jap.el
06.09.13, 11:11
Witam, piszę natchniona dzisiejszymi porannymi wydarzeniami. Mój synek ma 3lata i 9mcy, w ubiegłym roku zaczął chodzić do przedszkola, w tym roku kontynuuje ale z innymi paniami. Chodzi chętnie, jest zmotywowany, pani go bardzo chwali, że bardzo grzeczny, wdrożony czyli wie juz co z czym w przedszkolu i o co chodzi, ze się słucha, ze komunikuje wszystkie potrzeby itd. jest dzieckiem inteligentnym, bardzo gadatliwym, w tej swojej gadatliwości czasem mówi różne głupotki ale jakos sobie z tym radzimy.Ale do rzeczy:
dzisiejsza sytuacja: obudził sie o 6 do przedszkola wychodzimy o 8:15 wię do wyjścia mega dużo czasu. Zapytał czy może obejrzeć bajeczke w pizamie wiec ok ale powiedzialam ze mama sie idzie ubierac a potem robie sniadanko i trzeba bedzie bajki przerwac. Zgodzil sie. Obejrzal 3 bajeczki na jimjamie, przed ostatnia powiedzialam ze po tej bajeczce konczymy. zapytał"po Kubusiu Puchatku?" "tak". Nigdy nie przerwalam mu bajki tzn nie wylaczylam w trakcie, zawsze mowie przed ostatnia baja ze to ostatnia i po niej wyłączamy. Dzis skonczył się Kubuś Puchatek wiec mowie"ok, konczymy, pora na sniadanko". Wtedy sie zaczelo. "Ja i tak nie bede jadl!!!, idz stad , uciekaj! nie chce cie widziec! zgub sie, zgiń!" Włączył telewizor z powrotem, uruchomil sie kanal z wiadomosciami, lleży na kanapie i twardo oglada. Ja wychodze do kuchni, przypominam ze tak sie umawialismy i pora na sniadanko bo spoznimy sie do przedszkola i do pracy, mówie ze czakam w kuchni.Słysze z kuchni ze rzucil pilotem, nie reaguje, mam nadzieje ze za chwile mu minie. Niestety, wybiega z pokoju, wrzeszczy tzn warczy na mnie, wydaje dzikie dzwieki, okłada mnie piesciami,łapię jego rączki i głośno mówie ze nie wolno, to nic nie daje, odprowadzam go do sypialni, wrzeszczy dalej, rzauca we mnie kapciami, poduszka czym popadnie. Mówie ze tak nie wolno, ze nie podoba mi sie jego zachowanie i ma zostac w pokoju, jak mu przejdzie ja czekam w kuchni. Niestety, wybiega z pokoju łapiac po drodze but i rzuca we mnie, i dalej z piesciami, znowu łapię ręce ale to nie pomaga, kopie, próbuje gryzc.... konczy sie klapsem. Moja porazka, mam wyrzuty sumienia choc wiem ze jestem tylko człowiekiem. Wnerwiłam się to fakt... Rozpłakał się, po jakims czasie przeprosił no i potem poszło szybko i sprawnie czyli ubieranie, jedzenie, mycie zebow. Wszystko zrobil sam w mojej asyście i przy moich pochwałach a normalnie nie chce mu sie samemu ubierac. Co powinnam zrobić kiedy dziecko mnie bije, kopie, wykrzykuje ze mnie nie chce widziec, kaze uciekac itd. dzis poleglam ale to chyba dlatego ze to szarpanie trwalo juz długo a czas naglił no i chyba tez juz nic innego nie przyszlo mi do głowy no i oczywiście nerwy.... Takie zachowania nie zdarzaja mu sie bardzo czesto ale jednak, raz max dwa w tygodniu. Przeczytałam wiele mądrych ksiązek ale czasem wymiekam.