Dodaj do ulubionych

Pani Psycholog. Czy zostawiać samego jak wyje?

03.04.08, 09:51
Moje pytanie pewnie dla niektórych zabrzmi nieco kontrowersyjnie, ale
wszytskie mamy które maja czasami dość słuchania wycia i krzyków pewnie zrozumieją.
Pani Psycholog, moje dziecko ma 20 miesiecy.
Protestuje na wszystko, krzyczy, właściwie wyje i jęczy cały dzień.
Ja staram się być spokojna ale jestem z natury nerwowa.
Wedłud zaleceń poświęćam mu czas każdego dnia, przychodze z pracy o 17, jem tylko obiad właściwie to połykam w pośpiechu, bo on juz szarpie mnie za ręke.Jedynie wychodzenie na dwór go uspokaja.
Powrót do domu - wycie.Ubieranie/rozbieranie - wycie itd. Jak już wiem że nic mu nie jest tylko po prostu nie chce być sam a ja chce iśc do łazienki lub posprzatac po jego jedzeniu a wywala wszytsko na podłoge i rzuca we mnie jedzeniem ciagle...
zostawiam go w pokoju samego a on wyje, ostatnio ze złości zaczął ściagać z siebie ubranko....
Nie sądziłam że wychowanie dziecka jest tak trudne.
MOj mąż uważa ze jak wyje mam go zostawiać samego, ja czasami pekam i biore go na ręce ale on sie wygina, obraża i dalej wyje, wiec wychodze wtedy jeszcze bardziej krzyczy...i tak bez końca.
HELPP!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • dixi Re: Pani Psycholog. Czy zostawiać samego jak wyje 03.04.08, 10:21
      moj jest starszy, 2 lata 9 m - problem podobny; wycie moze nie tak
      częste jak wyżej, ale 2 razy w ciagu dnia mur -beton; i ten sam
      problem - jak sie zachowac, gdy placze i krzyki sa bez powodu lub z
      powodow wyimaginowanych? ignorowac -zle, bo wrzask sie nasila i
      potrafi ak ryczec godzine albo dluzej, przytulac i tlumaczyc -
      jeszcze gorzej, ustapic (jezeli powod sie w ogole kwalifikuje do
      ustapienia- na przyklad pozwolic zalozyc zimowa czape gdy
      temperatura +8) - staram sie nie ustepowac bo to na dluzsza mete
      tylko pogorszy sprawe...
      • druuna Re: Pani Psycholog. Czy zostawiać samego jak wyje 03.04.08, 11:15
        Zuza ma czasem podobnie. Nigdy nie ustępuję chociaż nawet by to miało zepsuć nam
        wyjśćie jakieś (np. w Niedzielę Palmową Zuzia wyspła wiadro orzechów włoskich,
        którymi normalnie się bawi, i nie chciała ich posprzątać - zajęło nam 45 minut
        wycia, spazmów, ryku, smarków, ciągniecia na wymioty aż posprzątała te
        orzechy!). Czasem jak już jest za późno na tłumaczenie to siadam obok niej na
        podłodze jak wyje i czekam. Jak widzę, że zaczyna się męczyć to wyciągam do niej
        ręce. Jak ma już dość wycia to się przytula a jak nie to dalej wyje. Czasem
        zostawiam ją i idę cos robić ale przychodzę za chwilę, zeby jej pokazać, że
        jestem z nią. Po jakimś czasie męczy się wyciem i przychodzi się przytulić.
        Przytulanie na siłę nie pomaga rzeczywiśćie bo się wygina jak struna i ryczy
        mocniej! Czasem udaje mi się zagadać czymś, odwórcić uwagę. Jak siedzę obok niej
        to zaczynam się bawić jakąś zabawką: klockami, układanką, udaję, ze karmię
        królika marchewką, itd. Czasem zapomina, że wyła i zaczyna bawić się ze mną. Ale
        zasada jest jasna: nie ustępować! Choć zakładanie czapki zimowej przy +8 stopni
        wydaje się ok (tylko weź ze sobą na pole cieńszą na przebranie) ;)) Albo dawać
        opcje do wyboru: ta albo ta. ;)
      • ewa.ulrich-zaleska Re: Pani Psycholog. Czy zostawiać samego jak wyje 04.04.08, 21:12
        Najlepiej działają metody stosowane konsekwentnie. Wszystkie które
        Pani wymieniła są stosowane w takich sytuacjach – spróbujcie trzymać
        się jednej. Proponuje też w takich sytuacjach poszukać
        jednak „powodu” – to ułatwi sprawę.
        Jeśli mogę jeszcze jakoś pomóc proszę pytać.
        Pozdrawiam
        E U-Z
    • szalcia Re: Pani Psycholog. Czy zostawiać samego jak wyje 04.04.08, 10:50
      Droga MAGDEMO! Mam dokładnie ten sam problem! Zatem kochana Pani
      Psycholog bardzo prosimy o odpowiedź!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • u_brzoska Re: Pani Psycholog. Czy zostawiać samego jak wyje 04.04.08, 13:39
      no coz, ja akurat mam to szczescie ze moje dziecko jest bardzo grzeczne, tzn
      daje sobie bardzo duzo wytlumaczyc ale to nie znaczy ze ominely nas krzyki az do
      walenia glowa w podloge. Jak sobie radzilismy? Kiedy krzyczala, bylam blisko,
      staralam sie utrzymywac z nia kontakt wzrokowy, nie mowilam za wiele bo
      musialabym ja przekrzykiwac, mowilam jej tylko ze rozumiem ze sie denerwuje, ale
      nie zrobie tego i tego, chocby nie wiem jak krzyczala. wyciagalam do niej rece
      zeby wiedziala ze w kazdej chwili moze sie przytulic ale nie bralam na rece na
      sile. W koncu przychodzila sama. Jak stukala glowa w podloge, pozwolilam
      (oczywiscie "trzymalam reke na pulsie"zeby nie zrobila sobie krzywdy), po dwoch
      czy trzech probach, jak bolalo, przestala. Tylko raz musialam zastosowac dla
      mnie drastyczna metode, kiedy rozsypala kasztany i przed spacerem prosilam ja
      zeby posprzatala, niby robila to ale za chwile, wreszcie powiedzialam ze jak
      dolicze do trzech a ona nie posprzata, to tato pojdzie sam na spacer, no i efekt
      byl taki ze maz musial wyjsc sam, niby na spacer, placz byl straszny,
      wytlumaczylam jej dlaczego tak sie stalo, posprzatala, po czym za 15 minut tato
      wrocil i zabral ja na ten spacerek. Corcia pamieta to wydarzenie, a ze
      zdyscyplinowaniem sie w konkretnych sytuacjach nie mamy teraz raczej problemu.
      Jednoczesnie daje jej sie czasem pozloscic, wyzloscic, nie karce za kazdym razem
      gdy sie zdenerwuje, czyms rzuci czy krzyknie z jakiegos powodu. Przeciez tez
      jakos musi rozladowac te swoje emocje.
      Moze to komus pomze. Aha, jak chce ubrac zimowa czapke przy plus 8 stopniach, to
      zupelnie nie mam nic przeciw. Przeciez od tego sie nie umiera :)
      • dixi moj syn by nie posprzatal tych kasztanow :( 04.04.08, 20:26
        dzis przerabialismy podobna akcje - kurtka, czapka i szalik po przyjsciu z
        przedszkola zostaly rozrzucone po calym przedpokoju i tak lezaly, az upoarciuch
        nie poszedl spac - co jakis czas przypominalam, prosilam zeby pozbieral i pomoge
        mu powiesic - jak groch o sciane... przed chwila pozbieralam, schowalam do szafy
        i zgodnie z obietnica nie dostanie jutro kurtki na spacer (kurtka jest ulubiona
        - z bobem budowniczym, zalozona pare razy wiec caly czas sie z niej cieszy i
        jest dumny :) prawdopodobnie bedzie awantura bo w niczym innym nie bedzie chcial
        wyjsc, ech...
        a co do czapki i temperatury - nie wiem, moze bylo plus dwanascie, w kazdym
        razie sporo za cieplo na taka czape polarowa, podwojna, szczelna - fakt, od tego
        sie nie umiera, ale sie przegrzewa a potem co najmniej dostaje kataru i
        prowokuje trzeciego migdala do ataku :(
        • ewa.ulrich-zaleska Re: moj syn by nie posprzatal tych kasztanow :( 04.04.08, 21:15
          Spróbujcie dać mu do wyboru np. dwie inne czapki – często dzieci
          koncentrują się na wyborze i zapominają o tym by postawić na swoim.
          E U-Z
    • ewa.ulrich-zaleska Drogie mamy 04.04.08, 21:08
      Witam
      Moje drogie mamy jeszcze raz namawiam na przejrzenia podobnych
      wątków na forum i artykułów na naszej stronie. Polecam też „Język
      dwulatka” T.Hogg.
      Bardzo trudno jest dać konkretna rade która będzie pasowała do
      każdego dziecka, każdej mamy, taty czy rodziny.
      Dzieci SA różne i rodzice też. Mamy różne metodę, różnie rozumiemy
      pojęcie konsekwencji itd. Tych różnic jest niezliczona ilość a mają
      one wpływ na to jakie metody są dla was najlepsze.
      Warto wybrać taka która wam odpowiada i jesteście w stanie
      konsekwentnie ją stosować.
      Złość i płacz jest i będzie – tego nie da się zmienić. To co możemy
      zrobić to nauczyć dzieci i siebie na nią reagować.
      Spróbujcie być w kontakcie z waszymi dzieci – zastanówcie się czasem
      czemu tak naprawdę wasze maleństwo płacze (o co mu chodzi) będzie
      wam wtedy łatwiej reagować. Zadbajcie o siebie o czas tylko dla was.
      Tego wam życzę. Ułatwi to przetrwanie okresu awantur.
      Lepiej być niż zostawać – być i pomóc dziecku w opanowaniu i
      przeżyciu złości.
      Jeśli jednak maluch płacze i marudzi bo chce w ten sposób zwrócić
      waszą uwagę to nie reagujcie – podejćcie do niego wtedy gdy nie
      płacze. Pokażcie, że są inne metody nie tylko płacz i te inne
      nagradzajcie.
      Poszukajcie sposobów które pomogą uniknąć sytuacji wywołujących
      płacz i krzyk.
      To tak ogólnie
      E U-Z
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka