Dodaj do ulubionych

Jar zrozumieć własne dziecko?

28.04.13, 10:29
Proszę o pomoc. Nie radzę sobie z najmłodszym dzieckiem. Ma nieco ponad 2 lata, sporo już mówi. Jest trzecim dzieckiem. Od dłuższego czasu czuję sie jak w więzieniu. Nie mogę zrobić nic, iść do innego pokoju, toalety, kuchni, wyjść z domu, nic dosłownie bez jej protestów, ryków, krzyków - wpada w histerię. Zawsze było pod tym względem źle, ale od jakiegoś czasu jest tragicznie. Ja jestem wykończona już tą sytuacją. Robię wszystko co wydaje mi się sensowne: jak idę do łazienki proponuję je zawsze że może iść ze mną, wyciągam często nowe drobne rzeczy - małe opakowanie ciastoliny, kolorowankę, małe pudełko kredek, żeby ją zająć a ja obok będę się szykować do pracy czy po prostu wykonywać co mam wykonać - czynności niezbędne. Wszystko jest źle. Udaje mi się ta operacja w 1 przypadku na 10 może, a w pozostałych jest ryk dopóki nie wyjdę z łazienki i się nią nie zajmę. Jedyne co zaakceptowała to że idzie do przedszkola i tam idzie bez protestów i z uśmiechem. Cała reszta to jest koszmar. Ja to odbieram tak, że chce tym rykiem wymusić swoje - przecież nie zmuszam jej do samotności, zawsze coś proponuję, żeby mogła mi towarzyszyć. W domu zawsze jest starsza dwójka która też dwoi się i troi żeby ją zająć. Mąż to samo. NIE - tylko mama. Ona jest już taka duża, to nie jest niemowlę przy piersi. Nie pojmuję tego. Jestem już na skraju załamania nerwowego bo cały dzień - np. teraz słucham wrzasków. Starsze dzieci bardzo bardzo tracą - albo zajmuję się tylko młodszą i wtedy tracą bo też chcieliby ze mną spędzić trochę czasu - są sporo starsi więc wspólne aktywności ciężko na dłuższą metę zorganizować. Albo tracą bo jest dziki wrzask jeśli jednak zdecyduję się pouczyć, pobawić się z nimi. Albo nawet z nimi i z nią - ona wyje bo ma być tylko ona i mama. Nie chce mi się wracać do domu z pracy. Czasem mam ochotę ją rozszarpać. Nigdy nigdy nie miałam takich problemów ze starszymi dziećmi. NIGDY. Tyle samo czasu byłam z nimi w domu, tak samo wróciłam do pracy a oni w tym samym wieku poszli do przedszkola - tego samego. Wiem, ona jest odrębnym bytem. Ale ja nie wiem jak to pojąć, jak to zrozumieć. Jak pomóc jej i sobie?
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 13:12
      Szczerze?
      Nie kupuje tekstu "tylko mama". Oproc "tylko mama" moze tez byc "tylko tata".
      Moze to brutalne ale konsekwentnie i asertywnie przyzwyczajalam dziecko do tego, ze ma dwoje rodzicow, mama nie jest niezastapina, a bycie z tata tez jest ok.
      Wychodz z domu sama, zorganizuj sobie swoj wlasny czas bez dziecka,, nie boj sie odmawiac dziecku , nie boj sie jego wscieklosci. Bedzie zle? Trudno. Nie zawsze mozna dostac wszystko, czego sie chce . A matka tez czlowiek.
      Z tata krzywda sie jej przeciez nie stanie? Przeciez to nie jest nieodpowiedzialny psychopata, tylko jej wlasny rodzic. O rownych matczynym kompetencjach.
      • szamanta Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 16:06
        Ja bym nie ulegala, mimo protestow, krzyków, strajkowmałej swoje robila, poswięcala rowniez nalezycie czas starszym ile tego wymagają, a takze o sobie nie zapominala.
        Trudno, niech sie wscika,demoinstruje swoje niezadowolenie,ze nie wszystko kreci się wokół niej,ale zycie toczy sie dalej, pępkim świata nie moze być.Taki egoizm u dziecka nie moze byc pięlegnowany ,a ty wrecz polerujesz jej zapędy egoizmu i egocentryzmu,zamiast eliminować do minimum
        Masz jeszcze dwojke dzieci,masz tez roche do roboty i w domu i nie tylko, jest tez tata w domu i trzeba nauczyc malą zyc zgodnie z zasadami jakie wy w domu wprowadziliscie, a nie zmienianie wszytsko pod malą i panuje rozpieprz,chaos
        Jestes za malo asertywna i nie konsekwentna.Tez mam w domu wiecej niz jedno dziecko,i to w roznym wieku, i wiem ze organizacja to podstawa i trzymanie sie tego co zostalo ustalone,a nie misz-masz i bycie chwiejnym jak chorągiewka,jak mala zaklaszce tak wy pod jej rytm tanczycie-nonsen
        Dzieciecy egocentryzm ,zwlaszcza jednego osobnika nie moze zaklocać waszego stalego rytmu życia domowego.Zbyt zabardzo cudujesz przy małej,polecam wiecej luzu i mniej spiny,bo zabardzo do najmlodszej jestes podporządkowana, a jak sama napisalas, reszta przy tym traci.No tak byc nie moze
        • szamanta Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 16:44
          aha, nie dodalam.Gdy mala zaczyna przesadnie zaklocac spokoj domownikow ,ze nie da sie wytrzymac,ani na niczym skupic,i zaczyna wszystkich dookola tyranizowac poprzez swoje wrzaski,czy demolke,to wysyłaj ją do jej pokoiku ,aby tam sie wywrzeszczala, uspokoila i dopiero wtedy moze wyjsc,kiedy sie przyciszy
          Nie może tak byc ze mala nad uchem urządza sceny ,ktore doprowadzają do bolu glowy, polecam wtedy ja wyprosić do pokoiku.Nie ma widowni, nie ma przedstawienia,szybciej sie uspokoi widząc, ze nie ma odbioru,i nie bedzie sie tak nakrecac jak to robi widząc, ze ma widownie
          U mnie w domu taka zasada panowala, ze nie ma tolerancji na uprzykrzanie i zaklocanie porządku i spokoju pozostalym domownikom ,ktorzy nie są niczemu winni .Była kara dla uparciucha
    • batka.makatka00 Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 16:31
      Jeśli nie skutkują dotychczasowe metody może spróbuj terapii szokowej - zabierz starsze dzieciaki i wyjedź na weekend.
      Tata sobie poradzi i być może uda się przeciąć pępowinę. Skoro jesteś tak wyczerpana, potrzebujesz szybkiego działania żeby nie wzbudzić w sobie niechęci do własnego dziecka.

      Miałam też podobny problem, choć w znacznie łagodniejszym wydaniu i wiem jakie to dla mnie było męczące.
      U mnie zdały egzamin ekscytujące propozycje, które mieli inni domownicy zawsze wtedy, gdy mała musiała mi towarzyszyć gdziekolwiek. Zwyczajnie skupialiśmy jej uwagę na ciekawszych zajęciach niż bycie ze mną. Zastosowałam metodę z tresury psów :) - odwracanie uwagi i zadziałało.
    • joshima Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 16:51
      A ja bym odpuściła i wzięła na przeczekanie. Dzieci miewają takie okresy a potem im przechodzi. Paradoksalnie tym szybciej przechodzi im rodzic mniej walczy.
      • scher Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 17:40
        joshima napisała:

        > A ja bym odpuściła i wzięła na przeczekanie. Dzieci miewają takie okresy a potem
        > im przechodzi. Paradoksalnie tym szybciej przechodzi im rodzic mniej walczy.

        Zgadzam się, ale niech tak nie pozwoli sobą kręcić.
        Warto też pamiętać, aby nieodpuszczanie równoważyć przytulaniem, jak już dziecko się uspokoi.
        • joshima Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 17:56
          A dlaczego dopiero jak się uspokoi? Dlaczego dwulatek musi się sam uspokajać?
          • scher Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 18:00
            joshima napisała:

            > A dlaczego dopiero jak się uspokoi?

            Masz rację, niekoniecznie trzeba czekać.
          • szamanta Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 18:08
            W niektorych sytuacjach ,nie zawsze rodzic jets wstanie odrazuy z miejsca uspokoic dziecko, i czasami maly złosnik dopieor kiedy sie wykrzyczy,wyrzuci z siebie nerwy sie uspakaja, a proby przytulenia dzialają jeszce na niego jak dolanie oliwy do ognia
            Moje dzieci w chwilach gniewu, zdenerwowania nie lubily byc sciskane ,przytulane,calowane kiedy byly nabuzowane,az para uszami leciala, dopiero kiedy bylo już spokojnie,emocje zeszly wtedy nie walczyly, ani nie wyrywaly sie, tylko odwzajemnialy kontakt fizyczny
            • verdana Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 18:19
              Byłabym jak najbardziej za, gdyby nie starsze dzieci. Przeczekanie i zajmowanie się dzieckiem jest OK, pod warunkiem, ze rodzice skłonni są przez pewien czas podporzadkować swoje potrzeby potrzebom dziecka. Znacznie gorzej, jesli okazuje się,z ę starsze rodzeństwo musi zrobić to samo i dla nich już rodzice czasu nie mają.
              Dla dorosłego przecekanie paru miesięcy jest meczace - dla rodzeństwa, które w tym czasie nie ma szans ani przez chwilę mieć mamy "tylko dla siebie" i musi zawsze ustąpić młodszej siosrze - moze byc niszczące.
              Poaz tym widać, zę mama jest juz zbyt zmęczona, aby przeczekać i robić to, co dziecko chce. W tym wypadku stawiałabym na mordercza konsekwencję - jesli mama mówi "Teraz nie mogę", to nic tego nie zmieni. Jesli mama chce iść do łazienki, to idzie, bez robienia z tego całego rytuału, zostawiania zabawek itd. Dziecko ryczy - trudno. Jesli przestanie mieć z tego korzyść, przestanie w końcu i ryczeć.
              • joshima Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 18:53
                To są kwestie, które się nawzajem nie wykluczają. Nic się nie stanie jeśli maluch dostanie komunikat, że teraz to on musi poczekać. Trzeba mu będzie pomóc się uporać ze związaną z tym frustracją. Jeśli jednak rodzic na każdym polu włączy "żelazną konsekwencję" w imię przyspieszonego odcinania pępowiny to będzie miazga.

                Jednym słowem uważam, że są kwestie w których spokojnie można odpuścić i przeczekać (np chodzę wszędzie z mamą nawet do WC), są takie w których dziecko musi dostać komunikat, że nie (czasem rodzeństwo ma pierwszeństwo), ale nie należy go ze złością zostawiać samego żeby sobie samo radziło i, jak tu ktoś doradził, izolować. W końcu za co kara izolacji? Za to że jest małym dzieckiem i inaczej nie umie? Za sikanie w pieluchy też areszt, czy szlaban na bajki?
                • scher Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 19:50
                  joshima napisała:

                  > są kwestie w których spokojnie można odpuścić i przeczekać (np chodzę wszędzie
                  > z mamą nawet do WC), są takie w których dziecko musi dostać komunikat, że nie
                  > (czasem rodzeństwo ma pierwszeństwo), ale nie należy go ze złością zostawiać samego
                  > żeby sobie samo radziło i, jak tu ktoś doradził, izolować.

                  Pełna zgoda.
            • joshima Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 18:47
              szamanta napisała:

              > W niektorych sytuacjach ,nie zawsze rodzic jets wstanie odrazuy z miejsca uspok
              > oic dziecko, i czasami maly złosnik dopieor kiedy sie wykrzyczy,wyrzuci z siebi
              > e nerwy sie uspakaja, a proby przytulenia dzialają jeszce na niego jak dolanie
              > oliwy do ognia
              Zgadza się, ale to nie znaczy, że trzeba dziecko w związku z tym izolować i dawać mu komunikat, że jesteśmy gotowi się nim zająć dopiero jak sobie sam poradzi. Moja córka tak się zachowywała ale zawsze wiedziała, że w dowolnym momencie może się przytulić nawet jeśli nie będzie uspokojona.
              • szamanta Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 19:58
                joshima czytaj na spokojnie a nie wyrywkowo .A kto tu pisze ,ze odrazu za kazdym razem trzeba izolowac dziecko w akcie pokazania swojej zlosci?? wyraznie widniej w moim drugim wpisie ,ze juz naprawde w skrajnych sytuacjach ,kiedy to doprawdy dziecko do przesady tyranizuje pozostalych domownikow, niszczy im cos, zakloca spokoj w sposob zdecydowanie nie dozaakceptowania, przytulenie, zagadywanie,proby uciszenia efektu nie przynosza,to owszem,to są sytuacje kiedy złosnik powinien udac sie w osobne miejsce i tam sie wyszalec, ale jesli jego brzydkie zachowanie nie jest na tyle tak dokuczliwe, to wtedy jak najbardziej nie ma potrzeby wyproszenia dziecka do siebie. W kazdej chwili kiedy ma ochote to moze przyjsc sie przytulic,nic na sile
                Zdecydowanie jestem przeciwnikiem karnych jeżykow, kącikow ,ile lat tyle minut (bezsens-nie uznaje tego)czy cholera wie czego, natomiast nie jestem przeciwna w typowo ekstermalnych momentach dziecko do pokoiku wyprosic ,nie zawsze, nie za kazdym razem ,ale momentami jak juz wszystko zawiedzie,to nie da sie inaczej jak wskazac paluszkiem miejsce ,ktore pozwoli sie wyciszyc, o ile rodzic wczesniej nie dal rady sam opanowac zlosci awanturnika
                Tez trzeba brac pod uwage komfort i dobro pozostalych domownikow,nie mogą byc pod kazdym wzgledme stratni ,bo młodsze terror sieje
                • joshima Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 21:10
                  szamanta napisała:

                  > joshima czytaj na spokojnie a nie wyrywkowo .A kto tu pisze ,ze odrazu za kazd
                  > ym razem trzeba izolowac dziecko w akcie pokazania swojej zlosci??
                  Ale co za różnica, czy za każdym razem, czy od czasu do czasu? To tylko dwuletnie maleństwo, które zachowuje się tak a nie inaczej, bo inaczej nie umie. Jeszcze.
                  • scher Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 21:27
                    joshima napisała:

                    > > szamanta napisała:
                    > > joshima czytaj na spokojnie a nie wyrywkowo .A kto tu pisze ,ze od razu za kazdym
                    > > razem trzeba izolowac dziecko w akcie pokazania swojej zlosci??
                    > Ale co za różnica, czy za każdym razem, czy od czasu do czasu? To tylko dwuletnie
                    > maleństwo, które zachowuje się tak a nie inaczej, bo inaczej nie umie.

                    Ale szamanta też ma rację.
                    • joshima Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 28.04.13, 21:50
                      Ale chyba nie mówi o dwulatko, prawda?
    • Gość: tuszeani Jak przetrwać atak aktywnej furii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.13, 23:17
      Podczepię się pod ten wątek, choć mam już prawie trzylatka, równie intensywnie domagającego się własnych praw.
      Co do meritum sprawy nie mam większych wątpliwości i jakoś tam sobie radzimy bez większych strat w ludziach. Mam natomiast problem techniczny, może ktoś byłby w stanie coś podpowiedzieć z własnego doświadczenia.

      Młody w trakcie furii nie pozwala się dotknąć, przytulić itp. ale to jak rozumiem jest standard. Ok, deklaruję gotowość i czekam cierpliwie na sakramentalne "już mogę". Problem mam natomiast z aktywnymi Młodego próbami zmuszenia mnie do tego czego odmawiam, w praktyce wygląda to tak, że próbuje mnie na siłę zaprowadzić w miejsce gdzie chce żebym była / ściągnąć siłą z sedesu / odciągnąć siłą od biurka itp. Jeśli próbuję się oswobodzić, on z wielką wytrwałością, rycząc cały czas potwornie, próbuje do upadłego, a ma w czasie tej furii zadziwiająco dużo siły. Wychodzi z tego szamotanina, która jest moim zdaniem bez sensu.
      Co wg Was powinnam zrobić w takiej sytuacji?
      • scher Re: Jak przetrwać atak aktywnej furii? 28.04.13, 23:22
        Warto czasem ustąpić.
        • joshima Re: Jak przetrwać atak aktywnej furii? 29.04.13, 00:04
          Hm... Trudno jest ustąpić jak się siedzi na sedesie. Trudno też jest w jakiś sensowny sposób reagować w takiej sytuacji. Naprawdę nie da się tego jakoś uniknąć? W sensie tego napadu furii?
          • Gość: tuszeani Re: Jak przetrwać atak aktywnej furii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.13, 16:01
            Ustępuję. Naprawdę, tam gdzie tylko mogę ustępuję albo przynajmniej proponuję jakieś rozwiązanie kompromisowe (rzadko działa). Ale tak jak pisze joshima, są sytuacje w których ustąpić się nie da a nawet jakby się dało, to się nie powinno, dla dobra wszystkich. Sedes jest tu bardzo dobrym przykładem.
            Czasami da się zapobiec furii (w końcu nie każde posiedzenie na tronie ją powoduje, więc jednak się da), ale czasami jednak nie, szczególnie rano kiedy Młody wstanie lewą nogą a mama po godzinie ustępowania w kolejnych kwestiach już po prostu musi iść do toalety, z Młodym czy bez niego ;)

            Da się zapobiec szarpaninie, jeśli się dobrze wyczai moment i zamknie na zamek drzwi przed ryczącym dzieckiem, ale nie jestem przekonana czy to jest najlepsze rozwiązanie.
            Nie mam pomysłu jak sensownie reagować w takiej sytuacji, poza spokojną rozmową już po wygaśnięciu emocji, w której przypominam Młodemu, że kiedy mogę, ustępuję, ale akurat wtedy nie mogłam.
            • joshima Re: Jak przetrwać atak aktywnej furii? 29.04.13, 16:15
              A próbowałaś zastosować holding?
            • szamanta Re: Jak przetrwać atak aktywnej furii? 29.04.13, 17:37
              Tuszeani Ja mam taka zasade ,że przewaznie oznajmiam, poczekaj najpierw "to i to " skoncze i przyjde/zobacze/pomoge , ale jesli mam sie odrywac od swojego zajęcia no nie.
              Kolejnosc jest stala,dokończe swoje ,i wtedy dopiero spelniam dziecka prosbe ,żądania.Nie lubie sie odrywac od czegos, rzucac wszystko z rąk i na kazde zawolanie latac 20 razy w ciągu 10 min.To mi na nerwy działałoby ,i wtedy nici z organizacji czasem
              Ustepuje kiedy nie mam nic do roboty ,tym bardziej pilnego,wtedy ok, nawet kiedy nie zawsze mi sie chce ,to na prosbe dziecka coś wykonam,ale napewno nie zmienialam swoich planow,nie odrywalam sie od czegos non stop,non stop bo brzdąc ma takie widzimisie.Cierpliwosci dziecko,nie mam 10 par rąk
              Lecz to też działa w drugą strone.Sama staram sie podobnie postepować, jesli zobacze kiedy któres zajelo sie jakąś zabawką to nie przerywam zabawy, tylko informuje, ze jesli skonczy np ukladac puzzle, to ma np z podwórka zabawki pozbierać
              Niech swoje jedno dokonczy a nastepnie za drugie sie zabiera,bez naglego odrywania sie ,o ile to nie jest alarmowa sytuacja .Tego tez wymagam od dziecka do swojej osoby
              Tuszeani warto tez to dziecku wpajac,mozna powiedziec ,ze to jest pewna lekcja pokory i nauka cierpliwości :)
        • fruzia01 Re: Jak przetrwać atak aktywnej furii? 29.04.13, 09:00
          z sedesu???????? no way!!! ja moge zaczekać głodna i zjeść 10 minut później kanapkę, ale sikania nie przerwę!!!
          z takimi dziećmi, które chcą uwagi mamy na 100% jest ten problem, że ustąpienie czasami nie jest satysfakcjonujące; i w większości przypadków jest odwrotnie - to mama tylko czasami chce żeby dziecko ustąpiło, tylko czasem mieć czas dla siebie na tak niezbędne sprawy jak toaleta, mycie zębów, odebranie telefonu; jak taka wymęczona mama, przychodzi po poradę na forum słyszy - ustąp, to tylko dziecko; no i ze swojego doświadczenia powiem, że ustępowałam aż nie poczułam się jak SŁUŻĄCA 3latka, która ma spełniać każde żądanie tu i teraz pod groźbą ryku; teraz mój ma 3,5 roku a ja serdecznie dość, postawiłam granice (pewnie o 3 lata za późno), on jest starszy i więcej da się mu wytłumaczyć ale i tak jest trudno; może nawet przeginam z konsekwencją względem niego i jestem pewna, że to efekt skumulowanych frustracji (na szczęście u nas mąż wysyła mi sygnały kiedy przesadzam); do tych skumulowanych frustracji lepiej nie doprowadzać stawiając dziecku granice wcześniej;
          • joshima Re: Jak przetrwać atak aktywnej furii? 29.04.13, 09:54
            fruzia01 napisała:

            > z takimi dziećmi, które chcą uwagi mamy na 100% jest ten problem, że ustąpienie
            > czasami nie jest satysfakcjonujące;
            Patrzysz na to jak by to miało przynosić efekty natychmiastowe. Tak nie jest. Ustępując czasami uczy,y dziecko jak się to robi. Po jakimś czasie (oczywiście nie po kilku dniach) dziecko rozumie, że czasem mama ustąpi a czasem nie. A przy okazji uczy się, że ustępowanie to nic wielkiego (o ile dla mamy to rzeczywiście nic wielkiego). Podczas gdy tzw żelazna konsekwencja, czy raczej ośli upór uczy dziecko oślego uporu i walki do upadłego.

            > że ustępowałam aż nie poczułam się
            > jak SŁUŻĄCA 3latka, która ma spełniać każde żądanie tu i teraz pod groźbą ryku
            Czyżbyś należała do grona matek, które boją się płaczu i złości własnego dziecka? Może miałaś nieodpowiednią motywację?
            • Gość: fruzia01 Re: Jak przetrwać atak aktywnej furii? IP: 194.93.124.* 29.04.13, 10:30

              czy ja się boję płaczu.... nie, nie boję się
              raczej chciałam myśleć "mój kochany dziubdziusiu, nie denerwuj się, nie płacz, wszystko będzie dobrze, titu titu" - bo dziecko z typu takich, które szybko wpada w przeróżne frustracje
              fakt drugi, że nienawidzę hałasu - kto wie, może mam niezdiagnozowaną nadwrażliwość słuchową, ale wrzask dziecka fizycznie boli mnie w oczach, czole (tak - odczucia fizyczne; tak samo nienawidzę koncertów, dyskotek); nigdy nie robiłam czegoś tylko po to, by wreszcie była cisza, ale też może skumulowanie negatywnych emocji nastąpiło u mnie szybciej niż u innych osób
              • joshima Re: Jak przetrwać atak aktywnej furii? 29.04.13, 12:12
                Gość portalu: fruzia01 napisał(a):

                >
                > czy ja się boję płaczu.... nie, nie boję się
                > raczej chciałam myśleć "mój kochany dziubdziusiu, nie denerwuj się, nie płacz,
                > wszystko będzie dobrze, titu titu" - bo dziecko z typu takich, które szybko wpa
                > da w przeróżne frustracje
                Czyli jednak się boisz. Tj Twoje działania skoncentrowane były na tym by dziecko nie płakało. Czyli motywacja do d ;) Przepraszam, że tak w skrócie, ale musze lecieć.
      • el_elefante Re: Jak przetrwać atak aktywnej furii? 29.04.13, 08:52
        Ja uważam, że takie sytuacje, gdy dziecko się "domaga", można podzielić na trzy rodzaje: "możesz", "nie możesz, ale jestem skłonny do ewentualnej negocjacji" oraz "nie ma byka". Nie jest możliwe nauczenie dziecka rozróżniania tych stanów, jeżeli twoje reakcje są we wszystkich trzech przypadkach podobne. Zwłaszcza w tym ostatnim przypadku. Dla niego powinny być zarezerwowane reakcje takie, jakich nie stosujesz w pozostałych. Co to będzie, to zależy od ciebie: poziom, tembr głosu, postawa, gest, wyraz twarzy. Ale to jeszcze nie wszystko. Cały szkopuł bowiem polega na tym, że to musi być szczere. Jeśli będziesz grać, to dzieciak cię rozszyfruje od pierwszego razu (one tak mają).
        • scher Re: Jak przetrwać atak aktywnej furii? 29.04.13, 10:45
          el_elefante napisał:

          > Ja uważam, że takie sytuacje, gdy dziecko się "domaga", można podzielić na trzy
          > rodzaje: "możesz", "nie możesz, ale jestem skłonny do ewentualnej negocjacji"
          > oraz "nie ma byka". Nie jest możliwe nauczenie dziecka rozróżniania tych stanów,
          > jeżeli twoje reakcje są we wszystkich trzech przypadkach podobne.

          Celne, celne...
    • maakita34 Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 29.04.13, 14:58
      Dzięki za fajne odpowiedzi. Myślę, że tak właśnie jest, że jestem już tym krzykiem fizycznie zmęczona bardzo. I z tego co córkę obserwuję, to przechodzi naprawdę trudny czas, jeszcze 2-3 miesiące temu można się było jakoś dogadać, a teraz nim cokolwiek powiem, ona już krzyczy, już poddaje się tym emocjom gwałtownym. I to jest mi najtrudniej przyjąć, to jest najtrudniejsze. Staram się nie dopuszczać do tych stanów, ale wiadomo, że pewnych rzeczy nie da się przewidzieć czy też przeskoczyć. Po takim ataku rozmawiam z nią. Być może z czasem da to efekty. Starsi nie byli aniołkami w tym wieku, ale na pewno nie było takiej koncentracji na mnie. Tak czy siak jestem pewna, że przy odpowiedniej postawie rodziny wyjdzie ona z tego okresu tylko jak to przetrwać:)
      • kanga_roo Re: Jar zrozumieć własne dziecko? 29.04.13, 15:18
        zgadzam się z joshimą, ja nie walczyłam z moja młodszą, kiedy była taką przylepką (choć byłam zmęczona, fakt) i teraz - ma cztery lata - jest OK.
        ja bym jeszcze porozmawiała ze starszym rodzeństwem, opowiedziała, jakie oni mieli fazy, kiedy byli mali. moje dzieciaki uwielbiają takie opowieści, i jakoś łatwiej im potem znieść zachowania brata/siostry
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka