5latki - niechec do samodzielnosci - cofniecie sie

19.02.12, 15:50
Jestem matka trojki dzieci, piecioletnie bliznieta - dziewczynki i dwuletni chlopiec.

od jakiegos czasu mamy klopot z corkami a szczegolnie z jedna - w sumie mozna to odniesc do zachowania obydwu
otoz corkiw pewnym sensie cofnely sie w zachowaniach spolecznych i przypuszczam, ze chca nasladowac brata.
tzn. chca by je karmic przy stole, nie chca sie same ubierac/rozbierac, wymagaja od nas, by z nimi isc po ubranie, nie chca nic robic same.

Syn z kolei jest dosc smodzielnym dzieckiem, je samodzielnie, radzi sobie w wielu sytuacjach sam. no jezscze nie potrafi sam sie ubrac/rozebrac

przyznam, ze zachowanie corek jest dosc klopotliwe, bo nie mam pomyslu jak do tego podejsc.
cierpliwe tlumaczenie nie dziala, nie reagowanie na powtarzanie w kolko prosby i jeku (mamo, ja sama nie umiem, chodz ze mna....) czy krotkie wydawanie polecen rowniez nie.

jest nam trudno sprawiedliwie dzielic czas na kazde z dzieci hcoc bardzo staramy sie.
mieszkamy za grnaica sami, rodzina ponad tysiac km dalej

prosze mi doradzic jak postepowac z corciami, widze ze sie mecza, bo do tego zrobily sie b. placzliwe i jeczace, a wyjsca z domu (szczegolnie do przedszkola) to jeden wielki koszmar.
powrot z przedszkola rowniez.
a ja tez nie jestem w stanie spedzic godzin stojac nad nimi i czekajac jak sie ubiora, przedszkole w koncu zamkna, maz sie spozni do prac yi nie odwiezie corek, etc.

pozdrawiam
    • morekac Re: 5latki - niechec do samodzielnosci - cofnieci 19.02.12, 22:17
      a ja tez nie jestem w stanie spedzic godzin stojac nad nimi i czekajac jak sie
      > ubiora,
      To pomóż im się ubierać. I tak stoisz nad nimi i tracisz czas, może będzie jednak szybciej. ;-)
      • Gość: enigma Re: 5latki - niechec do samodzielnosci - cofnieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.12, 15:23
        a co zrobić w sytuacji kiedy pomóc w ubieraniu nie można? chodzę po 5-letniego syna do przedszkola z dwiema młodszymi córkami - o ile średnia (2,2) biega sobie po szatni o tyle najmłodszą (10 m-cy) zwykle muszę trzymać na rękach - nie mogę jej zostawić w wózku, ani posadzić na podłodze bo wyje, więc wygląda to tak że siedzę z nią w "przedpokoju" po 100 razy prosząc syna żeby się ubrał - szafkę na ma końcu szatni, a on biega, pajacuje, udaje pociąg, wdaje się w rozmowy z kolegami, tylko się nie ubiera, a mnie z bezsilności szlag trafia
        co robić? to jakiś koszmar jest :/ ostatnio ubierał się pół godziny! a jeśli jeszcze pójdzie siku to trwa to jeszcze dłużej, ratunkuuuu
        poranne ubieranie wyglada bardzo podobnie, tylko wiadomo w domu warunki są inne
        • morekac Re: 5latki - niechec do samodzielnosci - cofnieci 25.02.12, 11:07
          No to wyje ci jedno albo drugie... Może zablokuj go w tym kącie szatni, moim zdaniem szybciej się ubierze, jeśli nie będzie mógł biegać...
          • cytrusowa Re: 5latki - niechec do samodzielnosci - cofnieci 27.02.12, 22:10
            przy trojce dzieci nie sposob samej w krotkim czasie obrobic wszystkie dzieci, przygotowac sniadanie do przedszkola, w domu i jezscze samej choc pojsc do toalety. musialabym wstawac o 5 rano!

            pomagam sie ubierac na pewnym etapie i wtedy, gdy akurat moge
            • morekac Re: 5latki - niechec do samodzielnosci - cofnieci 28.02.12, 07:45
              Ale jesteś samotną matką, że rano wszystko musisz robić sama?
              Pomagałam w ubieraniu 'taśmowo' -fakt, że dwójki , ale szło to całkiem szybko i nie wymagało długich godzin.
              • Gość: enigma Re: 5latki - niechec do samodzielnosci - cofnieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 19:00
                morekac napisała:

                > Ale jesteś samotną matką, że rano wszystko musisz robić sama?
                > Pomagałam w ubieraniu 'taśmowo' -fakt, że dwójki , ale szło to całkiem szybko i
                > nie wymagało długich godzin.

                oj uwierz mi jest przepaść między ubieraniem dwojga dzieci a trójki...
                u mnie akurat czasami są sytuacje że muszę wybrać się z całą trójką sama i to na konkretną godzinę, np do lekarza (nader często tej zimy), mąż nie może brać ciągle wolnego, wiecznie się spóźniać czy zwalniać i tak przy trojce dzieci ciągle jest "coś"

                i szczerze to wolałabym sama ubierać trójkę maluszków niż użerać się z 5-latkiem, na którego nie działa ani prośba, ani groźba, ani motywacja, ani przykład, ani działanie na ambicję, no nic po prostu :/
                • morekac Re: 5latki - niechec do samodzielnosci - cofnieci 28.02.12, 22:04
                  Bo z 5-latkami jest chyba trochę problemu: moja wystawiała nogę i łaskawie pozwalała włożyć sobie skarpetkę ;-)
                  Minęło.
                  Co mogę polecić - to przede wszystkim rzeczy łatwe do ubierania (minimum guzików, leginsy zamiast rajstop i raczej rozpinane bluzy).
                  • Gość: enigma Re: 5latki - niechec do samodzielnosci - cofnieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.12, 08:44
                    mam nadzieję, że minie...
                    to nie jest kwestia trudnosci w ubieraniu a jedynie chęci, bowiem za każdym razem zaczyna się od mega pajacowania, również przy rozbieraniu, mój syn potrafi np. wrócić z przedszkola i w pełnym ubraniu z czapką i rękawiczkami wejść pod krzesło i śpiewać :/ tylko ze jak wracamy do domu to już mam w nosie :P - on wie, że jeśli ja zdążę przed nim rozebrać siebie i obie siostry to żadnej bajki nie będzie - jak widzi że nie zdąży to sam nabiera przyspieszenia ;)
    • eksp.tomasz.mazur Re: 5latki - niechec do samodzielnosci - cofnieci 27.02.12, 23:25
      Witam,

      sądzę, że tzw. cofnięcie się rozwojowe dziecka w kontekście narodzin młodszego rodzeństwa jest naturalnym sposobem okazania zazdrości i niepokoju o utratę pozycji. Samodzielność oznacza, że mamy rodziców mniej dla siebie. Znam kilka sposobów, które mogą zadziałać.
      1. Przygotowanie dziecka do narodzin rodzeństwa: na przykład wynagrodzenie go z tego tytułu. Nagroda za to, że naszemu dziecku urodził się brat.
      2. Poświęcanie starszemu dziecku czasu na coś, co wynika z jego starszego wieku (na przykład czytanie książeczki). Dziecko musi zrozumieć, że samodzielność i starszy wiek wiąże się z przywilejami.
      3. Zaangażowanie starszego dziecka do pomocy w opiece nad młodszym dzieckiem: żeby na przykład pomogło rodzicom i chwile pobawiło się z młodszym rodzeństwem - warto potem za to wynagrodzić, wzmocnić.
      4. Oddziałanie na ambicje starszego dziecka: subtelne zasugerowanie mu, że ono jest teraz wzorem, z którego młodsze dziecko będzie czerpało przykład.
      5. Metoda konsekwencji: w przypadku niesubordynacji dzieci (na przykład przy ubieraniu ich) - można potem "nie zdążyć" kupić dziecku jakiejś ulubionej łakoci, albo czegoś innego, na czym mu zależy. Trzeba te dwa fakty wyraźnie powiązać: nie zdążyliśmy czegoś kupić (sklep zamknęli), bo dziecko za długo się ubierało. Bardzo nam przykro i tak dalej. Następnym razem (przy następnej sytuacji problemu z ubieraniem się) trzeba dziecku przypomnieć, że znowu nie zdążymy czegoś zrobić na czym mu może zależy.

      Sukcesywne i cierpliwe stosowanie tych metod powinno po jakimś czasie przynieść poprawę sytuacji.

      Pozdrawiam serdecznie

      T.
      • verdana Czy to dobra rada? 29.02.12, 13:50
        Ostatnią metodę w języku potocznym nazywa się kłamstwem. Nigdy nie polecam świadomego kłamstwa w wychowaniu dziecka. Jesteśmy wsciekli, że dziecko marudzi? Można powiedzieć - marudziłeś tak, ze nie mam juz ochoty iść do sklepu. Ale kłamać? Obrzydliwe dosyć.
        Nie rozumiem też i nagrody,za urodzenie brata (dziecko nei ejst glupie, wie ,ze nagrody za nic się nie dostaje...). Prezent z okazji - tak, to rozumiem, ale za cóż nagroda?
        A już powiedzenie starszemu, ze oczekuje się od niego świecenia przykladem, wbił mnie w fotel. Czyli - urodził się braciszek, zatem nie mogę być niegrzeczny nigdy więcej?
        Nagroda za ZABAWĘ z rodzeństwem też niezła - oznacza ona bowiem,że zabawa z rodzeństwem nie jest fajna sama w sobie. Pewnie chodzilo o zabawianie rodzeństwa - to zdecydowanie nie jest to samo.
        Sukcesywne stosowanie tych metod to uczenie dziecka, ze z kontaktów z bratem nalezy czerpać korzysci, że niegrzeczny ma prawo byc tylko najmłodszy w rodzinie, a klamstwo i manipulacja to doskonałe metody sterowania ludźmi.
        • menodo Re: Czy to dobra rada? 02.03.12, 21:53
          Verdana, chylę czoła :)
          A w ogółe - gdzie jest Justyna Dąbrowska?
          Niespecjalnie się z nią czasem zgadzałam i w ogóle nie za bardzo udzielałam się na tym forum, ale zawsze wydawało mi się wydawało, że to jednak wyższy poziom niż pożalsięboże ""życie rodzinne"...
          • verdana Re: Czy to dobra rada? 02.03.12, 22:09
            Niestety, nie ma i nie bedzie. Musimy to chyba przyjąć ze stoicyzmem.
            Ja się z nią zwykle zgadzałam, a jak się nawet nie zgadzałam, to bylam sklonna przyjąć, ze ma po prostu inne zdanie.
            W wypadku tego eksperta nie ma mowy, abym to inne zdanie zaakceptowała.
            • menodo Re: Czy to dobra rada? 02.03.12, 22:29
              > W wypadku tego eksperta nie ma mowy, abym to inne zdanie zaakceptowała."

              Nie, no ja po tych kilku wpisach mam podobnie.. Pan uczy filozofii w Dwójce? Fajnie, niezła reklama:) ( Btw - szkoła świetna!)
              Ale pojęcia o wychowywaniu dzieci to pan nie ma:(
              • verdana Re: Czy to dobra rada? 02.03.12, 22:31
                Filozof może doskonale uczyć filozofii, a nie miec pojęcia o wychowaniu, to go jako nauczyciela nie dyskwalifikuje.
                • menodo Re: Czy to dobra rada? 02.03.12, 23:11
                  verdana napisała:

                  > Filozof może doskonale uczyć filozofii, a nie miec pojęcia o wychowaniu, to go
                  > jako nauczyciela nie dyskwalifikuje.
                  >

                  No niby tak, ale kiedy zabiera się za wychowywanie - powinien chyba pokazać jakieś swoje kwalifikacje?
                  • verdana Re: Czy to dobra rada? 03.03.12, 12:25
                    Toż pokazał:) A ze tu sami malkontenci, miast stoików - nie jego wina...
      • princy-mincy Re: 5latki - niechec do samodzielnosci - cofnieci 29.02.12, 21:38
        Zartuje Pan?
        Uwaza Pan, ze sukcesywne i cierpliwe oklamywanie dziecka przyniesie poprawe sytuacji? Wg mnie nie.
        Co to za rady w ogole? Czy Pan przeczytal post autorki, ze starsze dziecko, to nie jedno dziecko a blizniaczki. A mlodsze to juz 2 latek?
    • Gość: domza2 Re: 5latki - niechec do samodzielnosci - cofnieci IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.03.12, 19:29
      Myślałam, że urządzacie polowanie na czarownice, ale jednak rada dotycząca manipulowania dzieckiem trochę mnie zniesmaczyła... Jest tyle metod wyprowadzenia dziecka z domu, zaczynając od minutników, kończąc na wyprowadzeniu wyjca na siłę, gdy już nic nie działa, ale manipulacja - kłamstewko, choć tak często i gęsto stosowana jako skuteczna ( a jakże!) jest dość powiedziałabym nieładnym chwytem - to, czego nasz system wartości zabrania nam robić wobec dorosłych, tym bardziej odnosi się do dzieci. MI to zawsze śmierdziało takim traktowaniem dzieciaka jako słodkiego głuptasa, któremu zawsze można wcisnąć jakieś głupoty. Zgadza się, lepiej być szczerym i prawdziwym zawsze - dziecko nauczy się w końcu wychodzić z domu, ale przestanie ufać rodzicowi - dość wysoka cena..:(
Pełna wersja