Dodaj do ulubionych

dziecko po rozwodzie rodziców

07.08.09, 00:41
moja córeczka ma 2,5 roku, do 3ch miesięcy mieszkamy same
spotyka się z ojcem 2,3 razy w tygodniu

wiele razy zetknęłam się z radą, by dziecku mówic jak najczęściej,
że rozwód rodziców nie jest jej winą
- ale czy tak małemu dziecku nie zrobi bałaganu poruszanie tematu
winy? czy w maszej sytuacji to mówić, juz mówić i jak to mówić?
uznać, że w tej malutkiej główce już roi się poczucie winy? czy
powoli obserwować podejmowane tematy przez dzieckoi wtedy wkraczać?

tylko raz zdarzyła się moim zdaniem niepokojąca sytuacja, gdy Maja
powiedziała, że może tata jest z inną Mają... temat został
przegadany, że jest wymarzonym, dzieckiem i dl anas wyjątkową,
wspaniała niepowtarzalną córeczką, przekazałam ojcu Mai sprawę -
tylko gryzę się tym możliwym poczuciem winy u dziecka
Obserwuj wątek
    • Gość: Violet Re: dziecko po rozwodzie rodziców IP: 195.68.192.* 07.08.09, 11:41
      Według mnie "mleko juz się wylało" i jeśli z jakichkolwiek powodów
      dochodzi do rozwodu to nie da się uniknąć sytuacji, że dziecko w
      jakiś sposób na tym ucierpi, choćby nie wiem jak się starać...
      Trzeba się pogodzić i z tą konsekwencją.
      • alfika Re: dziecko po rozwodzie rodziców 07.08.09, 11:48
        w rodzinach, gdzie dziecko jest świadkiem agresji, której jakoś
        wcześniej nei było albo była do opanowania i do "dogadania", jest
        gorzej i dziecko bardziej ucierpi - czasem rozwód jest więc dla
        dzieci zapewnieniem spokojnego życia
        ja mojej mamie jestem wdzięczna za rozwód z moim ojcem, więc rozlane
        mleko bywa przekiśnięte czasem po prostu i może lepiej, że się
        rozlało

        co nie znaczy, że nei nalezy dbać o to, by z kolei rozpad rodziny
        nie okazał się traumą, jaką stać się nei musi
        stąd moje pytanie

        proszę nei wbijać w poczucie winy rozwodzących się rodziców
        to nie da nic, ani rodzin nie scali, ani nie uzdrowi
        • Gość: Violet Re: dziecko po rozwodzie rodziców IP: 195.68.192.* 07.08.09, 12:49
          Nie zrozumiała mnie Pani. Ja przecież nie oceniam tego czy ktoś
          dobrze zrobił że się rozwiódł czy nie. To po pierwsze nie moja
          sprawa a po drugie jeśli ktoś podejmuje taką decyzje to widocznie ma
          powód. Chodziło mi o to że jakieś konsekwencje są
          nieuniknione...oczywiście dziecko po latach jako dorosła osoba
          zupełnie inaczej będzie to oceniać ale na tym etapie trudno będzie
          mu wytłumaczyć że tak po prostu musiało być.
          Życze powodzenia
          • alfika Re: dziecko po rozwodzie rodziców 07.08.09, 23:22
            ależ mi nie chodzi o wyjaśnianie 2,5 letniemu dziecku przyczyn
            rozwodu, tylko wyjaśnianie - czy w ogóle tu należy tak z góry, przy
            tak malutkim dziecku - że to nie jest jej wina

            jest rzeczą znaną w psychologii, że dzieci obwiniają siebie za
            rozwód rodziców - tego chcę uniknąć
            nie wiem jak
            więc pytam
    • zarzycka.anna Re: dziecko po rozwodzie rodziców 10.08.09, 22:09
      Witam,
      To pytanie, które dręczy dziecko to dlaczego? Dlaczego już nie są
      razem skoro tak mnie kochają? Coś się zmieniło - dlaczego - to godzi
      w ich poczucie bezpieczeństwa - dzieci różnie to formułują, czasem
      nie są w stanie tego wyrazić tylko czują ciągły niepokój, różnie
      reagują.
      Dlatego słowa "czasem tak jest, że rodzice nie zgadzają się i muszą
      się rozejść, ale bardzo kochają swoją córeczkę" i o tym, że nie jest
      to - rozstanie rodziców - związane z dzieckiem są tak ważne. To, jak
      będzie to sformułowane zależy od Pani, ważne aby były to proste
      słowa i aby podkreślały, ze dziecko nic złego nie zrobiło. Bo
      dziecko poszukuje odpowiedzi dlaczego, jakiegoś zrozumienia - "Maja
      > powiedziała, że może tata jest z inną Mają..."
      Pozdrawiam A.Z.
      • alfika Re: dziecko po rozwodzie rodziców 11.08.09, 00:58
        Dziękuję!
      • alfika czarna rozpacz mnie się zbliża... 11.08.09, 16:51
        moja córka nie chce rozmawiać!
        ja zaczynam, Maja chętnie podejmuje - Maja musimy pogadać - tak?
        mówi z uśmiechem
        ja mówię 2 proste zdania dotyczące tematu, a Maja za lalkę, drugą mi
        w ręce i dawaj bawić się w cokolwiek, mamo...

        jak pytam, czy Maja jest cacy, Maja mówi - nie, Maja nunu
        (niegrzeczna)
        - dlaczego?!
        - Maja bije mamę
        (to nasz problem rozwiązywany właśnie niemal do konca, ale jednak)

        a tyle razy zapewniałam, że jest wspaniała, mądra, cacy...
        no
        to teraz zaczynam się bać :(
        • mruwa9 Re: czarna rozpacz mnie się zbliża... 11.08.09, 17:20
          A moze Ty ja za bardzo chcesz molestowac rozmowami na ten temat?
          Moze zostaw sprawy swojemu biegowi i poczekaj, az dziecko samo
          poruszy temat. Nie musisz uciekac od rozmow, ale tez nie musisz nimi
          napadac corki.
          • alfika Re: czarna rozpacz mnie się zbliża... 12.08.09, 01:24
            mam mocne wrażenie, że nie napadłam
            zawsze zaczynam rozmowy z Maja w ten sposób i ona zawsze pozytywnie
            reaguje
            mówię krótko i widzę, że Maja przyjmuje ten sposób fajnie
            a teraz nagle po pierwszym zdaniu niespodzianka

            dwa razy próbowałam

            na razie zapewniam, że jest cudowna, mądra, dobra, że nie zrobiła
            nigdy nic złego z częstotliwością jakąś taką na wyczucie zdrową i
            naturalną, spontaniczną

            ps. właśnie nie chciałam czekać, aż Maja sama zacznie - ona ma
            dopiero 2,5 roku i jak sama kiedyś temat poruszy, to poczucie winy
            może mieć ustalone na mur - a 2,5 letnie dzieci rzadko poruszają
            same takie trudne tematy, bo nei potrafią nazwać wielu rzeczy, które
            się pojawiają w ich głowach, tak moim zdaniem
            stąd było moje pytanie w wątku, czy w ogóle poruszać temat, czy
            nie...

            Maja np. czasem pyta, gdzie jest mój tata? dla mnie pytanie
            naturalne, bo go kocha, więc pyta - więc sobie rozmawiamy, że akurat
            jest w pracy, albo u siebie, albo mówię nei wiem, jak pora na jego
            czas wolny i może być gdzie oczy poniosą - a może ona pyta w taki
            sposób o to, dlaczego z nami nie mieszka?
            tego akurat się dowiem, po prostu zapytam przy następnej okazji o
            sens jej pytania, ale widzisz? trudno dzieciom zacząc rozmowę na
            trudne tematy w zrozumiały sposób...
            • mruwa9 Re: czarna rozpacz mnie się zbliża... 12.08.09, 09:47
              Wydaje mi sie, ze w tym wieku dzieci bardzo wiele spraw, ktore
              dorosli potrafia miesiacami, latami rozdrapywac i rozpamietywac,
              przyjmuja w sposob naturalny, i tam, gdzie dorosly widzi problem,
              nie widza go dzieci. Moze zbyt rozbudowujesz odpowiedzi, zamiast
              odpowiadac krotko i konkretnie, w sposob zrozumialy dla corki, wiec
              dziecko traci zainteresowanie odpowiedza, bo sie w niej gubi? Moze
              jesli pyta, gdzie jest teraz tata, wystarczy odpowiedziec, zgodnie z
              prawda, ze w pracy albo w swoim domu,albo, ze nie wiesz, bez
              rozbudowywania didaskaliow? jesli spyta, dlaczego nie mieszka z
              Wami, mozesz kontynuowac opowiesc, ze ma teraz inny dom, ze czasem
              tak sie dzieje, ze tata z mama mieszkaja osobno. Bez poruszania
              tematu, czy kocha, czy nie kocha corki. Chyba, ze bylby to ciag
              dalszy pytan dziecka. Tak mi sie wydaje, ze dobrze byloby pozwolic
              samemu dziecku sterowac takimi rozmowami, nie odpowiadajac wiecej,
              niz w danym momencie dziecko chce uslyszec i jest w stanie
              zrozumiec. W przeiwnym razie, wydaje mi sie, ze dziecko bedzie
              uciekalo celowo od tematow, ktore beda dla niego nudne i
              przerazajaco niezrozumiale.
              • alfika Re: czarna rozpacz mnie się zbliża... 12.08.09, 11:17
                znam swoją córeczkę dośc dobrze
                nie umie jeszcze zadawać opytań nt. kto z kim mieszka czy nie
                mieszka, to pisałam w poprzednim poście
                nie umie sterować rozmowami na trudne tematy, bo wiele pojęć
                abstrakcyjnych jest 2,5 letnim dzieicom obce, po prostu

                wiem, jak z nią rozmawiać - pisałam w poprzednim poście, że nei mamy
                z tym problemów, jak jakiś temat się dla Mai ciągnie, to zmienia i
                już, czy łatwy, czy trudny

                wiem, że maluszkom daje się krótkie komunikaty i to tez napisałam:
                2 zdania

                2 krótkie, proste zdania, bez przecinków
                takie komunikaty moje dziecko bez problemów rozumie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka