verenne
07.01.12, 22:51
Mam takie pewien problem. W sumie nie jakiś ogromny, ale męczy mnie nieco.
Moje dziecko ma 3 lata z kawałkiem. W domu nie mamy zwierząt, ale średnio raz w tygodniu jesteśmy kilka godzin w domu dziadków, gdzie są 3 koty. Młoda na te koty zwykle reaguje tak, że jak tylko jakiś pojawi się na horyzoncie, to z piskiem (wrzaskiem) podbiega do niego.
I wtedy zaczyna się połajanka ze strony obecnych, że nie wolno, ze bardzo brzydko postępujesz, że kotki się boją, że nie życzymy sobie żebyś krzyczała na nasze koty itp. - to ze str. dziadków.
Na obce koty i w ogóle zwierzęta Młoda reaguje raczej bojaźnią, tzn wycofuje się, jak podchodzi do niej dowolny inny kot albo np spotkamy przyjjaźnie nastawionego pieska, którego właściciel pozwolił nam pogłaskać. Z tego wnioskuję, że ten wrzask może być objawem strachu/ niepewności.
Nie wiem, jak reagować, bo widzę, że za brak reakcji albo za słabą reakcję jestem piętnowana. A moje tłumaczenie, że ona piszczy, bo się boi jest odbierane, jakbym gadała jakieś straszne głupoty.
Z drugiej strony, widac, że ona chciałaby te koty głaskać, dotykać. One uciekają, bo się boją wrzasków, a ona potem lezie za nimi i się dziwi, czemu nie dają się głaskać ;)
Powiem szczerze, że jakby to było zależne ode mnie, to bym wzięła na przeczekanie, bo w sumie jakaś wielka krzywda się tym zwierzakom nie dzieje... W końcu kot potrafi o siebie zadbać. Tylko bym sygnalizowała, że nie podobają mi się wrzaski, a konsekwencją tychże jest to, że koty uciekają i nie dają się głaskać.
No ale niestety, za każdym razem jest spór o zbyt słabą reakcję (moją).