Dodaj do ulubionych

Rozwydrzony, czy to coś innego?

24.06.09, 23:52
Witam.
Bartek kończy 2 latka za miesiąc. Nie mówi jeszcze, rozwija sie z pewnym
opóźnieniem, ale niewielkim.
Mam z nim kłopoty wychowawcze i to nie lada.
Nie słucha prawie wcale. Robi sceny w sklepie i na ulicy, jesli nie idę gdzie
on chce.
I teraz najważniejsze.
Kilka dni temu ciągnął córkę za włosy cały poranek. Konsekwentnie szedł do
kąta, przepraszanie i za chwilę powtórka.
Przy tym bacznie mnie obserwował.
W końcu dałam za wygraną, bo ile może ją ciągnąć i rwać włosy. Uczepił się
jednej siostry i na niej mnie...testował?
Przestałam zwracać uwagę, a córkę poprosiłam aby się od niego uchylała, bądź
mu oddała.
Przestał, kiedy mała zaczęła od niego osuwać się.
Ale jak ktoś mu coś zabierze, bądź nie da, to powtórka. Jeśli zaś któraś go
uderzy leci na skargę. Nie mówi, więc pokazuje miejsce uderzenia, miejsce
zdarzenia i sprawczynię. Mówię wtedy że nie wolno się bić, etc.
Co ja mam zrobić, jaka jest dobra metoda, aby wybić mu z głowy takie zachowanie.
Dodam tu, że mały ma bezdechy afektywne i już miał 3 z powikłaniami, a więc
sztywnieje, jeśli coś mu się odmówi.
Urobił mnie sobie a i mąż zmiękł.
Wpadamy w błędne koło, a przecież jestem matką i to ja muszę znaleźć z niego
drogę wyjścia. Ale nie mam pojęcia gdzie jej szukać.
Proszę o sprawdzone rady na takie zachowania.
Bartek często robi mi na złość, rozmazuje posiłki, (ostatnio siadam z nim przy
stoliku i jemy razem, chcę go trochę wychować). Na odmowę reaguje strasznie,
bezdechem, krzykami, złością. Uparcie chce postawić na swoim i nie popuści,
nie zapomni, gdy odwracam jego uwagę.
Nie mogę go denerwować bo zanosi się, a to jest straszne. Mamy które to
przezyły, wiedzą o czym piszę.
Bardzo proszę o radę
pozdrawiam
Betrix33.
Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 26.06.09, 00:46
      Czy Twoj syn ma zdiagnozowane jakies uposledzenie
      (umyslowe/fizyczne)? Bezdech afektywny nie jest wynikiem choroby to
      TYLKO manipulacja otoczeniem a zwlaszcza opiekunami. Czy jestescie
      pod kontrola jakiejs poradni?
      • mruwa9 Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 26.06.09, 01:51
        a co do aktow znecania sie nad siostra, to ja bym sugerowala
        zapobiegac, tj. wyprzedzac dzialania dziecka o krok i nie dopuszczac
        do takich sytuacji (rozdzielac dzieci zapobiegawczo, odwracac uwage
        synka czyms interesujacym, gdy startuje do wlosow siostry), a jesli
        juz sie stanie akt agresji, to ostentacyjnie zbojkotowac dwulatka,
        koncentrujac swoja uwage na ofierze (przytulajac, pocieszajac ja). I
        chyba najlepiej jednak przestac sie bac wlasnego dziecka i jego
        histerii. Diagnostyka pod katem zaburzen rozwoju rowniez nie
        zaszkodzi.
      • betrix33 Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 26.06.09, 08:19
        Krew odpłynęła mi do stóp.
        Nie ma zdiagnozowanych żadnych zaburzeń. Z racji okoliczności jego narodzin
        jesteśmy pod stałą opieką lekarzy.
        Jezus Maria to znaczy, że on ma jakieś upośledzenia i stąd takie zachowania???!!!
        • scher Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 26.06.09, 11:56
          betrix33 napisała:

          > Jezus Maria to znaczy, że on ma jakieś upośledzenia i stąd takie
          > zachowania???!!!

          Przestań, ktoś palnął głupotę, a ty się od razu przejmujesz! :)
          Z opisu normalne dziecko, normalny dwulatek. Więcej konsekwencji i tyle, nie dawaj się dziecku "urabiać" :)
          • betrix33 Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 26.06.09, 12:59
            Dzięki Scher. Cały dzień biję się z myślami.
        • gacusia1 Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 26.06.09, 13:57
          No przeciez to ja Cie o to pytam .-))))) Spokojnie! Piszesz,ze syn
          nie mowi,ze sie wolniej rozwija dlatego pytam,czy ma zdiagnozowana
          jakas chorobe?
          • betrix33 Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 26.06.09, 16:01
            Ależ sobie dzień skopałam:(((
            Nie ma zdiagnozowanej choiroby żadnej. Jest do obserwacji.
        • edytairka Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 26.06.09, 19:04
          Przepraszam, że się pytam ... ale czy Bartek to wcześniak urodzony w
          dramatycznych okolicznościach? Ja mam takiego wcześniaka, co prawda aż tak nie
          terroryzuje nas (zdecydowanie się nie dajemy), ale mogę podejrzewać co momentami
          czujesz.
          • kag73 Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 26.06.09, 22:17
            wydaje mi sie, ze to normalna faza rozwoju, tzw. faza uporu i robienia na przekor. Z moim w tym wieku tez nie bylo latwo. Testuje jak daleko moze sie posunac. Ogranicz zakazy do rzeczy waznych, niebezpiecznych i konsekwetnie sie ich trzymaj. Musi zrozumiec, ze krzykiem nic nie wskora.
            Ta faza, jak wszysko inne w zyciu, minie, moze potrwac pare dobrych miesiecy. Zachowajcie mocne nerwy.
            I nie mow, ze jest opzniny, kazde dziecko ma wlasne tempo. Sa dzieci, ktore i wieku lat trzech nie mowia. Ma czas, obserwujcie ze spokojem.
            Moja rada: postarajcie sie zmieniac, zaangazowac babcie, zeby kazde z Was mialo chwile na odetchniecie, bo inaczej ciezko. Zostaw dziecko na dwie godziny z kims innym i wyjdz z domu, odprez sie a nie odczujesz tak bardzo jego napadow wscieklosci.
            Glowa do gory, nie Twoj pierwszy nie ostatni, dwulatki tak maja.
            • betrix33 Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 27.06.09, 00:32
              Dzięki kag73 za wskazówki. Problem w tym, że nie mamy swoich mam już na tym
              świecie i nie mam z kim go zostawić.
              Dlatego też jest z nami non stop, mamy jeszcze dwie córki.
              Podobno beze mnie jest spokojniejszy, nie broi, bynajmniej nie dokazuje.
              Na razie po tamtym teście nei ciągnie córki za włosy, wogóle sobie to odpuścił.
              Ja jednak nie rozumiem, jak taki maluch tak uparcie może testować rodzica. No
              chyba że czekał na mój wybuch, ten się jednak nie pojawił ale mimo wszystko on
              nie może w tym wieku mnie aż tak testować.
              Zrozumiałam, że muszę zachować spokój, nie wiem jak to zrobić. Bo on potrafi dać
              w kość, ale będę się usilnie starać.
              Piszesz:
              "> I nie mow, ze jest opzniny, kazde dziecko ma wlasne tempo." dzięki za te
              słowa, muszę tylko wbić je sobie do głowy, albo od razu do mózgu:)
          • betrix33 Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 27.06.09, 00:26
            Nie przepraszaj, nie masz za co.
            Bartek jest bliźniakiem, z odklejonych łożysk, tylko on przeżył, miał 1 Apg.
            Terroryzuje nasz strasznie, to znaczy mnie,
            Sąsiadka mówi, że kiedy ja wychodzę i zostaje z mężem, jest cisza w domu.
            czyli on tylko przy mnie tak się zachowuje. Nigdy nie zaniósł się przy innych,
            muszę być ja.
            • edytairka Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 28.06.09, 12:34
              Moje pytanie nie było bezpodstawne - Ja mam wcześniaka z 29 tyg ciąży, waga 880g
              - na początku dostał 2 pkt w skali Apgar. Moja i twoja sytuacja jest więc
              troszkę inna niż mam i dzieci urodzonych w normalnych warunkach, dlatego
              całkowicie rozumiem twoje obawy o ewentualne "opóźnienia". Słowo to nie zawsze
              musi oznaczać upośledzenie lecz np. fakt, że dziecko ma niby 3 lata ale
              rozwojowo jest na etapie 2l. Każde dziecko (czy z ciąż zagrożonych czy tzw.
              normalnych) dojrzewa w swoim czasie, jedno wcześniej inne później. Z obserwacji
              swojego dziecka i innych wiem, że metody wychowawcze to jedno a drugie to
              charakter z jakim rodzi się maluch. Mój ma
              bardzo zdecydowany charakter i dlatego nasze NIE musi znaczyć NIE a TAK to TAK -
              czyli konsekwencja (choć przyznam, że nie zawsze udaje się zachować ją w 100%).
              Z drugiej strony widzę, że do pewnych rzeczy dziecko musi dorosnąć.
              Wojtek teraz ma 3 i 1/2 roku ale pamiętam okres, gdy miał 2 latka. Niestety nie
              masz innego wyjścia jak przełamać się i troszkę "spionizować" młodego:) Ustal
              czytelny regulamin dla wszystkich i przyznawaj punkty za konkretne rzeczy także
              dziewczynkom (np. żółte i czerwone słoneczka), ustal nagrodę oraz ewentualne
              skutki jego łamania (ja zabierałam konkretne ulubione zabawki, tracił pewne
              przywileje lub w perspektywie była wycieczka do zoo, jakaś zabawka itp).
              Ustalanie regulaminu domowego może wyglądać jak narada Indian (wszyscy
              uczestniczą w niej,mają pomalowane twarze, pod ustaleniami każdy odciska swoją
              dłoń jako potwierdzenie zawartej umowy itp.) - to ważne bo potem będziesz miała
              do czego odwołać się. Tyle teorii
              a w praktyce wyglądało to tak, że kosztuje to dużo wysiłku - ja po całym dniu
              przez długi czas jak kładłam młodego spać to usypiałam z nim w tym czym byłam
              (dżinsy, bluzka, buty itp.) i nikt nie był w stanie mnie dobudzić aż do rana ...
              Mój wie, kto rządzi w domu i jakie są zasady, choć czasem narusza regulamin dla
              zbadania nas, a czasem po prostu zrobi coś zanim najpierw pomyśli ... Ja z
              niektórymi problemami poradziłam sobie, ale pojawiły się inne więc też mam co
              robić ... Też czasem puszczą mi nerwy, czuję się złamana psychicznie ale zawsze
              po gorszych dniach są te lepsze. Czasem po prostu muszę gdzieś wyjść sama,
              czasem chcę się wypłakać w samotności itp. i wtedy bezlitośnie korzystam ze
              swoich praw. Też pomyśl o sobie - każdemu potrzebny jest oddech. Nie oczekuj
              też, że otoczenie zrozumie, staraj się tym nie martwić co pomyślą inni. Życzę
              dużo cierpliwości i wytrwałości. Uwierz, że mówię z perspektywy matki walczącej
              a nie teoretyka.
              • edytairka Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 28.06.09, 12:41
                A i dla pocieszenia powiem, że mój zaczął mówić dokładnie po 3 urodzinach
                (wcześniej tylko proste słowa ale dużo czytaliśmy bajek, nazywaliśmy przedmioty,
                zabawy ze słomką, zdmuchiwaniem piany, piórka itp.), kupa zaś zaczęła trafiać
                do nocnika w wieku 3 lat i 4 mc (przez dobry rok prałam majtki i ciuchy i też
                byłam u kresu siła ale się zawzięłam).
                Ci co twierdzą - "o co tej kobiecie chodzi" nie wiedzą tak na serio co masz na
                myśli i jak w realu wygląda sytuacja, ale nie przejmuj się takimi wypowiedziami.
              • betrix33 Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 28.06.09, 21:07
                Edytairka, Twój post czytałam już wiele razy, dziekuję Ci za niego.
                Uzbrajam się w cierpliwość, rozumiem, że potrzeba pewnie roku, albo i lepiej,
                aby mały zaakceptował pewne zasady, etc.
                Oby nie stracić zimnej krwi.
                Na dzień dzisiejszy za włosy nie ciągnie, ale pewnie jeśli któraś mu coś
                zabierze, to przypomni sobie o tym.
                Bardzo dziękuję Ci raz jeszcze za Twoją odpowiedź. Wiele mi wyjaśniła, wrócę do
                niej jeszcze nie raz.
                Pozdrawiam
                Betrix.
                • edyta.irka Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 29.06.09, 21:03
                  Nie nastawiaj się od razu jeśli chodzi o czas reakcji:) Dzieci to cwane bestie.
                  Myślę, że zasady załapać to nie problem. Problem stanowi zastosowanie ich w
                  działaniu. To wyższa szkoła jazdy - niestety. Mój niby wie (świetnie
                  wyrecytuje)a jednak w trakcie zabawy najpierw zrobi coś a potem pomyśli - tak
                  małe dzieci działają jeszcze pod wpływem impulsów, jednak trzeba pokazywać co
                  jest pożądanym zachowaniem a co nie.
                  W domu udało mi się opanować sytuację (porównując go jako 2 i 3,5 latka), jednak
                  pojawiły się duże problemy przedszkolne. Do tego pod koniec sierpnia spodziewam
                  się córci - obowiązków przybędzie a doba ta sama. Dlatego też mogę podejrzewać
                  co możesz czuć. Obserwując swojego (mówią to też inni) widzę, że jest to dziecko
                  miłe, zainteresowane światem pełne energii, empatyczne (rozwój w tej dziedzinie
                  to osiągnięcie ostatnich miesięcy) ale wymagające bardzo jasnych kryteriów i
                  konsekwencji.
                  Co do sadzania na przysłowiowym jeżyku, to znalazłam sposób, aby nie wyglądało
                  to jak zabawa w kotka i myszkę.
                  Przypomniało mi się jeszcze jedno - zwróć baczną uwagę jakie bajki oglądają
                  dzieci w TV (czas też jest ważny). Mój Wojtek nie ogląda stacji typu Cartoon
                  Network, bajek japońskich, Tom i Jery itp. Tym czytanym też się poprzyglądaj.
                  Twoje obawy doskonale rozumiem i podzielam, bo sama dokładnie obserwuję swojego
                  urwisa. Obaj rodzili się w niecodziennej sytuacji, ich układy nerwowe dostały
                  dodatkowe negatywne bodźce, dlatego nie należy tego lekceważyć. Stąd może
                  wynikać pewna nerwowość, energia itp, choć charakter to druga strona medalu (mój
                  już jako 900g wcześniak podporządkował sobie personel medyczny).
                  Jeszcze jedno - przy tworzeniu regulaminu nie używaj słów typu "szacunek" a
                  raczej zasad typu "nikt nikogo nie bije, popycha, nie gryzie". Słownictwo musi
                  być jasne i zrozumiałe, po każdym punkcie postaw trzy kropki, aby dać do
                  zrozumienia, że inne zachowania tego typu też nie będą akceptowane. U mnie
                  zdarzyło się kiedyś, że ja złamałam jeden punkt regulaminu i wylądowałam w
                  kącie. Zasady dotyczą wszystkich:)
                  Tak nawiasem mówiąc to patrząc na nasz kalendarz i święta w nim zapisane widzę
                  wyraźnie, że są niemal wszystkie oprócz jednego - "Dnia egoisty" (ironia).
                  Jeszcze raz pozdrawiam i życzę powodzenia. Jeśli będziesz czegoś potrzebowała z
                  mojej strony (wymiany doświadczeń), to odezwij się mailem.
                  • betrix33 Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 29.06.09, 21:42
                    Dziekuję za wskazówki, wiele przeszłaś... Odpowiem do Ciebie na maila, bo widzę,
                    że możesz mi bardzo pomóc.
                    B.
                  • edytairka Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 29.06.09, 21:43
                    Swoją odpowiedź napisałam dlatego, abyś wiedziała że są też inni którzy borykają
                    się z podobnymi problemami i wcale nie myślą "co ta baba chce, jak sama
                    wychowała dziecko tak ma". Każda z nas popełnia błędy, każda ma prawo czuć się
                    wyczerpana i wtedy potrzebna jest jakaś rada, wsparcie od osoby stojącej z boku,
                    bez moralizatorskich tekstów:) Pamiętam jak ja borykałam się z problemem kupy w
                    majtkach u Wojtka i wtedy na duchu podtrzymała mnie rozmowa ze znajomą - "jej
                    ananasek załapał dopiero w wieku 3 i pół roku, też odchodziła od zmysłów".
                    Jeśli Cię pocieszą moje "kupowe" przejścia to poczytaj na forum
                    forum.gazeta.pl/forum/w,851,96588623,97157387,Re_Problemy_z_nocnikiem_.html
                    A i jeszcze jedno - pomyśl tak - że my teraz mamy przechlapane jak "w ruskim
                    czołgu z lufą do środka", ale jak opanuje się sytuacje to za 20 lat może się
                    okazać że niektóre cechy naszych dzieci okażą się niezwykle potrzebne i cenne w
                    walce o lepszy byt:) Jeszcze raz ściskam i życzę wytrwałości w walce z
                    przeciwnościami losu.
    • Gość: lejdi111 Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? IP: 195.205.12.* 27.06.09, 07:30
      Kobieto co Ty wypisujesz?????

      Dziecko jak prawie każde w tym wieku. Mój mając 2 latka niewiele mówił. Robił
      sceny na ulicy w sklepie i gdzie popadnie. Zaczął mnie bić. Na każdy zakaz
      reagował płaczem, wrzaskiem i nawet potrafił się zataić. Nie było łatwo w tym
      okresie. Ale nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że moje dziecko jest
      opóźnione czy tam z jakimiś zaburzeniami. Dziś ma prawie 4 latka i już nie mamy
      tego typu problemów.
    • kachape Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 27.06.09, 11:10
      ja bym polecała zakup paru lektur
      "kiedy pozwolić kiedy zabronić"na przykład
      albo lekturkę tekstów na www.dobryrodzic.pl
      www.dobryrodzic.pl/page.php?IDD=1&PID=7


      • Gość: SEFIROTEK Re: Normalny dwulatek :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 16:56
        Testujacy na mamie i otoczeniu co wolno a co nie.

        Nie bić, powatarzać, że boli siostrę i niewolno robić, bo bardzo
        boli. jak jego się ciągnie za włosy to boli. Itp.

        Dwulatki zapominaną wszystkie nauki szybko, rozkręcają się b.s zybko
        a hamowanie mają wolne.

        Masz córki, które pewnie były grzeczne, czyli był z nimi święty
        spokój, siedziały/ siedziała w kącie i się bawiła. A to energiczne
        chłopaczysko i tyle. Kochac, całować i pilnować, chodzić krok w krok.

        Jak ciągnął siostrę za włosy to się wreszcie ktoś nim
        zainteresował??

        Najgorsze to interesować się dzieckiem i zauważać jak coś źle robi,
        jak jest spokojne ibawi się samo to nie zauważać, nie chwalić. To
        wtedy najprościej bandytę wychować, przez takie wzmacnianie
        negatywnych zachowań:)
        • betrix33 Re: Normalny dwulatek :) 28.06.09, 20:06
          Gość portalu: SEFIROTEK napisał(a):


          >
          > Masz córki, które pewnie były grzeczne, czyli był z nimi święty
          > spokój, siedziały/ siedziała w kącie i się bawiła. A to energiczne
          > chłopaczysko i tyle. Kochac, całować i pilnować, chodzić krok w krok.
          >
          > Jak ciągnął siostrę za włosy to się wreszcie ktoś nim
          > zainteresował??
          >
          > Najgorsze to interesować się dzieckiem i zauważać jak coś źle robi,
          > jak jest spokojne ibawi się samo to nie zauważać, nie chwalić. To
          > wtedy najprościej bandytę wychować, przez takie wzmacnianie
          > negatywnych zachowań:)

          Nigdy nie spuszczam go z oka, jest moim oczkiem w głowie. Drżę o niego cały
          czas. On nigdy nie bawi się sam, zawsze ze mną, robi ze mną dosłownie wszystko.
          Na pewno nie zwraca na siebie uwagi z powodu braku zainteresowania.
          Ale prawdą jest, że córki były grzeczne.
          Dziękuje za wskazówki, pozdrawiam
          Betrix.
          • kag73 Re: Normalny dwulatek :) 30.06.09, 00:19
            Daj mu sie troche pobawic samemu, musi zaczac sie usamodzielniac.
            Moj maly rowniez byl do mnie bardzo przywiazany, caly dzien tylko ze
            mna, wieczorami i w weekendy tato.
            Postaraj sie, zeby czesc zajec przejmowal tata, np. wieczorne
            kapanie, czytanie bajki, cokolwiek. Powiem Ci, ze moj dzieciak byl
            wrecz zwariowany na moim punkcie. Na pocztku byl wielki ryk jak sie
            nazywalo, ze po kapieli ubierze gotata, ale nie dalismy za wygrana
            (od momentu wyjecia z wanny do ubrania pizamy i zaniesienia do
            lozeczka wyl) i nastepnym razem juz nie bylo problemu, zobaczyl, ze
            krzykiem nic nie zdziala i ze tato zrobi to rownie dobrze jak mama.
            Bo, moim zdaniem przez to "zwariowanie" na moim punkcie, najwieksze
            numery odstawial przy mnie, z babcia albo z tata byl spokoj a tylko
            ja wchodzilam do domu, zaczynala sie gradka. Teraz ma 4,5 roku,
            kochane dziecko, wiadomo z "wejsciami" od czasu do czasu, ale mozna
            mu juz wszystko rozsadnie wytlumaczyc.
            Dwulatek odkrywa swoje "ja", to wazna faza rozwoju, ale ciezka
            czasem dla nas rodzicow. Wiadomo, ze nerwy puszczaja, ja czasem
            wychodzilam na balkon albo do drugiego pokoju, zeby go
            nie "roztrzasnac". Minie, ale w rzeczach waznych zachowaj
            konsekwencje, powiedzmy tak, postaraj sie, bo wiem, ze to nie
            latwe..
            • betrix33 Re: Normalny dwulatek :) 30.06.09, 15:47
              Kag73 Bartek nie chce bawić się sam...muszę być ja. Ale za Twoją radą postaram
              się go samodzielności przyuczyć.
              Co do qpek, to woła już od jakiegoś czasu, nie robi w majtki, tylko zdarzy mu
              się posiusiać przy zabawie, jak jest zajęty. Wszystkie moje dzieci w tym wieku
              były już samodzielne, więc on od normy nie odbiega.
              Idytairka, mądrze spostrzegłaś, że system nerwowy w jakimś stopniu został
              nadszarpnięty. Jakoś łudziłam się, że rehabilitacja ruchowa ustrzeże mojego
              synka od późniejszych problemów.
              Ale jak widzę jeszcze wiele przede mną.
              Bardzo dziekuję mamom, za te mądre rady, nawet nie wiecie jak bardzo mi
              pomogłyście!!!
              I niepotrzebnie piszę, że jest opóźniony, bo jestem źle zrozumiana. Bartek jest
              bardzo żywy, ruchliwy i bystry, ma swoje minusy oczywiście. Problem tylko w tym,
              że nie jest taki jak moje córki, że jest nadpobudliwy, nieusłuchany, ale całuje
              nas, tuli się i palcem pokazuje co chce.
              Cieszę się, że odezwałaś się Edytairka, przeszłaś wiele i jak widzę zdobyłaś
              ogromne doświadczenie, bardzo dziękuję Ci że zechciałaś podzielić się swoimi
              doświadczeniami, wstąpił we mnie nowy duch, nowa siła:)
              Pani psycholog skrzętnie mój temat omija, pewnie z braku doświadczenia, ale nie
              powinna się Pani obawiać wyrażenia opinii, każdy ma prawo do błędu:)
              Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje, że dyskusja nasza rozwiąże obawy i
              problemy nie jednej zagubionej mamy.
              Betrix.
              • pukomte Re: Normalny dwulatek :) 07.07.09, 19:05
                Łączę się z Tobą w "cierpieniu" ;)
                Mam dwulatka, który odstawia podobne numery. Ostatnio w Kościele zażyczył sobie
                wchodzenia po schodach na chór, a gdy mu nie pozwoliłam - nie namyślając się
                wiele odwinął rękę i bach, a na dokładkę mnie opluł. Zabawa na cały cichy i
                rozmodlony kościół! ;)
                W sklepie sceny, brata zaczepia, i płacze, płacze, płacze! A raczej symuluje
                płacz, żeby wywalczyć co chce. Nie słucha, wśród ludzi biega jak młody piesek, a
                ja za nim - żeby się nie zgubił. Wózka nie toleruje. W domu wszystkie krzesła
                wystawione na stół, żeby się nie wspinał. Po ścianach pisze, psu znajomych
                wkłada palce do oczu. I jeszcze mogłabym wymieniać długo....
                Pocieszam się, ze to taki wiek, bo jednego ancymonka już przetrwałam. Teraz ma 8
                lat i jest rozsądny i ułożony. To może to małe diablątko też się da "ułożyć".
                Jedyna rada to konsekwencja, cierpliwe tłumaczenie świata, unikanie konfliktów.
                Damy radę Betrix! Czas pracuje na naszą korzyść ;)
                • betrix33 Re: Normalny dwulatek :) 07.07.09, 20:08
                  Dziekuję pukomte:)))
                  Aż mi lżej. Problem jest również i we mnie, bo cóki są bardzo grzeczne, a ten
                  mój mały wyraźnie od nich się różni. Wspina się na co się da, teraz ma przeorane
                  plecy po ostatniej wspinaczce.
                  Na ślizgawce staje bez trzymanki i lecę do niego bo jak spadnie...nie jest zbyt
                  wysoka ale wiadomo.
                  Daje w kość że hej. Ale skoro Twoja starsza latorośl wyrosła na rozsądnego
                  synka, to jest nadzieja....
                  • eli-mama Re: Normalny dwulatek :) 08.07.09, 15:53
                    Mnie też się zrobiło lżej:)
                    Od czasu do czasu dopada mnie myśl, że chyba tylko ja jedna mam taki wybitny egzemplarz:)
    • moniowiec Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 20.07.09, 15:18
      moje jeszcze ma duuzo do 2 urodzin ale juz rogi wchodzą. jest pod opieką neurologa (urodzony wczesniej, ale jeszcze nie wczesiak, za to troche podduszony bo owinął się pępowiną dwa razy, pewnie stąd początkowo gorzej rozwinięty, do dzis gorzej operuje raczkami ale pracuje nad tym). podobno dwulatki takie są. czasem obserwuje moje dziecko jak sięga po zakazane, macha głową na nie ale ręka i tak idzie, albo patrzy mi prosto w oczy i czeka na reakcję. nie pozwalaj. bezdechy, rzucanie na podłogę, płacz, gryzienie, bicie, sceny? nie reaguj, bijących sie rozdziel i w dwa konty pokoju z dala od siebie. znam dzieci (w żlobku) które potrafią wymiotować z nerwów bo się coś mu nie pozwoliło.

      mam radę - daj dziecko na 2-3h do jakiegos prywatnego złobka. serio moje jest tak jak twoje - tylko przy nie marudzi, miałcze, płacze, wiesza sie, wariuje, w złobku/z babciami/z mężem inne dziecko! ale jedno jest ok - złobek uczy dziecko bawić się samodzielnie, potrafi sam sobie zajęcie znaleźć, czasem sam idzie do innego pokoju. może to jakieś wyjście? poszukaj chociaż jakiegoś klubui malucha, moze się uda a ty trochę odpoczniesz.

      i dziękujże corki takie spokojne! (swoją drogą chyba dziewczynki tak mają bo rzadziej sie spotyka takie dziewczęta)
      • betrix33 Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 22.07.09, 22:29
        Dziękuję Ci za odpowiedź.
        Mieszkam na wsi, nie ma szans na żłobek. Nie mamy babć, bo poumierały. Z małym
        jest tak, jak piszesz o swoim.
        Ale ja nie mogę nie reagować, gdyż po pierwsze primo mam taką naturę, a po wtóre
        boję się jego zanoszenia.
        Boję się potwornie i on o tym wie. Teraz na krok nie pozwoli mi odejśc, chyba ze
        sam wychodzi z mężem...
        Robi pa pa słodki uśmiech i go nie ma, ale w drugą stronę to nie działa. Muszę
        koło niego leżeć wieczorem i przy poobiedniej drzemce, bo się zanosi jak
        odchodzę. Mały terrorysta, ale co zrobić, on nie wie, że jednak istnieje
        zagrożenie przy bezdechu afektywnym z powikłaniem, może dojść do niedotlenienia
        i mikrourazów, a jedno takie już miał przy urodzeniu się.
        Dziś była moja koleżanka, położna, która ma do czynienia z takimi agentami. Zna
        Bartka mojego od urodzenia.
        Radzi mi szukać pomocy. Obawia się, że wychowam go na "Januszka".
        Aż mnie ciary przechodzą, ale ja też się tego obawiam.
        Neurolodzy opiniują go pozytywnie, uważają, że jest bardzo mądry, manipuluje
        nami, owinął mnie wokół palca.
        Muszę coś zmienić, bo moje córki zaczynają się buntować, robić coś wbrew
        nakazom, bo skoro Bartek słuchać nie musi....
        Mały dwa dni temu skończył 2 latka. za rok bądź pół pójdzie do przedszkola...o
        ile się nie zaniesie....
        Pozdrawiam
        Betrix.
        • betrix33 Re: Rozwydrzony, czy to coś innego? 23.07.09, 22:22
          Szkoda że psycholożka:) omija mój temat...:((
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka