Szacunek

21.03.12, 12:06
Drodzy Rodzice,

poruszył mnie ostatnio post zamieszczony na e-mamie , przy okazji zupełnie neutralnego, lekkiego tematu dotyczącego jeżdżenia skuterkami.

forum.gazeta.pl/forum/w,567,134432281,134432563,Re_Czy_ktoras_z_Was_jezdzi_skuterem_.html
Jedna z forumowiczek określiła tam młodych ludzi mianem "gownarzerii".
Skoro wymagamy od naszych dzieci dla nas szacunku i nie chcemy odnosić porażek w wychowaniu to może zacznijmy od okazywania innym szacunku?

Jak napisałam, post zgłosiłam do usunięcia. Nie bardzo w to wierzę bo wydaje mi się , że istnieje społeczne przyzwolenie na obrażanie dzieci i młodzieży.
Ja się na to nie zgadzam i brak tej zgody będę manifestowała.
Pozdrawiam
Kara
    • mamatosia1 Re: Szacunek 21.03.12, 12:55
      i bardzo słusznie. Ja wczoraj byłam na zajęciach pokazowych w przedszkolu u mojego synka. Zajęcia z umuzykalnienia. Pani w średnim wieku, grająca na pianinie, dzieciaczki śliczne, gubiły kroki, nie pamiętały piosenek - jak to dzieciaczki. Ale super zaangażowane i w pełni chcące, nie przeszkadzające ani pani ani sobie wzajemnie.
      To jakim tonem się Pani zwracała do nich postawiło mi włosy na głowie.... Jakby się do mnie np w pracy ktoś tak odezwał to rozmowa byłaby krótka:) Nie wiem nawet jak to nazwać - taki, prostacko - knajacki ton połączony z wyśmiewaniem "co ty dziewczyna jesteś?" jak chłopczyk zaśpiewał część piosenki, którą akurat miały śpiewać dziewczynki. Kurczę - mam taki niesmak po tej wizycie bo niby fajnie ale zamiast budowania poczucia wartości u tych dzieci było takie poniżające wg mnie traktowanie... Nie mówię o tym synkowi bo nie ma to sensu ale zrozumiałam jaka strasznie wyboista droga przed nami, żeby umieć go wesprzeć w budowaniu wartości własnej w czasie gdy na drodze swojej edukacji spotka kupę sfrustrowanych pań umiejących tylko "jechać po tych dzieciach". Sorry ale mnie wzięło strasznie:)
      • tabakierka2 Re: Szacunek 21.03.12, 13:05
        a propos przedszkola i sposobu zwracania się do dzieci - myślę, że teraz i tak nie jest tak źle, jak w latach '80tych - pamiętam słowa p. dyrektor, która nazywała nas 'bachorami':|
        • Gość: kara_mia Re: Szacunek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.12, 13:16
          To, ze kiedyś było gorzej do mnie specjalnie nie przemawia.
          Kiedyś ludzie pomarańcze mieli tylko na Boże Narodzenie i nie było mięsa w sklepie.
          Nauczyłam od mojego dziecka, że milczenie również oznacza zgodę.
          I tak jak zabiorę głos tu na forum to i zabieram głos w życiu.
          mamatosiu - czy porozmawiałaś z panią w przedszkolu lub jej przełożonym?
          To , ze pewne rzeczy widzimy i nam się nie podobają to jeszcze za mało.
          trzeba reagować.
          Ktoś powie : brak reakcji w przedszkolu w imię "świętego spokoju"
          Kiedy zginał interweniujący policjant bo nikt mu nie pomógł - to już nie było tylko świętym spokojem. A to też był tylko brak reakcji.
          Społeczeństwo to nie jest "stwór z Marsa" społeczeństwo; to my.
          Jak narzekamy na społeczeństwo i znieczulicę to zacznijmy od siebie i od NASZEGO postępowania i reakcji.



          • jedynybasek5 Re: Szacunek 21.03.12, 13:42
            O kurczę, chyba znalazłam usprawiedliwienie dla siebie, kiedy każę kierowcy bombowca cofnąć auto z chodnika, bo wyjechał 15 cm poza przepisowe 1,5 m :D JA DZIAŁAM :D A tak całkiem serio- zgadzam się, że trzeba zabierać głos- nikt za nas tego nie zrobi.
            • karol-cia15 Re: Szacunek 21.03.12, 14:50
              Dorośli wymagają szacunku od dzieci a sami ich nie szanują. Tak nie może być bo porozumienie między dorosłymi a dziećmi staję się coraz gorsze, także żeby czegoś wymagać sami musimy to najpierw dać.
          • mamatosia1 Re: Szacunek 21.03.12, 20:15
            Nie rozmawiałam z Panią z przedszkola ponieważ miała kolejne zajęcia pokazowe dla innych grup:) Problem w tym, że te sprawy dot szacunku, budowania wartości, właściwego odnoszenia się do dzieci są niesamowicie delikatne - nikt tych dzieci nie wyzywa, nie szarpie i tym paniom wydaje się, że to jest super. Miałam jedną rozmowę z Panią Dyrektor przedszkola na ten temat na początku kariery przedszkolnej mojego synka - pani powiedziała, że to niewdzięczność, bo ona się stara, kadra się stara, wszyscy z siebie wychodzą żeby dzieci edukować, że ja nie rozumiem ile ona ma przeszkód w prowadzeniu placówki itp itd. Sprawy, o których mówiłam były dla tej Pani kompletnie z kosmosu - żadne tłumaczenie nie pomaga bo ona tego nie rozumie... Myślę, niestety, że to kwestia poziomu tej pani tak jak poziomu większości naszego społeczeństwa... Przykra konkluzja ale tak myślę. To nie znaczy, że jestem za nie reagowaniem tylko czasami to nie ma sensu bo ja takiej pani nie zreformuję - ona wie swoje. To co mogę zrobić w takiej sytuacji to skupić się na swoim dziecku:(
            • Gość: kara_mia Re: Szacunek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.12, 23:23
              żadne tłumaczenie nie pomaga bo ona tego nie rozumie.

              tak jest często, ale nie o to chodzi, żeby pani zrozumiała ( choć to byłoby najlepiej), tylko o to, żeby był jasny sygnał : ja tego nie akceptuje. i powtarzać ten sygnał milion razy kiedy trzeba.
              Ty, inni, i w końcu kiedyś ktoś zrozumie ...
              Albo przynajmniej poczuje tyle dyskomfortu z krytyki otoczenia, że zmodyfikuje swoje postępowanie.
        • mama_myszkina Re: Szacunek 22.03.12, 00:11
          A nas synek pani dyrektor (nastolatek) 'pilnował' bijąc linijką po nogach :/
    • joa66 Re: Szacunek 21.03.12, 14:58
      Bardziej niż to, że JEDNA z forumowiczek tak nazwała młodych ludzi, przeraziło mnie to przyzwolenie innych i wyśmiewanie Twojej uwagi.
      • jedynybasek5 Re: Szacunek 21.03.12, 16:00
        przeraziło
        > mnie to przyzwolenie innych i wyśmiewanie Twojej uwagi.

        Nigdzie nie widzę , w żadnym poście choćby cienia wyśmiewania.
        • jedynybasek5 Re: Szacunek 21.03.12, 16:01
          chyba, że na emamie , jeśli tamto forum masz na myśli :)
          • verdana Re: Szacunek 21.03.12, 16:24
            Na emamie oczywiscie.
            Przy czym ja takie przyzwolenie do kompletnego braku szacunku widzę przede wszystkim wobec nastolatkow. Nastolatek, jeśli zrobi cokolwiek 'nie tak" to od razu rozpuszczony gó...arz, bezczelny szczeniak, nowy "Januszek", ktorego trzeba trzymac krtko przy mordzie, ukarać surowo, aby wiedział, ze nie mieszka u siebie tylko o rodziców i ma przestrzegać zasad panujacych w ICH domu.
            Czym wiecej czytam rad, jak postępować z nastolatkami, tym bardziej rozumiem, dlaczego te nieszczesne istoty sie buntują.
          • joa66 Re: Szacunek 21.03.12, 16:50
            Oczywiście na emamie.

            Jeżeli ludzie nie reagują na taki chamski język, to może znaczyć, że albo (1) sie zgadzają albo (2) nie zgadzają, ale im sie nie chce komentowac i dyskutowac.

            Ale na emamie (słuszna) uwaga kary została wyśmiana przez chyba kilka osób.

            Podobe słowa zostały niedawno użyte w innej dyskusji - teoretycznie przez inną osobe, ale kto wie.
    • Gość: 71tosia Re: Szacunek IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.12, 17:30
      bez przesady, mysle ze wiekszosci rodzicom od czasu do czasu puszczaja nerwy i zwracaja sie do swego rozrabiajacego nastolatka nieco malo parlamentarnie: ze gowniarz i ze 'rozumu nie ma'. Wynika to raczej z poziomu zdenerowania i bezradnosci jaki czesto towarzyszy posiadaniu nastoletniego egemplarza w domu. Staram sie tego typu uwag unikac ale samokrytycznie przyznaje ze i mnie sie tez zdarzylo ;-).
    • basca_basca Re: Szacunek 21.03.12, 18:00
      IMO ta kwestia nie jest taka oczywista.
      Co innego nazwanie tak kogoś, kto sobie z namiastką na to zasłużył (np. świadomie podpalił śmietnik).
      A co innego nazwanie ogółem lub szczegółem młodych ludzi tak po prostu.
      • verdana Re: Szacunek 21.03.12, 18:13
        No i rodzice, kiedy wrzeszą na nastolatka , używając słów typu "gó...arz" (o ile akurat nie zabił przed chwilą psa), nie powinni mieć potem pretensji, ze tenże gó...arz zwraca sie do nich niegrzecznie.
        Oczywiście, każda rodzina ma swój język i dopuszczam jak najbardziej mozliwość, ze rodzice mowią "ty gó...arzu" w formie jak najbardziej dopuszczalnej, zartobliwej i nie budzacej cienia agresji. Podobnie, jak moje wlasne dzieci, ktore nigdy nie odezwały sie do mnie w sposób niegrzeczny, grzecznie potrafią zapytać, czy mnie nie poj... , co jak sądzę, w wielu (wszystkich?) domach byloby potraktowane jako absolutny skandal i brak szacunku.
        Jednak kontekst tego wskazuje jedynie na troskę i szacunek. Wiec możliwe, ze kod językowy w niektorych domach jest po prostu inny. Można powiedzieć "gó...arzu" i mieć do dziecka szacunek, a mowić "drogi synu" kompletnie bez szacunku.
        • alas.ka0 Re: Szacunek 21.03.12, 18:17
          Ja byłam tresowana jak pies, a mimo to miałam szacunek do innych ludzi. Wszystko zalezy od człowieka.
          • zniemczyk Re: Szacunek 24.03.12, 23:18
            alas.ka0 napisała:

            > Ja byłam tresowana jak pies, a mimo to miałam szacunek do innych ludzi. Wszystk
            > o zalezy od człowieka.

            ja byłam traktowana podobnie jak ty. Również miałam i mam szacunek dla innych. Ale szacunku do siebie samej trudno mi było się nauczyć. Zawsze czułam się zaszczuta, i że nic mi się nie należy, i że nikt mnie nie rozumie. A Ty?
            • kara_mia Re: Szacunek 25.03.12, 18:09
              Zawsze czułam się zaszczuta, i że nic mi się nie należy, i że nikt mnie nie rozumie.
              Mnie się wydaje, że dopóki nie będziemy mogli uszanować siebie samych , dostrzec SWOJE potrzeby; to tak NAPRAWDĘ nie zobaczymy potrzeb innych.
              • melancho_lia Re: Szacunek 26.03.12, 08:27
                Widzisz mnie wychowano tak, ze zawsze czułam się nie ważna, moje problemy nieistotne, błahe, niewarte zachodu ze strony otoczenia. Inni byli wązniejsi. I niestety mam tak do teraz i cierpię z tego powodu. Bo nadal czuję się nikim, lecze depresję z powodu tego że nie jestem idealna i nie spełniam wymagań mi stawianych. Liczą się inni i ich potrzeby. tak mnie wychowano bym swoich potrzeb nie widziała i spełniała je dopiero po zaspokojeniu potrzeb otoczenia.
                • Gość: kara_mia Re: Szacunek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.12, 11:23
                  tak mnie wychowano

                  to musiało byc Ci niemiło.
                  teraz jest czas, żeby wziąć odpowiedzialność za siebie i zacząć zauważać SWOJE potrzeby.
                  Nikt ZA CIEBIE tego nie zrobi.
                  • Gość: melancho_lia Re: Szacunek IP: *.acn.waw.pl 26.03.12, 12:13
                    Widzisz napisałam to w odpowiedzi na posta, ze najpierw trzeba szanować siebie i swoje potrzeby by zauwazyć innych- otóż własnie niekoniecznie.
                    Ja pracuję nad swoim poczuciem wartości, które niestety zaginęło już za czasów dzieciństwa. Tak, mam problem, próbuję to zmienić od ponad roku, póki co z marnym skutkiem, mimo pomocy ze strony męża... To że mam świadmość, że muszę to zmienić, nie zmienia faktu, ze nie mam pomysłu ani wiary w mozliwość dokonania takiej zmiany. Bo zawsze towarzyszy mi ogromne poczucie winy że poświęcam czas sobie, a nie innym... Taki OT...
                    • Gość: kara_mia Re: Szacunek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.12, 12:30
                      ze nie mam pomysłu ani wiary

                      Wydaje się, ze jak nie wierzysz, to żaden psycholog ani wspomagający maż nie pomogą.
                      Nikt za ciebie nie uwierzy.

                      Tak sobie myślę, że jesteśmy ważni w życiu innych ludzi, szczególnie bliskich, ale nie AŻ tak , żeby zawsze i wszystko co robimy było dla nich ważne, czy najpierw my a dopiero później oni. najczęściej jest to dla nich tak nieistotnie, że nie zwracają uwagi czy robisz przez 1 godzinę coś dla nich czy dla siebie.
                      Może to ci pomoże w uwierzeniu, że możesz się czasem zając sobą, bo w sumie nikomu to większej różnicy nie zrobi.

                      PS
                      pozwalam sobie wrzucić link to postu jaki napisałam kiedyś cytując książkę Ewy Woydyłło o poczuciu winy.
                      Bardzo do mnie przemawia :

                      To uporczywe poczucie winy może wydawać się kwestią wysokiej moralności, wzorowo uczciwej i odważnej samooceny oraz głębokiej troski o ludzi. Faktem jest jednak, że osoba taka zajmuje się i interesuje przede wszystkim sobą, swoim sumieniem oraz tym, co inni mogą o niej sądzić i myśleć.
                      Przeczytałam również kiedyś, że ciągłe robienie wszystkiego dla innych a nigdy dla siebie, bardzo pozwala nam czuć się LEPSZYM, bo "ja się tak poświęcam", a tak trudno jest wziąć coś od kogoś, bo to oznaczałby okazanie własnej słabości i zależności od innych...

                      forum.gazeta.pl/forum/w,14479,134043858,134043858,poczucie_winy_rodzica.html
                      • kara_mia Re: Szacunek 27.03.12, 12:27
                        Zauważyłam pewną prawidłowość:
                        Kiedy pada sformułowanie, że należy wziąć odpowiedzialność za siebie dyskusje zamierają....
                        natomiast rozkwitają, kiedy tezy dotyczą wyznaczania rozmiarów nieszczęścia dotknęły nas DLATEGO, że inni "coś"

                        • Gość: melancho_lia Re: Szacunek IP: *.acn.waw.pl 28.03.12, 07:29
                          A co jeszcze Ci mam napisać? Fajnie jest powiedzieć weź się za siebie. Zwłaszcza osobie, która nie wierzy by to coś zmieniło i póki co nie potrafi znaleźć w sobie siły by przynajmniej spróbować. Chodzę na terapię i nie widzę w tym większego sensu. Wiem, ze tak jak jest nie jest dobrze, no i co? Nie potrafię tego zmienić. Ja nikogo nie winię za swój stan, nie wiem czy to kwestia wychowania czy cech osobnicznych, pamiętam tylko próby przychodzenia do mamy z problemami, które zwykle kończyły się jej stwierdzeniem, ze przeciez inni mają gorzej więc co ja marudzę. No to przestałam cenić swoje potrzeby i problemy...

                          A i nie jestem na forum cały dzień. Pracuję.
                          • kara_mia Re: Szacunek 28.03.12, 11:25
                            Jeżeli masz o sobie zdanie :
                            Nie potrafię tego zmienić.
                            To jest tylko twoje zdanie i jest ono prawdziwe.
                            Jeżeli masz o sobie zdanie :
                            Potrafię to zmienić.
                            To również jest Twoje zdanie i również ono jest prawdziwe.

                            Nikt z zewnątrz nie potrafi i tak zweryfikować, które jest "prawdziwsze".
                            Ja wybieram, mieć o sobie zdania, które dają mi siłę.

                            Ty również masz taki wybór.


                            • melancho_lia Re: Szacunek 28.03.12, 11:57
                              Ja nie mam tego wyboru bo nie potrafię zwyczajnie wybrać tej lepszej opcji...
                              Zresztą i tak to nie jest temat tego wątku.
                              • Gość: kara_mia Re: Szacunek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.12, 12:22
                                Może i off top ale jaki ciekawy.
                                Otóż wybór masz, czy tego chcesz czy nie .
                                Wybierasz po prostu taką opcje jak piszesz.

                                Żadna terapia nic nie zmieni, jak nie przyjmiesz do wiadomości, że to co myślisz o sobie to jest twój WYBÓR i ty o tym decydujesz.
                                To jest prawo naturalne, takie jak prawo ciążenia.
                                WSZYSCY ludzie ( podstawowo sprawni umysłowo) na świecie maja wybór tego co o sobie myślą i uważają.
                                Czy ja to napisze na forum czy nie, to nic nie zmieni. Wybór masz i z niego korzystasz, nawet jak nie wiesz.
                                Jak komuś się zupa wyleje, to niekoniecznie wie, że to akurat prawo ciążenia, ale to nie zmienia faktu, że ono działa.
                                Tak jak twój wybór.
                                • melancho_lia Re: Szacunek 28.03.12, 12:35
                                  Nawet jesli wybór mam to i tak nie potrafię wybrać inaczej niż obecnie, czyli tak jakbym wyboru nie miała.
                                  • kara_mia Re: Szacunek 28.03.12, 12:50
                                    tak nie potrafię wybrać inaczej niż obecnie

                                    może po przeredagowaniu:
                                    obecnie nie chcę wybrać opcji, że umiem sie zmienic.

                                    to dużo lepiej niż:
                                    nie mogę tego zmienić.
                                    • melancho_lia Re: Szacunek 28.03.12, 13:38
                                      Chęć a siła do zmiany to dwie odrębne rzeczy. Póki nie ma siły, to choćby i chęć była wyboru nie ma.
                                  • basca_basca Re: Szacunek 28.03.12, 13:11
                                    Ale obiektywnie patrząc na Twój wybór - wybierasz również siebie. Chodzisz na terapie, piszesz Off topic na forum o sobie. To jest Twój wybór. Działasz, ryzykujesz, wybierasz w trosce o siebie. Potrafisz:)
                                    • melancho_lia Re: Szacunek 28.03.12, 13:42
                                      Na razie jedynie sobie pewne rzeczy uświadomiłam, wiem że to dopiero początek, ale póki co tkwię w miejscu. Na razie nie potrafię, chociaż bardzo bym chciała. Może się boję? nie wiem.
                                      • Gość: basca Re: Szacunek IP: *.ghnet.pl 28.03.12, 17:21
                                        Napiszę jeszcze raz: potrafisz. Nie w takiej skali jak byś chciała, ale jednak. Piszesz tutaj o sobie, DLA SIEBIE. Behawioryści zapewne sugerowaliby jakąś drobną nagrodę za ten krok:)
                                        Tkwienie w miejscu bywa meczące, ale i finalnie owocne. Jak będzie w Twoim przypadku - nie wiem.
                                        Trzymam kciuki:)

                      • Gość: basca Re: Szacunek IP: *.ghnet.pl 27.03.12, 13:22
                        > Wydaje się, ze jak nie wierzysz, to żaden psycholog ani wspomagający maż nie po
                        > mogą.

                        A ja mam wrażenie, że pisanie takich słów odbiera nadzieje.
                        A odbieranie nadzieje nie jest zbyt odpowiedzialne.

                        Polecam za to Antoniego Kępińskiego "Psychopatologia nerwic". Jeśli dobrze pamiętam Kępiński zauważa, ze zdroworozsądkowe działanie (np. weź się w garść, musisz sama uwierzyć) pogłębia tylko mechanizm błędnego koła. Bo chory czując się atakowanym, przyjmuje postawę obronną i jeszcze bardziej trzyma się swojej choroby. Uważa też, że egocentryzm leczy się również poprzez wysłuchanie skarg, bo samo wysłuchanie (bez oceniania, a akceptacją) powoduje, że egocentryzm maleje - zostaje zaspokojony.
                        • kara_mia Re: Szacunek 27.03.12, 14:39
                          Uważa też, że egocentryzm leczy się również poprzez wysłuchanie skarg, bo samo wysłuchanie (bez oceniania, a akceptacją) powoduje, że egocentryzm maleje - zostaje zaspokojony.

                          Nawet i bym się zgodziła, tylko powiedz mi gdzie to "światełko w tunelu", że jest wysłuchanie i będzie lepiej.
                          Póki co to na forum jak i w życiu widzę tylko przykłady wiecznego narzekania w imię "jak mnie wysłuchają to będzie lepiej"
                          I tak wysłuchiwanie trwa latami a ktoś w tym samym dupiatym miejscu również latami trwa jak przyspawany.

                          egocentryzm maleje - zostaje zaspokojony
                          wybacz, jeszcze nie miałam okazji tego na własne oczy zobaczyć ani nawet usłyszeć o takim przypadku.
                          To jak nalewanie wody do dziurawego garnka.... można latami i nic .
                          • Gość: basca Re: Szacunek IP: *.ghnet.pl 27.03.12, 14:59
                            Ja nie pisze o swoim doświadczeniu, ale o doświadczeniu psychiatry, który sporo widział i leczył.
                            Zachęcam do przeczytania książki, bo ona lepiej to wyjaśnia niż ja.
                            Depresja, nerwica są to choroby, które leczy się długo. To że się je leczy długo, nie znaczy że nie są wyleczalne (ja znam przypadki wyleczenia). I w ich skład wchodzi również psychoterapia (indywidualna/grupowa). A psychoterapia nie jest niczym innym jak wysłuchaniem pacjenta i próba jego zrozumienia.

                            > Nawet i bym się zgodziła, tylko powiedz mi gdzie to "światełko w tunelu", że je
                            > st wysłuchanie i będzie lepiej.
                            "światełko w tunelu" to właśnie nadzieja, ze może być lepiej. A nadzieje i wiara daje siły i motywacje do leczenia. (Nie od dziś znana siła placebo) A wiara jak wiemy góry przenosi;)
Pełna wersja