aptaj4
11.08.07, 22:35
Zwracam się z uprzejmą prośbą o pomoc, ponieważ moje dziecko zostało
zbite przez osoby z sąsiedztwa.
Wydarzenie to miało miejsce pół roku temu, jednak sprawa wyszła na
jaw dopiero teraz.
Poniżej opisuję w dużym skrócie tę sytuację. Chciałabym, aby osoby,
które stosowały przemoc fizyczną wobec mojego dziecka poniosły tego
konsekwencje. Jednak nie wiem gdzie zwrócić się w takim przypadku
i czy wystarczające są dowody, potwierdzające to zdarzenie.
Wraz z mężem często wyjeżdżamy do domu w małej podlaskiej wsi. W
tejże wsi sąsiadujemy z rodziną, w której podstawą wychowania dzieci
jest bicie, gdy te nie słuchają rodziców bądź mieszkającej wraz z
nimi babci, bo jak twierdzą, tu cytuję: „ bachory trzeba lać, bo
inaczej nic z nich dobrego nie wyrośnie” .
Rodzina ta jest dla mnie znana z tego, że od pokoleń stosowano tam
kary fizyczne wobec dzieci, przy czym dodam, że w tej społeczności
uchodzi ona za tzw. rodzinę porządna i pobożną.
Ponieważ w stosunku do nas nie było żadnych przejawów agresji,
a nawet uprzejmość, to uśpiło naszą czujność.
W marcu tego roku mąż wybrał się na wieś z naszą córką Patrycją,
wtedy miała ona 3,5 roku. Chciał aby mogła odpocząć, bowiem mieliśmy
trudną sytuację w domu. Nasz 3,5 miesięczny synek ciężko zachorował,
ja przebywałam z nim długie tygodnie w szpitalu i był to dla nas
bardzo ciężki okres, ale najbardziej dla naszej córeczki, która
musiała rozstać się ze mną z dnia na dzień. Bardzo dzielnie to
znosiła, chociaż wiedzieliśmy, jakie to dla niej trudne. Bardzo
lubiła jeździć na wieś, więc postanowiliśmy zrobić jej 2-dniową
wycieczkę.
W końcu pobytu na wsi mąż został zaproszony na herbatę do
w/w sąsiadów. Poszedł tam razem z Patrycją, gdyż często bawiła się z
ich 6-letnią córką Weroniką. W domu znajdowały się wtedy: babcia i
matka Weroniki, 6-letnia Weronika, 3-letnia Paulina - dziecko innych
sąsiadów i jej 13-letnia siostra Ewelina.
Ponieważ mąż spieszył się aby spakować rzeczy przed powrotem do W-
wy, matka Weroniki, zaproponowała aby zostawił nasza córkę Patrycję
pod jej opieką i tak też się stało.
W tym czasie, jak się potem dowiedziałam, doszło do jakiegoś
konfliktu między dziećmi i wtedy babcia Weroniki złapała Patrycję i
jak potem przyznała będąca w domu matka Weroniki , cyt.: „ babka
stłukła ją w dupę, bo ona niegrzeczna”.
Matka Weroniki, ( która miała opiekować się naszym dzieckiem ),
wyszarpnęła Patrycję za rękę od babki i dodała jej jeszcze od siebie
dwa klapsy, po czym wypchała strasznie płacząca na dwór.
Kiedy mąż usłyszał straszny płacz dziecka, przybiegł czy prędzej i
na pytanie co się stało, usłyszał, że Patrycja nagle zatęskniła do
swojej mamy i zaczęła płakać. Mojemu mężowi wydało się to bardzo
dziwne, więc zaraz zadzwonił do mnie. Oboje wiedzieliśmy, że nie
jest to naturalne zachowanie naszej córki, że dzieje się coś złego,
ale po dłuższej rozmowie doszliśmy do wniosku, że nagłe napięcia,
rozdrażnienia pewnie są wynikiem mojego pobytu w szpitalu
Mąż natychmiast wziął Patrycję i kiedy wracali do W-wy ona jeszcze
kilka razy płakała, ale na ciągłe pytania co się stało, nie umiała
opowiedzieć,że ktoś ją uderzył. Kiedy wróciła, zastałam ją bardzo
rozdrażnioną i płaczliwą a w nocy podczas snu, dostała temperatury
i kilka razy budziła się z płaczem. Pomyślałam, że być może
przeziębiła się podczas pobytu na wsi i stąd to rozdrażnienie.
Wszystko minęło po dwóch dniach.
W lipcu tego roku spędzaliśmy znowu urlop na tejże wsi. Ewelina,13-
letnia dziewczynka, która była podczaszego opisywanego przeze mnie
zajścia, pewnego wieczoru powiedziała mi, że nasze sąsiadki biły
Patrycję, ona to widziała i już dawno chciała mi o tym powiedzieć,
że widziała to także córka sąsiadów 6-letnia Weronika oraz jeszcze
jedna dziewczynka. Sześcioletnia córka sąsiadów Weronika
opowiedziała mi tę sytuację dokładnie tak samo, jak usłyszałam od
13 –letniej Eweliny. Przeprowadziliśmy rozmowę z jedną z sąsiadek
( matką Weroniki), która początkowo nie przyznawała się do niczego,
po dłuższej rozmowie przyznała, tu cytuję „ miejcie pretensje do
babki, bo to ona tłukła waszą Patrycję, ja może dałam jej dwa klapsy
ale krzywdy jej nie zrobiłam, to wasza Patrycja źle się zachowywała,
bo popychała się z dzieciakami i mówiła brzydkie słowa” . Mąż wtedy
zapytał, dlaczego nic mu nie powiedziała, przecież był obok na
podwórku, wystarczyło otworzyć okno, zawołać go, jeśli był jakiś
problem, on był obok, jeśli nasza córka źle się zachowała kazałby
przecież przeprosić i sam zrobiłby to samo. Ona odpowiedział na to,
ze nie miała obowiązku go o niczym co się stało informować.
Nie wiem czy na podstawie relacji dzieci o raz tego, że matka
( sąsiadka) potwierdziła zaistniałą sytuację w obecności mojej
i mojego męża, mogę domagać się wyciągnięcia konsekwencji
od sąsiadek za to zachowanie.
Jeśli jedyna przeszkodą w ich oskarżeniu jest udowodnienie,
np. nagranie jak sąsiadka przyznaje, że biły moje dziecko, nie
będzie to dla nas problemem, aby sąsiadki powiedziały to jeszcze
raz, gdyż one właściwie tym się chwalą, że potrafią wychować
porządnie dzieci i jak trzeba, cyt. „ przylać też cudzemu dziecku”.
Chciałabym, aby można było doprowadzić do sytuacji, w której obie
musiałyby przeprosić nas i moje dziecko. Przeproszenie
jakiegokolwiek dziecka, byłoby dla nich największym upokorzeniem, bo
dzieci traktują przedmiotowo.
Bardzo proszę o informację i pomoc w tej sprawie,
„z góry” dziękuję za jakąkolwiek radę, jak w przyszłości reagować na
tego typu sytuacje.