earl.grey
18.04.09, 15:32
w którego z tych specjalistów zainwestować?
Na forach takich jak to, najczęściej można znaleźć porady, zeby nie
odzwyczajac od ssania palca metodami "drastycznymi" (np smarowanie gorzkim
płynem, zaklejanie), bo dziecko nie będzie mogło w ten swój ustalony sposób
odreagowywać całodziennych stresów, a ich "duszenie" spowoduje szkody w jego
psychice.
Natomiast dentystka twierdzi, że mam odzwyczajać wszelkimi dostepnymi
metodami, bo szkody dla zgryzu są już znaczne, a problemy logopedyczne, które
mamy, wynikają także z tego.
Zastanawiam sie, czy szkody w psychice, spowodowane seplenieniem i tym, że
dzieciaki w szkole (a to juz za rok) będą się z tego śmiały, będą większe czy
mniejsze od tych spowodowanych utrudnianiem ssania?
Albo czy kiedy jako nastolatka spojrzy w lustro i zobaczy cofniętą szczękę w
rodzaju "mnie nie napada", to ssanie palucha (zakładam, że sama się już nie
odzwyczai) wystarczy, żeby sie pocieszyć?
Miałam styczność z dziewczyną, która w technikum jeszcze ssała palec, nie
umiała przestać, a mieszkała w internacie i oczywiscie była posmiewiskiem.
Moja córka ma 5 lat. Rozmawiałam z nią oczywiście wiele razy o tym ssaniu. Na
rozum się zgadza, ale co z tego. Nigdy o to nie krzyczymy, nie zawstydzamy,
nie straszymy, nie grozimy. Dostawała juz różne nagrody na zachętę - działało
na kilka dni. Zajmujemy się nią bardzo dużo, razem robimy bardzo wiele rzeczy,
dotychczas byłam z nią (i jej trzyletnią siostrą) w domu. Chodzi do
przedszkola, lubi dzieci, nie ma tam problemów z aklimatyzacją. Ale mimo to
uważam ją za dziecko nadmiernie wrażliwe (jej oczywiście tego nie mówię).
Często płacze, krzyczy, denerwuje się, boi się niektórych bajek (a ogląda
tylko wyselekcjonowane i bardzo rzadko - nie mamy TV), zamartwia o innych.
Jej siostra nigdy nie ssała palucha, tylko czasem w żartach, kiedy nasladuje
starszą. Ale młodsza uzywała smoczka - tylko 2 lata i tylko do spania. Przy
starszej, byłam indoktrynowana przez "terror laktacyjny" i uważałam, że
smoczek to samo zło. Teraz myślę, że to bład był jednak. No ale co z tym
zrobić teraz?