ad.mm
02.12.07, 20:26
Mój syn ma 6 lat i chodzi do zerówki. Mówić zaczął w lipcu tego
roku. Wcześniej ja i mąż porozumiewaliśmy się na "migi". Z dzieckiem
uczęszczam do poradni psychologiczno-pedagogicznej od trzech lat.
Naszym problemem jest to, że syn bije dzieci. Syn intelektualnie i
fizycznie jest sprawny. Wie, że robi źle. Gdy miał pięć lat syn
chodził do przedszkola - zrobił się taki nerwowy - trudno
komunikował się z otoczeniem (też potrafił uderzyć inne dziecko).
Wychowawczyni stwierdziła, że z synem jest coś nie tak bo: jest
pedantyczny (w jego piórniku i półce każda rzecz ma swoje miejsce);
w zerówce ma swoje miejsce, do którego inne dzieci bez jego
pozwolenia nie mają dostępu; podczas zabawy lub innych czynności
rozmawia sam ze sobą; opowiada o sobie w trzeciej osobie.
Wychowawczyni stwierdziła, abym zrezygnowała z poradni
psychologiczno-pedagogicznej, a udała się do poradni zdrowia
psychicznego, bo dziecku potrzebny jest psychiatra i leczenie
farmakologiczne. W poradni powiedzieli, że syn nie czuje się
bezpiecznie w zerówce i dlatego potrafii pobić inne dzieci.
Nauczycielka założyła zeszyt, w którym zapisuje każdy zły uczynek
syna (nawet to, że rzuci klockiem). Zauważyłam, że gdy syn wie, że
ma iść do zerówki, ma problemy z zaśnięciem, jest nerwowy.
Nauczycielkę denerwuje też to, że nie słucha bajek, nie bierze
udziału w zajęciach dydaktycznych. Po powrocie do domu syn opowiada,
że dziś była literka m, kiedy indziej cyfra 4. Prosze o poradę,
martwię się o syna i chcę mu pomóc.