Dodaj do ulubionych

wtrącanie sie

IP: *.subscribers.sferia.net 11.03.08, 16:20
Gośka, sąsiadka pracuje co drugi dzień - na zmianę z mężem pilnują dzieci. On w swoje dyżury nie wystawia nosa z domu, pasjonują go fajki i telewizor. Dni jej pilnowania to horror - przynajmniej dla mnie. Dla dzieci może też, ale może one o tym jeszcze nie wiedzą, bo kochają mamę.
Ja w jej dyżury wpadam w panikę. Podgłaśniam RMF classic, ale nic nie jest w stanie zagłuszyć jej wrzasku. Wrzeszczy i wrzeszczy na te dzieci.
Max, odnieś ten kocyk na swoje miejsce!
Nata, Max zgubił bucik, miałaś go pilnować!
Przestań!
Gdzie leziesz!
Co robisz!
Siedzę zestresowana - ja, osoba zza ściany, niezainteresowana konfliktem, obca. Wrzaski - żeby tylko wrzaski! Dzikie ryki rozjuszonej blondysi Gosi przyprawiają mnie o drgawki. Wyobrażam sobie, jakie poniżone i sfrustrowane muszą czuć się dzieci.
Nie wiem, czy są katowane. Nie widać siniaków, ale czy psychiczny sadyzm jest już w Polsce zabroniony? Czy nie rani on bardziej niż klapsy?
Kiedyś Nata odwiedziła nas w porze dobranocki. Na głos mamy przywołującej ją do domu, skuliła się, roztrzęsła i przywarła do ściany.
Kiedyś opowiadała, że w snach gonią ją potwory. Albo wspomniała mimochodem, że Max dobierał się do naszych pakunków pozostawionych w ogrodzie i "dostał od taty w dupę".
Mały nigdy nie płacze w dzień. Jest aniołeczkiem. Za to w nocy nieraz budz nas jego rozpaczliwe zawodzenie - tak straszne, jakby go ze skóry obdzierali.
Nie jest już w wieku, kiedy dzieci ząbkują. Co z tymi maluchami dzieje się w dzień, że nocą śnią im się takie koszmary?
I najważniejsze: co ja mam zrobić? Przecież wrzeszczenie na dzieci nie jest chyba karalne, więc nie policja. Mam ich wysłać do psychologa? Sklepikarkę i portiera? Albo powiedzieć, że ich metody wychowywania dzieci są nieskuteczne? Z pewnością ich wychowywano tymi samymi metodami i wydaje im się, że wyrośli na porządnych ludzi. Ze mnie oburzają? Zaszantażować ich? Na jakiej podstawie? Wyprowadzić się i udawać, że nic nie wiem?
Boże, co mam robić, pomóżcie! To nie jest "nie moja sprawa", bo siedzę w tej chałupie tak zestresowana, co drugi dzień tylko nastawiam uszu: za ile minut wrzaśnie znowu... jeśli mnie nie zaskoczy, to serce nie łomocze mi ze strachu...
Obserwuj wątek
    • ewa.ulrich-zaleska Re: wtrącanie sie 13.03.08, 20:57
      Witam
      To bardzo smutne i przykre :) Niewiele można zrobić dla dzieci jeśli
      brak jest współpracy ze strony rodziców. To co może Pani zrobić to
      na pewno dać tym dzieciom troszkę ciepła kiedy przychodzą w
      odwiedziny. Do Pani jednak należy decyzja czy porozmawiać z mamą i
      ojcem dzieci lub powiadomić Ośrodek Opieki Społecznej czy pozostawić
      wszystko tak jak jest. Proszę rozważyć wszystkie za i przeciw.
      Jeśli mogę jeszcze jakoś pomóc – proszę pisać.
      Pozdrawiam
      E u-Z

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka