outstanding
20.06.12, 10:54
Jestem mamą 9 i pół miesięcznej córeczki. Od początku wychowujemy ją z mężem sami.Mieszkamy z dala od rodziny, nie mamy jej nawet z kim zostawić. Oboje jesteśmy bardzo młodzi, studiujemy, mąż dodatkowo pracuje całymi dniami. Kiedy ja jestem na uczelni - to on zajmuje się córką, resztę czasu spędza wyłącznie ze mną. Od dłuższego czasu mamy z nią spore problemy.. tzn bardziej to ja je mam. Męża bardzo ładnie słucha, jest z nim grzeczna. Zupełnie inaczej niż ze mną.. Ciągle płacze, wymusza noszenie na rękach, nie wolno mi wyjść nawet na sekundę z pokoju. Jak jet zła, bo nie chcę jej dać czegoś to rzuca się do tyłu, krzyczy, wbija mi paznokcie w twarz albo uderza głową o moją głowę. Nie mogę jej z nikim zostawić.. tzn, jeśli jedziemy do mojej rodziny ona nie wypuszcza mnie nawet na chwilę.. próbowałam wyjść bez niej nie raz.. ale ona nie odpuszcza. Potrafi płakać przez długi czas, nie dając się niczym zająć i uspokoić. Jest to trochę męczące.. nie mogę nic zrobić w domu, ugotować, posprzątać, wyjść do wc, czy nawet się pouczyć. Ona ciągle krzyczy zwracając na siebie uwagę. Na spacerach nie chce jeździć w wózku - pręży się i wygina. To samo jest ze spaniem w łóżeczku.. zasypia czasem około 23 nawet. WYgląda to tak, że ona rządzi całym domem.. Kiedyś jadła inna rzeczy oprócz cyca, teraz kiedy chcę ją nakarmić to rzuca łyżeczką po domu.. Chcę być dobrą matką, ale nie mam już sił.. Chciałabym móc cokolwiek zrobić, nie słysząc ciągłego krzyku i wrzasku mojego dziecka.. to jej rzucanie się do tyłu zagraża też jej zdrowiu, bo robi to dosyć mocno i już kilka razy uderzyła się w głowę. Proszę o pomoc.. bo powoli wysiadam psychicznie..