Dodaj do ulubionych

trudne dzieci

IP: *.acn.waw.pl 10.02.07, 21:10
mam dość obwiniania za wszyskie problemy dzieci rodziców. Mam 15-letnią
córkę - przykład: wyższości genów nad wychowaniem,która przekracza prawie
wszystkie granice:kradnie, kłamie, jest nielojalna, arogancka, bez empatii,
cechy osobowości psychopatycznej, wychowujemy i dbamy w poczuciu klęski -
męczarnia...egzemplifikacja wad biologicznego ojca...odliczam miesiące do jej
18-stki...jeśli ktoś ma podobną sytuacje i zaczyna spotykać się z prawdą nt.
swojego dziecka chętnie wymienię doświadczenia...
Obserwuj wątek
    • vera_co Re: trudne dzieci 14.02.07, 15:05
      Za mało chyba napisałaś szczegółów na temat córki, natomiast chciałam Ci coś
      napisać z własnego doświadczenia. Jestem takim dzieckiem któremu od najmłodszych
      lat "przyklejano" etykietkę: cały tatuś !! W znaczeniu negatywnym.
      A ponieważ nie miałam szansy stanąć oko w oko z pierwowzorem, przeszłam okres
      buntu, pretensji do całego świata i poczucia niezrozumienia i nietolerancji ze
      strony najbliższych.
      Ja nie twierdzę że Ty tak samo postępujesz ale zwróć uwagę na to czy w momencie
      kiedy zaczęły się problemy z dzieckiem nie komentowałaś tego - no tak! Cały
      tatuś, ten charakterek to po nim ! Albo: jak ci się nie podoba coś to jedź do
      ojca, proszę, pewnie czeka na ciebie, będzie lepszy..proszę bardzo !!
      A ja to przerabiałam i wiem jak trudno się odnaleźć w takiej sytuacji, kiedy
      jest się oskarżanym za geny, bo przecież ojca się nie wybierało w końcu....
      A kiedy się słyszy na każdym kroku negatywne informacje na jego temat, a przy
      lada nieposłuszeństwie, porównania, zaczyna się wierzyć że jest się właśnie
      takim człowiekiem i w fazie buntu "potwierdzać" zarzuty...w końcu mam to po
      tatusiu !! wypowiada cynicznie takie dziecko. Nie jest tak ??
      Nikt nie jest z gruntu zły, naprawdę w to wierzę, ale jak ktoś sam siebie nie
      lubi, nie akceptuje, to jak ma sie rozwijać w takim kierunku zeby akceptowali go
      inni ? A niestety, dziecko które ma "złego " ojca, geny wyrasta w
      przeświadczeniu że inne nie będzie. Dopasowuje się do ram które mu stworzono.
      Ja nie kradłam, nie kłamałam, ale pamiętam jak trudno mi było dojść do
      porozumienia z samą sobą. Może miałam szczęście że nie "wpadłam" w złe
      towarzystwo, i bunt przeszedł łagodnie, bez wielkiego echa.
      Ale mogło być różnie.. Naprawdę spróbuj spojrzeć na swoje dziecko z innej
      perspektywy, bo kiedyś może być za późno.
      Jeśli chcesz pogadać, napisz
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka