja córka będzie tam, gdzie on. Czyli niby obojętność, a jednak ją zauważa i lubi:)) Tak to już jest między dziećmi. Grunt to nie interpretować tychże zachowań po dorosłemu, no bo wtedy mojemu siostrzeńcowi należałaby się bura za brak wychowania, empatii i zrozumienia :))))
      • quick-share Re: specyficzny problem - przedszkole :( 08.11.11, 18:54
        hmm dziś już było lepiej podobno :)
        moze przejdzie z czasem..

        dziewczyny ja Wam bardzo dziękuję za rady, czekam jeszcze na odpowiedź eksperta :)

        w sumie to dzis cały dzień (z przerwami oczywiscie) o tym myślę i chciałam skonkretyzować moje pytanie
        bo problem polega na tym że ona sie za bardzo przejmuje niepotrzebnymi rzeczami (oczywiscie wiem ze dzieci wszystko zupełnie inaczej postrzegają i to co dla nas jest mało ważne dla nich moze byc powodem do tragedii)
        bo to nie jest tak że moja córka została jakos na uboczu bo do tej pory bawiła sie tylko z kuzynem, ona ma tez swoją grupke dziewczyn.. ale chodzi o to że ona sie bawi z nimi ale z nim tez chce a jak on ją ignoruje to ona to przeżywa..

        jak jej kurde wytłumaczyć żeby sie tak nie przejmowała?

        ja nie mam pretensji do tego chłopca ze ją tak potraktował (bo tak naprawde to podejrzewam ze to miało miejsce pewnie kilka razy, wiem ze sie razem bawią, to nie tak że on ją zaczął permanentnie ignorować), rozumiem ze to tylko dziecko.. ale chciałabym jakos sprawic zeby córka nie była aż takim wrażliwcem, nie brała tak wszystkiego do siebie..

        bo gdyby ona sie tak nie przejęła tym ze jej kilka razy odmówił zabawy to by nie było problemu.. no chyba że jest jeszcze jakis inny problem..
    • Gość: Iga Re: specyficzny problem - przedszkole :( IP: *.unknown.vectranet.pl 13.12.11, 12:05
      Uważam, że dać córce czas na przeżycie swoich emocji. Daj jej do zrozumienia, że ją wspierasz, rozumiesz, że za tobą tęskni, ale nie może zacząc traktować przedszkola jako przymus. Opowiem Ci co moja siostra mówiła do swoje córki jak miała podobną sytuacje. Jak Ania nie chciała isc do przedszkola to siostra opowiadała jej w co się bawiła jak ona była mała. Mówiła Ani żeby też wymyśliła na dziś jakąś zabawę, że dzieci będą zadowolone. ALbo np kazała jej wziąć lalę do przedszkola aby mogła poznać wszystkie dzieci. Jednego wierczoru, wiedzac, że Ania nie bedzie chciała pojść do przedszkola postanowiła zrobić z nią dużą żyrafe z papieru (pomysł żyrafy gdyż Ania chodzi do przedszkola na ursynowie o nazwi żyrafa :)) po to aby Ania mogła pochwalić się dzieciom. Wymyślała cuda niewidy po to tylko aby Anie zaciekawić czymś. Dziecko bardzo syzbko oswoiło się chociaż myślę ze to tez w duzej mierze zależy od tego co to za przedszkole a to jest naprawde super.
      MOJA RADA - Zamiast słuchać płaczu dziecka i się denerwowac trzeba z nim jak najwięcej umiejętnie rozmawiać :))
      • epb3 Re: specyficzny problem - przedszkole :( 16.12.11, 21:44
        zaproś jakąs mame z jej kolezanka do domu - pomóz jej sie z kims zaprzyjaznic. U nas podzialalo.
        Moj Syn poszedl z bliską sąsiadka do przedszkola - byli bardzo zżyci. Tez byly rozne sytuacje, z obu stron.

        Ja swojemu tlumaczylam, ze nikogo nie można zmusić do zabawy. że jesli Ona akurat bawi się z kolezanką to musi to zrozumiec. Ze ma prawo byc smutny, ze moze byc mu przykro, ale czasem tak bywa. Ze moze przeciez w tym czasie pobawić się z kimś innym.
        Dobrze sobie z tym poradził.

        • quick-share Re: specyficzny problem - przedszkole :( 18.12.11, 21:53
          dzieki dziewczyny!

          problem mozna powiedziec chyba minął choc córcia do tej pory potrafi robić kwaśną mine czy popłakiwać przy przyjsciu do przedszkola.. ale panie mówią że szybko jej przechodzi :)
          ma kilka koleżanek w tym jedną ulubioną (Anule :) )

          ale widze ze jest chyba dość nieśmiala, ja bym chciala zeby byla przebojowa, nie bala sie niczego, nie wstydziła.. no ale jest jaka jest ;) mam nadzieje ze sobie w życiu poradzi :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja