Dodaj do ulubionych

Ratunku - teściowa

21.03.07, 13:23
Dziecko ma 12 miesięcy - jak widzi babcie to nie potrafi sięz ająć wogóle
niczym nawet na sekundkę. Chdzi za teściową i domaga się noszenia na rękach -
wspina się, płacze. Od małego tłumaczyłam jej, że nie wolno go do tego
przyzwyczajać, a ona i tak robiła swoje - czyli nosiła go jak z nim sama
zostawała (tylko kilka razy z nim został ale on paięta, że ona go nosi i
tylko za nią chodzi). Nie ma z nią częstego kontaktu - ale zawsze kiedy
przyjedzie jest ten problem. Już od dawna nie prosze jej aby z nim
posiedział. Bo widzę, że do niej nie dociera - jak jej zachowanie wpływa na
dziecko. Wiela razy pokazywałm jej i mówiłam jak można sięinaczej nim zająć.
Ona woli go nosić. Więc ograniczm jej kontakty.
Co wy o tym myślicie.
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Ratunku - teściowa 21.03.07, 13:43
      > Co wy o tym myślicie.

      Mysle, ze chcialabys kontrowac uklady dziecka z babcia w kazdym szczegole.
      Nie rozumiem dlaczego tak bardzo przeszkadza ci to noszenie. Dziecko jest
      malutkie , potrzebuje bliskosci a babcia ma chec i sile go nosic to niech go
      ponosi.
      Ograniczanie kontaktow z babcia tylko z tego powodu wydaje mi sie nonsensem.
      Albo bardzo nie lubisz tesciowej z innych powodow, albo masz nadmierna potrzebe
      kontrolowania wszystkiego. Radze ci sie zastanowic co jest prawdziwym powodem
      twojego nastawienia do tego naciaganego problemu . Ograniczenie kontaktow babci
      z wnukiem z powodu takiej blahostki skonczy sie dla wszystkich powaznymi
      konsekwencjami. Prosze zdac sobie z tego sprawe.
      • ewita80 Re: Ratunku - teściowa 21.03.07, 15:52
        Moja teściowa bardzo się od poczatku wtrącała w nasze małrzeństwo - jest typem
        nadopiekuńćzej kobiety - wszystko chciał wiedzieś (np.wydzwaniał kilka razy od
        samego rana). Masz w pewnym sęsie rację - że mam z nią różne spięcia. Zawsze mi
        opowiada co innego a mężowi co innego (nie mogę jej ufać).

        Ale jej zachowanie nie jest rozsądne - ja jej tłumacze zawsze coś a ona i tak
        robi po swojemu. Np. od małego uczyłam dziecko zasypiać w łóżeczku tj. jak
        płakał to go brałam, uspokajałam i odkłądałam, a ona mimo moich próśb i
        wyjaśnień, czemu tak robię i tak usypiała go na rękach. Z karmieniem też nie
        słuchała. Nie zabranim przytulić, wziąść na ręce - ale ona tylko go by nisiła a
        przecież z dzieckiem można się pobawić.

        Jest to problem - bo jak pisałm dziecko przy niej "szaleje" - tylko za nią
        chodzi i płacze i wyciąga ręce. NIe da się go niczym zająć i sam tym bardziej
        się niczym nie zajmnie.
        • asia.sthm Re: Ratunku - teściowa 21.03.07, 19:09
          Przepraszam cie Ewito.
          Z twojego pierwszego wyniklo mi wyraznie, ze podczas sporadycznych kontaktow z
          babcia synek domaga sie tylko od niej noszenia, gdyz wie, ze jego checi zostana
          spelnione.
          Domyslilam sie jednak slusznie, ze stosunki z tesciowa masz napiete co wcale
          mnie nie dziwi. Uwazam, ze dobrze by bylo poswiecic duzo energii na poprawienie
          ich. To jest wazne dla was wszystkich. Na uparta tesciowa nie mam doskonalego
          sposobu :) Szczera, zyczliwa rozmowa i wspolne wybranie sie gdzies na cos
          fajnego moze sprawic cuda.
          Powodzenia.
      • Gość: majka do Asi Re: Ratunku - teściowa IP: *.gdynia.mm.pl 21.03.07, 16:20
        rozumiem ze ty masz 3 służące które potem takie nauczone dziecko noszą?

        wyobraź sobie jedną matkę, gotującą sprzatajaca i noszącą dziecko cały czas bo
        tak je nauczyła teściowa

        chyba wyrażnie zostało napisane o nadmiarze noszenia
        a nie zabronieniem kontaktu
        mozna sie z dzieckiem pobawic niekoniecznie nosząc
        i taka była prośba matki
        • mamagabusi Re: Ratunku - teściowa 21.03.07, 19:09
          ja jestem matka ktora dorywczo ale pracuje , zajmuje sie domem rachunkami
          (podatkami:),wypelnieniem roznych blankietow druczkow , w domu zawsze ja gotuje
          bo maz wciaz pracuje , sprzatam , bawie sie z dzieckiem w miedzy czasie(to jest
          mozliwe), czasem gotuje zupe z nia na rekach , bo jesli wyciaga do mnie raczki
          tzn. ze potzrebuje bliskosci .Nie umiem inaczej tego nazwac??dlaczego wlasnego
          dziecka potrzeb nie chcemy zaspokoic.Moja corka ma 15 miesiecy i zawsze jak ma
          na to ochote biore ja na rece ...jestem prawie zawsze skonana ale dziecko jest
          usmiechcniete zadowolone..ja mimo zmeczenia mam satysfakcje ze dziecko czuje
          sie pewnie bezpiecznie i cieplo.Kto jesli nie matka ma te potzrebe
          zaspokajac..?? babcia dziecka widzac placz (moze nie zniesc takiego widoku)
          bierze odruchowo na rece...dziecko chce na rece by zaspokoic bliskosc i czulosc
          i widocznie widzi ze tylko babcia jest w stanie mu to dac...w takiej
          postaci...Nie rozumiem ludzi co mysla ze branie na rece dzieciatka to
          rozpieszcanie albo jakis rodzaj wybryku dziecka.....SZOK.Kazde dziecko ma prawo
          do czulosci!!Poza tym do autorki : jesli ty nie chcesz go nosic to nie nos,
          jesli dziecko wie ze jego mama nie bierze na raczki syna to po prostu do ciebie
          raczek nie wyciagnie...:(((
          • mamagabusi Re: Ratunku - teściowa 21.03.07, 19:20
            jesli urazilam przepraszam:) pisze tak , bo corka jest jeszce mala , moze
            inaczej mialaby sie sytuacja gdy mialaby 4 lata:)Wiesz dla mnie branie na rece
            (nie bezsensowne ciagle dzwiganie - (bo z tym nie mozna tego mylic)to sposob by
            dziecko czulo ze kiedy jest mu zle , smutno nudno , czy zwyczajnie mnie
            potzrebuje- moglo sie do mnie zwrocic.Nawet jesli cena za to jest narazie
            noszenie jej , to poplaca na przyszlosc:))pozdrawiam
            • ewita80 Re: Ratunku - teściowa 21.03.07, 19:39
              Moja teściowa brała zawsze dziecko na ręce kiedy jej się podobało - nawet gdy
              nie płakało i tak go do tego przyzwyczaiła. Ja noszę mojego synka ale rozsądnie
              (gdy mu smutno i nie tylko np.w zabawach). I dlatego teraz domaga sie tego od
              niej - noszenia.
              Mąż późno wraz - też sama mam na głowie obowiązki domowe - ale jak np. gotuję
              to daję małemu rzeczy z kuchni aby się nimi zajął, wspina się po mnie też ale
              nie zawsze z powodu smutku - raczej jest ciekawy co robię, wiec o ile to
              możliwe przeoszę się z różnymi czynnościami na podłogę, czasami też przerywam i
              go biorę na ręce.
              Dziecko szybko uczy się, że na rękach jest fajnie. I mam wrażenie,że na wszelki
              wypadek dziecko próbuje płacząc, wyciągając rączki - bo jak jedni noszą a inni
              nie zawsze - to moze za którymś razem też ponoszą, więc trzeba spróbowac.
        • asia.sthm Re: Ratunku - teściowa 21.03.07, 19:49
          Gość portalu: majka do Asi napisał(a):
          > rozumiem ze ty masz 3 służące które potem takie nauczone dziecko noszą?

          Nie Majko, sluzacych nie mialam, swoje dzieci sama nosilam kiedy tego
          potrzebowaly. Kiedy mialy rok chcialy chodzic trzymajac sie mojego palca.
          Potem biegalam za nimi jak nauczyly sie biegac. Potem latalam za rowerkiem
          kiedy uczyly sie jezdzic. Potem lyzwy i narty. Na tym polega rodzicielstwo.
          Gary moga czasem poczekac, kurz w katach tez nigdzie sam nie ucieknie. Dziecko
          wazniejsze. Ten kto ma male dzieci szybko sie zorientuje, ze potrzeba mu kilka
          zapasowych rak, ekstra pary oczu z tylu glowy, doby o 6 godzin dluzszej i tony
          cierpliwosci, ktore trzeba jakos samemu skombinowac. Proste, nie?
          ;))
    • moni.l1 Re: Ratunku - teściowa 21.03.07, 15:31
      U mnie było podobnie,teściowa też odwiedzając dziecko brała ją na ręce
      i "zwiedzała" moje mieszkanie, nawet zamknięte pokoje.
      Dobrze, że często nie przyjeżdża.Uwagę jej zwróciłam, to obraziła się.
      Wytłumaczyłam mężowi, pokazałam mu koleżankę która nauczyła dziecko na rączkach
      nosić i szybko przetłumaczył swojej matce.
      • ewita80 Re: Ratunku - teściowa 21.03.07, 20:18
        Ja piszę o noszeniu bez powodu - czy pozwalać czy zabraniać? Dziecko ma
        potrzebę również poznawania wszystkiego (nie tylko bliskośći)- to daczego
        ciagle nosić gdy można się z nim pobawić.
        Nie wierzę,że dziecko ma potrzebę bliskości z babcią, którą widzi raz na 3
        tygodnie - uważam, że on pamięta, że ona na rękach nosi.
        • asia.sthm Re: Ratunku - teściowa 21.03.07, 20:26
          Rozumiem Ewito ze to noszenie, wedlug tesciowej, ma zastepowac normalna zabawe.
          Synek tego sam nie wytrzyma :)) Nauczy sie chodzic i jej ucieknie, bedzie
          musiala za nim latac :))
          Bedzie dobrze. Porozmawiaj jednak z tesciowa serdecznie (zmus sie) . Moze ona
          naprawde inaczej nie umie okazac milosci, czy co. Sama nie wiem co w jej glowie
          siedzi. Wypytaj ja moze. Popros o rady zwiazane z czyms innym, niech sie
          poczuje doceniona. Warto sprobowac do niej dotrzec.
          Trzymaj sie.
          • ewita80 Re: Ratunku - teściowa 22.03.07, 12:12
            asia.sthm napisała:
            Synek tego sam nie wytrzyma :)) Nauczy sie chodzic i jej ucieknie, bedzie
            > musiala za nim latac :))

            Pocieszyłaś mnie - naprawdę. Jest duże prawdopodobieństwo, że tak będzie - już
            ucieka jak widzi pieluszkę ale narazie na czworakach.


            A co do teściowej - to długa historia. Wiewle już sie przez nią nacierpiałm
            (jeszcze przed ślubem). Próbowałm sie z nią jakoś dogadywać ale ona nie potrafi
            wysłuchać (choć udaje, że to robi), a jak cos do mnie ma to nie powie w oczy.
            Skoro mnie nie słucha w kwesti wychowania wnuka to nalegałam aby mąż z nią
            porozmawią - i też nie ma efektów (ona robi co jej się podoba - a nosi bo
            lubi). Już ją dobrze poznałam - jest zakłamana, nie mogę jej ufać i na nią
            liczyć (co innego , mówi a co innego myśli). Dlatego już nawet odwołuje wizyte
            u lekarza - a jej o pomoc nie proszę.
    • anna_sla Re: Ratunku - teściowa 22.03.07, 00:31
      Popieram!!! Nie dawać nosić.. Ja mam w domu 7,5 m-czne bliźniaki, w tym jedno
      nadpobudliwe i prawie 3-letnią córkę, kiedy babcie noszą mi dzieci ja mam potem
      bajzel w domu, bo dzieci chcą na ręce, a ja mam tylko dwie i troje dzieci i
      potrzebę wyjścia siusiu czy zjedzenia śniadania.. Mój nadpobudliwiec reagował
      niemal godzinnym płaczem po 10-15 minutowym noszeniu. Momentalnie bordowiał,
      wpadała w histerię, robił się mokry od potu i aż się zanosił, a im więcej babcie
      nosiły tym gorzej było.. Wystawiłam babcie za drzwi bardzo szybko i to bardzo
      drastycznie, bo one są kobietami, co wszystko wiedzą najlepiej i nie słuchają,
      moja mama wręcz perfidnie ma w d.. to co mówię, więc była krótka piłka.. Ja
      dzieci nie noszę zwłaszcza, że przez same spacerki, znoszenie i wnoszenie ich na
      3 piętro doprowadziło mój kręgosłup do opłakanego stanu, bo przecież córa
      zazdrosna o braci często odmawiała chodzenia na nóżkach i przynosiłam ją na
      rękach + podwójny wózek z "zawartością", musiałam rozbudować go o 3-cie
      siedzisko.. Niemniej jak moje dzieci potrzebowały czułości przytulałam je, ale
      na podłodze, nawet ich nie podnosząc albo kładłam ich sobie na brzuchu leżąc na
      plecach.. ZERO NOSZENIA i syn zaczyna wychodzić z tej nadpobudliwości.. Radzę
      sobie sama i zaspokajam potrzeby swoich dzieci inaczej niż przez noszenie ich..
      wierzcie mi, że to naprawdę jest możliwe, a noszenie w nadmiarze to w istocie
      jest rozpieszczanie dziecka..
      • mamagabusi Re: Ratunku - teściowa 22.03.07, 11:11
        szanuje takie podejscie..choic nie uwazam ze to rozpieszczanie...dzieci nie
        rozumieja dlaczego mam nie moze wziac na rece..owszem zrozumieja ale jak beda
        starsze..chociaz rozumiem ze sytuacja z trojka dzieci i samotna mama jest
        trudna...
        • anna_sla Re: Ratunku - teściowa 22.03.07, 12:06
          samotna nie jestem, ale mąż bardzo dużo pracuje i bardzo często jestem z dziećmi
          sama przez 12-16 godzin dziennie.. ale bywa i, że jest z nami całymi dniami, gdy
          jest mały zastój roboty dodatkowej i ma na nockę do pracy albo gdy dodatkową
          robotę przynosi do domu..
          • mamagabusi Re: Ratunku - teściowa 22.03.07, 12:42
            rozumiem u mnie podobnie...z tym ze maz pracuje naprawde calymi
            dniami...przepraszam za naduzycie w stylu samotna matak:Dheheh ja tak czasem z
            siebie zartuje...dobrze rozumiem,jak mozesz byc zmeczona:)
            • anna_sla Re: Ratunku - teściowa 22.03.07, 12:53
              ale wiesz to jest słodkie zmęczenie bądź co bądź.. a przyznam, że wszyscy
              jesteśmy dużo spokojniejsi (i ja i maluchy) jak nie widujemy babć zbyt często..
              • ewita80 Re: Ratunku - teściowa 22.03.07, 17:30
                anna_sla napisała:
                wszyscy
                > jesteśmy dużo spokojniejsi (i ja i maluchy) jak nie widujemy babć zbyt
                często..


                U mien też tak jest. Jak rzadko ją widze to jestem spokojniejsz. Bo ona nie
                wyzwala u mnie pozytywnycjhb emocji. Jak przyjeżdżała zbyt często to chodziłm
                zdenerwowana i moje nerwy na pewno udzielały się dziecku. Ale stopniowo
                oduczyłam ją czestego odwiedzania. Bo ja naprawdę nie mogę sie z nią dogadać.
                Uwarzam, że powinna respektować moje prośby stosować sie do mojego sposobu
                wychowania - przecież ja jestem matką a ona babcią.


                Znane jest wszystkim - szęśliwy ten kto unika skrajnośći (cośw tym stylu - nie
                wien jak dokłądnie brzmi ta maksyma). Nadmierne noszenie jet jedną skrajnością,
                nie noszenie wogóle - drugą. Jeśli ktoś nie potrafi wypośrodkować tego - robi
                dziecku krzywdę.
                • mamagabusi Re: Ratunku - teściowa 22.03.07, 19:10
                  moja mama wpada do nas tylko w wyjatjkowych sytuacjach , kiedy ja o to
                  poprosimy.Tesciowej sama wole nie widziec,maz jezdzi z corka do dziadkow tylko
                  w niedziele..jesli ma czas:)Do nas tesciowa nie przyjezdza..z tym ze obie sie
                  nie lubimy,wiemy o tym i jestesmy w tzw. powierzchownych ukladach.Corka jezdzii
                  dopoki samam bedzie wyrazala chec..bedzie tam jezdzic...niech sama kiedys oceni
                  i wybierze czy chce miec dobre z nimi relacje czy nie.Ja ograniczam sie do 2
                  razy w roku i jest az nadto.
                  • Gość: inga5 Re: Ratunku - teściowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.07, 00:09
                    rozumiem doskonale wcześniejsze wypowiedzi, ja mam również koszmar z tym że
                    niestety ja mieszkam z teściową i mój obecnie 3 letni szkrab rządzi w
                    domu..powód jest taki : mama zabrania - babcia pozwala, mama upomni -babcia
                    poglaszcze ,,,dużo bym tu pisała. Z teściową mam naprawdę powierzchowny kontakt
                    oczywiście grzeczny itd ale zwracanie uwagi nic nie dae 2 dni i od nowa ...mi
                    opadają ręce, dziecko nie ma aytorytetu nikogo nie słucha, jak zwracam uwagę to
                    obrażona i jest jeszcze gorzej. Mąż pracuje wraca późno i nie widzi problemu!!!
                    a jeszcze czasem wtraca się teść który ma całkiem inne zdanie ode mnir i
                    teściowej.. i co powiecie?
                    • anna_sla teściowe wysłać na inną planetę :)))) 23.03.07, 07:02
                      • asia.sthm Re: teściowe wysłać na inną planetę :)))) 23.03.07, 10:14
                        Proponuje wiec taka zabawe.
                        Niech kazda z was przy najblizszej okazji spyta wasze mamy i tesciowe, jakie
                        uklady mialy ze swoimi tesciowymi. Wypytac porzadnie w sympatycznej atmosferze,
                        przy kawie i ciastkach na przyklad. I sluchajcie uwaznie co powiedza.

                        Na koniec zastanowcie sie jakimi Wy bedziecie tesciowymi, bo kiedys bedziecie.
                        Swoje postanowienia prosze zapisac na kartce, zakleic w koperte i schowac
                        gdzies w bezpiecznym miejscu na tyle lat ile potrzeba.
                        Wyjac i przeczytac kiedy wasze dzieci zaprosza potencjalna synowa lub ziecia do
                        domu. Nie czekac do momentu kiedy was te dorosle dzieci wystawia za prob. To
                        bedzie wtedy juz za pozno.
                        Dobrej zabawy i powodzenia.
                        • anna_sla Re: teściowe wysłać na inną planetę :)))) 23.03.07, 11:30
                          No moja mama (bo już to wiem) miała krótko teściową, ale przez kilka m-cy ona
                          mieszkała z nią i była ponoć taka wszystko-wiedząca, we wszystko się
                          wpieprzała.. potem się wyprowadziła i nie widywały się za często, a jakoś 2-3
                          lata później ona zmarła, tak, że ja nawet nigdy nie poznałam swojej babci.. ale
                          moja mama jest genialną teściową (a gorszą matką ;P)..

                          ale ciekawie będzie z moją teściową, bo z tego co ogólnikowo wiem, też miała
                          niezłą teściową.. muszę popytać o szczegóły, hehe
                    • ewita80 Re: Ratunku - teściowa 23.03.07, 11:58
                      Z nami też proponowa, że zamieszka i ja wrócę do pracy a ona z dzieckiem
                      posiedzi. Oczywiśćie oznajmiła to - nie przyszło jej do głowy, że nam się ten
                      pomysł nie spodoba. Całe szcześćcie, ze wynajmujemy i nie meszkamy z nią.

                      Do inga5:

                      Dla Ciebie jedynym wyjęciem jest mieszkamnie z dala od teściowej. TY jesteś
                      matką i to Ciebie ma słuchać dziecko. Musisz nie bacząc na wszystko dopilnować,
                      jeśli zabroniłaś nikt nie może zmienić twojej dezyzji. Jest szansa, żę dziecko
                      nauczy sie słuchać tylko Ciebie. Wiem, ze teściowej to można mówić jak do
                      ściany. Więc jak dziecko dużo z nią przebywa to jest trudniej - bo i tak będzie
                      robić po swojemu gdy Ciebie nie ma w domu.
                      • ewita80 Re: Ratunku - teściowa 23.03.07, 12:02
                        Moja teściowa twiersdzi, że miała straszna swoją teściową (Nie znam
                        szczegółów). Ale domyślm się, że ona nic im nie pomagała - po prostu po ślubie
                        byli zdania na siebie. I tak sobie mylę,że ona - moja teśćiowa robi odwrotnie -
                        chce czuć się potrebna (ale nie pyta czy nam jej pomoc jest niezbędna)i to jej
                        wtrącanie się. Tu są 2 skrajności.
    • biurokracja1 Re: Ratunku - teściowa 12.04.07, 11:18
      ewito!
      Piszesz, że dziecko chodzi za teściową i od niej domaga sie noszenia na rękach.
      Uwierz, że Twoje dziecko dokładnie już kojarzy, że babcia ulegnie i ponosi go
      na rekach, a mama - nie zwsze ma czas. Mój synek, właśnie skończył 2 latka, i
      na zmianę opiekują się nim babcie (moja mama i teściowa). On dokładnie wie na
      co może pozwolić sobie u każdej z nich i jak jest ze mną. Zresztą "problem"
      noszenia na rękach jest tylko chwilowy. Ani sie obejrzysz, a dziecko zechce
      samo poznawac swiat na własnych nóżkach, a nam tego noszenia jeszcze kiedys
      zabraknie :-) Takie są "uroki" każdego etapu w dorastaniu dziecka. Po prostu
      nie jest łatwo. Macierzyństwo to - oprócz dumy z własnego dziecka - ciężka
      praca :-)
    • Gość: asia Re: Ratunku - teściowa IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.04.07, 09:12
      Jeżeli tylko od teściowej domaga się noszenia, to jej kręgosłup i jej problem.
      Jeśli potem chce być stale noszony także przez ciebie, to możesz spróbować
      powalczyć, choć jeśli ma rok, to za moment zacznie chodzić i będzie po
      problemie. Nie ograniczaj dziecku kontaktu z babcią. Dla ciebie to może być
      wredna głupia baba a dla niego kochana babcia. U mnie w domu raczej takich
      problemów nie było, ale mój mąż bardzo kochał swoją babcię, a jego mama za nią
      nie przepadała. I w sumie obydwoje mieli rację - mąż przyznaje, że ona była nie
      najlepszą teściową, mama przyznaje, że babcią była dobrą. Tak że warto dać
      dziecku i teściowej szansę i nie ograniczać im kontaktów.
    • zofijkamyjka Re: Ratunku - teściowa 18.04.07, 21:28
      ewita80 napisała:

      > Wiela razy pokazywałm jej i mówiłam jak można sięinaczej nim zająć.
      > Ona woli go nosić. Więc ograniczm jej kontakty.
      > Co wy o tym myślicie.

      No i to Ci tak strasznie przeszkadza? Jak lubi i ona i dzieciak to niech go
      nosi. Ty nie chcesz, nie możesz, nie lubisz to zajmuj sie synkiem po swojemu.
      Nie rozumiem problemu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka