Problemy 4,5 latka

12.10.12, 01:50
Witam serdecznie mam problem z moim synkiem ktory konczy w lutym 5 lat. Mati jak cos mu nie wychodzi to sie strasznie denerwuje przerywa dana czynnosc i nie chce do niej wrocic rozrzuca zabawki i krzyczy a czasami placze i tak jest za kazdym razem obojetnie co robi czy bawi sie czy rysuje. Mateusz jest bardzo energicznym dzieckiem ktore nie potrafi wysiedziec w jednym miejscu od wrzesnie jest w szkole ( jestesmy w Irlandi i tu system edukacji jest inny) radzi sobie dobrze ale wychowawczyni zauwazyla problemy z nawiazywaniem kontaktow z rowiesnikami. W klasie zachowuje sie dobrze ale jak tylko wyjda na przerwe na dwor pobiegac Mati zachowuje sie niegrzecznie krzyczy do dzieci popycha. Martwie sie ze nie bedzie mial przyjaciol staramy sie mu tlumaczyc ze nie moze sie tak zachowywac wobec nikogo jakos nie przynosi to skutkow. Martwi mnie tez jego poziom flustracji jak cos mu nie wychodzi zamyka sie i nie chce nic juz robic. Jka sie pytam co robili w szkole zawsze mi odpowiada nie wiem wszystkie informacje musze z niego doslownie sila wyciagac. Moj maz jest Irlandczykiem wiec Mati wlada dwoma jezykami jak mati byl maly mieszkalismy przez jakis czas w Polsce ok 3 miesiecy pozniej znowu w Irlandii i znowu w Polsce moze to wszystko mialo wplyw na to ze teraz jest taki. W marcu urodzilam coreczke ma szesc miesiecy i Mati bardzo ja kocha i lubi caly czas daje jej buziaki przytula ja i chce sie z nia bawic. Prosze pomozcie czasami nie wiem co mam robic jak mam sie zachowywac .
    • el_elefante Re: Problemy 4,5 latka 12.10.12, 13:58
      Mój syn ma trochę podobnie, tzn. również łatwo wpada w irytację gdy mu coś nie wychodzi. I też tak nie do końca wiem jak w konkretnych sytuacjach reagować. Niekiedy pozwalam mu przeżyć tę złość, obserwuje kątem oka albo nasłuchuję jak sobie poradzi. Czasami jest tak, że po pierwszej porażce jednak uda mu się pozbierać i zrobi to co chciał. Czasem przychodzi po chwili, widać że zły, więc delikatnie próbuję się dowiedzieć o co poszło, skłonić, żeby opowiedział. Bywa, że idę sam zobaczyć gdy słyszę jak ryczy i rzuca czymś, zainteresuję się co robi, zaoferuję pomoc - próbuję nauczyć go, że zawsze może o pomoc poprosić, gdy coś mu uparcie nie wychodzi, że to żadna ujma. Dobrze na rozładowanie działa obrócenie sytuacji w żart albo wymyślenie czegoś śmiesznego. Zachęcam do spróbowania raz jeszcze, często na zasadzie: włóż tą część jeszcze raz, a ja tu potrzymam, żeby ci nie uciekało.

      Tak sobie myślę, że dobrym sposobem jest pokazanie młodemu, że bywa że coś nie wychodzi i że to normalne, że trzeba próbować albo wymyślić jak coś zrobić inaczej. Do tego stopnia, żeby zaaranżować takie sytuacje ze swoim udziałem. A też i poprosić wtedy: masz małe palce, łatwiej ci tu przytrzymać, pomożesz?

      Małymi kroczkami, od razu efektów nie widać, ale z czasem pomalutku zaczyna to wyglądać ciut lepiej.
      • el_elefante Re: Problemy 4,5 latka 12.10.12, 14:54
        Warto jeszcze pamiętać o tym, aby unikać słowa "spróbuj". Mistrz Joda mądrze mówił: nie próbuj, zrób to. :)
    • aqua48 Re: Problemy 4,5 latka 12.10.12, 14:43
      kuzkat30 napisała:

      > Witam serdecznie mam problem z moim synkiem ktory konczy w lutym 5 lat. Mati ja
      > k cos mu nie wychodzi to sie strasznie denerwuje przerywa dana czynnosc i nie c
      > hce do niej wrocic rozrzuca zabawki i krzyczy a czasami placze i tak jest za ka
      > zdym razem obojetnie co robi czy bawi sie czy rysuje.

      A co Ty robisz obserwując takie sytuacje? Pomagasz dziecku, tłumaczysz spokojnie, podpowiadasz jak można rozwiązać problem? Dziecko z natury jest niecierpliwe, a u Twojego synka jeszcze dodatkowo pojawiają się problemy z agresją w zachowaniu. Dwujęzyczność, niedawne pojawienie się rodzeństwa i szkoła to bardzo stresujące sytuacje domowe. Musisz mu poświecić więcej czasu, eliminować sytuacje stresujące go, być dla niego wsparciem w porażkach, pokazywać jak można reagować kiedy się pojawiają i co z tego wynika. Podpowiadaj mu co go denerwuje, niech uświadomi sobie, że są w życiu sytuacje irytujące. Czyli np powiedz kiedy się wścieka - denerwuje cię, że wieża z klocków się rozwaliła? Rozumiem, to może być na prawdę okropne. Ale jeśli będziesz krzyczał i rzucał klockami, to ona się nie naprawi. Możemy razem spróbować postawić ją na nowo, troszkę inaczej, zobaczymy czy nam się uda. Zaczniemy od większych klocków, a na nich ustawimy mniejsze i lżejsze, będę ci podawać te solidniejsze, a ty będziesz je ustawiał dobra?
      A w trakcie wspólnego budowania można się razem zastanowić czy takie sytuacje są warte aż takiego zdenerwowania, czy zwalenie się wieży to poważny problem. I jakie byłyby poważne problemy - np zgubienie kluczy od mieszkania. A co wobec tego w takiej sytuacji można zrobić. Można wrzeszczeć i kopać w drzwi? Można. A czy to rozwiąże problem? Nie. To co rozwiąże? Wezwanie ślusarza, zadzwonienie do osoby, która ma drugi komplet, czy spokojne przeszukanie torebki jeszcze raz. Musisz go uczyć zachowania w takich sytuacjach. No i oczywiście sama też musisz reagować podobnie, jeśli Ty, czy mąż się łatwo denerwujecie i wpadacie w gniew, to synkowi nie będzie łatwo oduczyć się agresywnych zachowań.
Pełna wersja