Gość: buba
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
04.09.07, 09:02
Cześć Forumowiczki. Piszę do Was w akcie desperacji, sprawa dotyczy
przedszkola mojej córki. Chodziła do niego w sierpniu, a w związku z
dużo mniejszą ilością dzieci, zamiast 5 grup, była 1. I w tej jednej
grupie przebywały zarówno trzylatki, jak i obecni pierwszoklasiści.
No i panie wymyśliły leżakowanie (1.5 - 2 godz.). Dla trzylatka to
norma, ale co ma powiedzieć sześciolatek? Moja córka po pierwszym
dniu przyszła smutna i zrezygnowana. Zamiast zabawy, zafundowano jej
przymusowe leżenie (część dzieci nie spała). Postanowiłam
porozmawiać z panią - dowiedziałam się, że w czasie wakacji dzieci
zawsze śpią, tak było i tak będzie. Na moją uwagę, że można to
przecież zmienić, bo skoro podczas leżakowania są trzy panie, to
chyba grupkę dzieci starszych można zabrać do innej sali i coś z
nimi porobić, dowiedziałam się, że jestem nadpobudliwa, wszystko
krytykuję, tylko ja na wszystko narzekam (nie do końca jest to
prawdą, ale faktycznie krytycznie podchodzę do niektórych rozwiązań
w przedszkolu n. gimnastyka korekcyjna na rozwijanym dywanie w
szatni i o tym mówię). Skończyło się na tym, że nic się nie
zmieniło.A ja (niepotrzebnie?) skonfliktowałam się z panią z 30-
letnim stażem. PO paru dniach moja niunia przychodzi do domu z
medalem. Za co? Za grzeczne leżakowanie. Super. Dziecko smutne i
mówi "Mamo, inne dzieci dostały dwa medale, bo spały. Ja mam tylko
jeden, bo nie spałam. A ja po prostu nie mogłas usnąć. Ja mam już
przecież 6 lat. A tak bym chciała też mieć drugi medal". I co ja
mama zrobić. MAm ochotę pójść do pani i znów poruszyć tę sprawę - po
co tak różnicować dzieci, po co mają czuć się gorsze - bo nie mogły
usnąć. A może ja rzeczywiście jestem jakaś nadpobudliwa???