manna_mamma
23.04.13, 22:37
Cześć, właśnie próbowałam założyć ten wątek na małym dziecku, ale mi się skasowało. I chyba dobrze, to raczej właściwsze miejsce na tę moją sprawę. Mam prawie 3-letnią córką, która od marca chodzi do niani (wcześniej rok inna niania, potem 6 miesięcy przedszkole, ale bardzo chorowała i ją zabrałam). Od września córka ma wrócić do przedszkola. Zauważyłam, że niania "etykietuje" dzieci przy mojej córce. A ten to beksa, a ten to nie umie mówić. Dziś dość ostro zwróciłam jej na to uwagę, niestety przy córce, bo mnie już poniosło. Powiedziałam, że nie chcę, żeby dawała dzieciom takie łatki, potem może dołączy "mazgaj", "ciamajda", "tchórz". Dodatkowo już po tej rozmowie, dziś po południu koleżanka powiedziała mi, że widziała z okna, jak moja smętnie zwisa z nieruchomej huśtawki, niania zagadana, moja próbuje się uwolnić. potem próbuje coś mówić do niani, ale ona ma swoje rozmowy. Jestem jednocześnie smutna i wściekła, że wysyłam jutro dziecko do osoby, co do której nie pałam entuzjazmem. Mam następujący dylemat: czy zabrać córką spod tej opieki natychmiast, czy dać niani jeszcze szansę. Córka z trudem się do niej przyzwyczaiła, przez bity miesiąc powtarzała, że niania jest brzydka, teraz już ją lubi. Dziś powiedziała, że ją kocha. Boję się w przypadku nowej osoby - w gruncie rzeczy nowej niewiadomej - trudów aklimatyzacji. Jak myślicie? Z jednej strony pewna prostackość, brak wrażliwości i pytlowanie językiem, co moja podchwytuje, z drugiej szukanie kogoś na 4 miesiące i ból przyzwyczajania się. Wam odpowiedź pewnie wyda się oczywista, a ja tak siedzę i myślę...