hexe10
31.01.08, 13:13
Witam,
na początek z góry przepraszam, że nie przeszukałam forum odnośnie podobnych wątków, ale opcja szukaj mi szwankuje (co chwilę mam błąd)a na przeszukiwanie wszystkich postów po prostu nie mam czasu.
Jestem mamą prawie rocznego malucha i mam trzy główne problemy.
1)Z synkiem "siedzę" w domu, choć określenie siedzę nie jest trafne, bo mały domaga sie przez cały dzień mojej uwagi - mam z nim sie bawić, chodzić po mieszkaniu itp. Sam zajmie się co najwyżej kilka minut. Nawet wracający z pracy tata nie jest interesujący, choć widzi go zaledwie 2-3h dziennie, a mnie ma non stop, więc, na chłopski rozum, mogłabym mu się znudzić. Tym sposobem jestem chwilami wykończona, bo nie mam chwili wytchnienia, jak się oddalę i zajmę czymś innym, zaraz jest marudzenie, potem płacz a potem już darcie się.
2) Staram się małemu nie zabraniać zbyt wiele, żeby mógł poznawać świat. Raczej zabezpieczyliśmy mieszkanie tak, żeby sobie krzywdy nie zrobił, a jak się orientujemy, że o czymś nie pomyśleliśmy, staramy się to nadrobić. Wyjątkiem są oczywiście pomysły i obiekty zainteresowania synka, które mógłby albo zepsuć (np. moje okulary, na które mały uparcie "poluje") albo mógłby sobie zrobić krzywdę (np. zrzucenie z półki czegoś tłukącego itp.) - wtedy jest stanowcze "nie wolno". Kłopot w tym, że mały absolutnie nie słucha zakazów - albo stara się wymusić zezwolenie płaczem albo z szelmowskim uśmiechem tym bardziej broi. Zabieranie go od obiektu zainteresowania zwykle kończy się płaczem.
3) Ostatni problem to to, że synek bardzo często mnie gryzie, szczypie i szarpie za włosy. I to naprawdę mocno. Tu również tłumaczenie że nie wolno nie pomaga, a gdy go odsunę od siebie mówiąc żeby tak nie robił, bo to boli, to oczywiście kończy się to płaczem. Czasem nawet jak przyjdzie się przytulić, to już za moment zostaję ugryziona. Gryzie wszędzie - ramiona, ręce, policzki, brodę, uda - co tylko dorwie.
Zwracam się z prośbą o radę, ponieważ już nie wiem co robić i jak się zachowywać. Czy ja coś źle robię? Jeśli tak, to co? Jest to moje pierwsze dziecko, i nie mam pojęcia czy to normalne zachowania, czy powinnam temu jakoś zaradzić.
Dziecko nie jest bite, czułości też mu nie brakuje. łopot w tym, ze mi już chwilami brakuje cierpliwości do niego i przyłapuję się nawet na tym, ze potrafię nawet na niego krzyknąć. Nie chcę tego, ale chwilami brak mi już sił. Czy ktoś miał podobnie? Jak sobie poradziliście?