Dodaj do ulubionych

Nie chce jeść

20.12.12, 14:24
Dzień dobry,
Mam problem z córeczką 2.7 roku. Odkąd skończyła około 1.4 roku zaczęły się kłopoty z jedzeniem. Teraz są jednak jeszcze większe. Daję jej Bioaron C, ale niewiele to pomaga.
Ostatnio nastąpiły zmiany w jej życiu, urodziła się siostra, poszła do przedszkola. Do tego mój maż zrobił się bardziej nerwowy i często krzyczy, On jest bardzo delikatnym i wrażliwym dzieckiem, przeżywa jak mała płacze, gryzie rękawki. Nie wiem, jak rozwiązać tę sytuację. To było bardzo wesołe dziecko, a teraz nie jest sobą. Do niedawna wychowywałam ją praktycznie sama, bo mąż był na kontraktach.
Może macie jakiś pomysł na rozwiązanie tej bardzo trudnej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Nie chce jeść 20.12.12, 18:10
      A jak waga i stan zdrowia?
    • zniemczyk Re: Nie chce jeść 20.12.12, 20:53
      Pytanie verdany jest w tej sytuacji konieczne - trzeba kontrolować czy dziecko utrzymuje wagę, czy nastąpił raczej nagły spadek.
      Z moim starszym synem było podobnie. Do tego dochodziły jeszcze wymioty. Dziś jest wszystko ok - z czasem miałam coraz więcej czasu dla niego i dlatego się polepszyło. Potrzebował i możliwe że nadal potrzebuje uzupełnić żelazo.
      Co najwyżej zastanawiam się, czy nie ma skazy białkowej, bo w jego wypadku wymioty występują nadal, sporadycznie. Mam wrażenie, że te wymioty są w wyniku skazy białkowej, ale temat jest jeszcze świeży... Apetyt jednak ma dobry, zależny od dnia.
      pozdrawiam
    • mskaiq Re: Nie chce jeść 22.12.12, 10:48
      Bardzo wiele problemów z jedzeniem zaczyna się u dzieci kiedy rodzice zaczynają
      niepokoić się, że dziecko nie je wystarczająco.
      Wtedy zwylłe zaczyna się przekonywanie dziecka, żeby zjadło więcej i dziecko
      zamiast jeść dla siebie i dlatego, że lubi zaczyna jeść dla rodziców. To nie smakuje,
      bo ma to smak obowiązku a nie przyjemności.
      Pojawiło się nowe dziecko, a to duży stres dla starszego. Jaka jest dziecka pozycja
      w domu, pojawiają się pytania, czy jest jeszcze chciane, dlatego tata krzyczy, czy
      nadal jest chciane w domu kiedy jest nowe dziecko, dlaczego tata jest w domu,
      kiedy do niedawna go nie było.
      Z tym wszystkim wiąże sie lęk u dziecka i im wiecej tego lęku tym trudniej się śmiać
      i czuć się bezpiecznie .
      Pozdrawiam serdecznie.
    • ula.malko Re: Nie chce jeść 22.12.12, 11:59
      Dzień dobry,
      A jak wyglądają u Państwa posiłki? Co to znaczy dokładnie, że córka ma problemy z jedzeniem? Co to znaczy, że córka nie jest do końca sobą?
      Pozdrawiam,
      Ula Malko
    • ewa9786 Re: Nie chce jeść 27.12.12, 12:12
      Najpierw napiszę jak chciałabym aby wyglądały. nakrywam estetycznie stół i podaję jedzenie. ale niestety córeczka najczęściej nawet nie chce z nami usiąsć. Lata po całym mieszkaniu, albo bawi się w kuchni. Czasem pomaga jej karmienie. Lubi też siedzieć na kolanach taty i podjadać mu z talerza.
      Córeczka bardzo zle znosi placz młodszej siostry. gryzie rękawki, zrobiła sie zdecydowanie bardziej marudna. Do tego jeszcze awanturujący się tata. Czesto dziecko jest przestraszone, jakby nieobecne, zszokowane, posmutniało. To było wiecznie uśmiechnięte, radosne dziecko.
      • joshima Re: Nie chce jeść 27.12.12, 13:14
        Zatem chyba większym problemem jest tu awanturujący się tata i nerwowość dziecka niż to, że dziecko nie chce jak stare usiąść przy sole :)
      • twojabogini Re: Nie chce jeść 27.12.12, 13:17
        Spadek apetytu u dziecka w drugim roku życia jest całkiem normalny, większy apetyt pojawi się zapewne około 4 roku życia. Prawidłowe nawyki nawyki żywieniowe oraz kulturalne jedzenie to nie jest to, czego można oczekiwać od dziecka około 3 roku życia. W tym wieku większość dzieci nie może usiedzieć przy stole, lubi jeść rękami, odmawia spożywania wielu potraw a upiera się przy innych.
        Sadzę, że najważniejsze to kontrolowanie wagi dziecka i jego ogólnego stanu. Z zasad żywieniowych - małe dziecko nie powinno mieć dostępu do sklepowych słodyczy, niezdrowego jedzenia i jedzenia z dodatkami smakowymi wzmacniającymi smak i zapach. Unikamy produktów wysokoprzetworzonych o gładkiej konsystencji. Dzieci bardzo łatwo uzależniają się od takiego jedzenia - najlepiej go po prostu nie kupować. Lepsza jest mała porcja kaszy gryczanej w warzywami parowanymi (jeśli dziecko ich nie lubi można je w kaszę po prostu wgnieść) z odrobiną zdrowego oleju plus parę gram białka - pieczona ryba, parowany pulpecik, pieczone mięso dobrej jakości, niż porcja ziemniaków z masłem i schabowym. dziecku warto zostawić swobodę - ile zje czego i w jaki sposób. dlatego każdy posiłek powinien składać się z kilku propozycji. Resztki posiłku wyrzucamy, kompostujemy, zjadamy sami - ale nie trzymamy ich na później dla dziecka.
        Dobrze jest mieć plan - ilość posiłków mlecznych, ilość białka, warzyw, owoców, zdrowe źródła tłuszczów i węglowodanów.
        Zazwyczaj dziecko nie zjada wybranej porcji - lub niektórych produktów. Uzupełniamy to przekąskami. Nie zjadło białka - ustawiamy miseczkę z fasolką, za mało mleka - przygotowujemy porcję budyniu (tylko nie z torebki -mają za dużo cukru i dodatków) nie zjadło warzyw podsuwamy pokrojone w paski warzywa - upieczone, parowane lub surowe - w zależności od preferencji dziecka. Przekąski dajemy w godzinę po posiłku, zabieramy około dwie godziny przed kolejnym dużym posiłkiem. Szanujemy odmowę dziecka, staramy się poznać jego preferencje.
        Mam jednak wrażenie że problem w waszej rodzinie jest gdzie indziej. Dotychczasowy układ rodzinny uległ zmianie, mąż jest częściej w domu. Na pewno zaburza to twój rytm z dziećmi jaki sobie wypracowałaś. Mąż z kolei pewnie nie do końca umie się odnaleźć w rodzinnej rzeczywistości - i krzyczy.
        Musicie nauczyć się współpracy. Obwinianie męża o spadek apetytu córki i o zmiany w jej usposobieniu na pewno nie pomogą. Wtedy on się wycofa, bo poczuje się niekompetentny, niezdarny. Określcie w szczerej rozmowie wasze wzajemne oczekiwania. Jeśli chciałaby pani, aby mąż pozostawił pani dom i dzieci - warto to jasno powiedzieć. Jeśli wręcz przeciwnie - oczekuje pani jego zaangażowania - to warto go wesprzeć. Trafił w gotowy układ w którym nie potrafi się odnaleźć. I pójść ja kompromisy.
        Bez niego wszystko szło gładko, dzieci były zadowolone i jadły. Teraz mąż pojawił się na planie i z czasem wszystko znów pójdzie gładko, gdy ustali się nowy wspólny rytm. Im więcej otwartości i współpracy - tym szybciej.
        Spędźcie trochę czasu razem - bez dzieci na czymś co wam obojgu sprawia radość. To wzmacnia więź i pozwala łatwiej przetrwać burze. Gracie wtedy razem nie przeciwko sobie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka