Gość: Malinka
IP: *.dynamic.chello.pl
19.01.15, 10:19
Starsza córka za dwa m-ce skończy cztery lata. Od urodzenia jest wymagającym dzieckiem, jest również bystra, wygadana, bardzo pomysłowa. Do niedawna słynęłam z cierpliwości do jej humorków ale od jakiegoś czasu moja cierpliwość się wyczerpuje. Może przesadzam i za dużo od niej oczekuję ale chwilami mam dość. Prawie codziennie podnoszę głos, kilka razy w tygodniu zdarza mi się nakrzyczeć na nią (jest to zazwyczaj odpowiedź na rozkręcaną przez nią awanturę i ona krzyczy głośniej ale to nie usprawiedliwienie). Może za dużo od niej wymagam ale nie mam porównania. Przykłady zachowań, które mnie wyprowadzają z równowagi:
- po skorzystaniu z toalety zaczyna się bawić bez umycia rąk, przypominam kilka razy żeby szła je umyć ale dopiero kiedy podniosę głos idzie do łazienki
- rano nie chce się ubrać ( w ogóle jest rano w kiepskim humorze zazwyczaj), jeśli chcemy jej pomóc to zawsze znajdzie się coś co jej się nie spodoba, np krzywo założona skarpetka i awantura gotowa
- po przyjściu z przedszkola zamiast zdjąć buty zaczyna chodzić po korytarzu, tańczyć czy co tam jeszcze. W końcu po którymś moim przypomnieniu żeby zdjęła buty rzuca "ty mi zdejmij". Ja już w tedy nie mam na to najmniejszej ochoty
- gdy się na mnie zezłości grozi, że mi wszystko popsuje, połamie itp co mnie też irytuje
Ostatnio popłakała się i stwierdziła, że jest jej smutno bo my jej tylko wszystko każemy robić a jej nie słuchamy i nie prosimy ale jeśli proszę raz czy drugi to ona zachowuje się jakby mnie nie słyszała. Dopiero podniesienie głosu skutkuje a i to nie zawsze.