Dodaj do ulubionych

dziadkowie

08.11.11, 20:37
Powiedzcie mi jak wyglądają relacje między waszymi dziećmi, dziadkami i wami?
Chodzi mi o sytuację kiedy spotykacie się wszyscy razem.
Nasz synek ma wspaniałych dziadków i dobrze się wszyscy dogadujemy na różnych płaszczyznach prócz .... mojego syna.
Uważają że za dużo od niego wymagam, że powinnam mu odpuścić, że jestem nadopiekuńcza i ogólnie mają dużo zastrzeżeń co do mojego wychowywania syna. A ponieważ są dziadkami to mają to prawo żeby ingerować i pokazywać co robię źle.
Rozmawiałam z nimi mnóstwo razy niestety kończy się to że to znowu ja jestem ta zła, że przecież są dziadkami a ja mówię im tak jak by byli obcymi i nie mogli się wtrącać.
W momencie kiedy wchodzę z synem do dziadków czuję że przestaję być matką. Syn nie reaguje już na mnie w ogóle. Kiedy zostawiam syna u dziadków i proszę o coś tam dotyczące syna są obrażeni że daję im jakieś wytyczne a oni będą robić co uważają bo syn jest u nich.
Wiele razy było tak że syn miał jakąś karę ale gdy przekraczał próg domu dziadków kary u nich nie obowiązywały bo dziadkowie sobie tego nie życzyli. Nie mogę przy nich podnieść głosu na syna bo już widzę niezadowolenie bo na dzieci się nie krzyczy. To samo dotyczy uwag bo znowu że chciałabym super grzeczne dziecko.
Kończy się na tym że robi tam co chce, zjada tony słodyczy, nie ma żadnych zakazów, nakazów, bo dziadkowie są od rozpieszczania, a gdy wraca do domu nie daję sobie z nim rady i do tego syn wypomina mi jaka to jestem niedobra i mu rządzę.
No to się wygadałam:).
Nie wiem może faktycznie jest ze mną coś nie tak i jestem daremną matką.
Powiedzcie jak to wygląda u was.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: dziadkowie 08.11.11, 21:03
      Jedni dziadkowie byli znacznie surowsi wobec dzieci, niż my, drudzy rozpeszczali je (i nadal to robią) jak mogli. W obu wypadkach dzieci nie miały żadnego problemu w odróżnieniu wymagań "domowych" od dziadkowych. Nie było więc problemu przy powrocie do domu, zwyczajnie nauczylam je,z e w domu obowiązują nieco inne obyczaje i trzeciej porcji lodów nie bedzie.
      Pozwalałam dziadkom rozpieszczać dzieci, ile tylko chcieli. Ale oni raczej nie robili nic takiego, co by mnie szczególnie bulwersowało. Pewne zasady (na przyklad dieta) obowiązywały także u dziadkow, poza tym wychodziłam z założenia, ze skoro ufam dziadkom na tyle, aby powierzyć im dziecko, to ufam takze ich metodom wychowawczym. Owszem, raz wystąpiłam z pretensją, gdy surowsi dziadkowie kazali zjadac wszystko, co było na talerzu. Kary, obowiązujące w domu nie obowiązywały u dziadkow, to dla mnie bylo raczej oczywiste. Trudno wymagac od dziadków, aby karali wnuka, który im nic nie zawinił, a przyszedł z wizytą.
      Ale zawsze czułam, zę mój czy meza głos jest decydujacy - gorzej bywało z dziadkami surowszymi od nas...
      • joa66 Re: dziadkowie 08.11.11, 21:44
        To ja skorzystam z okazji, żeby napisac kilka historii o swojej niedawno zmarłej teściowej czyli babci mojego syna.

        Ona pierwsza uwierzyła w samodzielnośc mojego syna i uczyła go samodzielnych zachowań np bezpiecznego schodzenia z łożka już w wieku 8 miesięcy. Kiedy jako świeżo upieczona matka zdecydowałam, ze moje dziecko nie tknie nie tylko słodyczy ale nawet cukru przez pierwsze kilka lat życia, nawet nie komentowała, tylko dostosowała się do nas. Kiedy syn miał okolo 3 lat zmieniłam zdanie, a ona aż podkoczyła z radości, że nareszcie może upiec mu tort.
        Kiedy syn wszedł dosyć ostro w bunt dwulatka, pocieszała mnie i mówiła, że mogłabym się martwić gdyby był wiecznie grzeczny, a teraz to powinnam tylko uważać , żeby wychowując go , jednoczesnie go nie złamać. Nie narzekała, że ma niską emeryturę i jednoczesnie nie robiła debetów, żeby robić mu prezenty - po prostu jej prezentem były ciasta i torty , które sobie jubilat zamawiał wg uznania. Wczesniej niż my zaczeła wymagac od mojego syna podstawowej pomocy , typu rozłóż sztuće na stole, przynieś sól, wyrzuć śmieci. Chwaliła syna a nam powtarzała, że te dobre strony to też nasza, rodziców zasługa. Nigdy nie skomentowala trochę dziwnej komunii syna.. Mogłabym tak godzinami, bo bardzo mi jej brakuje.

        Ale sytuacji idealnych nie ma nigdy i moja własna rodzicielka jest jej przeciwieństwem. Tyle, że przez lata nauczyłam sie sobie z tym radzić.
    • mskaiq Re: dziadkowie 08.11.11, 22:22
      Kary zwykle uczą rewanżu, braku tolerancji i byc może że dziadkowie których
      opisujesz to rozumieją.
      Czego uczy podnoszenie głosu na dziecko ?
      Zwykle podnoszenia głosu na innych, łącznie z rodzicami. Jeśli dziecko jeszcze
      tego nie robi to będzie robiło bo tego zostało nauczone.
      Być może dziadkowie również to wiedzą.
      Nie krzyczenie na dziecka, nie karanie nie ma nic wspólnego z rozpieszczaniem.
      Uczy szacunku, uczy zaufania.
      Rozpieszczanie to brak dojrzałej milości. Karanie i krzyczenie należą do takiej
      miłosci.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka